Adopcje, jak to wyglądało w księgach?

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Awatar użytkownika
Bury_Anna

Sympatyk
Posty: 127
Rejestracja: sob 20 cze 2015, 19:44

Post autor: Bury_Anna »

kat_pas pisze:Bardzo interesuje mnie ten temat.
W mojej rodzinie przed wojną i wcześniej pojawiły się dzieci"adoptowane"
Np. około 1913 roku w Nieborowie w rodzinie Piotra Chrzanowskiego pojawiła się dziewczynka Irena Dziemba ur. około 1911 w Szpitalu Dzieciątka Jezus z matki Zofii Dziemba ( aktu nie znalazłam)
Pojawił się również chłopiec, którego imienia i nazwiska nie znam.
Szpital Dzieciątka Jezus szukał dla niemowląt (sierot, podrzutków) kobiet na wsiach, mogących je karmić piersią czyli mamek. Szpital płacił mamkom. Na wieś, na wychowanie, były wysyłane również starsze dzieci. Oczywiście państwo płaciło wiejskim opiekunom.
Zresztą wiele ciekawych informacji znajdziecie w publikacji Marii Kolankiewicz "Schronienie".
Naprawdę warto przeczytać, choć będziecie niejednokrotnie płakać.

Link: http://dombaudouina.nazwa.pl/strona/dow ... ienie2.pdf
Awatar użytkownika
piotr_nojszewski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1682
Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times
Kontakt:

Post autor: piotr_nojszewski »

bezkropki pisze: Ale jakimś cudem "moje" osoby zdaje się nadały dziecku własne nazwisko. Bezdzietne małżeństwo bardzo chciało mieć dziecko. No i skądś tego "Antosia" wytrzasnęli.
A masz akt urodzenia i malzenstwa takiego dziecka? Inaczej utoniesz w morzu hipotez.

Najproscie bylo wziac dziecko i je ochrzcic. Jak nikt nie doniosl / nie wiedzial to po sprawie.

Anna Bury - dzieki za link. :-)
pozdrawiam
Piotr
edyta_s

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 177
Rejestracja: ndz 27 lis 2011, 16:15

Post autor: edyta_s »

Anno Niesamowita ta książka dzięki za link.
Nie miałam pojęcia o ogromie tego zjawiska.
Pozdrawiam Edyta
bezkropki

Sympatyk
Posty: 159
Rejestracja: czw 11 gru 2014, 19:46

Post autor: bezkropki »

piotr_nojszewski pisze: A masz akt urodzenia i malzenstwa takiego dziecka? Inaczej utoniesz w morzu hipotez.
Nie mam żadnego aktu dot. tego dziecka. O dziecku wiem z przekazu ustnego oraz zdjęć. I chodzi mi WŁAŚNIE o hipotezy, ale o te najbardziej prawdopodobne/realistyczne. Otóż na potrzeby opowieści rodzinnej (NIE genealogicznej, tylko takiej sobie gawędy), do fabuły opowiadania potrzebuję możliwie realistycznie (tj. w zgodzie z warunkami właściwymi dla epoki) opisać wejście "Antosia" do rodziny. Nie musi to być zgodne z faktami dotyczącymi tej konkretnej osoby, a tylko z realiami epoki. Nie napiszę np. że odbili go z jasyru - bo to nie ta epoka. Nie napiszę, że zamówili go u surogatki - bo to nie ta epoka. Czyli co mogę napisać, żeby to się zgadzało z realiami międzywojnia - że np. pojechali do ochronki dla sierot wojennych/podrzutków/ Szpitala Dzieciątka Jezus, wybrali niebieskookie pacholę i co dalej? Ochrzcili po drodze/u siebie/ u rodziny podając za swoje? Przeprowadzili rzecz przez sądy (jak w zapodanym wyżej kodeksie)? Oświadczyli, że znaleźli go w rowie i uznali za swojego?
Anna
szukam: Owczarski, Wesołowski, Zaparucha, Bzdyl, Muzyczuk, Jasiecka/Jasicka, Panfil - Rzeszowszczyzna, Kujawy, Roztocze, Małopolska
Awatar użytkownika
piotr_nojszewski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1682
Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times
Kontakt:

Post autor: piotr_nojszewski »

W Krolestwie Polskim to raczej musiala byc historia lekko kryminalna.
Umowienie sie z jakas panna na oddanie dziecka. Znajoma albo poprzez posrednikow. I ochrzczenie dziecka jako swego.
Zdarzalo sie tez ze dziadkowie wychowywali dziecko corki. Z nazwiskiem wtedy bylo latwo. :-)
pozdrawiam
Piotr
Awatar użytkownika
Bury_Anna

Sympatyk
Posty: 127
Rejestracja: sob 20 cze 2015, 19:44

Post autor: Bury_Anna »

bezkropki pisze:
Nie mam żadnego aktu dot. tego dziecka. O dziecku wiem z przekazu ustnego oraz zdjęć. I chodzi mi WŁAŚNIE o hipotezy, ale o te najbardziej prawdopodobne/realistyczne. Otóż na potrzeby opowieści rodzinnej (NIE genealogicznej, tylko takiej sobie gawędy), do fabuły opowiadania potrzebuję możliwie realistycznie (tj. w zgodzie z warunkami właściwymi dla epoki) opisać wejście "Antosia" do rodziny. Nie musi to być zgodne z faktami dotyczącymi tej konkretnej osoby, a tylko z realiami epoki. Nie napiszę np. że odbili go z jasyru - bo to nie ta epoka. Nie napiszę, że zamówili go u surogatki - bo to nie ta epoka. Czyli co mogę napisać, żeby to się zgadzało z realiami międzywojnia - że np. pojechali do ochronki dla sierot wojennych/podrzutków/ Szpitala Dzieciątka Jezus, wybrali niebieskookie pacholę i co dalej? Ochrzcili po drodze/u siebie/ u rodziny podając za swoje? Przeprowadzili rzecz przez sądy (jak w zapodanym wyżej kodeksie)? Oświadczyli, że znaleźli go w rowie i uznali za swojego?
Gdybyś przeczytała publikację, do której dałam link, już dawno mogłabyś napisać opowiadanie :?
Abyś nie musiała się "męczyć" :)

Projekt przepisów o porządku przyjmowania, oddawania i wychowania
dzieci w Warszawskim Domu Wychowawczym im. Ks. Boduena
(Prawo z dn. 11 sierpnia 1907 r.)



Art. 13
Wychowańcy Domu Wychowawczego mogą być oddani:
1) matkom na ich prośbę lub z ich zgoda innym osobom,
2) w razie śmierci matki – krewnym o ile tego zażądają.
Podrzutki mogą być oddane przez policję w razie, jeżeli odnajdzie się osoba, która obowiązana jest opiekować się dzieckiem.

Art. 14
Przy wydawaniu dziecka przyjętego do Domu Wychowawczego im. ks. Boduena, na zasadzie art. 3, niezbędnem jest przedstawienie następujących dokumentów:
1) dowodu wydanego przy przyjmowaniu niemowlęcia (art.9);
2) dowodu osobistego osoby, której dziecko zostaje oddane;
3) jeżeli dziecko zostaje zabrane przez osobę obcą, osoba ta musi mieć pozwolenie od
matki dziecka na zabranie go, świadectwo moralnego prowadzenia oraz
zaświadczenie, że stan jej materialny pozwala na utrzymanie dziecka;
4) w razie śmierci matki dziecka osoba odbierająca musi mieć akt jej zejścia.
Wychowańcy przyjęci na mocy art.4 mogą być zabrani przez osoby, które przedstawią odpowiednie dowody.
Wychowańcy Domu Wychowawczego zostają oddani rodzicom lub osobom chcącym ich wziąć na wychowanie bez żadnej opłaty na korzyść Domu Wychowawczego.

Ania
Awatar użytkownika
piotr_nojszewski

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1682
Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 2 times
Kontakt:

Post autor: piotr_nojszewski »

Ale dziecko z wzięte z Domu Wychowawczego miało już akt urodzenia i nazwisko.
To trochę nie pasuje do historii...

Z tymi nazwiskami to zresztą chyba bywały ciekawe historie...
pozdrawiam
Piotr
edyta_s

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 177
Rejestracja: ndz 27 lis 2011, 16:15

Post autor: edyta_s »

Może trochę nie na temat.
Ja po przeczytaniu publikacji Schronienie poszłam o krok dalej i zakupiłam w końcu książkę Dom Ks Boduena A. Słomczyńskiego.
Jest to opis domu w latach 1939-1945. Właśnie przyszła jest tam indeks osób np.pracowników lekarzy sióstr, moi też są ale ja to wiedziałam bo dr Helena Słomczyńska była żoną Adama.
Pozdrawiam Edyta
monika_szaniawska

Sympatyk
Posty: 109
Rejestracja: wt 24 sie 2010, 17:18
Lokalizacja: warszawa

Adopcja- opieka prawna w latach 1906-1920 Warszawa

Post autor: monika_szaniawska »

Dzień dobry,

Czy ktoś może wie, jak w latach 1906-1920 przebiegała adopcja albo objęcie opieką prawną dziecka po śmierci rodziców przez osoby niespokrewnione.

Pozdrawiam,
monika szaniawska
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Adopcja- opieka prawna w latach 1906-1920 Warszawa

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Wydaje mi się, że ktosie już sporo napisały w wątkach o adopcjach i przysposobieniach. Sądzę, że skłonność ktosiów do pisania ponownie syntez, opisywania przypadków, podawania linków jest mniejsza niż do użycia "szukaj" przez zainteresowanych
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
sbasiacz

Sympatyk
Mistrz
Posty: 2593
Rejestracja: śr 11 lut 2015, 16:06
Lokalizacja: Warszawa i okolice

Adopcja- opieka prawna w latach 1906-1920 Warszawa

Post autor: sbasiacz »

mnóstwo tematów, gdy użyjesz funkcji szukaj na forum, np
https://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopi ... rt-0.phtml
pozdrawiam
BasiaS
monika_szaniawska

Sympatyk
Posty: 109
Rejestracja: wt 24 sie 2010, 17:18
Lokalizacja: warszawa

Adopcja- opieka prawna w latach 1906-1920 Warszawa

Post autor: monika_szaniawska »

Dziękuję Basiu
Pozdrawiam,
Monika
Czacza86

Sympatyk
Posty: 10
Rejestracja: śr 18 gru 2019, 17:49

Adopcje w czasie wojny

Post autor: Czacza86 »

Witam,
Chciałam pociągnąć temat adopcji. W moich poszukiwaniach dotarłam do dokumentu ( pismo mojej prababki Heleny Wolińskiej z domu Tuszyńskiej do Prezydium Rady Narodowej w Warszawie ) w którym, to pisze iż jej córka Jolanta Krystyna Wolińska jest adoptowana, że jej rodzice zostali zastrzeleni w czasie wojny.
Babcia urodzona 01.01.1941r. W akcie urodzenia widnieją rodzice adopcyjni.
Gdzie mogę szukać dokumentów adopcyjnych, czy takie dokumnety w czasie wojny w ogóle były sporządzane (rodzina nie posiada żadnych dokumentów, do dnia dzisiejszego to był zagadka. Prababcia urodzona w 1893, raczej nie mogła urodzić swoje pierwsze dziecko w wieku 48 lat.)

Będę wdzięczna za podpowiedź.

Pozdrawiam,
Agata
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Adopcje w czasie wojny

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

"W akcie urodzenia widnieją rodzice adopcyjni."
Czyli jedyne co pozostaje do wyjaśnienia to pojęcie "rodzice adopcyjni w akcie urodzenia". To określenie z aktu z niemieckiego cywilnego USC?
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
bezkropki

Sympatyk
Posty: 159
Rejestracja: czw 11 gru 2014, 19:46

Post autor: bezkropki »

piotr_nojszewski pisze:W Krolestwie Polskim to raczej musiala byc historia lekko kryminalna.
Dziękuję wszystkim za rady. Zebrałam nieco więcej szczegółów o chłopcu. Od razu mówię, że nie wszystko mogę podać na forum, bo potomkowie żyją i niekoniecznie sobie życzą upubliczniania sprawy. Będę zatem omawiać anonimowe case study. Chłopiec lat 3 w latach 30 ub. wieku wzięty z przytułku, bo wedle wiedzy pracowników przytułku(sióstr?) zamężna (to się potem potwierdziło i w dokumentach, i w życiu) matka umarła przy jego urodzeniu, a "innej rodziny nie było" (po wojnie się okazało, że jednak była, ale nie tam gdzie szukano itd.). Zabrało chłopca bezdzietne małżeństwo i wychowywało pod swoim nazwiskiem. W ankiecie personalnej z miejsca pracy ojciec wpisywał oba imiona chłopca, datę urodzenia i robił dopisek, że "syn adoptowany". Problemy zaczęły się po II wojnie, gdy ówże chłopiec, już jako dorosły, chciał wziąć ślub. Jakieś tam straszne zamieszanie było z jego AU. Jego AU rodzina nie posiada, a przynajmniej ja tego dokumentu nie widziałam. Nie okazano mi też AM ani AZ. Miał problem, bo chciał wziąć ślub pod nazwiskiem adopcyjnych rodziców, a nie pod prawdziwym, które ponoć widniało w odpisie AU. Nie wiem jakim cudem wziął ślub pod nazwiskiem rodziców adopcyjnych i używał tego nazwiska do końca życia.
Historia wzięta z życia, kto nie chce, to nie wierzy, wyżej zreferowałam to, co mi powiedziano i głowy za to nie dam, skanów nie pokażę, bo: 1 - odpisów AU, AM, AZ, czyli kluczowych mam, 2 - to, co mam, to mi dano pod honorowym warunkiem, że nie będę upubliczniać. Zatem nie upubliczniam, a jedynie rozważam przypadek jakiejś dziwacznej adopcji. Nadal nie wiem jak przeprowadzonej i czy na pewno porządnie od strony formalnej.
Anna
szukam: Owczarski, Wesołowski, Zaparucha, Bzdyl, Muzyczuk, Jasiecka/Jasicka, Panfil - Rzeszowszczyzna, Kujawy, Roztocze, Małopolska
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”