Witam!
W trakcie poszukiwań genealogicznych natknąłem się na pewien problem. Otóż praprapradziadek, według aktu jego małżeństwa, urodził się w 1861 r. w parafii Biłgoraj. Z relacji rodzinnej wynika, że został on znaleziony przez pewne małżeństwo po tym, jak jego rodziców zamordowano. Nie wiadomo, ile miał wtedy lat, nie wiadomo też, kim byli jego rodzice. Chłopiec został przygarnięty przez to małżeństwo, i przyjął ich nazwisko. Pytanie więc, w jaki sposób mogę ustalić, kim byli biologiczni rodzice tego chłopca. Czy jedynym sposobem jest wyszukiwanie na chybił trafił w określonym roczniku osób o określonym imieniu urodzonych w określonej miejscowości (choć nie do końca wiadomo, czy imię nadane mu zostało na chrzcie, czy na przykład przez nowych rodziców, i czy faktycznie urodził się w miejscowości wspomnianej w akcie małżeństwa). Czy są jakieś sposoby na dotarcie do zapisów o adopcjach? Co dawniej musieli robić ludzie, aby w takich okolicznościach adoptować dziecko? Niewiadomych w tym przypadku jest zbyt wiele, i szukanie na chybił trafił przypominało by trochę wróżenie z fusów. Może być przecież kilkoro dzieci z tego samego rocznika, o tym samym imieniu, a nawet jeśli będzie tylko jedno, to i tak nie będę miał pewności, że to o to właśnie chodzi. Ale z drugiej strony na pewno nie było tak, że ktos znalazł dziecko, i nic o nim nie wiedząc, po prostu je przygarniał. Na pewno konieczne było ustalenie jakichś danych na jego temat. Pytanie więc, jak do nich dotrzeć...? Póki co dysponuję jedynie aktem małżeństwa, ale w nim nie wspomina się nawet słowem, że nazwisko pana młodego jest przybrane.
Pozdrawiam serdecznie
Paweł
Adoptowane dziecko - rodzice nieznani
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
Adoptowane dziecko - rodzice nieznani
Skoro jego rodzice zostali zamordowani, to warto poszukać dwóch sąsiadujących ze sobą aktów zgonu, które dotyczyłyby mężczyzny i kobiety w sile wieku o tym samym nazwisku.
To pierwszy pomysł, jaki mi się nasunął.
pozdrawiam - tomek
Warto sprawdzić w alegatach do tego aktu małżeństwa. Może jest tam metryka pana młodego?
Trzeba również wertować księgi urodzeń /akt po akcie/ i szukać dopisków na marginesach - może być tam adnotacja o przysposobieniu. Należy też sprawdzić, czy na końcu księgi nie jest wszyty wyrok sądu w tej własnie sprawie /tzn. prawomocne orzeczenie o zmianie nazwiska/. Dla pewności zerknąć trzeba i w unikat i w duplikat.
Nie wiem, w jakim stanie zachowały się akta miejskie, ale można tam znaleźć pojedyncze j.a. dotyczące konkretnych spraw ustanowienia opieki nad sierotami.
Można przejrzeć prasę z tego okresu - taka zbrodnia nie przeszłaby bez echa.
...a to wszystko przy załozeniu, że dziecko urodziło się i zostało przysposobione w obrębie jednej lub kilku okolicznych parafii.
To pierwszy pomysł, jaki mi się nasunął.
pozdrawiam - tomek
Warto sprawdzić w alegatach do tego aktu małżeństwa. Może jest tam metryka pana młodego?
Trzeba również wertować księgi urodzeń /akt po akcie/ i szukać dopisków na marginesach - może być tam adnotacja o przysposobieniu. Należy też sprawdzić, czy na końcu księgi nie jest wszyty wyrok sądu w tej własnie sprawie /tzn. prawomocne orzeczenie o zmianie nazwiska/. Dla pewności zerknąć trzeba i w unikat i w duplikat.
Nie wiem, w jakim stanie zachowały się akta miejskie, ale można tam znaleźć pojedyncze j.a. dotyczące konkretnych spraw ustanowienia opieki nad sierotami.
Można przejrzeć prasę z tego okresu - taka zbrodnia nie przeszłaby bez echa.
...a to wszystko przy załozeniu, że dziecko urodziło się i zostało przysposobione w obrębie jednej lub kilku okolicznych parafii.
Adoptowane dziecko - rodzice nieznani
Dziękuję za odpowiedź. No właśnie w nawiązaniu do Twoich propozycji Tomku, napotykam na problemy. Z tymi aktami zgonów może nie być tak łatwo, bo mozliwe, że rodzice wspomnianego chłopca padli ofiarą masowej zbrodni. Tak przynajmniej głosi rodzinna 'plotka'. To jednak tereny wschodnie, dosyć niespokojnie wówczas, tak więc jego rodzice mogli zostać pogrzebani w masowym grobie, a o akcie zgonu nikt nawet nie pomyślał. To jednak połowa XIX w. Alegaty z kolei obejmują lata od 1871 r., więc też nie da rady. Myślę, że dobrym pomysłem jest przeszukanie akt urodzeń, może tam coś będzie dopisane. Gorzej, jeśli nie... A o zachowaniu się akt miejskich nic nie wiem. Ale własnie - czy takie prawomocne orzeczenie sądu o zmianie nazwiska było wówczas konieczne? Czy musiało się znaleźć w księdze parafialnej?
Pozdrawiam
Paweł
Pozdrawiam
Paweł
Pozdrawiam
Paweł
Paweł
Re: Adoptowane dziecko - rodzice nieznani
Tego to i ja nie wiem, ale liczę że fachowcy się wypowiedzą. Jeśli jednakowoż takie było, to brędzej będzie do odnalezienia w duplikacie, niż w unikacie.Paweł.K pisze: Ale własnie - czy takie prawomocne orzeczenie sądu o zmianie nazwiska było wówczas konieczne? Czy musiało się znaleźć w księdze parafialnej?
Ja jednak sugerowałbym sprawdzenie ówczesnej prasy bądź opracowań historycznych. Mord - i do tego masowy - na pewno został odnotowany.
Niedawno zostałem poproszony odnalezienie aktu urodzenia dziecka, którego rodzice zostali ponoć zesłani na Sybir, a ono samo zostało adoptowane. Wszystko wskazuje na to, że przyczyna adopcji była o wiele bardziej prozaiczna, a zesłanie rodziców było tylko szlachetną legendą. Dziecko urodziło się pod koniec XIX wieku, a na marginesie urodzenia /duplikatu/ była adnotacja o zmianie nazwiska i sygnatury spraw sądowych dotyczących przysposobienia.
tomek
