Administracja międzywojenna/ podpowiedzcie!
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
Administracja międzywojenna/ podpowiedzcie!
Szukam książki, skryptu, artykułu dot. funkcjonowania, praw i zwyczajów dot. administracji międzywojennej. Przydałaby mi się taka podstawa, bo gubię się w domysłach. Dzieje mojej rodziny, mojego męża, rodzin mojego rodzeństwa zazębiają się, to mieszanka kilku narodowości i kilku wyznań. Chcialabym poznać od kuchni ówczesny system USC. Już dwa razy spotkalam się z tym, że dzieci zglaszane są (w przypadku niekatolików) po... kilku latach. Jak np. intetpretować fakt, że w akcie zgonu jest informacja, że matka osierociła 6 dzieci, a znamy tylko dwójkę? Nie zglosili tej czwórki (księgi zachowały się). Albo ojciec żyd idzie do usc i zgłasza urodziny córki w 1935 r., a ona ma wtedy już 20 lat! Dlaczego nie zrobił tego wcześniej? Dlaczego to jednak zrobil? Może zbliżał się jej ślub? Dlaczego w 3 aktach zgonu (3 różne wyznania) świadkowie zgłaszają "zejście", a nie najblizsza rodzina, czyli syn, mąż itd.
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35479
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Administracja międzywojenna/ podpowiedzcie!
nie zgłosił żeby podatku nie płacić? "wewnętrznego"..pytanie co się wydarzyło, że zgłosił po 15 latach..szkoła państwowa?
zgłaszanie nie przez najbliższych to nic dziwnego, niespotykanego
zgłaszanie nie przez najbliższych to nic dziwnego, niespotykanego
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
No właśnie z tymi podatkami... O co mogło chodzić? Obliczyłam, ze córkę zgłosił po 20 latach. I pomyślałam, ze może ona w 1935 r. wyszła za mąż albo szła do pracy, a pracodawca chciał mieć jakiś dokument? Ona później mieszkaław Warszawie, więc takim szlam tropem. Ale to tylko hipoteza. Intryguje mnie pytanie: Czy na Mazowszu, już w okresie wolnej Polski był obowiązek zgłaszania urodzin dziecka? I jak wówczas to wyglądało pod względem wyznaniowym. Wcześniej to sprawa raczej znana, ale później, czyli od 1918 r.?
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35479
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
tak samo
drobne różnice związane z
brakiem granic rozbiorowych i zanikiem rejestracji dokumentów zza (nieistniejących) granic
pojawieniem się oficjalnych nowych wyznań
obowiązkowym, bezpłatnym szkolnictwem
zmianą formy ewidencji ludności
"repatriacją"
koncepcja ta sama
w przypadku ludności żydowskiej i nierejestrowania, nawet gorzej (tj większe luki niż za caratu) - badacze nie widzieli większej cezury, kontynuacja donosów o niezgłoszonych jako podstawa uzupełnień rejestrów gmin wyznaniowych
drobne różnice związane z
brakiem granic rozbiorowych i zanikiem rejestracji dokumentów zza (nieistniejących) granic
pojawieniem się oficjalnych nowych wyznań
obowiązkowym, bezpłatnym szkolnictwem
zmianą formy ewidencji ludności
"repatriacją"
koncepcja ta sama
w przypadku ludności żydowskiej i nierejestrowania, nawet gorzej (tj większe luki niż za caratu) - badacze nie widzieli większej cezury, kontynuacja donosów o niezgłoszonych jako podstawa uzupełnień rejestrów gmin wyznaniowych
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
- Bea

- Posty: 1599
- Rejestracja: pn 01 cze 2009, 20:03
- Lokalizacja: Mazowsze Północne (Ziemia Zawkrzeńska)
teraz też jest obowiązek ... a mój kolega zgłosił syna dopiero po pół roku, ten sam kolega ma nieaktualny dowód osobisty od kilku lat oraz jeździ nie przerejestrowanym samochodem (na tablicach z innego województwa).
Tak więc prawo - prawem, a rzeczywistość swoje.
Wydaje mi się, że jako 20-latka wyrobiła po prostu dowód osobisty i do tego potrzebny był jej akt urodzenia. Ślubu w tym samym czasie też nie można wykluczyć..
Tak więc prawo - prawem, a rzeczywistość swoje.
Wydaje mi się, że jako 20-latka wyrobiła po prostu dowód osobisty i do tego potrzebny był jej akt urodzenia. Ślubu w tym samym czasie też nie można wykluczyć..
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35479
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
teraz ( od niedawna) szpital zgłasza o ile wiem
PESEL od razu, a bez niego z noworodkiem i do lekarza trudno
o ZuSowsko-macierzyńskich i innych też warto wspomnieć
dziś to jednak jeden z bardziej szczelnych systemów jeśli chodzi o urodzenia, na tle innych państw
po co 20 (? nie 15?) dowód osobisty? to też do zbadania, bo nieoczywiste
może paszport? matura w szkole z uprawnieniami (eksternistyczna tj po nauce w szkole bez uprawnień maturalnych?)
narodziny dziecka?
PESEL od razu, a bez niego z noworodkiem i do lekarza trudno
o ZuSowsko-macierzyńskich i innych też warto wspomnieć
dziś to jednak jeden z bardziej szczelnych systemów jeśli chodzi o urodzenia, na tle innych państw
po co 20 (? nie 15?) dowód osobisty? to też do zbadania, bo nieoczywiste
może paszport? matura w szkole z uprawnieniami (eksternistyczna tj po nauce w szkole bez uprawnień maturalnych?)
narodziny dziecka?
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
- Bea

- Posty: 1599
- Rejestracja: pn 01 cze 2009, 20:03
- Lokalizacja: Mazowsze Północne (Ziemia Zawkrzeńska)
z tego co wiem o becikowe się nie starali, może i szpital zgłasza, ale pewnie formalnie po akt urodzenia trzeba się przespacerować do urzędu (a nie jestem w stanie moim kolegom i koleżankom z pracy wytłumaczyć, że wiele rzeczy da się załatwić przez internet. Jeśli zobaczycie gdzieś kolejkę - to oni pewnie w niej stoją, tacy to ludzie... Wszelkie formularze, które można wypełnić w komputerze i zachować i cyfrową wersję - drukują puste i potem wypełniają długopisem, żeby to później zeskanować... Normalnie rozpacz w kratkę.)
wracając do tematu - nie wiem po co dowód osobisty był w tamtych czasach, ale kiedyś biurokracji wcale nie było mniej niż za PRL. Pewnie pracodawca wymagał, nie wiem czy można było wyrobić bilet miesięczny w Warszawie bez wylegitymowania się dowodem. W zasadzie pomyślałam o tym przez wątek z pieczątką... ale jakby się temu głębiej przyjrzeć... Moja babcia ur. pod koniec 1909 r. Od 18 paź. 1926 r. do 25 wrz. 1927 r. uczęszczała do szkoły zawodowej z internatem oddalonej od rodzinnej miejscowości o jakieś 50 km. Miała wtedy już ~17 lat. A dowód osobisty wyrobiła dopiero w marcu 1928 przed wyjazdem do Warszawy do nowej szkoły. Czyli dowód był związany z wielkim miastem (bilet, mieszkanie na stancji --> pierwszy wpis z kwietnia 1928r.). Ślub był sporo później - po skończeniu szkoły i powrocie w rodzinne strony, w 1932 r. Pewnie wtedy wyrobiła nowy dokument, bo zmieniła nazwisko (ale tego już nie posiadam w swoich zbiorach).
@Alineczka wspomina, że jej X (oj nie ma imienia) też zamieszkała "później" w Warszawie... Może ten akt właśnie był przyczynkiem załatwienia dokumentów do wyrobienia dowodu osobistego ? Co ciekawe w dowodzie mojej babci nie powołują się na akt urodzenia (choć pewnie był załączony z wnioskiem), ale przynależność państwową określono na podstawie wyciągu z ks. st. ludności danej gminy z lutego 1928. (dodatkowa informacja = wyrabiali dowód w trochę ponad 0,5 miesiąca).
wracając do tematu - nie wiem po co dowód osobisty był w tamtych czasach, ale kiedyś biurokracji wcale nie było mniej niż za PRL. Pewnie pracodawca wymagał, nie wiem czy można było wyrobić bilet miesięczny w Warszawie bez wylegitymowania się dowodem. W zasadzie pomyślałam o tym przez wątek z pieczątką... ale jakby się temu głębiej przyjrzeć... Moja babcia ur. pod koniec 1909 r. Od 18 paź. 1926 r. do 25 wrz. 1927 r. uczęszczała do szkoły zawodowej z internatem oddalonej od rodzinnej miejscowości o jakieś 50 km. Miała wtedy już ~17 lat. A dowód osobisty wyrobiła dopiero w marcu 1928 przed wyjazdem do Warszawy do nowej szkoły. Czyli dowód był związany z wielkim miastem (bilet, mieszkanie na stancji --> pierwszy wpis z kwietnia 1928r.). Ślub był sporo później - po skończeniu szkoły i powrocie w rodzinne strony, w 1932 r. Pewnie wtedy wyrobiła nowy dokument, bo zmieniła nazwisko (ale tego już nie posiadam w swoich zbiorach).
@Alineczka wspomina, że jej X (oj nie ma imienia) też zamieszkała "później" w Warszawie... Może ten akt właśnie był przyczynkiem załatwienia dokumentów do wyrobienia dowodu osobistego ? Co ciekawe w dowodzie mojej babci nie powołują się na akt urodzenia (choć pewnie był załączony z wnioskiem), ale przynależność państwową określono na podstawie wyciągu z ks. st. ludności danej gminy z lutego 1928. (dodatkowa informacja = wyrabiali dowód w trochę ponad 0,5 miesiąca).
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35479
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
nie był wymagany
nie był obowiązkowy
odpis AU natomiast bywał potrzebny np do szkoły (wraz ze świadectwem szczepienia na ospę:) co nie czyni rzevz jasna świadectw szczepień urzędowymi dokumentami tożsamości:)
co do wyciągu z kls - tak, w porównaniu z metrykaliami "więcej ważące" urzędowo na ogół
nie był obowiązkowy
odpis AU natomiast bywał potrzebny np do szkoły (wraz ze świadectwem szczepienia na ospę:) co nie czyni rzevz jasna świadectw szczepień urzędowymi dokumentami tożsamości:)
co do wyciągu z kls - tak, w porównaniu z metrykaliami "więcej ważące" urzędowo na ogół
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
No dobrze, powiedzmy, że ślub/szkoła/wyjazd... Na akcie urodzenia
USC jest takie stwierdzenie: "Opieszałość rodziców". Urzędnik więc zaznaczył, że to zbyt późne zgłoszenie. Czy jak już przyszed ojciec i zgłosił corke, dlaczego nie zglosilł od razu reszty dzieci? Ciągle myślę, że coś musiało się nie opłacać, tylko nie wiem co...
A może e odwrotnie? Przy akcie zgonu matki podają, ze zmarla zostawiła więcej dzieci, bo np. była większa zapomoga, a urzednik i tak tego nie sprawdzał? W 1921 r. weszla ustawa o pomocy społecznej... Tak węszę...
USC jest takie stwierdzenie: "Opieszałość rodziców". Urzędnik więc zaznaczył, że to zbyt późne zgłoszenie. Czy jak już przyszed ojciec i zgłosił corke, dlaczego nie zglosilł od razu reszty dzieci? Ciągle myślę, że coś musiało się nie opłacać, tylko nie wiem co...
A może e odwrotnie? Przy akcie zgonu matki podają, ze zmarla zostawiła więcej dzieci, bo np. była większa zapomoga, a urzednik i tak tego nie sprawdzał? W 1921 r. weszla ustawa o pomocy społecznej... Tak węszę...
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35479
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
w gminie żydowskiej podatek płacony od osoby - j.w. podatki
zapomogi? nie sądzę
brak odnalezienia AU nie świadczy o braku urodzeń:)
zapomogi? nie sądzę
brak odnalezienia AU nie świadczy o braku urodzeń:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz