Wpis w metryce wiele lat po narodzinach
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Wpis w metryce wiele lat po narodzinach
Witam,
udało mi się uzyskać metryki z parafii Bohorodczany, skąd pochodzi znaczna część mojej rodziny. Natrafiłem na taką sytuację, że u mojej babki urodzonej w 1927 r. wpisu we właściwej księdze metrykalnej dokonano dopiero w 1945 r. i to bez daty. Podobna sytuacja wystąpiła z jej siostrą. Czy ktoś z szanownych kolegów ma może doświadczenie lub wiedzę jak do tego doszło? Nadmienię, że nie wiem czy jest to oryginał metryki czy też jedna z oficjalnych kopii.
Pozdrawiam, Krzysztof
udało mi się uzyskać metryki z parafii Bohorodczany, skąd pochodzi znaczna część mojej rodziny. Natrafiłem na taką sytuację, że u mojej babki urodzonej w 1927 r. wpisu we właściwej księdze metrykalnej dokonano dopiero w 1945 r. i to bez daty. Podobna sytuacja wystąpiła z jej siostrą. Czy ktoś z szanownych kolegów ma może doświadczenie lub wiedzę jak do tego doszło? Nadmienię, że nie wiem czy jest to oryginał metryki czy też jedna z oficjalnych kopii.
Pozdrawiam, Krzysztof
-
twojkowski

- Posty: 43
- Rejestracja: sob 25 lut 2012, 12:04
Wpis w metryce wiele lat po narodzinach
mam taka sytuację w rodzinie w podobnym okresie - akt urodzenia sporządzony przy okazji ślubu. Osoba, której to dotyczyło miła ówcześnie 25 lat. Akt zawierał dopisek, że stało sie tak "przez zaniedbanie rodziców" i to najlogiczniejsze wyjaśnienie.
Pozdrawiam
Tomek
Pozdrawiam
Tomek
Wpis w metryce wiele lat po narodzinach
Gdy w czasie wojny ginęły księgi parafialne, dla zapewnienia normalnego funkcjonowania osób już dorosłych, czasami rodziny ponownie zgłaszały ich urodzenia z datą duużo wcześniejszą, czasami "trochę" niedokładną (gdy zgłaszającymi nie byli rodzice), czasami pod innym imieniem (np. Leszek zamiast Lech, Bartosz zamiast Bartłomiej, itp.), etc.
pozdrawiam
Andrzej
pozdrawiam
Andrzej
-
gosia_21_33

- Posty: 133
- Rejestracja: śr 23 lip 2014, 14:06
- Lokalizacja: Łódź
W uzupełnieniu mojego pytania: tak wygląda to w naturze:
https://photos.app.goo.gl/7DPxoFodHmMfKXZaA
Proszę też o podpowiedź co do komentarza jaki zamieścił dokonujący wpisu i dlaczego metryka z Bohorodczan koło Nadwórnej znalazła się w Lubaczowie (wg pieczęci)?.
https://photos.app.goo.gl/7DPxoFodHmMfKXZaA
Proszę też o podpowiedź co do komentarza jaki zamieścił dokonujący wpisu i dlaczego metryka z Bohorodczan koło Nadwórnej znalazła się w Lubaczowie (wg pieczęci)?.
Mutatio ritus wydaje się prawdopodobne, ponieważ prababka była Rusinką prawosławną, a jej małżonek katolikiem. Po jej śmierci i przed repatriacją zapewne pradziadek chciał sprawy wyprostować.
Wg informacji rodzinnych on chodził z synem do kościoła, a prababcia do cerkwi z córkami. Siostra babci też ma wpis w metryce z tego okresu. Muszę tylko go odszukać i zweryfikować. Pozostaje jeszcze przeszukać księgi prawosławne. Może znajdę pierwotne akty urodzenia.
Tymczasem dziękuję bardzo za pomoc.
Pozdrawiam, Krzysztof
Wg informacji rodzinnych on chodził z synem do kościoła, a prababcia do cerkwi z córkami. Siostra babci też ma wpis w metryce z tego okresu. Muszę tylko go odszukać i zweryfikować. Pozostaje jeszcze przeszukać księgi prawosławne. Może znajdę pierwotne akty urodzenia.
Tymczasem dziękuję bardzo za pomoc.
Pozdrawiam, Krzysztof
[...] on chodził z synem do kościoła, a prababcia do cerkwi z córkami.[...]
Takie przypadki były chyba zwyczajową praktyką, spotkałam sie już z tym w wielu metrykach z terenu na południowy wsch. od Zamościa, Tomaszowa, gdzie razem żyli katolicy rzymscy i greccy oraz prawosławni i mieszane małzeństwa nie były odosobnione.
Jeśli chodzi o takie zapisy to ja się spotkałam z jedną sytuacją, która była jedynie nominalnym wpisaniem w księgi rzymsko-katolickie jedynie po to (a raczej aż po to) by umożliwić wyjazd do Polski w nowych granicach po '45; prawosławnych czasami z marszu zaliczano do ludnosci ukraińskiej i nie dawano zgody na wyjazd (zaslyszana historia od potomków repatriantów).
Takie przypadki były chyba zwyczajową praktyką, spotkałam sie już z tym w wielu metrykach z terenu na południowy wsch. od Zamościa, Tomaszowa, gdzie razem żyli katolicy rzymscy i greccy oraz prawosławni i mieszane małzeństwa nie były odosobnione.
Jeśli chodzi o takie zapisy to ja się spotkałam z jedną sytuacją, która była jedynie nominalnym wpisaniem w księgi rzymsko-katolickie jedynie po to (a raczej aż po to) by umożliwić wyjazd do Polski w nowych granicach po '45; prawosławnych czasami z marszu zaliczano do ludnosci ukraińskiej i nie dawano zgody na wyjazd (zaslyszana historia od potomków repatriantów).
Pozdrawiam
Sylwia
---
Szukam potomków pary: Antonina (Wolak) i Stanisław Dziedziak; okolice: Dębica, Lubzina
Sylwia
---
Szukam potomków pary: Antonina (Wolak) i Stanisław Dziedziak; okolice: Dębica, Lubzina
