Mam kłopot moją xbabką Matyldą. Rzadkie imię, nazwisko występujące raczej endemicznie w okolicach Piotrkowa więc nie powinno być większego kłopotu, tym bardziej, że księgi z pierwszej połowy XIX wieku są w komplecie. Nie ma jej aktu urodzenia w rodzinnej parafii, nie ma w parafii gdzie rodzina się przeniosła i spędziła około 15 lat. To miejsce pobytu odkryłam niedawno, rodzi sie tam trójka dzieci i faktycznie miejsce jest zgodne z miejscem urodzenia Matyldy zanotowanym w akcie zgonu. Aneksy do aktu małżeństwa nie zachowały się.
Wszystko wskazuje na to, że moja babka Matylda urodziła się w 1823 jako Emilia Marianna Honorata, trojga imion.
Pytanie brzmi: po jaką cholerę nadawać dziecku trzy imiona a używać czwartego? Nawet ślub brała jako Matylda?! Zdarzyło się coś takiego w Waszych rodzinach?
Agnieszka

