Zawód - strażnik we wsi ?
Moderatorzy: Galinski_Wojciech, maria.j.nie, elgra
Zawód - strażnik we wsi ?
W metryce urodzenia z 1906 r. znalazłam wpis o zawodzie ojca - strażnik we wsi. Co to może oznaczac, czy strażnik to dawny policjant czy ochroniarz? A może strażnik graniczny, chociaż to miałoby rację w przygranicznych wsiach?
Ciekawe, że podane jest gdzie strazowal i był stałym mieszkancem tej wsi ale jednocześnie zamieszkały w mieście oddalonym jakieś 5 km. Nic z tego nie rozumiem.
Ma ktoś jakieś sigestie.?
Pozdrawiam
Ciekawe, że podane jest gdzie strazowal i był stałym mieszkancem tej wsi ale jednocześnie zamieszkały w mieście oddalonym jakieś 5 km. Nic z tego nie rozumiem.
Ma ktoś jakieś sigestie.?
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Joanna
Nazwiska, które mnie interesują: Kluczewski, Sienicki/Siennicki, Weiss/Wajs, Linke, Schuttke, Cieślak
Joanna
Nazwiska, które mnie interesują: Kluczewski, Sienicki/Siennicki, Weiss/Wajs, Linke, Schuttke, Cieślak
- Dławichowski

- Posty: 1042
- Rejestracja: ndz 24 wrz 2006, 16:58
- Lokalizacja: Koszalin
- Kontakt:
zawód
Dzień dobry!
Myślę, że problemu nie widać. Dawniej był halabardnik, który zapalał i gasił latarnie pełnić obowiązek strażnika miejskiego. Albo był strażnikiem porządku publicznego i gasił i zapalał. Spekuluję, że wieś była kiedyś miasteczkiem. Prawa targu zabrano, ale wieś była duża i etat strażnika pozostał. Tak było w moim kochanym Kazimierzu Biskupim, który praw miejskich do dziś nie ma - a straż miał i ma. Sugeruje:
Krzycho z Koszalina
Myślę, że problemu nie widać. Dawniej był halabardnik, który zapalał i gasił latarnie pełnić obowiązek strażnika miejskiego. Albo był strażnikiem porządku publicznego i gasił i zapalał. Spekuluję, że wieś była kiedyś miasteczkiem. Prawa targu zabrano, ale wieś była duża i etat strażnika pozostał. Tak było w moim kochanym Kazimierzu Biskupim, który praw miejskich do dziś nie ma - a straż miał i ma. Sugeruje:
Krzycho z Koszalina
O mnie:
http://www.dlawich.pl/
http://www.dlawich.pl/
-
jamiolkowski_jerzy

- Posty: 3178
- Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
- Otrzymał podziękowania: 1 time
zawód
Na to raczej nie ma jednej definicji. Nie było chyba takiej urzędowej funkcji. To raczej mógł normować tylko lokalny zwyczaj. Pamiętam, że w dzieciństwie, które spędzałem na wsi u wujka nocne stróżowanie pełniono po kolei dom po domu. Podobnie zresztą jak pasienie bydła. Ale był również czas kiedy wynajmowano wioskowego pastucha. Być może w tej wsi uznano że lepiej wynająć nocnego stróża aniżeli stróżować samemu, po kolei. Ale to tylko moja hipoteza. W jakim regionie (zaborze) to było? Może to pomoże doprecyzować podpowiedź.
- marcin_kowal

- Posty: 1498
- Rejestracja: sob 04 lis 2017, 19:41
- Lokalizacja: Tarnobrzeg
- Otrzymał podziękowania: 1 time
- Kontakt:
Strażnik we wsi to "policjant" pomocnik wójta. Polecam "Pamiętniki włościanina" Słomki.
Marcin
______
https://genealogie-kresowe.pl
Digitalizacja - Księgi Metrykalne i Genealogie Szlacheckie
Zbiórka funduszy https://zrzutka.pl/8s38zh
______
https://genealogie-kresowe.pl
Digitalizacja - Księgi Metrykalne i Genealogie Szlacheckie
Zbiórka funduszy https://zrzutka.pl/8s38zh
-
jamiolkowski_jerzy

- Posty: 3178
- Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Pełna zgoda gdyby to dotyczyło głównej wsi gdzie władzę administracyjna sprawował wójt. W zaborze rosyjskim byli strażnicy ziemscy pełniący pomocnicze funkcje policyjne . Jednak ich posterunki lokowano w dużych miejscowościach, był taki np. w moich Sokołach. Najczęściej takimi policjantami byli prawosławni. Kołaczki Lemiesze to jednak malutka kilkanaście domów wioseczka. Za mała na posterunek. No chyba, że ten strażnik wiejski urzędował w miejscowości gminnej (Śniadowie?) a tylko zapisano go w metryce z Kołaczków? . Gdyby jednak literalnie szukać związków „strażnik we wsi” z samymi Kołączkami to interpretacja że był wiejskim stróżem wydaje mi się sensowniejsza. I wcale nie należy tego kojarzyć z funkcjami policyjnymi ale bardziej nocną ochrona przed ogniem.
-
Grzegorz_Polak

- Posty: 186
- Rejestracja: ndz 24 lip 2016, 23:52
Muszę zgodzić się tutaj w pełni z Panem Jerzym. Z opowiadań babci wiem, że przed II wojną światową jej dziadek mieszkający we wsi Kopy nieopodal Krośniewic i będący już wówczas w wieku powiedzielibyśmy dzisiaj ,,emerytalnym'' pełnił we wsi funkcję wiejskiego stróża nazywanego również strażnikiem. Kopy były średniej wielkości wsią włościańską bez żadnej funkcji administracyjnej. Prapradziadek wraz z żoną byli bezrolnymi chłopami. Józef dorabiał sobie jako stróż pilnując nocami czy w wiosce nie zakręcił się przypadkiem jakiś złodziej oraz czy gdzieś nie wybuchł pożar. Nie jestem pewien z jakich funduszy był on opłacany (ze składek gromady, a może z kasy urzędu gminy?). Wiem jedynie, że nie było to intratne zajęcie. Oprócz tego małżonkowie utrzymywali się z pracy u innych gospodarzy oraz przędzenia wełny.
Filip
Filip
- marcin_kowal

- Posty: 1498
- Rejestracja: sob 04 lis 2017, 19:41
- Lokalizacja: Tarnobrzeg
- Otrzymał podziękowania: 1 time
- Kontakt:
To nie chodzi o posterunek. To taki porządkowy wiejski. Zbrojne ramie wójta. W zaborze austriackim (Słomka) wójt (w każdej wsi był wójt) pełnił role administracyjne, sprawowal doraźne sądy itd.jamiolkowski_jerzy pisze:Pełna zgoda gdyby to dotyczyło głównej wsi gdzie władzę administracyjna sprawował wójt. W zaborze rosyjskim byli strażnicy ziemscy pełniący pomocnicze funkcje policyjne . Jednak ich posterunki lokowano w dużych miejscowościach, był taki np. w moich Sokołach. Najczęściej takimi policjantami byli prawosławni. Kołaczki Lemiesze to jednak malutka kilkanaście domów wioseczka. Za mała na posterunek. No chyba, że ten strażnik wiejski urzędował w miejscowości gminnej (Śniadowie?) a tylko zapisano go w metryce z Kołaczków? . Gdyby jednak literalnie szukać związków „strażnik we wsi” z samymi Kołączkami to interpretacja że był wiejskim stróżem wydaje mi się sensowniejsza. I wcale nie należy tego kojarzyć z funkcjami policyjnymi ale bardziej nocną ochrona przed ogniem.
Dokładnie opisał to właśnie Słomka w swoich pamietnikach (był wójtem Dzikowa przez niemal 40 lat).
Marcin
______
https://genealogie-kresowe.pl
Digitalizacja - Księgi Metrykalne i Genealogie Szlacheckie
Zbiórka funduszy https://zrzutka.pl/8s38zh
______
https://genealogie-kresowe.pl
Digitalizacja - Księgi Metrykalne i Genealogie Szlacheckie
Zbiórka funduszy https://zrzutka.pl/8s38zh
-
Ted_B

- Posty: 1286
- Rejestracja: czw 18 lut 2016, 12:43
- Podziękował: 1 time
- Otrzymał podziękowania: 3 times
Witam!
Jerzy, Filip - jesteśmy zapewne z różnych rejonów Polski (ja z Małopolski), ale "stróżowanie" nocne nie było jakimś lokalnym zwyczajem. Było czymś więcej.
Ja sam osobiście pamiętam z lat 60-tych (70-te, chyba już nie) wędrującą po domach drewnianą laskę - zwaną "ordynacką". Osoby z domów do których zawitała - musieli w nocy pilnować przed pożarami głównie, czy kradzieżami.
Cofnijmy się teraz 200 lat do tyłu. W tabelach powinności włościan z ok 1825 r. spotykamy się w moim przypadku z obowiązkiem stróżowania. Wieś zobowiązana była do wyznaczenia 2 chłopów do pilnowania przed pożarami (jeden do dworu i drugi na wsi). Jakieś 30 lat później powinność tą nazywano "koleją" (czyli po kolei). Zapewne zwyczaj ten występował tylko na terenach zaboru rosyjskiego i przetrwał do czasów, które pamiętamy.
Co do strażnika - może to był strażnik leśny?
Pozdrawiam!
Tadek
Ps. Łomża to były zabór rosyjski. Po reformie administracyjnej w 1864 roku powstały gminy zbiorowe na czele których stał wójt. Składały się one z gromad (kilka, kilkanaście wsi) i w takiej formie przetrwały praktycznie do lat 30-tych XX wieku. Początkowo wójt sprawował również władzę sądowniczą (mógł zamykać na 2 dni do aresztu), ale te kompetencje w latach 70-tych XIX wieku przejęła policja. Więc nie bardzo widzę tu strażnika, jako jego zbrojne ramię.
Jerzy, Filip - jesteśmy zapewne z różnych rejonów Polski (ja z Małopolski), ale "stróżowanie" nocne nie było jakimś lokalnym zwyczajem. Było czymś więcej.
Ja sam osobiście pamiętam z lat 60-tych (70-te, chyba już nie) wędrującą po domach drewnianą laskę - zwaną "ordynacką". Osoby z domów do których zawitała - musieli w nocy pilnować przed pożarami głównie, czy kradzieżami.
Cofnijmy się teraz 200 lat do tyłu. W tabelach powinności włościan z ok 1825 r. spotykamy się w moim przypadku z obowiązkiem stróżowania. Wieś zobowiązana była do wyznaczenia 2 chłopów do pilnowania przed pożarami (jeden do dworu i drugi na wsi). Jakieś 30 lat później powinność tą nazywano "koleją" (czyli po kolei). Zapewne zwyczaj ten występował tylko na terenach zaboru rosyjskiego i przetrwał do czasów, które pamiętamy.
Co do strażnika - może to był strażnik leśny?
Pozdrawiam!
Tadek
Ps. Łomża to były zabór rosyjski. Po reformie administracyjnej w 1864 roku powstały gminy zbiorowe na czele których stał wójt. Składały się one z gromad (kilka, kilkanaście wsi) i w takiej formie przetrwały praktycznie do lat 30-tych XX wieku. Początkowo wójt sprawował również władzę sądowniczą (mógł zamykać na 2 dni do aresztu), ale te kompetencje w latach 70-tych XIX wieku przejęła policja. Więc nie bardzo widzę tu strażnika, jako jego zbrojne ramię.
-
jamiolkowski_jerzy

- Posty: 3178
- Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Rozstrzygnięciu dylematu policjant czy stróż przydatne będzie kilka uściśleń. W tym przypadku mamy do czynienia z zaborem rosyjskim po upadku powstaniu styczniowego czego skutkiem było wprowadzenie radykalnych reform administracyjnych, min utworzenia straży ziemskiej. Na to wskazuje Tadeusz. W internecie jest sporo opracowań na ten temat, min
http://bazhum.muzhp.pl/media/files/Prze ... 19-534.pdf
http://tonik-libra.pl/wp-content/upload ... kracji.pdf
Jeśli by omawiany tu „strażnik we wsi” miał pełnić funkcje policyjne to musiał by być strażnikiem ziemskim. Była to formacja w zasadzie pomocnicza. Jej zadaniem było utrzymywanie porządku i bezpieczeństwa na terenie powiatu, podlegała naczelnikom powiatów. Wójtowie zostali pozbawieni nadzoru nad tymi strażami. :ale prawnie byli zobowiązani do współpracy. Inne formacje policji: kryminalna i ochrana raczej nie pasują do wpisu strażnik we wsi
Gdyby zatem omawiany „strażnik we wsi” (przyjmijmy że tak tylko błędnie zapisano) był policjantem strażnikiem ziemskim to powinien spełnić przynajmniej jeden warunek do pozytywnej weryfikacji (mieć odbytą czynną służbę wojskową). Kolejne są trudniejsze do zweryfikowani np. ten że tylko 10% tej formacji mogli stanowić Polacy.
Ilość tych ograniczeń sugeruje raczej stróża.
http://bazhum.muzhp.pl/media/files/Prze ... 19-534.pdf
http://tonik-libra.pl/wp-content/upload ... kracji.pdf
Jeśli by omawiany tu „strażnik we wsi” miał pełnić funkcje policyjne to musiał by być strażnikiem ziemskim. Była to formacja w zasadzie pomocnicza. Jej zadaniem było utrzymywanie porządku i bezpieczeństwa na terenie powiatu, podlegała naczelnikom powiatów. Wójtowie zostali pozbawieni nadzoru nad tymi strażami. :ale prawnie byli zobowiązani do współpracy. Inne formacje policji: kryminalna i ochrana raczej nie pasują do wpisu strażnik we wsi
Gdyby zatem omawiany „strażnik we wsi” (przyjmijmy że tak tylko błędnie zapisano) był policjantem strażnikiem ziemskim to powinien spełnić przynajmniej jeden warunek do pozytywnej weryfikacji (mieć odbytą czynną służbę wojskową). Kolejne są trudniejsze do zweryfikowani np. ten że tylko 10% tej formacji mogli stanowić Polacy.
Ilość tych ograniczeń sugeruje raczej stróża.
Czytałam niedawno wspomnienia z okresu przedwojennego (1925-1945) ze wsi Mazury koło Raniżowa (obecnie Podkarpacie), gdzie autor, Jan Matuła, pisze tak:
"Na służbę gminną składało sie cztery osoby:
1. Straż leśna - Jan Pokój
2. Straż polowa - Marcin Matuła
3. Straż nocna /wartownik/ - Florian Pomykała
4. Goniec -listonosz /poczciarz/ - Frącz
W czasie pełnienia służby nosili specjalne opaski na rękawie z godłem państwowym (tłoczone na blasze mosiężnej).
(...)
Straż polowa miała zadanie pilnowania majątku gminnego: łąk, pastwisk, wygonów. Strażnik polowy organizował sprzedaż siana na łąkach gminnych, wyznaczał działki pod licytację. Miał on duże kłopoty z tymi łąkami, gdyż były one w bezpośrednim sąsiedztwie ogólnych pastwisk. Tak Barnachówki jak i Kosarki były stale narażone na podpasanie (...).
Strażnik polowy był także członkiem tzw. "Urzędu". Jeśli na przykład powstał konflikt między dwoma gospodarzami na tle granicy w polu lub innej wyrządzonej szkody, poszkodowany wyprowadzał Urząd, tj. dwóch asesorów i Straż polową za opłatą 1,50 zł. Winny szkody ponosił koszta i zgadzał się z orzeczeniem tego Urzędu, albo kierował sprawę do sądu.
Wynagrodzeniem strażnika leśnego i polowego były deputaty w lesie na drzewo i ściółkę oraz na łąkach w pokosach siana.
Strażnik nocny - wartownik, w zasadzie biedniejszy gospodarz, pełnił wartę w nocy przed ewentualnym pożarem lub złodziejstwem. Nosił on zawsze piękną trąbkę sygnalizacyjną. Bez zegarka w nocy zawsze powiedział dokładną godzinę. Na zamówienie budził wyjeżdżających w podróż. Wynagrodzeniem jego był garniec zboża na rok od każdego gospodarza."
"Na służbę gminną składało sie cztery osoby:
1. Straż leśna - Jan Pokój
2. Straż polowa - Marcin Matuła
3. Straż nocna /wartownik/ - Florian Pomykała
4. Goniec -listonosz /poczciarz/ - Frącz
W czasie pełnienia służby nosili specjalne opaski na rękawie z godłem państwowym (tłoczone na blasze mosiężnej).
(...)
Straż polowa miała zadanie pilnowania majątku gminnego: łąk, pastwisk, wygonów. Strażnik polowy organizował sprzedaż siana na łąkach gminnych, wyznaczał działki pod licytację. Miał on duże kłopoty z tymi łąkami, gdyż były one w bezpośrednim sąsiedztwie ogólnych pastwisk. Tak Barnachówki jak i Kosarki były stale narażone na podpasanie (...).
Strażnik polowy był także członkiem tzw. "Urzędu". Jeśli na przykład powstał konflikt między dwoma gospodarzami na tle granicy w polu lub innej wyrządzonej szkody, poszkodowany wyprowadzał Urząd, tj. dwóch asesorów i Straż polową za opłatą 1,50 zł. Winny szkody ponosił koszta i zgadzał się z orzeczeniem tego Urzędu, albo kierował sprawę do sądu.
Wynagrodzeniem strażnika leśnego i polowego były deputaty w lesie na drzewo i ściółkę oraz na łąkach w pokosach siana.
Strażnik nocny - wartownik, w zasadzie biedniejszy gospodarz, pełnił wartę w nocy przed ewentualnym pożarem lub złodziejstwem. Nosił on zawsze piękną trąbkę sygnalizacyjną. Bez zegarka w nocy zawsze powiedział dokładną godzinę. Na zamówienie budził wyjeżdżających w podróż. Wynagrodzeniem jego był garniec zboża na rok od każdego gospodarza."
Pozdrawiam
Ula
Ula