Bardzo dziękuję za odpowiedź. Karagandę dzieli od Łańcuta, gdzie ostatecznie dotarł pradziadek, ponad 4000 km, po drodze trzeba przekroczyć Wołgę. Od samego początku trudno mi uwierzyć w historię o ucieczce z niewoli. Fakty są takie, że około połowy 1946 pradziadek był już z powrotem w Polsce. Jeśli zatem nie uciekł to musiał zostać zwolniony.kocurek pisze:Dokument trafił do Lwowa gdyż szedł za osobą do jego teczki, mimo że ta była w Stalino gdy człowiek tam przebywał. Aresztowany w Stryju a więc przez lwowskie NKWD i tam wszystko zgromadzono i zarchiwizowano.
Co do pobytu w Kazachstanie to z pewnością był w Karagandzie (Gułag: Karłag), tam przesyłano część jeńców i internowanych ze wsch. Ukrainy. Nie spotkałem sie z uciekinierem z łagrów, który ot tak dołacza sobie do konwoju przy granicy. Twój przodek przechodził albo przez obóz w Brześciu n/ Bugiem albo Lwów. Innych raczej nie było, a samowolne poruszanie się po ZSRR można włożyć między bajki, nawet w czasach Gorbaczowa.
Raz jeszcze dziękuję - Kuba
