diabolito pisze:Kostkowski pisze: Poszukuję także dwu pism dotyczących "Latarni Leśnej" w Wiązownicy Kolonii (proszę zauważyć, że nazwę tego obiektu napisałem w cudzysłowie). Dokumenty te to:
- pismo nr 78 z dnia 20 sierpnia 1937 r. Kierownika Szkoły w Wiązownicy do Województwa w Kielcach (kopię;
- pismo o sygn. K.Szt.1/108-37 z dnia 27 sierpnia 1937 - odpowiedź na pierwsze pismo.
Dokumenty te się zachowały, ale nic nie wniosą, bo kierownik szkoły informowała, że w ogrodzie szkolnym stoi obelisk i pytała Wydział Zabytków czy wie z jakich czasów pochodzi i co ma przypominać.
W odpowiedzi informowano, że brak wiadomości co do wartości historycznej i zabytkowej pomnika.
http://www.dolinakacanki.pl/dzialanie/latarnia-lesna/
A teraz pytanie techniczne: jeśli przyjrzeć się zdjęciu "latarni" to Waszym zdaniem co można by wstawić w tę wąską wnękę na szczycie? Raczej nie ogień z ogniska, ale jedynie jakiś kaganek.
1. Nic innego niż kaganek nie byłby potrzebny jako światełko dla podróżujących kupców. Oni raczej nie błądzili lecz wiedzieli gdzie jadą. Światełko kaganka wystarczałoby. A dolna wnęka byłaby miejscem, w którym kaganki przygotowywano.
2. Tego, że te dokumenty nic nie wniosą spodziewałem się zanim podjąłem starania o ich odnalezienie. Wyżej o tym napisałem. Niemniej jednak uwiarygodnienie wypowiedzi pełnych sprzeczności i nieścisłości (np w ulotce rok 1938, kierownik mężczyzna, a na przytoczonej stronie www rok 1937, kierownik kobieta) ma pewne znaczenie. Z poszukiwań genealogicznych mam nawyk nie zadowalać się jednym aktem lecz sprawdzać wszystko co dostępne. Mam więc np. podwójne akty małżeństwa, podwójne akty zgonów..., a tam takie np. perełki:
1. w akcie dla władz politycznych "zginął w walce", a w akcie dla władz kościelnych "zamordowany przez moskali".
2. we wtóropisie aktu pisarza prewentowego: "pisać nie umiejący", a w unikacie: "podpis czytelny i staranny".