Mam małe pytanko.
Jakieś 3-miesiące temu wysłałem list to parafii mieszczącej się w małej wsi, nie dostałem jeszcze odpowiedzi i czy mogę wysłać do nich jeszcze raz list czy jeszcze poczekać. Wysyłam teki list do parafii pierwszy raz temu się pytam.
Pozdrawiam
Alan Jakman
To już chyba lepiej zadzwonić, potwierdzić czy list dotarł i uprzejmie zapytać, czy można liczyć na odpowiedź
Miałam podobne doświadczenie, a nawet dwa.
W pierwszym przypadku usłyszałam, że ksiądz cyt."nie ma czasu grzebać w ruskich księgach i można przyjechać poszukać samemu ", a w drugim przypadku nie dzwoniłam, ale odpowiedź otrzymałam po ok. 2 latach od napisania listu
Pozdrawiam
Aneta
Trzy miesiące, w dzisiejszej dobie, nawet jak na kontakt listowny, to zbyt wiele czasu.
Jeśli to był list polecony, a odpowiedzi nie ma, to raczej jej nie będzie.
List zwykły, w zależności od treści pytania, mógł zostać zignorowany, lub zaginąć.
Proponuję skontaktować się osobiście (jeśli to możliwe), lub telefonicznie. W takim przypadku poznamy nastawienie rozmówcy, i wszystko będzie jasne.
Witam serdecznie.
Ja najpierw dzwonię w sprawie, bo wtedy wiadomo czy warto pisać. Byłem pewny na 100 % że są księgi w parafii Wyganów z lat 1933, niestety II wojna św. zrobiła swoje. Pozostaje kopia, o ile ksiądz solidnie się wziął do swoich obowiązków i zrobił kopie do Archiwum Poznańskiego. Reszta listów doszła z odpowiedziami. W jednym przypadku nawet ksiądz z Ligoty Górnej (Dolnośląskie) się pofatygowł zadzwonić i powiadomić mnie osobiście, że jedna z osób, których szukałem na cmentarzu żyje i ma się całkiem dobrze. 10.08.2010 ciocia Adela będzie obchodzić 100 urodziny. Tu w tym przypadku wójt gminy się nie popisał, o Szudziałowie już nie wspominam, mimo ponownego listu. Pewne rzeczy idą na przemiał, lub "mają swój czas urzędowy".
Pozdrawiam Andrzej Mieńko.
Gmina Szudziałowo na Podlasiu
Gmina Kobylin i Pępowo w Wielkopolsce
Na Górnym Śląsku szukam w Bujakowie i okolicach