Ponowny ślub
Moderatorzy: Galinski_Wojciech, maria.j.nie, elgra
Bardzo interesujące zagadnienie z tymi unieważnionymi małżeństwami, jak się wydaje „z urzędu”.
Niezależnie od wyjaśnienia przyczyn unieważnienia tych małżeństw, rodzi się pytanie, ile par po zawarciu w Broku kościelnego związku małżeńskiego i żyjących w przeświadczeniu, że są legalnymi małżonkami, przez całe lata żyło faktycznie w związkach nieformalnych?
Jakie też były (jeśli były) tego stanu rzeczy skutki praktyczne?
Pozdrawiam –
Lidia
Niezależnie od wyjaśnienia przyczyn unieważnienia tych małżeństw, rodzi się pytanie, ile par po zawarciu w Broku kościelnego związku małżeńskiego i żyjących w przeświadczeniu, że są legalnymi małżonkami, przez całe lata żyło faktycznie w związkach nieformalnych?
Jakie też były (jeśli były) tego stanu rzeczy skutki praktyczne?
Pozdrawiam –
Lidia
-
kamilmazowiecki

- Posty: 335
- Rejestracja: wt 25 paź 2016, 10:18
jamiolkowski_jerzy pisze:Hipoteza unickiego pochodzenia jest kusząca i formalnie elegancka ale rodzi pytanie skąd tam unici? W akcie ślubu z 1890 roku wymienione sa miejscowości w których urodzili się młodzi. Kaczkowo nie budzi wątpliwości , kłopoty są z miejscowościa Ciuraj. Obecnie chyba nie istnieje ale ja tez można zidentyfikować przy pomocy googla, np
http://cyfrowaetnografia.pl/Content/554 ... _XI-14.pdf
Zatem te same okolice Broku. Nie znam się na geografii wyznaniowej tamtych okolic ale cos mi się zdaje że do najbliższych parafii unickich na południe(Ceranów?) czy na wschód (Wysokie Mazowieckie) jest stamtąd kilkadziesiąt kilometrów. Zaznaczam moja wiedza o tamtych terenach jest bardzo ogólna, ale jeśli już to bardziej komplikacji ze ślubem szukałbym w relacjach katolicko protestanckich (dla jasności – dla konkretnej sprawy tego slubu to moim zdaniem czysto teoretyczną ciekawostka a nie sugestia badawcza) http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Stu ... 23-356.pdf
Wątpliwości co do unickich powodów nieważności pierwszego ślubu nie oznaczają poparcie hipotezy że z księdzem cos było nie tak . Wpisując w googla ksiądz Antoni Stawirej jawi się jego droga kapłańska od wikariusza kolegiaty w Pułtusku
http://mazowsze.hist.pl/21/Studia_Plock ... 004/16413/
poprzez wieloletnie - jak widać administrowania w Broku
http://wirtualnie.lomza.pl/wirtualnie/w ... cz.-I..pdf
Był także proboszczem w Piskach
http://ltn2.nazwa.pl/wp/wp-content/uplo ... T-XXII.pdf
Nie wyglada na "podpadnietego"
Wydaje się ze dla wyjaśnienia sprawy niezbędne jest dotarcie do dokumentów kościelnych dotyczących ślubu z 1906. Jeśli nie ma ich w parafii to powinny być w archiwum Diecezji łomżyńskiej
znalazłem informację o wsi Ciuraj w tym opisie:
http://cyfrowaetnografia.pl/Content/554 ... _XI-14.pdf
cytuję
Obszar ogarnięty osadnictwem kurpiowskim rozciągnął się wąskim pasem poczynając od Tocznej Bieli i Borsuków na zachodzie po Małkinię na wschodzie. Najgęściejsza siatka wsi „zasadzonych Kurpiami" przypada na jądro Puszczy: pomiędzy Brokiem, Wyszkowem i Ostrowią Mazowiecką. Około 300 osadników rozlokowało się w następujących wsiach: Białe Błoto, Błędnica, Borsuki, Budy Brańszezykowskie, Cieńsza, Ciuraj, Dudowizna, Grabowiec, Grabownica, Kacpury, Knurówiec, Kuzkowizna, Limany, Laskowizna, Wojty, Małkinia Górna i Małkinia Dolna, Nago-szewo, Ochudno, Osuchowa, Pniewo, Ponikiew, Poręba, Przyjmy Brańszczykowskie, Przyjmy-Kąty, Skłudy Sumiężne, Toczna Biel, Trzcianka, Tuchlin, Udrzynek i Wiśniewo10. Przy lustracji wsi Drwały wspomniano także, że „w drugiej stronie rzeczki są Kurpie"11. Skądinąd także wiadomo, że Kurpie dali początek osadzie Szczubełkowo.
W księdze z 1906 roku nie znalazłem zapisu o unieważnieniu wobec innych ślubów. Tylko te dwa przypadki
-
jamiolkowski_jerzy

- Posty: 3178
- Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Geneteka jest nieoceniona. Metryki urodzin z Broku zaprzeczają tropowi unickiemu. Oboje młodzi sa zapisani sa jako urodzeni w parafii rzymskokatolickiej.
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 471&y=1934
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 676&y=1589
Tyle że metryka urodzin Wiktorii jest dziwna – nie pasuje nazwisko panieńskie matki. Aby była jakaś inna Wiktoria Stefańczuk mało prawdopodobne Nie sadzę jednak aby taka niedokładność był powodem unieważnienia ślubu
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 471&y=1934
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 676&y=1589
Tyle że metryka urodzin Wiktorii jest dziwna – nie pasuje nazwisko panieńskie matki. Aby była jakaś inna Wiktoria Stefańczuk mało prawdopodobne Nie sadzę jednak aby taka niedokładność był powodem unieważnienia ślubu
Ja sprawdziłabym jeszcze jeden pomysł, aczkolwiek to tylko przypuszczenie i nie sprawdzałam innych unieważnionych ślubów w parafii (o ile takie były). Szybki rzut oka na genetekę pokazuje, że wśród przodków pary przewijają się te same nazwiska - sprawdzałam tylko do dziadków.
Ja wiem, że na wsiach to samo nazwisko mogą mieć rodziny niespokrewnione, albo spokrewnione tak dawno, że sami nie wiedzą jak. Ale może tu była sytuacja, że pokrewieństwo wymagało zgody biskupa lub papieża, a nikt tego (ksiądz) nie dopilnował i dopiero po latach uzyskano taką zgodę.
Nie znam się na prawie kanonicznym, ale wśród przodków miałam taką sytuację i z przekazów rodzinnych wiem, że na zgodę od papieża (chyba) czekali 5 lat.
Pozdrawiam
Baśka
Ja wiem, że na wsiach to samo nazwisko mogą mieć rodziny niespokrewnione, albo spokrewnione tak dawno, że sami nie wiedzą jak. Ale może tu była sytuacja, że pokrewieństwo wymagało zgody biskupa lub papieża, a nikt tego (ksiądz) nie dopilnował i dopiero po latach uzyskano taką zgodę.
Nie znam się na prawie kanonicznym, ale wśród przodków miałam taką sytuację i z przekazów rodzinnych wiem, że na zgodę od papieża (chyba) czekali 5 lat.
Pozdrawiam
Baśka
Nazwiska w kręgu zainteresowań: Obidzińscy, Rutkowscy, Goździewscy, Trętowscy, Ponikiewscy, Szczepkowscy, Gutowscy. Miejsca: okolice Ciechanowa i Różana.
-
kamilmazowiecki

- Posty: 335
- Rejestracja: wt 25 paź 2016, 10:18
gdyby taka zgoda była wymagana to byłby o tym wpis w akcieObidka pisze:Ja sprawdziłabym jeszcze jeden pomysł, aczkolwiek to tylko przypuszczenie i nie sprawdzałam innych unieważnionych ślubów w parafii (o ile takie były). Szybki rzut oka na genetekę pokazuje, że wśród przodków pary przewijają się te same nazwiska - sprawdzałam tylko do dziadków.
Ja wiem, że na wsiach to samo nazwisko mogą mieć rodziny niespokrewnione, albo spokrewnione tak dawno, że sami nie wiedzą jak. Ale może tu była sytuacja, że pokrewieństwo wymagało zgody biskupa lub papieża, a nikt tego (ksiądz) nie dopilnował i dopiero po latach uzyskano taką zgodę.
Nie znam się na prawie kanonicznym, ale wśród przodków miałam taką sytuację i z przekazów rodzinnych wiem, że na zgodę od papieża (chyba) czekali 5 lat.
Pozdrawiam
Baśka
___________
Kamil Maciej
-
Andrzej75

- Posty: 15147
- Rejestracja: ndz 03 lip 2016, 00:25
- Lokalizacja: Wrocław
- Otrzymał podziękowania: 1 time
No więc zdaje się, że rzeczywiście trop unicki jest błędny: zmylił mnie ten rok 1905 oraz brak informacji w AM o jakiejkolwiek dyspensie. A tymczasemjamiolkowski_jerzy pisze:Hipoteza unickiego pochodzenia jest kusząca i formalnie elegancka ale rodzi pytanie skąd tam unici?
Wg Geneteki pradziadkami obojga państwa młodych była para: Paweł Stefańczuk i Ewa z Borowych (to by trzeba jeszcze dokładnie sprawdzić w aktach). Jeśli w 1890 nie podano tej przeszkody małżeńskiej (i nie uzyskano dyspensy) — to rzeczywiście po odkryciu tej przeszkody (np. w 1906) trzeba było uważnić małżeństwo przez powtórzenie zgody małżeńskiej. Tylko że w AM z 1906 nie podano wzmianki o dyspensie od III stopnia pokrewieństwa.Obidka pisze:Ja sprawdziłabym jeszcze jeden pomysł, aczkolwiek to tylko przypuszczenie i nie sprawdzałam innych unieważnionych ślubów w parafii (o ile takie były). Szybki rzut oka na genetekę pokazuje, że wśród przodków pary przewijają się te same nazwiska - sprawdzałam tylko do dziadków.
Ja wiem, że na wsiach to samo nazwisko mogą mieć rodziny niespokrewnione, albo spokrewnione tak dawno, że sami nie wiedzą jak. Ale może tu była sytuacja, że pokrewieństwo wymagało zgody biskupa lub papieża, a nikt tego (ksiądz) nie dopilnował i dopiero po latach uzyskano taką zgodę.
Nie znam się na prawie kanonicznym, ale wśród przodków miałam taką sytuację i z przekazów rodzinnych wiem, że na zgodę od papieża (chyba) czekali 5 lat.
Pozdrawiam
Andrzej
PS. Na znak, że moje tłumaczenie zostało zaakceptowane, proszę edytować pierwszy post, dopisując w temacie – OK (dotyczy działu tłumaczeń).
https://forum.genealodzy.pl/viewtopic.php?t=114043
Andrzej
PS. Na znak, że moje tłumaczenie zostało zaakceptowane, proszę edytować pierwszy post, dopisując w temacie – OK (dotyczy działu tłumaczeń).
https://forum.genealodzy.pl/viewtopic.php?t=114043