Robert_Kostecki pisze:Ale mnie Pan złapał!

Ja się tylko jako niewykształcony historyk grzecznie kiedyś Pana zapytałem, czy orientuje się Pan odnośnie zawartości następującego zbioru dokumentów
https://szukajwarchiwach.pl/1/423/0/-/2 ... bJednostka
Jednak wtedy zapytanie pozostało bez żadnej odpowiedzi.
Co do posiadających kopie dokumentów z "Archiwum Kaczanowskiego" części kijowskiej, to także uprzejmie poprosiłem dwóch z nich o informację którego/których Kosteckich z terenu Królestwa Polskiego dotyczą pozycje nr 21 i 72 z opublikowanego inwentarza (dla jasności nie poprosiłem o pełną informację zawartą w teczkach), ale również pozostało to bez echa.
Z wcześniejszego wpisu dokonanego na tym Forum zrozumiałem w końcu zasadę - Jeżeli naukowiec, który w ramach swojej państwowej pracy zawodowej, zdobytych publicznych dofinansowań tematycznych, itp. środków, w skutek przeprowadzonych badań zdobędzie pewne materiały, to jest ich wyłącznym dysponentem. O.K.
Robert Kostecki
I teraz nie potrafię udzielić Panu odpowiedzi na tamto pytanie, ponieważ nie widziałem tych akt (o ile mnie pamięć nie myli). Natomiast bez podawania głębszego uzasadnienia, które zresztą wynika z przepisów prawnych dotyczących Heroldii (i dostepnych w Internecie) przedstawiam propozycję kwerendy, której porządek moze być uzasadniony dostępnąścią akt:
1. OZWDRS (protokoły, w Internecie).
2. Akta deputacji szlacheckiej (owa jednostka, w AGAD).
3. Archiwum Józefa Kaczanowskiego (konkretne kwerendy, w Kijowie).
Wszystko to dzięki wynikającej z Pańskiej publikacji kwestii.
Jeżeli chodzi o Heroldię, czekając na zdjęcia z Krakowa i Kijowa, warto spojrzeć na wypisy z akt Heroldii dotyczące innych Kosteckich (też dostępne w Internecie).
Jeżeli natomiast chodzi o sformułowaną zasadę, nie odnoszę jej do siebie - jeżeli prowadzę badania historyczne za publiczne pieniądze, to ich wyniki publikuję. To, że nie wszyscy tak robią, to inna sprawa, szczególnie gdy traktują publiczną instytucję, w której pracują, jak prywatny folwark. Czemu sprzyja narodowy program likwidacji humanistyki. Natomiast wyniki własnych badań, za własne pieniądze, mogę publikować według własnej woli, zresztą sporo "merytoryki" dorzuciłem właśnie do tego wątku. Czy aż tak wielu innych, którzy uważają się za specjalistów od genealogii, zechciało się tu czymś podzielić?
Andrzej Marek Nowik