Blokada na WGM ?
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
I czas przyznać się do błędu i spróbować naprawić szkody
Wydawało mi się (niesłusznie) że cytaty zawarte w postach Ewy Szczodruch dotyczących pochodzenia nazwisk mają inne źródła niż mają
Faktycznie Pani Ewa podaje wydawnictwa z 1999 i 2001 roku nie zaś genpolowskie, nie sprawdziłem wszystkiego (w ogóle nie sprawdzałem "zasłyszanych informacji" - przepraszam- moja wina)
To czyni moją argumentację odnoszącą się fo Tomasz Nietscha i jego domniemanej zgody nierelewantną. Tomasz nie ma z tym nic wspólnego. Przywołani ejego nazwiska nie było uzasadnione - było błędne w tym kontekście
Natomiast oznacza to, że tym bardziej należałoby wyjaśnić problem przedstawiony przez tomka1973! A moż ei przy okazji konstruktywnie - na przyszłość - ustalić "co można"
pozdrawiam serdecznie
Wydawało mi się (niesłusznie) że cytaty zawarte w postach Ewy Szczodruch dotyczących pochodzenia nazwisk mają inne źródła niż mają
Faktycznie Pani Ewa podaje wydawnictwa z 1999 i 2001 roku nie zaś genpolowskie, nie sprawdziłem wszystkiego (w ogóle nie sprawdzałem "zasłyszanych informacji" - przepraszam- moja wina)
To czyni moją argumentację odnoszącą się fo Tomasz Nietscha i jego domniemanej zgody nierelewantną. Tomasz nie ma z tym nic wspólnego. Przywołani ejego nazwiska nie było uzasadnione - było błędne w tym kontekście
Natomiast oznacza to, że tym bardziej należałoby wyjaśnić problem przedstawiony przez tomka1973! A moż ei przy okazji konstruktywnie - na przyszłość - ustalić "co można"
pozdrawiam serdecznie
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
ad kopiowanie map: nie ma zastrzeżeń:)
ad rozpowszechnianie kopii map: zależy to nie od tego "jakie intencje Ci przyświecały, czy to jest mapa, artykuł, tabelka czy tekst" ale od tego czy ktoś ma prawa do tego co rozpowszechniasz
jeśli np skopiowałabyś i rozpowszechniała oryginał nie chroniony- nie ma żadnego problemu
jeśli np kopiowałabyś i rozpowszechniała (przykładowo!) reprint i opracowanie Oficyny Wydawniczej "Sztych" mapy sprzed 200 lat (ale opracowanie sprzed lat pięciu! nawet jeśli niedostępne w sprzedaży) -jest olbrzymi problem
jeśli wykorzystałabyś do dalszych prac ów reprint - do swojego opracowania- nie iwme jako podkład, fragment, szkic no coś jako bazę do której wnosisz wiele- nie ma problemu
al enie jest tak że "poniewaz robię to dla przeze mnie pojmowanego dobra publicznego i nie zarabiam, a to jest tylko mapa" to mogę
zależy jak mapa:)
podobnie z podręcznikami jest (z definicji - dla szerzenia wiedzy) niektórzy wydawcy godzą się jawnie (deklarują na okładce:)
"można kopiować i rozdawać na lekcji" niektórzy (większość) próbują ścigać proceder kopiowania całości
pomimo ze cel "szczytny" - propagowanie wiedzy, a podręcznik "nei do kupienia" to punkty kserograficznie na uczelniach miewają problemy (i część zarzutów jest uzasadniona!)
sytuacja, którą zarzuca tomek1973, a ja się boję, że może być w tym sporo prawdy..jest wyjątkowo niekomfortowa i moim zdaniem należy zrobić sporo, aby rzecz wyjaśnić
Może nieudolnie, ale staram się działać w tym kierunku -nie przyklepania sprawy bez wniosków "co można" ale konstruktywnie. Myląc się, ale próbując. Jedna rzecz co się zdarzyło, zarzuty wymagają chyba wyjaśnienia.
Druga -"co dalej". Mnie interesują obie, ale nie poważę się potraktować wypowiedzi tomka1973 jako niebyłe czy nie wymagającej odpowiedzi
pozdrawiam
ad rozpowszechnianie kopii map: zależy to nie od tego "jakie intencje Ci przyświecały, czy to jest mapa, artykuł, tabelka czy tekst" ale od tego czy ktoś ma prawa do tego co rozpowszechniasz
jeśli np skopiowałabyś i rozpowszechniała oryginał nie chroniony- nie ma żadnego problemu
jeśli np kopiowałabyś i rozpowszechniała (przykładowo!) reprint i opracowanie Oficyny Wydawniczej "Sztych" mapy sprzed 200 lat (ale opracowanie sprzed lat pięciu! nawet jeśli niedostępne w sprzedaży) -jest olbrzymi problem
jeśli wykorzystałabyś do dalszych prac ów reprint - do swojego opracowania- nie iwme jako podkład, fragment, szkic no coś jako bazę do której wnosisz wiele- nie ma problemu
al enie jest tak że "poniewaz robię to dla przeze mnie pojmowanego dobra publicznego i nie zarabiam, a to jest tylko mapa" to mogę
zależy jak mapa:)
podobnie z podręcznikami jest (z definicji - dla szerzenia wiedzy) niektórzy wydawcy godzą się jawnie (deklarują na okładce:)
"można kopiować i rozdawać na lekcji" niektórzy (większość) próbują ścigać proceder kopiowania całości
pomimo ze cel "szczytny" - propagowanie wiedzy, a podręcznik "nei do kupienia" to punkty kserograficznie na uczelniach miewają problemy (i część zarzutów jest uzasadniona!)
sytuacja, którą zarzuca tomek1973, a ja się boję, że może być w tym sporo prawdy..jest wyjątkowo niekomfortowa i moim zdaniem należy zrobić sporo, aby rzecz wyjaśnić
Może nieudolnie, ale staram się działać w tym kierunku -nie przyklepania sprawy bez wniosków "co można" ale konstruktywnie. Myląc się, ale próbując. Jedna rzecz co się zdarzyło, zarzuty wymagają chyba wyjaśnienia.
Druga -"co dalej". Mnie interesują obie, ale nie poważę się potraktować wypowiedzi tomka1973 jako niebyłe czy nie wymagającej odpowiedzi
pozdrawiam
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Tak mści się błąd zaniechania przez Administrację Forum „Genealodzy.PL”.
Brak „Regulaminu Forum” – potrzebnego po to: „aby moderacja następowała w jasno wyznaczonych przypadkach, a nie była działaniem uznaniowym […]”. Problem ten podejmował w swoim liście, wysłanym na forum już 31-08-2009 - 13:37 Waldemar Fronczak, posiadający ogromne formowe doświadczenie.
Tymczasem sytuacja zrobiła się ogromnie niekomfortowa - jak to trafnie zrekapitulował Włodzimierz Sroczyński.
Problem, który poddał pod dyskusję autor tego wątku, wymogu pewnego standardu postępowania wobec prawa cytatu, w świetle statutowych celów PTG, takich jak: „popularyzacja wiedzy genealogicznej i działalność edukacyjna” - trzeba jasno, rzetelnie i do końca wyjaśnić. Inaczej można odnieść wrażenie, że na platformie wymiany doświadczeń PTG, poprzez niejednakowe traktowanie różnych podmiotów, obowiązuje sławna zasada: „Jak Kalemu ukraść krowy, to źle! Jak Kali ukraść krowy, to dobrze!”.
Pozdrawiam bardzo serdecznie –
Lidia M. Nowicka
Brak „Regulaminu Forum” – potrzebnego po to: „aby moderacja następowała w jasno wyznaczonych przypadkach, a nie była działaniem uznaniowym […]”. Problem ten podejmował w swoim liście, wysłanym na forum już 31-08-2009 - 13:37 Waldemar Fronczak, posiadający ogromne formowe doświadczenie.
Tymczasem sytuacja zrobiła się ogromnie niekomfortowa - jak to trafnie zrekapitulował Włodzimierz Sroczyński.
Problem, który poddał pod dyskusję autor tego wątku, wymogu pewnego standardu postępowania wobec prawa cytatu, w świetle statutowych celów PTG, takich jak: „popularyzacja wiedzy genealogicznej i działalność edukacyjna” - trzeba jasno, rzetelnie i do końca wyjaśnić. Inaczej można odnieść wrażenie, że na platformie wymiany doświadczeń PTG, poprzez niejednakowe traktowanie różnych podmiotów, obowiązuje sławna zasada: „Jak Kalemu ukraść krowy, to źle! Jak Kali ukraść krowy, to dobrze!”.
Pozdrawiam bardzo serdecznie –
Lidia M. Nowicka
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Sytuacja na innych forach (w tym prowadzonych przez "posiadających ogromne forumowe doświadczenie") jest jeszcze gorsza pomimo regulaminu i prężnie działających administratorów, więc ostrożnie bym stosował recepty , które gdzie indziej przyniosły średnie rezultaty.
Forum tworzą ludzie, ich wiedza, etc
Obawiam się, że sytuacja w której moderator będzie miał blade pojęcie o np prawie autorskim i będzie ciął brzytwą po postach - bez tej wiedzy..nie będzie lepsza a gorsza niż stan obecny.
Jeśli coś w regulaminie zamieszczać to chyba nie uprawnienia i obowiązki "wydumane" (przepraszam:) ale ew. przypomnienie o prawie powszechnym, obowiązującym niezależnie od istnienia regulaminu.
Tj czy nam się podoba czy nie pewne obostrzenia co do pisania istnieją - nie na skutek woli adminów a na skutek m.in. radosnej działalności ustawodawcy.
Może zanim założymy sobie dodatkowy knebel -jak bywa na innych forach to pomyśleć czego musimy przestrzegać nie powodu przywiązania do form towarzyskich a przepisów prawa
albo w skrócie:
skoro do tej pory nikt się nie objawił aby zaprezentować swoją wiedzę nt prawa autorskiego to dlaczego osoba nie posiadająca takiej wiedzy ma być moderatorem z prawem usuwania treści? skąd będzie wiedziała co robić?:)
Albo kryteria są znane i są jasne -opublikować, spróbujmy aby użytkownicy je przestrzegali bez karbowych na początek
albo nie znamy - a wtedy czego będą karbowi strzec?:)
Problem ma dwie strony
nie tylko chodzi o to żeby nie było treści łamiących prawo
ale także (ważniejsze?) aby zbytnia ostrożność, wynikająca z nieznajomości prawa, nie stała na przeszkodzie publikacji tego co wolno!
A w tym - daniu poczucia osobie która chce coś napisać, że może..regulamin ani administrator nie pomoże. Jedynie wiedza:)
Pozdrawiam
Forum tworzą ludzie, ich wiedza, etc
Obawiam się, że sytuacja w której moderator będzie miał blade pojęcie o np prawie autorskim i będzie ciął brzytwą po postach - bez tej wiedzy..nie będzie lepsza a gorsza niż stan obecny.
Jeśli coś w regulaminie zamieszczać to chyba nie uprawnienia i obowiązki "wydumane" (przepraszam:) ale ew. przypomnienie o prawie powszechnym, obowiązującym niezależnie od istnienia regulaminu.
Tj czy nam się podoba czy nie pewne obostrzenia co do pisania istnieją - nie na skutek woli adminów a na skutek m.in. radosnej działalności ustawodawcy.
Może zanim założymy sobie dodatkowy knebel -jak bywa na innych forach to pomyśleć czego musimy przestrzegać nie powodu przywiązania do form towarzyskich a przepisów prawa
albo w skrócie:
skoro do tej pory nikt się nie objawił aby zaprezentować swoją wiedzę nt prawa autorskiego to dlaczego osoba nie posiadająca takiej wiedzy ma być moderatorem z prawem usuwania treści? skąd będzie wiedziała co robić?:)
Albo kryteria są znane i są jasne -opublikować, spróbujmy aby użytkownicy je przestrzegali bez karbowych na początek
albo nie znamy - a wtedy czego będą karbowi strzec?:)
Problem ma dwie strony
nie tylko chodzi o to żeby nie było treści łamiących prawo
ale także (ważniejsze?) aby zbytnia ostrożność, wynikająca z nieznajomości prawa, nie stała na przeszkodzie publikacji tego co wolno!
A w tym - daniu poczucia osobie która chce coś napisać, że może..regulamin ani administrator nie pomoże. Jedynie wiedza:)
Pozdrawiam
- Waldemar_Stankiewicz

- Posty: 351
- Rejestracja: ndz 09 mar 2008, 18:39
- Otrzymał podziękowania: 1 time
- Kontakt:
Nie wdając się w dyskusję czy bliższa ciału koszula czy.... , proponuję korzystać z istniejących już informacji archiwalnych, w tym i spod tego adresu:
http://www.genpol.com/index.php?name=PN ... =autorskie
Waldemar
http://www.genpol.com/index.php?name=PN ... =autorskie
Waldemar
-
jeronimo_77

- Posty: 98
- Rejestracja: pn 14 gru 2009, 08:54
Żenująca jest ta dyskusja, czy naprawde uważacie, że roczny dostęp do bazy za 49 zł to dużo ??? Jeżeli tak to chyba jesteście na tej stronie przypadkiem. Każdy kto choć przez chwilę zajmował się genealogią, doskonale zdaje sobie sprawę, że nie jest to tani sport. Ustalenie jednego imienia, jednej daty kosztuje czasami tysiące zł i setki roboczogodzin. Także może lepiej niech niektórzy się nie wygłupiają.
PS.
Jeżeli ktoś ma pytania do WGM to niech zapyta na oficjalnej stronie na facebooku, mysle ze redakcja odpowie.
J
PS.
Jeżeli ktoś ma pytania do WGM to niech zapyta na oficjalnej stronie na facebooku, mysle ze redakcja odpowie.
J
- Waldemar_Stankiewicz

- Posty: 351
- Rejestracja: ndz 09 mar 2008, 18:39
- Otrzymał podziękowania: 1 time
- Kontakt:
"Żenująca jest ta dyskusja, czy naprawde uważacie, że roczny dostęp do bazy za 49 zł to dużo ??? Jeżeli tak to chyba jesteście na tej stronie przypadkiem. Każdy kto choć przez chwilę zajmował się genea ..."
Wydaje mi się że, w odróżnieniu od uczestników tego forum, Autor powyższego cytatu, podpisujący się skromnie "J", znalazł się na nim w pełni świadom wyboru, pełen wiedzy i chęci dzielenia się nią z pozostałymi laikami. A może się mylę. Może szuka odpowiedzi na nurtujące go pytania licząc że otrzyma bezinteresowną pomoc?
Dyskusja może być bardziej lub mniej twórcza i zależy to wyłącznie od poziomu wiedzy uczestników, a nie od zasobu ich portfeli.
Jeżeli wkładem do dyskusji jest stwierdzenie o "żenującym" jej poziomie, to faktycznie jest to bardzo budujące.
Waldemar
Wydaje mi się że, w odróżnieniu od uczestników tego forum, Autor powyższego cytatu, podpisujący się skromnie "J", znalazł się na nim w pełni świadom wyboru, pełen wiedzy i chęci dzielenia się nią z pozostałymi laikami. A może się mylę. Może szuka odpowiedzi na nurtujące go pytania licząc że otrzyma bezinteresowną pomoc?
Dyskusja może być bardziej lub mniej twórcza i zależy to wyłącznie od poziomu wiedzy uczestników, a nie od zasobu ich portfeli.
Jeżeli wkładem do dyskusji jest stwierdzenie o "żenującym" jej poziomie, to faktycznie jest to bardzo budujące.
Waldemar
jeronimo_77 pisze:Żenująca jest ta dyskusja, czy naprawde uważacie, że roczny dostęp do bazy za 49 zł to dużo ??? J
Osobiście uważam, za żenujące przeliczanie wszystkiego na pieniądze.
Ale ten świat jest bardziej złożony i oprócz tych dla, których liczy się kasa, są także tacy, co dzielą się własnymi wiadomościami, wiedzą, ale także i własnymi zbiorami zupełnie bezinteresownie.
pozdrawiam serdecznie i dołączam się do prośby przedmówców o więcej zdrowego rozsądku.
-
jeronimo_77

- Posty: 98
- Rejestracja: pn 14 gru 2009, 08:54
Witam.
Widzę, że pan Minakowski ma tutaj żarliwych obrońców jego " wielkiego dzieła" i jego praw autorskich.
Mam zatem pytanie, jak nazwać włączenie przez tego pana do swojego "dzieła" cudzej bazy opracowywanej przez kilkanaście lat bez pytania autora o zgodę?!!
Łaskawie jedynie ...poinformował właściciela strony o tym fakcie.
Teraz dzięki temu może jeszcze udowodnić wszystkim chętnym, oprócz pokrewieństwa z dawnymi władcami czy posłami również pokrewieństwo z Papieżem.
Temat jest mi znany ponieważ dotyczy materiałów umieszczonych na stronie internetowej kolegi.
Pozdrawiam
Krzysztof K.
Widzę, że pan Minakowski ma tutaj żarliwych obrońców jego " wielkiego dzieła" i jego praw autorskich.
Mam zatem pytanie, jak nazwać włączenie przez tego pana do swojego "dzieła" cudzej bazy opracowywanej przez kilkanaście lat bez pytania autora o zgodę?!!
Łaskawie jedynie ...poinformował właściciela strony o tym fakcie.
Teraz dzięki temu może jeszcze udowodnić wszystkim chętnym, oprócz pokrewieństwa z dawnymi władcami czy posłami również pokrewieństwo z Papieżem.
Temat jest mi znany ponieważ dotyczy materiałów umieszczonych na stronie internetowej kolegi.
Pozdrawiam
Krzysztof K.
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Poszanowanie prawa charakteryzuje się brakiem kryterium "czyjego prawa"
Wartością samo w sobie jest nie łamanie prawa autorskiego
Niezależnie czy Pana Minakowskiego czy przez Pana Minakowskiego
Niezależnie czy Pana Rymuta ( wydawców, spdkobierców etc) czy przez wydawców etc
tym się to różni od "Kalemu ukraść źle.."
sugestia (nie zanegowana do tej pory!), ze stosowane jest właśnie "Kalemu ukraść .." mnie boli
nie zaś uszczerbek kolegi Pana Krzysztofa K. czy Pana Minakowskiego jako znajomych, mających dorobek czy sympatycznych
Jest ogromna różnica pomiędzy byciem jednym z "żarliwych obrońców jego " wielkiego dzieła" i jego praw autorskich" a obrońcą praw autorskich! O to właśnie idzie, aby nie było wybiórczej ochrony! Dla tematu dyskusji nie ma znaczenia kto(czyje prawa) ale co (jakie prawa) i jak (czy publikacja narusza)!
pozdrawiam
Wartością samo w sobie jest nie łamanie prawa autorskiego
Niezależnie czy Pana Minakowskiego czy przez Pana Minakowskiego
Niezależnie czy Pana Rymuta ( wydawców, spdkobierców etc) czy przez wydawców etc
tym się to różni od "Kalemu ukraść źle.."
sugestia (nie zanegowana do tej pory!), ze stosowane jest właśnie "Kalemu ukraść .." mnie boli
nie zaś uszczerbek kolegi Pana Krzysztofa K. czy Pana Minakowskiego jako znajomych, mających dorobek czy sympatycznych
Jest ogromna różnica pomiędzy byciem jednym z "żarliwych obrońców jego " wielkiego dzieła" i jego praw autorskich" a obrońcą praw autorskich! O to właśnie idzie, aby nie było wybiórczej ochrony! Dla tematu dyskusji nie ma znaczenia kto(czyje prawa) ale co (jakie prawa) i jak (czy publikacja narusza)!
pozdrawiam
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz