Podpisy przodków w aktach metrykalnych

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Patrykmatal10

Sympatyk
Posty: 276
Rejestracja: czw 16 mar 2017, 21:15

Podpisy przodków w aktach metrykalnych

Post autor: Patrykmatal10 »

Zastanawiam się czy podpis przodka ( Mazowsze ,1 połowa XIX
wieku) świadczy o tym ,że nie jest on analfabetą. W sensie ,czy mogło dochodzić do sytuacji gdzie osoba nauczona jest złożyć swój podpis ,ale niekoniecznie biegle czytać czy pisać bardziej złożone teksty?
Często można spotkać się z sytuacją ,że osoba składająca podpis przekręca nawet swoje nazwisko.

Zastanawia mnie też czemu ten sam człowiek w niektórych aktach określany jest jako niepiśmienny a w innych składa podpis. Jest spora szansa ,że osoba potrafiąca pisać( czy tez podpisać się) z punktu widzenia prawnuków klasyfikowana jest ,niesłusznie, jako analfabeta.

Na Wikipedii znalazłem informację ,że w Królestwie Polskim około 1870 r. analfabeci stanowili około 80% ogółu ludności .Jestem ciekawy jakimi metodami historycy badali to zjawisko ,bo jeśli sam podpis wystarczy ,żeby nobilitować osobę do grona piśmiennych to oznacza ,że moi przodkowie-drobni rzemieślnicy zamieszkujący małe miasteczko na Mazowszu-znajdowali się w elitarnej gronie nie analfabetów Królestwa Kongresowego. Należy przypuszczać ,że w latach dwudziestych XIX wieku(pierwsze zachowane podpisy) ten wskaźnik wyglądał jeszcze bardziej niekorzystniej niż 80-20 procent z roku 1870.

Jestem bardzo ciekawy waszych opinii

Pozdrawiam, Patryk
Ostatnio zmieniony pn 08 lut 2021, 15:29 przez Patrykmatal10, łącznie zmieniany 4 razy.
Patryk
Janiszewska_Janka

Sympatyk
Adept
Posty: 1130
Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
Otrzymał podziękowania: 2 times

Podpisy przodków w aktach metrykalnych

Post autor: Janiszewska_Janka »

Przepraszam, już milczę
Ostatnio zmieniony ndz 20 lut 2022, 13:39 przez Janiszewska_Janka, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
MonikaNJ

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1584
Rejestracja: ndz 03 lut 2013, 18:57

Podpisy przodków w aktach metrykalnych

Post autor: MonikaNJ »

Bardzo lubię podpisy przodków, to taki kawałek ich osobowości zastępujący mi brak zdjęcia. W każdym zaborze edukacja była na innym poziomie i od tego zależało czy te podpisy były czy nie ,oraz tak jak wspomniała Janka, którą księgę się ogląda. Większość moich to mazowiecka wieś , czyli podpisów brak. Opiszę Ci jednak przypadek mojego pradziada Ignacego, który czytał gazety całej wsi (wieczorne spotkania) ale podpisywał się kulfonami i nie umiał napisać np. listu. Do pisania nie wystarczy tylko znajomość liter , trzeba też mieć wyrobioną rękę i podstawy kaligrafii. Dlatego sprawdza się przedszkolaki czy mają gotowość szkolną - jednym z warunków jest wyrobienie ręki.
pozdrawiam monika
Sofeicz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 369
Rejestracja: śr 18 sty 2012, 13:59

Podpisy przodków w aktach metrykalnych

Post autor: Sofeicz »

U mnie przez cały wiek XIX aż do 1918 trafił się 1 (słownie jeden) piśmienny, a przodków po mieczu i po kądzieli znalazłem ponad setkę. Ow piśmienny był wg opisu "lokajem w Warszawie rezydującym", a cała reszta, to drobni rzemieślnicy.
Tak więc statystycznie wychodzi poniżej 1% :)

TS
poz_marecki

Sympatyk
Posty: 386
Rejestracja: śr 28 cze 2017, 11:34

Re: Podpisy przodków w aktach metrykalnych

Post autor: poz_marecki »

Patrykmatal10 pisze:Zastanawiam się czy podpis przodka ( Mazowsze ,1 połowa XIX
wieku) świadczy o tym ,że nie jest on analfabetą. W sensie ,czy mogło dochodzić do sytuacji gdzie osoba nauczona jest złożyć swój podpis ,ale niekoniecznie biegle czytać czy pisać bardziej złożone teksty?
Często można spotkać się z sytuacją ,że osoba składająca podpis przekręca nawet swoje nazwisko.

Zastanawia mnie też czemu ten sam człowiek w niektórych aktach określany jest jako niepiśmienny a w innych składa podpis. Jest spora szansa ,że osoba potrafiąca pisać( czy tez podpisać się) w oczach sowich prawnuków klasyfikowana jest ,niesłusznie, jako analfabeta.

Na Wikipedii znalazłem informację ,że w Królestwie Polskim około 1870 r. analfabeci stanowili około 80% ogółu ludności .Jestem ciekawy jakimi metodami historycy badali to zjawisko ,bo jeśli sam podpis wystarczy ,żeby nobilitować osobę to grona piśmiennych to oznacza ,że moi przodkowie-drobni rzemieślnicy zamieszkujący małe miasteczko na Mazowszu-znajdowali się w elitarnej gronie nie analfabetów Królestwa Kongresowego. Należy przypuszczać ,że w latach dwudziestych XIX wieku(pierwsze zachowane podpisy) ten wskaźnik wyglądał jeszcze bardziej niekorzystniej niż 80-20 procent z roku 1870.

Jestem bardzo ciekawy waszych opinii

Pozdrawiam, Patryk
Witam,

ale ci się dostało za 1 "literówkę" :).Nie przejmuj się, założyłeś ciekawy temat ,ktory
zmusił mnie do zastanowienia czy mój prapra był naprawdę niepiśmienny ?
Teraz zaczynam mieć co do tego spore wątpliwości , zwłaszcza po kolejnych odkryciach
przekręconych nazwisk i innych znanych mi faktach.Raczej ksiądz pisał pod nieobecność
i tak jak mu pasowało.Nie tylko ksiądz,bo w wojsku też byli tacy "specjaliści".
Udało mi się odnaleźć dokument przedślubny z czytelnym podpisem jednego z pra i po
amatorskiej analizie grafologicznej przy pomocy internetu wyszła jedna ciekawostka.
pozdrawiam
poz_marecki
Awatar użytkownika
Małgorzata_Kulwieć

Sympatyk
Posty: 1839
Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
Otrzymał podziękowania: 1 time

Podpisy przodków w aktach metrykalnych

Post autor: Małgorzata_Kulwieć »

A poza tym, zależnie, skąd pochodzili przodkowie. Zauważ, że większość metryk dotyczących zapisów stanu cywilnego z początku XIX w. dotyczących wyznawców judaizmu, jest podpisana. Chłopskie długo jeszcze nie, a większość drobnoszlacheckich też nie.
Zapewne wynikało, to z nieumiejętności posługiwania sie piórem, ale bardzo często tak, jak Janka napisała, metryka była spisywana dużo później niż sam akt.
Nie mam na wiedzy dlaczego wyznawcy judaizmu umieli pisać (albo tylko sie podpisać!?), ale byc może podyktowane to było tym, iz umiejętność czytania i pisania wynikała z potrzeb wyznaniowych!?
A kościół rzymskokatolicki długo uważał umiejętność pisania i czytania za wielce niepożądaną wśród plebsu.
pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Patrykmatal10

Sympatyk
Posty: 276
Rejestracja: czw 16 mar 2017, 21:15

Re: Podpisy przodków w aktach metrykalnych

Post autor: Patrykmatal10 »

poz_marecki pisze:
Patrykmatal10 pisze:Zastanawiam się czy podpis przodka ( Mazowsze ,1 połowa XIX
wieku) świadczy o tym ,że nie jest on analfabetą. W sensie ,czy mogło dochodzić do sytuacji gdzie osoba nauczona jest złożyć swój podpis ,ale niekoniecznie biegle czytać czy pisać bardziej złożone teksty?
Często można spotkać się z sytuacją ,że osoba składająca podpis przekręca nawet swoje nazwisko.

Zastanawia mnie też czemu ten sam człowiek w niektórych aktach określany jest jako niepiśmienny a w innych składa podpis. Jest spora szansa ,że osoba potrafiąca pisać( czy tez podpisać się) w oczach sowich prawnuków klasyfikowana jest ,niesłusznie, jako analfabeta.

Na Wikipedii znalazłem informację ,że w Królestwie Polskim około 1870 r. analfabeci stanowili około 80% ogółu ludności .Jestem ciekawy jakimi metodami historycy badali to zjawisko ,bo jeśli sam podpis wystarczy ,żeby nobilitować osobę to grona piśmiennych to oznacza ,że moi przodkowie-drobni rzemieślnicy zamieszkujący małe miasteczko na Mazowszu-znajdowali się w elitarnej gronie nie analfabetów Królestwa Kongresowego. Należy przypuszczać ,że w latach dwudziestych XIX wieku(pierwsze zachowane podpisy) ten wskaźnik wyglądał jeszcze bardziej niekorzystniej niż 80-20 procent z roku 1870.

Jestem bardzo ciekawy waszych opinii

Pozdrawiam, Patryk
Witam,

ale ci się dostało za 1 "literówkę" :).Nie przejmuj się, założyłeś ciekawy temat ,ktory
zmusił mnie do zastanowienia czy mój prapra był naprawdę niepiśmienny ?
Teraz zaczynam mieć co do tego spore wątpliwości , zwłaszcza po kolejnych odkryciach
przekręconych nazwisk i innych znanych mi faktach.Raczej ksiądz pisał pod nieobecność
i tak jak mu pasowało.Nie tylko ksiądz,bo w wojsku też byli tacy "specjaliści".
Udało mi się odnaleźć dokument przedślubny z czytelnym podpisem jednego z pra i po
amatorskiej analizie grafologicznej przy pomocy internetu wyszła jedna ciekawostka.
pozdrawiam
poz_marecki


Dziękuje za słowo wsparcia :) Mam nauczkę ,żeby przed dodaniem postu jeszcze raz przeczytać całość .
Ciekawi mnie też jak piśmiennictwo wygalało u kobiet, które nie miały możliwości podpisywania się pod aktami . Przykładowo w mojej rodzinie udało mi się znaleźć podpisy całej męskiej części rodzeństwa, oprócz ich siostry. Zastanawiam się ona też potrafiła się popisać czy raczej nikt nie zawracał jej głowy tymi typowo męskimi umiejętnościami.
Pozdrawiam, Patryk
Patryk
Szablewski_P

Sympatyk
Posty: 159
Rejestracja: czw 18 cze 2020, 20:49

Podpisy przodków w aktach metrykalnych

Post autor: Szablewski_P »

Należy też zrozumieć, że umiejętność sprawnego pisania i czytania było 80% ludzi do +/- (nawet!) 1890 roku niepotrzebna w codziennym życiu, a ewentualny koszt nauki, który musiałby ponieść chłop czy drobny rzemieślnik by nauczyć syna/córkę sprawnie pisać/czytać był niewspółmierny w stosunku do ewentualnych przyszłych sukcesów zawodowych (lub ich braku), ponieważ obciążające było samo pochodzenie z chłopów - choćby ten chłop syn miał 3x więcej oleju w głowie niż syn szlachecki z "dużej" szlachty (czyli takiej z kilkoma wsiami w XIX wieku, a nie de facto zagrodników).

Przykłady i przemyślenia:
Kazimierz Deczyński, chłop - umiejętność pisania i czytania oraz nawet wcale niezły awans społeczny (nauczyciel szkoły wiejskiej) przyniosły mu wygnanie i w końcu śmierć (okoliczna szlachta mściła się na nim za obronę chłopów- wysyłając go na powstanie a później zmuszając do emigracji). Jego niepiśmienne rodzeństwo miało normalne związki, rodziny, wnuki, prawnuki. Przykład dla rodziny, sąsiadów - aspiracje, talent cię zabiją.

Czy współczesny przykład- ilu ludzi potrafi dzisiaj sprawnie i w sposób w miarę zaawansowany czy też zaawansowany programować w językach programowania? 1%? 3%?
97% z nas w oczach naszych 3x prawnuków bedzie postrzeganych jako "analfabeci", bo: "jak to? W 2020 roku mieli już komputery w domach od 25 lat i nie znali nawet HTML?! LOOOOL, co za durnie i analfabety!" a jakoś sobie w życiu ogólnie wszyscy radzimy, nawet (bywa) z niezłym powodzeniem :)

Tak samo rolnikowi, rzemieślnikowi czy nawet kupcowi* (tak, kupcowi!) te 150 lat temu (i dalej) umiejętność pisania i czytania nie była do niczego potrzebna.

* zauważcie, że nawet dzieci w przedszkolu (analfabeci!) wiedziały (i do dziś wiedzą, choć nie podam przykładu), ze np. plakat Michaela Jordana = 4 grube kapsle tazos
a Karteczka z Czarodziejką z Księżyca = plakat Jordana + 3 kapsle tazos + odstąpienie budyniu na podwieczorek
Dzieci (analfabeci) rozumieją kwestie ekonomiczne i wycenę dóbr, potrafią wykonywać proste rzemieślnicze prace.
Tak samo nasi pradziadowie potrafili po prostu sprawnie zbić szafę czy kufer i nie potrzebowali do tego wyliczania wzoru. Brali miarkę, mierzyli i robili. Fach i talent.


Bardzo fajny temat.


Kwestia Pań: edukacja Pań była deprecjonowana i spychana na drugi plan jeszcze w latach 30 XX wieku w Polsce (sic!). A co dopiero w XIX wieku.
aweł
Mam przodków z okolic Warty (Sieradzkie) i Pleszewa (Kaliskie) - także jakby co - PW :)
Awatar użytkownika
Małgorzata_Kulwieć

Sympatyk
Posty: 1839
Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
Otrzymał podziękowania: 1 time

Podpisy przodków w aktach metrykalnych

Post autor: Małgorzata_Kulwieć »

Hmmm, a tak z własnych, dzisiejszych doświadczeń. Iluz teraz mamy analfabetów!? Czy ktoś prowadzi takie badania?

Mieszkam w małej wsi nierolniczej, w której mieszka kilkadziesiąt osób, w większości 60+. Jest to ludność, która przyjechała do pracy w lesie (drwale, zrywkowi) w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku.
Większość skończyła wyłącznie szkołę powszechną, ale niektórzy też jakieś kursy i nawet kilka osób szkoły zawodowe.
I wiem na pewno, że co najmniej połowa z tych ludzi owszem litery zna, pojedyncze słowa odczytuje i nawet połączy je na głos w zdania, czyli w zasadzie analfabetami nie są. Ale co z tego, gdy kompletnie nie rozumieją co czytają. A żeby choć zdanie z sensem napisać, i to nie!
pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Awatar użytkownika
kwroblewska

Sympatyk
Ekspert
Posty: 3369
Rejestracja: czw 16 sie 2007, 21:32
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 5 times
Otrzymał podziękowania: 5 times

Podpisy przodków w aktach metrykalnych

Post autor: kwroblewska »

Ogólne pytanie do tematu "Podpisy przodków w aktach metrykalnych"
czy Kodeks Cywilny Królestwa Polskiego"
Tytuł IV – O aktach Stanu Cywilnego
• Dział I – Urządzenia ogólne
• Dział II – O aktach urodzenia
• Dział III – O aktach małżeństwa
• Dział IV – O aktach zeyścia
nakazywał przepisem podpisywanie aktów?
______
Krystyna
Awatar użytkownika
diabolito

Członek PTG
Posty: 1167
Rejestracja: pt 22 mar 2019, 21:36
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Podpisy przodków w aktach metrykalnych

Post autor: diabolito »

art. 80
Akt podpisanym będzie, w obu egzemplarzach, przez przyjmującego tenże akt, przez zeznających i świadków; albo uczynioną będzie wzmianka o przyczynach, które zeznającym lub świadkom do podpisania się były na przeszkodzie.
Pozdrawiam serdecznie,
Robert
Awatar użytkownika
MonikaNJ

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1584
Rejestracja: ndz 03 lut 2013, 18:57

Re: Podpisy przodków w aktach metrykalnych

Post autor: MonikaNJ »

Szablewski_P pisze:Należy też zrozumieć, że umiejętność sprawnego pisania i czytania było 80% ludzi do +/- (nawet!) 1890 roku niepotrzebna w codziennym życiu, a ewentualny koszt nauki, który musiałby ponieść chłop czy drobny rzemieślnik by nauczyć syna/córkę sprawnie pisać/czytać był niewspółmierny w stosunku do ewentualnych przyszłych sukcesów zawodowych (lub ich braku), ponieważ obciążające było samo pochodzenie z chłopów - choćby ten chłop syn miał 3x więcej oleju w głowie niż syn szlachecki z "dużej" szlachty (czyli takiej z kilkoma wsiami w XIX wieku, a nie de facto zagrodników).

Przykłady i przemyślenia:
Kazimierz Deczyński, chłop - umiejętność pisania i czytania oraz nawet wcale niezły awans społeczny (nauczyciel szkoły wiejskiej) przyniosły mu wygnanie i w końcu śmierć (okoliczna szlachta mściła się na nim za obronę chłopów- wysyłając go na powstanie a później zmuszając do emigracji). Jego niepiśmienne rodzeństwo miało normalne związki, rodziny, wnuki, prawnuki. Przykład dla rodziny, sąsiadów - aspiracje, talent cię zabiją.

Czy współczesny przykład- ilu ludzi potrafi dzisiaj sprawnie i w sposób w miarę zaawansowany czy też zaawansowany programować w językach programowania? 1%? 3%?
97% z nas w oczach naszych 3x prawnuków bedzie postrzeganych jako "analfabeci", bo: "jak to? W 2020 roku mieli już komputery w domach od 25 lat i nie znali nawet HTML?! LOOOOL, co za durnie i analfabety!" a jakoś sobie w życiu ogólnie wszyscy radzimy, nawet (bywa) z niezłym powodzeniem :)

Tak samo rolnikowi, rzemieślnikowi czy nawet kupcowi* (tak, kupcowi!) te 150 lat temu (i dalej) umiejętność pisania i czytania nie była do niczego potrzebna.

* zauważcie, że nawet dzieci w przedszkolu (analfabeci!) wiedziały (i do dziś wiedzą, choć nie podam przykładu), ze np. plakat Michaela Jordana = 4 grube kapsle tazos
a Karteczka z Czarodziejką z Księżyca = plakat Jordana + 3 kapsle tazos + odstąpienie budyniu na podwieczorek
Dzieci (analfabeci) rozumieją kwestie ekonomiczne i wycenę dóbr, potrafią wykonywać proste rzemieślnicze prace.
Tak samo nasi pradziadowie potrafili po prostu sprawnie zbić szafę czy kufer i nie potrzebowali do tego wyliczania wzoru. Brali miarkę, mierzyli i robili. Fach i talent.


Bardzo fajny temat.


Kwestia Pań: edukacja Pań była deprecjonowana i spychana na drugi plan jeszcze w latach 30 XX wieku w Polsce (sic!). A co dopiero w XIX wieku.
Pawle ubawiłeś mnie bardzo :lol:
pamiętam te przedszkolne transakcje mojego syna (choć wtedy Pokemony były na topie).
Koszty edukacji były faktycznie ogromne nie na kieszeń wielu. Jeśli chodzi o dziewczęta to już cztery klasy szkoły wiejskiej lub elementarnej (nazwa zależna od rejonu) uważane były za fanaberię.
pozdrawiam monika
jamiolkowski_jerzy

Sympatyk
Adept
Posty: 3178
Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24

Re: Podpisy przodków w aktach metrykalnych

Post autor: jamiolkowski_jerzy »

Wyciąganie wniosków co do analfabetyzmu na podstawie tego jest czy nie ma podpisu pod aktem urodzin w księdze jest nieporozumieniem. Akty cywilne w przypadku wyznań chrześcijańskich (a na pewno u katolików) były połączeniem dwóch procedur: zgłoszenia urodzin przez dwóch świadków i odnotowania chrztów z udziałem rodziców chrzestnych. Obie czynności odbywały się w kościele. Praktycznie na podstawie moich wiejskich parafii wyglądało to tak że ojciec szedł z dwoma najczęściej sąsiadami i zgłaszał urodziny a tak naprawdę umawiał termin chrztu o dopiero potem był chrzest (niekiedy nazajutrz, a z czasem coraz dalej od dnia urodzin) . Zapis rodzice pisać nie umieją był tylko wygodnym sposobem (oszustwem ) obejścia kłopotliwego obowiązku zebrania naraz wszystkich podpisów. Ważny był sam chrzest i jego uczczenie a nie jakieś tam podpisy.
Mam metryki tych samych przodków którzy w jednych metrykach się podpisują (niekiedy kształtnym pismem) a w innych odnotowani są jako Ci co pisać nie umieją . Dla jasności nie oznacza to ze chcę kwestionować bardzo wysoki wówczas poziom analfabetyzmu
I jeszcze jedna refleksja: moja intuicja mi mówi , że akty urodzin Żydów były bardziej powszechnie opatrzone podpisami głównie dlatego że były wynikiem jednorazowej czynności zgłoszenia urodzin . Przy spisywaniu tego aktu wszyscy byli „pod ręką”.
Awatar użytkownika
Krystyna.waw

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 5531
Rejestracja: czw 28 kwie 2016, 17:09
Podziękował: 6 times

Re: Podpisy przodków w aktach metrykalnych

Post autor: Krystyna.waw »

jamiolkowski_jerzy pisze:intuicja mi mówi , że akty urodzin Żydów były bardziej powszechnie opatrzone podpisami głównie dlatego że były wynikiem jednorazowej czynności zgłoszenia urodzin . Przy spisywaniu tego aktu wszyscy byli „pod ręką”.
A nie wynikało to z tego, że u Żydów szkoła była powiązana z religią? W chederze uczono chłopców czytać i pisać. Cheder, potem jesziwa, były prawie religijnym obowiązkiem, związane były z prestiżem.
Krystyna
*** Szarlip, Zakępscy, Kowszewicz, Broczkowscy - tych nazwisk szukam.
jamiolkowski_jerzy

Sympatyk
Adept
Posty: 3178
Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24

Re: Podpisy przodków w aktach metrykalnych

Post autor: jamiolkowski_jerzy »

Pełna zgoda. Chedery były obowiązkowym etapem religijnego wychowania Żydów(do czego umiejętność czytania w języku hebrajskim jest niezbędna) w odróżnieniu od szkół parafialnych które nie były obligatoryjne a przygotowywały głównie ministrantów. Na dodatek w XIX wieku kościelne szkolnictwo traciło na znaczeniu na rzecz gminnych szkół elementarnych. Jako że te były utrzymywane głównie z opłat mieszkańców ich siec był rzadka. Te różnice musiały mieć wpływ na różną umiejętność podpisywania się.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”