W moim własnym odczuciu, w Japonii genealogia nie jest nawet w połowie tak popularna jak w Polsce i zainteresowanie społeczeństwa jest bardzo znikome. Oczywiście są to obserwacje indywidualne, z którymi zawsze można dyskutować, ale tak to postrzegam mieszkając tutaj od lat.
Szacunek dla przodków i nawet można powiedzieć, że „kult przodków” jest w Japonii obecny, na co dzień. Dzisiaj większość Japończyków w młodym i średnim wieku mieszka w wielkich aglomeracjach miejskich. Na 126 milionów Japończyków aż 38 milionów mieszka w aglomeracji Tokio, 19 milionów w aglomeracji Osaki, 9 milionów w aglomeracji Nagoi, 5 milionów w aglomeracji Fukuoki, i tak dalej. Większość ludności mieszka w wielkich aglomeracjach, bardzo zatłoczonych, w relatywnie małych mieszkaniach, o bardzo wysokich cenach za metr kwadratowy. Ale każda z takich wielkomiejskich rodzin ma gdzieś swoje korzenie na wyludnionej japońskiej prowincji. Każda z takich rodzin ma gdzieś dziadków, lub nierzadko pradziadków, którzy jeszcze mieszkają na wsi, skąd wywodzi się ród. I tam właśnie zaczyna się japońska przygoda z genealogią.
Domy na prowincji są stare i duże. Dom dziadka mojej żony, gdzie jeszcze kilka lat temu mieszkał i niemal 100 letni pradziadek, ma ponad 140 lat i w sumie około 10 pokoi. I nie jest to żaden luksus na prowincji, gdzie ziemia jest niedroga i stare japońskie domostwa mają 8-14 pokoi. W takim starym drewnianym domu, zawsze jest jeden pokój z ołtarzykiem przodków, który zwany jest butsudan. Oczywiście bardziej zamożne rodziny, które mają w miastach dom mający troszkę więcej przestrzeni, też znajdują miejsce na butsudan, lecz niestety rzadziej niż częściej. Butsudan to mówiąc w sposób bardzo brutalny i prostacki (no nie jestem japonistą, ani też znawcą japońskiej kultury i religii) taka drewniana niezwykle zdobiona szafa, w której znajdują się prochy przodków, ich zdjęcia, i inne pamiątki. Wielkość tej szafy zależy od tego ilu przodków prochy tam są przechowywane. W mieście, w nowych domach, ten butsudan będzie jak najmniejszy, dla „dziadków”, zaś w 140-letnim domu na wsi mamy już tam wiele pokoleń, więc szafa robi się niemalże regałem. Zainteresowane osoby mogą wpisać w wyszukiwarkę obrazów Google’a słowo „butsudan” i zobaczyć jak różnych rozmiarów i kształtów może być to szafa. Co z tego dla genealoga? Doskonały punkt startu. Nad butsudanem w domu dziadka mojej żony wisi cały szereg portretów przodków, spoglądają groźnie swoim samurajskim spojrzeniem, najstarsi przodkowie na portretach noszą tradycyjne japońskie kimona. Ponieważ odwiedzając dom dziadków musimy oddać wyrazy szacunku przodkom przed butsudanem, jest to idealna okazja do nawiązania rozmowy o przodkach i można bardzo łatwo zbudować całkiem daleko idące drzewo genealogiczne. Ale jakimi źródłami dysponują Japończycy gdy już osiągną granice pamięci swoich przodków, gdy już przeanalizują wszystkie stare dokumenty zgromadzone w domu? Źródeł jest bardzo dużo, ale nic nie jest zdigitalizowane i korzystanie z nich jest bardzo trudne nawet dla Japończyków.
1. ASC, zwane Koseki. 1872-
Zapewne japoniści czy sinolodzy zlinczowaliby mnie za takie uproszczenie, ale odpowiednikiem aktów stanu cywilnego w Japonii są dla mnie rejestry Koseki. Koseki wprowadzono w Japonii w 1872 roku, czyli praktycznie tak samo jak w Prusach. Nie są to akty urodzenia, małżeństwa i zejścia, ale raczej kartoteki zawierające kompleksowe informacje o całej rodzinie. Rodzina jest rozumiana jako małżeństwo wraz z ich dziećmi, dopóki dzieci te nie stworzą własnych rodzin i nie otrzymają własnego koseki. Co zawiera koseki? Kiedy przygotowywałem dokumenty do małżeństwa w Japonii, otrzymałem wypis z Koseki mojej żony. Zawierał on dane ojca żony, jego rodziców oraz datę i miejsce urodzenia, te same dane dla matki żony oraz, co ciekawe, dla brata żony, (który wówczas był jeszcze kawalerem). Otrzymałem, więc na jednej kartce papieru z urzędu miasta pełne dane czterech osób. Ale to nie wszysto. Koseki zawiera też dane osób usuniętych z Koseki, wraz z datą ich usunięcia. A usunięcie ma miejsce na przykład, gdy ktoś zakłada własną rodzinę. Brzmi doskonale, ale jako cudzoziemiec nie posiadam swojego koseki. Głową rodziny jest według prawa moja żona Japonka, która wchodząc ze mną w związek małżeński otrzymała swoje własne koseki. Czy wiec żona może otrzymać w urzędzie odpis koseki swojego pra-pra dziadka i budować genealogię? Oczywiście, że może, ale musi przedstawić urzędnikowi… interes prawny. Brzmi znajomo? Niestety, tak… Historyczne koseki nie są zdigitalizowane i nie są nawet wprowadzone do systemu informatycznego. Urzędnik musi zejść do archiwum i znaleźć dokument ręcznie w starych teczkach. A odczytanie znaków kanji z XIX wieku jest dla dzisiejszych Japończyków nie lada wyzwaniem. Znaki kanji były w XX wieku kilka razy reformowane. W roku 1900 pozbyto się znaków hentaigany, które nader często były używane w XIX wiecznych imionach. W 1922 kolejna reforma ograniczyła dramatycznie ilość nauczanych znaków kanji, kolejna reforma w 1946 roku znowu ograniczyła ilość nauczanych znaków. W 1948 roku zabroniono nadawania dzieciom imion zawierających znaki spoza listy nauczanych w szkołach znaków. I nie ma w tym nic złego, dzięki reformom język japoński może być szybciej opanowany przez cudzoziemców, ale z powodu reform genealogia stała się znacznie trudniejsza dla Japończyków urodzonych po drugiej połowie XX wieku. Do tego oczywiście dochodzi też i problem kaligrafii, która zmieniła się dość mocno i odczytanie XIX wiecznej kaligrafii nie jest łatwe. Stąd też, urzędnicy nie są szczególnie chętni do nurkowania w XIX wiecznych dokumentach, których nie potrafią często odczytać i bez wyraźnie opisanego interesu prawnego raczej odmawiają.
2. Księgi wieczyste, 1873-
Nowoczesne księgi wieczyste opisujące właścicieli danej ziemi i danej nieruchomości, prowadzone od 1873. Te same problemy dla genealoga, co z koseki.
3. Katastry, 1582-1873.
Historyczne księgi katastralne, tylko w archiwach, poruszanie się w nich wymaga historyka.
4. Spisy Powszechne, 1920-
Prowadzone przez Narodowe Biuro Statystyczne, informacje mogą być uzyskane przez potomków.
5. Rejestry świątynne (shumon arateme-cho), 1661-1871
Można powiedzieć, że były to Koseki (czyli takie pierwotne ASC) sprzed reformy Meiji. Spisy obejmujące członków rodzin nie-szlacheckich (tylko ludzi prostych), ich służbę, bydło, konie; podające nazwę i lokacje przynależnej rodzinie świątyni. Najstarsze zachowane koseki są z roku 702, ale to oczywiście wyjątek, a nie reguła. Większy stopień zachowania dokumentów jest dopiero od drugiej połowy XVII wieku.
6. Rejestry indywidualne (ninbetsu-cho), 1644-1872
Spisy obejmujące członków rodzin nie-szlacheckich (tylko ludzi prostych) z podaniem ich wieku, relacji, informacji o członkach rodziny, którzy się już wyprowadzili; do pracy w innej miejscowości, wydanych za mąż, etc.
7. Rejestry pięciu rodzin, (goningumi-cho), 1640-1872
Spisy obejmujące jednostki składające się z pięciu rodzin, które wzajemnie dzieliły pewne powinności wobec państwa. Zawierają informacje o członkach rodziny oraz dane podatkowe.
8. Certyfikaty transferowe, (ninbetsu mura okuri-jo), 1630-1872
Dokumentują przejście osoby z jednej świątyni do innej, z jednej wsi do innej, stan cywilny, dane rodziny, miejsce zamieszkania.
9. Rejestry terminów, (debito iribito aratame-cho), 1630-1872
Dokumentują terminy rzemieślnicze, zawierają dane o rodzinie osoby terminującej oraz ramy czasowe terminu.
10. Rejestry wdów i wdowców, (kakan kodoku kakiage-cho), 1630-1872
Informacje na temat owdowiałych osób, podające ich imię oraz wiek.
11. Rekordy służby samurajów, (samurai-cho oraz hoko-gaki lub yuisho-gaki), 1603-1868
Dokumenty opisujące służbę samurajów, ich wynagrodzenia, przejście na emeryturę, zgon, zapomogi dla ich rodzin, opisy delegowania w konkretne miejca, nagody, etc.
12. Genealogie panów feudalnych i samurajów, (samurai kafu, daimyo kafu oraz bukan), 1100-1868
Zawierają wywody genealogiczne, heraldyczne, informacje o piastowanych urzędach i dane rodzinne.
13. Historie rodzinne (kashi), testamenty (yuigon-jo), wywody dworzan (kuge kafu), genealogie (keizu sho) 700-
W kolekcjach prywatnych rodzin z tradycjami szlacheckimi można trafić na historie i genealogie rodzinne sięgający ósmego wieku.
14. Dokumenty zachowane w świątyniach Shinto, (jinja kiroku) oraz buddyjskich (kakucho no ihai), 700-
Zawierają informację o małżeństwach (w świątyniach Shinto) oraz ceremoniach pogrzebowych (w świątyniach buddyjskich), a także i wywody genealogiczne sięgające ósmego wieku (w przypadku Shinto) i 12 wieku (w przypadku buddyjskich).
Jak prowadzić badania genealogiczne w Japonii? W archiwach państwowych, prefekturalnych, miejskich, w bibliotekach uniwersyteckich, w świątyniach. Ogromna część dokumentów niestety znajduje się w zbiorach prywatnych. Tak, więc potomkowie rodów szlacheckich lub nawet potomkowie sołtysa wioski, posiadają w prywatnych zbiorach nieraz tony dokumentów dotyczących mieszkańców danego terenu. Oczywiście zbiory posiadają też i świątynie, ale korzystanie z nich wymaga jeszcze wyższego poziomu wiedzy specjalistycznej. Przykładowo, rejestry związane z obrzędami pogrzebowymi mogą opisywać przodka jedynie za pomocą pośmiertnego imienia buddyjskiego, a nie imienia używanego za życia.
Dla cudzoziemców mieszkających w Japonii najistotniejsze zaś są Centra Historii Rodzinny prowadzone przez Mormonów. I tutaj sytuacja jest naprawdę dobra, bo w większych miastach jest bardzo wiele kościołów Mormonów, a przy każdym prawie kościele funkcjonuje, przynajmniej w teorii, Centrum Historii Rodziny z komputerem uprawnionym do dostępu do „dokumentów z kluczykiem”. Ale to niestety tylko teoria.
Patrząc na mapę Centrów Historii Rodziny w Tokijskiej aglomeracji, wydawało mi się, że jestem w jakimś raju dla genealogów. W aglomeracji podług mapy było aż 14 Centrów Historii Rodziny! Cudownie – myślałem sobie. Znalazłem centrum przy kościele najbliższym od mojego domu, ale niestety nie było przy nim numeru telefonu. Szukałem, dzwoniłem na infolinię mormonów, dowiadywałem się, ale nikt nie miał numeru kontaktowego do tego CHR, numer był tyko do kościoła, zaś kościół odsyłał znowu na infolinię. Odpuściłem sobie kościół najbliżej domu i wziąłem na celownik kościół blisko mojego miejsca pracy. Udało mi się po długiej walce z infolinią zdobyć numer telefonu do jakiegoś mormona, zadzwoniłem do niego na numer domowy (!); podał mi on numer do innego mormona, który ponoć coś wie i tak po łańcuszku wreszcie udało mi się umówić na wizytę. Mormoni, jak zawsze, byli niezwykle uprzejmie i życzliwi, zaprosili mnie do mikroskopijnego pokoju z czytnikiem mikrofilmów i pojedynczym komputerze i… okazało się, że nie ma dostępu do materiałów z kluczykiem. Niestety nikt nie orientował się, co się dzieje, dzwonili na infolinię i po godzinie okazało się, że komputer tego CHR nie jest skonfigurowany do przeglądania dokumentów z kluczykiem. Czyli jest to CHR z poziomem dostępu takim, jaki każdy ma u siebie z domu. Nie poddawałem się, pojechałem do innego CHR przy dużo większym kościele. Mimo iż kościół był wielki, to CHR było znowu małym pokoikiem z jednym komputerem i jednym czytnikiem mikrofilmów. Jednak tym razem komputer miał dostęp do filmów z kluczykiem, więc byłem zachwycony. Niestety, mniej więcej po 30 minutach pracy do pokoju wszedł uprzejmy pan w czarnym garniturze i poinformował mnie, że… pokoik CHR będzie teraz używany do lekcji angielskiego, więc muszę się zbierać… Nie poddałem się. Znalazłem wreszcie optymalne rozwiązanie na korzystanie z CHR w Japonii – biuro FamilySearch w Tokio! Nie CHR przy kościele, zaś biuro FamilySearch, umożliwia dostęp do jednego komputera uprawnionego do oglądania filmów z kluczykiem. Komputer ulokowany jest w pokoju, w którym siedzi czterech-pięciu Japończyków i odbiera telefony osób dzwoniących na infolinię FamilySearch w Japonii, de facto jest to ich call-centre, gdzie można się wprosić i przeglądać filmy z kluczykiem.
Podsumowując, więc, mormoni w Japonii mają dla genealogów następujące opcje:
1. Centra Historii Rodziny przy kościołach, dostępne w soboty i niedziele, wymagają umówienia się telefonicznego, po umówieniu się można przyjść po 11: 00 i zostać do ok. 18: 00, ale pomieszczenia CHR mogą być używane do zajęć z języka angielskiego oraz niektóre CHR mogą nie być skonfigurowane odpowiednio do przeglądania filmów z kluczykiem. Wizyta nie jest możliwa w każdy weekend, trzeba dopasować się do harmonogramu Mormonów.
2. Biuro FamilySearch przy stacji Hiroo w Tokio. Dostępne po rezerwacji telefonicznej w dni powszednie w godz. 09:00-17:00. Tak samo, jak w CHR przy kościołach, jest tylko jeden komputer ulokowany w ich call-centre. Cały czas osoby na około odbierają telefony, w dużej części od amerykanów mieszkających w Japonii, którzy mają problemy z FamilySearch, więc może być czasami troszkę hałaśliwie, jednak nikt nie wyprosi gościa z powodu lekcji angielskiego. Moim zdaniem, biuro przy Hiroo to jest to najlepsza opcja na korzystanie z zasobów za kłódką dla osób mieszkających w Japonii. Wizyta jest możliwa codziennie, pod warunkiem, że nie umówi się wcześniej inny badacz.
Powinny być też biblioteki uniwersyteckie z uprawnieniami do przeglądania filmów z kłódkami, niestety Mormoni powiedzieli mi, że żadna biblioteka w Japonii nie ma takiej możliwości.
Prowadzenie badań genealogicznych w Japonii jest jak najbardziej możliwe, niestety najbardziej podstawowe dokumenty koseki (ASC) dotyczące przodków Japończyków nie są w ogóle dostępne w Internecie. Jest to, więc genealogia jak w Polsce 15 lat temu, od archiwum do archiwum, od urzędu do urzędu. Stary język japoński, dawna kaligrafia oraz setki znaków dziś już nieużywanych i nienauczanych stanowią ogromną barierę dla poszukiwacza, nie wiem czy nie większą niż XIX wieczny niemiecki i rosyjski, z którym potykają się polscy genealodzy. Dla cudzoziemców zaś jest centrum historii rodziny, z jednym komputerem dostępnym w dni powszednie… na całe Tokio – ale dla chcącego nie ma nic niemożliwego.
Przykłady dokumentów:
Współczesny dokument koseki, wydruk komputerowy z bazy danych ASC:
http://4.bp.blogspot.com/-MRJhs-14XTM/U ... youmei.jpg
Przedwojenne koseki:

Koseki z epoki Meiji:

Dokumenty podatkowe z kyushu:
https://www.familysearch.org/search/fil ... at=2690737
(Jedne z bardzo nielicznych dokumentów zdigitalizowanych i dostępnych na FamilySearch).
Mam nadzieję, że komuś taka informacja się przyda.
Pozdrawiam,
Łukasz Rynkowski

