Żałoba a kolejny ślub

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

mmosiadz

Sympatyk
Posty: 75
Rejestracja: pn 07 wrz 2020, 14:16

Żałoba a kolejny ślub

Post autor: mmosiadz »

Witajcie
nigdy się nie zastanawiałem - a właściwie przyjmowałem za pewnik zwyczaje dzisiejsze.
Chodzi o zgony dziecka bądź małżonka - rok żałoby, ew. kolejne małżeństwo po odczekaniu czasu rocznej żałoby + jeszcze trochę.
A tu proszę, wśród przodków mych - jakoś inaczej było.
Galicja, wieś pod Brzeżanami, XIX wiek.
Śmierć żony styczeń. Córeczki w kwietniu. Ślub kolejny w maju.
Jego syn. Pierwszy ślub luty. Drugi listopad tego samego roku jako wdowiec. Nie znam miesiąca śmierci pierwszej żony, ale nie wcześniej niż sierpień (urodziny ich syna).


I zastanawiam się, czy miałem tak jurnego i atrakcyjnego przodka ( w końcu kowal to nie byle kto ), czy tak się złożyło, czy po prostu do przetrwania potrzebna była żona (prowadzenie domu, pomoc w gospodarstwie, opieka nad dziećmi) ? Wychodził zawsze za młode panny. Co wieś o tym mówiła?


Tak bywało normalnie, czy mi się trafił nietypowy, budzący zgorszenie wsi, egzemplarz ?


Michał
bezkropki

Sympatyk
Posty: 159
Rejestracja: czw 11 gru 2014, 19:46

Żałoba a kolejny ślub

Post autor: bezkropki »

U mnie podobnie - tj. kilka miesięcy po śmierci pierwszej żony - ślub z drugą. Wedle mych spostrzeżeń - jeśli były małe dzieci, to rekordzista brał drugi ślub 2 mies. po śmierci pierwszej żony. To by znaczyło według mnie ,że górę brał pragmatyzm. Jak trzeba było zajmować się dziećmi, chodzić około gospodarstwa, to nie było po prostu czasu na formalną żałobę. Co oczywiście nie świadczy, że przodkowie byli wyrachowanymi egoistami. Po prostu życie było wtedy trudne. Przyjmuję więc, że żałoba 1 rok i 6 tygodni, to był zwyczaj klas wyższych, które mogły sobie pozwolić na "marnotrawstwo czasu", skoro w przeciwieństwie do chłopów, do dzieci mieli bony, a do zarządzania i roboty - ludzi.
Anna
szukam: Owczarski, Wesołowski, Zaparucha, Bzdyl, Muzyczuk, Jasiecka/Jasicka, Panfil - Rzeszowszczyzna, Kujawy, Roztocze, Małopolska
Awatar użytkownika
dorocik133

Sympatyk
Ekspert
Posty: 1077
Rejestracja: śr 23 lis 2011, 18:46
Lokalizacja: Ozorków

Żałoba a kolejny ślub

Post autor: dorocik133 »

U mnie pradziadek ożenił się ponownie 3 miesiące po śmierci pierwszej żony. Ale moim zdaniem, to go raczej ożeniono z 20 lat młodszą od siebie kuzynką. A dla mojego Dziadka była ona raczej prawdziwą macochą, bo Dziadek musiał przerwać naukę w prywatnym progimnazjum i przejść do nauki zawodu.
Pozdrawiam

Dorota
jamiolkowski_jerzy

Sympatyk
Adept
Posty: 3178
Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
Otrzymał podziękowania: 1 time

Żałoba a kolejny ślub

Post autor: jamiolkowski_jerzy »

Kościół nie narzucał żałoby i nie zakazywał ponownych ślubów nawet natychmiast po zgonie małżonka. Z jednej strony był zwyczaj aby nie przekraczać rocznego okresu żałoby z drugiej jednak nie było przeszkód aby z pragmatycznych względów (ekonomicznych, opieka nad małymi dziećmi itp) ten obyczaj łamać. Było to tolerowane i dosyć powszechne.
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Żałoba a kolejny ślub

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

to nie kwestia kościoła
forumowe "szukaj" naprowadzi na wyjaśnienia dlaczego (co prawda dot. kobiet) żałoba , tj karencja / bufor był:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
jamiolkowski_jerzy

Sympatyk
Adept
Posty: 3178
Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
Otrzymał podziękowania: 1 time

Żałoba a kolejny ślub

Post autor: jamiolkowski_jerzy »

Nie Kościół ?a co? Gdyby Kościół zakazywał to by zawierano śluby w załobie? Formalnie cywilny status ślubów po 1808 roku nie zmienia tego że w tamtych czasach decydujące były normy kościelne.
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Żałoba a kolejny ślub

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

"zmienia"
tj normuje kodeks cywilny, potem prawo o małżeństwie, teraz mniej ostro
dziecko poczęte dziedziczy
kwestia czy to pogrobowiec czy z nowego męża ma znaczenie dla jego rodzeństwa
a jeśli jedynak - dla rodzeństwa zmarłego też
bufor 10 miesięcy dla kobiety:)
w prawosławiu chyba dłużej
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Andrzej75

Sympatyk
Posty: 15147
Rejestracja: ndz 03 lip 2016, 00:25
Lokalizacja: Wrocław
Otrzymał podziękowania: 1 time

Żałoba a kolejny ślub

Post autor: Andrzej75 »

W Austrii (i w Galicji) Powszechna Księga Ustaw Cywilnych podawała tak:
§ 120. Kiedy małżeństwo za nieważne jest uznanem, rozwód orzeczony lub też małżeństwo przez śmierć męża rozwiązanem zostało, żona jeżeli jest w ciąży, nie może nowego zawierać małżeństwa przed rozwiązaniem; a gdyby co do ciąży zachodziła wątpliwość, przed upływem szóstego miesiąca; jeżeli jednak według okoliczności lub według świadectwa w sztuce biegłych, nie ma żadnego prawdopodobieństwa do ciąży, może rząd krajowy w mieście stołecznem, urząd obwodowy na wsi, dać uwolnienie po upływie trzech miesięcy.
Pozdrawiam
Andrzej
PS. Na znak, że moje tłumaczenie zostało zaakceptowane, proszę edytować pierwszy post, dopisując w temacie – OK (dotyczy działu tłumaczeń).
https://forum.genealodzy.pl/viewtopic.php?t=114043
Łuniewska_Ewa

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 426
Rejestracja: wt 17 mar 2015, 19:15

Żałoba a kolejny ślub

Post autor: Łuniewska_Ewa »

Kiedyś słyszałam takie powiedzenie: jak chłopu na wsi żona zmarła, to tak jakby mu się krowa wycieliła. Brał zaraz drugą, a ta z pustymi rękami nie przychodziła i choćby z sobą jaką krowę, czy cielaka przywiodła. Smutne, ale chyba coś w tym jest. Wśród moich przodków też dawniej byli tacy mężczyźni co dwa, trzy miesiące po śmierci żony brali drugą. Co ciekawe proceder ten chyba dotyczył wyłącznie mężczyzn. Nie spotkałam się w mojej rodzinie, by to kobieta tak szybko po śmierci męża wychodziła za mąż, ale może to tylko przypadek, może gdzieś podobne historie odnosiły się też do kobiet. Pozdrawiam. Łuniewska Ewa.
Alineczka

Sympatyk
Posty: 132
Rejestracja: wt 04 cze 2019, 14:09

Żałoba a kolejny ślub

Post autor: Alineczka »

U mnie jest tak: żona umiera tydzień po porodzie. Mąż 2 miesiące później ładuje na statek wszystkie dzieci (prócz tego ostatniego; dziewczynka, niemowlak, pewnie komuś zostawił- do tej pory nie znaleźliśmy po niej śladów) , płynie za ocean i tam 6 miesięcy później żeni się z...15-latką. Ona przyjmuje w inwentarzu synów z pierwszego małzeństwa. Najstarszy jest prawie jej równolatkiem. Scenariusz na opere mydlaną.
Ostatnio zmieniony sob 07 lis 2020, 06:57 przez Alineczka, łącznie zmieniany 1 raz.
Szablewski_P

Sympatyk
Posty: 159
Rejestracja: czw 18 cze 2020, 20:49

Żałoba a kolejny ślub

Post autor: Szablewski_P »

@Alineczka, no sytuacja oryginalna, zabawna i straszna zarazem :P

U mnie xpradziad ożenił się 2 tygodnie po śmierci pierwszej żony, żeby było zabawniej- świadkiem na ślubie był... ojciec jego pierwszej żony.
aweł
Mam przodków z okolic Warty (Sieradzkie) i Pleszewa (Kaliskie) - także jakby co - PW :)
Terluk

Sympatyk
Ekspert
Posty: 164
Rejestracja: śr 11 lis 2009, 20:32

Żałoba a kolejny ślub

Post autor: Terluk »

To był czas gdzie mąż , gospodarz miał swoje obowiązki a kobieta swoje. Mężczyźni uprawiali pole, zarobkowali a kobieta wychowywała dzieci, gotowała, prała i chowała inwentarz, pracowała też w polu. Mężczyźni wówczas nie gotowali ani nie wychowywali dzieci i stąd szybki ożenek. Często też żenili się w rodzinie z siostrą zmarłej żony aby majątek nie poszedł w obce ręce. Indeksując moją miejscowość w roku 1836 panowała cholera i napotkałam przypadek że w ciągu miesiąca jeden gospodarz pochował dwie żony, a w następnym miesiącu brał trzeci ślub. Są to miesiące letnie, żniwa na wsi a później wykopki. Samo życie pisało taki scenariusz.
Pozdrawiam
Teresa
Awatar użytkownika
zmad

Sympatyk
Posty: 479
Rejestracja: pn 05 sty 2009, 02:35
Lokalizacja: Melbourne. Au

Żałoba a kolejny ślub

Post autor: zmad »

Religia religia a zycie zyciem. Wzgledy gospodarcze/ ekonomiczne decydowaly. Chlopu zostawalo w przypadku smierci zony zajac sie dziecmi i zaniedbac gospodarstwo, albo jak najpredzej ozenic sie z druga. I to dzialalo w dwie strony. Smierc jej czy jego, oznaczala jedna pare rok do pracy mniej, ktora nalezalo uzupelnic jak najpredzej. I ksieza to doskonale rozumieli.

Zbyszek Maderski.
Nagórski_Bogusław

Sympatyk
Mistrz
Posty: 709
Rejestracja: czw 29 gru 2011, 11:24
Otrzymał podziękowania: 1 time

Żałoba a kolejny ślub

Post autor: Nagórski_Bogusław »

Witam z Krakowa!

Mój przodek utracił żonę miesiąc po ślubie. Trzy tygodnie później ponownie stał na ślubnym kobiercu. Z ubogą sierotą. Sądzę, że powodem był lęk przed poborem do carskiej armii - na 20 lat. Zasady poboru w połowie XIX w. nie chroniły bowiem bezdzietnych wdowców - traktowano ich jak kawalerów. Małżeństwo i potomek to była szansa na odsunięcie w kolejce do poboru.

Pozdrawiam
Bogusław
kinga_chojnacka

Sympatyk
Posty: 31
Rejestracja: sob 02 maja 2020, 22:00

Re: Żałoba a kolejny ślub

Post autor: kinga_chojnacka »

Terluk pisze:To był czas gdzie mąż , gospodarz miał swoje obowiązki a kobieta swoje. Mężczyźni uprawiali pole, zarobkowali a kobieta wychowywała dzieci, gotowała, prała i chowała inwentarz, pracowała też w polu. Mężczyźni wówczas nie gotowali ani nie wychowywali dzieci i stąd szybki ożenek. Często też żenili się w rodzinie z siostrą zmarłej żony aby majątek nie poszedł w obce ręce. Indeksując moją miejscowość w roku 1836 panowała cholera i napotkałam przypadek że w ciągu miesiąca jeden gospodarz pochował dwie żony, a w następnym miesiącu brał trzeci ślub. Są to miesiące letnie, żniwa na wsi a później wykopki. Samo życie pisało taki scenariusz.
Pozdrawiam
Teresa
U mnie w drzewie występuje taki ożenek z rodzeństwem zmarłego i to podwójnie. Prapradziadek ożenił się z wdową po swoim bracie, a kiedy ona zmarła, ożenił się z jej siostrą.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”