-DMR- pisze: Czyzby duchy przodkow nie zaznaly spokoju i prosza o pomoc ?
kiedys Dariusz teraz Derek
Mnie kiedyś spotkała taka sytuacja: pewna pani, wżeniona w rodzinę, podziękowała mi, że przywróciłam pamięć jej teściowej (siostrze mojego dziadka).
Pani, z racji wykonywanej pracy, miała dostęp "od ręki" do dokumentów zwykłemu obywatelowi niedostępnych, stąd "wiedziała" i spokoju jej to nie dawało.
Mnie zdobycie wiedzy trochę kosztowało, i czasu, i zachodu. Na szczycie tej "drabinki" się spotkałyśmy.
Jednocześnie pani poprosiła, żebym "wiedzy" nie upubliczniała. Tzn. np. nie dawała do internetu (miałam wtedy m.in drzewo na MH) bo potomkowie żyją i pojęcia nie mają. A temat drażliwy.
Uszanowałam.
Ciotecznej babce przywróciłam pamięć, córce historię opowiedziałam, reszta niech sobie wie/nie wie/żyje złudzeniami.
Ja też jestem zdania: z jednymi się rozmawia o genealogii, szczerze, bo się wie, że przyjmą na tzw. klatę, z innymi ostrożnie a z jeszcze innymi o pogodzie
