dygitalizacja zalety i pułapki?

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Awatar użytkownika
fiolet

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 136
Rejestracja: wt 01 kwie 2014, 19:50

Post autor: fiolet »

Talacha_Aleksandra pisze:Zastanawiam się, czy ja się dałam zwieść magii Internetu, czy odkryłam pomyłkę urzędnika, czy formuła "okazali dziecię płci ..." oznaczała, że do chsztu bobasa rozbierano (tak, że mu płeć było widać), czy okazanie było w ubranku, a płeć wpisywano jak dane matki, czy datę i godzinę urodzenia - na podstawie oświadczenia przybyłych świadków.
Mi ponad 2 lata zajęło znalezienie aktu urodzenia mojej prababci - właśnie z takiego powodu - urodzona została jako dziecię płci męskiej o imieniu Władysław. Niestety nadal jeszcze nie dotarłam do oryginalnego aktu ponieważ proboszcz w parafii Prandocin jest bardzo nieprzychylny poszukiwaniom genealogicznym ;-(. Muszę poczekać na zmianę proboszcza - może następca będzie bardziej przychylny.

Aż Ci zazdroszczę takiego "źródła informacji" jakim jest Twoja Babcia - to skarb, który trzeba pielęgnować. Pozdrawiam.
Pozdrawiam
Beata

Otfinowski/a, Skiba, Toporek, Nowak, Miś, Popek, Kwapień, Kwaśniwski/a
Parafie małopolskie i świętokrzyskie: Książ Wielki, Niegardów, Proszowice, Prandocin, Kozłów i okoliczne ;-).
Talacha_Aleksandra

Sympatyk
Posty: 45
Rejestracja: śr 22 cze 2016, 10:53

Post autor: Talacha_Aleksandra »

fiolet pisze:
Talacha_Aleksandra pisze:Zastanawiam się, czy ja się dałam zwieść magii Internetu, czy odkryłam pomyłkę urzędnika (..).
Mi ponad 2 lata zajęło znalezienie aktu urodzenia mojej prababci - właśnie z takiego powodu - urodzona została jako dziecię płci męskiej o imieniu Władysław. (...)

Aż Ci zazdroszczę takiego "źródła informacji" jakim jest Twoja Babcia - to skarb, który trzeba pielęgnować. Pozdrawiam.
No moja babcia rzeczywiście właśnie jest wielkim skarbem rodzinnym! Sama sobie zazdroszczę takiej babci :-)

W ogóle babci rodzina jest taka fajna: razem się trzymają i wspierają. Z wyjątkiem tej rodziny założonej przez mojego 3x pra dziadka. Babci babcia nie wiedziała czy ma jakieś rodzeństwo, czy nie ma. Ale miała ciotki (siostry swojej mamy). Do dziś odwiedzamy rodzinę w miejscowości B. z którą babcia jest przez L. spokrewniona. Moje internetowe poszukiwania (na inne mnie aktualnie nie stać: mam dwoje małych dzieci, mieszkam w Warszawie, nie zostawię tych dzieci na pół dnia, albo i cały dzień, żeby sprawdzić w kancelarii cmentarza w Sobocie jakie w dniu pogrzebu panieńskie nazwisko miała ta nasza Jadwiga po mężu Szymańska.

Szukając po genetyka.genealodzy.pl wyszukałam sobie jako prawdopodobnego mojego 3x pra dziadka niejakiego Antoniego Wardęckiego, który niestety pojawia się jak meteor w dniu swojego ślubu w Dobrzelinie (parafia Żychlin) z Józefą Staszewską z matki Katarzyny z domu Dałek i ojca Pawła Staszewskiego. Wygląda na to, że daje się oszukać co do wieku swojej wybranki (obydwoje na ślubie "lat 20 mający", a rok później rodzi się w Dobrzelinie Marianna córka Antoniego Wardęckiego (lat 21 mającego) i Józefy z domu "Stasiak" (lat 30! mającej). Potem w parafii w Oporowie rodzą się kolejne córki Teodora i Jadwiga, która jak sądzę jest TĄ Jadwigą po mężu Szymańską. Ostatnia córka rodzi się w parafii Zduny. Tam też umiera Józefa Gwardencka z domu Staszewska z ojca Pawła i matki Józefy (zamiast Katarzyny), lat 39 (co by pasowało do jedynej córki Pawła Staszewskiego i Katarzyny z Dałków). Jadwiga faktycznie ma pięć lat w tym czasie. Najmlodsza córka ma roczek i wkrótce po swojej mamie umiera też z parafii w Zdunach. Jadwiga i najstarsza z sióstr Marianna wychodzą za mąż w 1893 r. Wszystkie trzy siostry (niezamężna Teodora też) od 1894r. rodzą swoje dzieci, co 2 - 3 lata, dwie starsze rodzą pięć razy, a młodsza dziewięć. Dlaczego Antoni Wardęcki trzy razy przeprowadzał się (zmieniał parafię)? Czy to na pewno był ten sam, czy kilku różnych Antonich? Spotkałam jeszcze, chyba trochę młodszego, "sobowtóra" jeszcze jednego Antoniego Gwardęckiego syna Andrzeja i Elżbiety, tylko Elzbieta zamiast Kazimierczak, była z domu Nejber. W 1876 r. (w miesiąc po śmierci Józefy, żony tego "starszego" Antoniego) żeni się w Rząśnie w parafii Bąków Górny. W 1904 r. jeden z tych dwóch Antonich Wardęcko-Gwardęckich wdowiec (akurat obydwaj są w tym czasie wdowcami) żeni się w Dobrzelinie (par. Żychlin). Spotkałam też w Internecie "siostrę" tego Antoniego Jadwigę Urszulę z matki z domu Kaźmierczak. Całe te długie historie ułożyłam sobie na podstawie tego, co jest tutaj dostępne. No i wszystko jest do weryfikacji. Może za łatwo przyjęłam, że Wardeccy Gwardeccy oraz Staszewscy to moi antenaci? Może praprababcia Jadwiga miała z domu inne nazwisko? Mam takie przeczucie, że rodzinę tego Pawła Staszewskiego ktoś już kiedyś "opracował". Z Katarzyną z domu Dałek miał Paweł troje dzieci, z czego jedno wcześnie zmarło. W 1840 r. Katarzyna zmarła i Paweł (moim zdaniem właśnie TEN) ożenił się z Petronellą z Popławskich, z którą mieli jedenaścioro dzieci, ktore rodziły się co 2-3 lata. Jedna z tych "ciotek babci" mojej babci faktycznie wyszła za mąż za L. którego potomków do dziś odwiedzamy w B. No i właśnie mam tu dylemat. Czy "zasoby internetowe" są tak obszerne, że da się dowieść dowolnego pokrewieństwa? Ta część województwa Łódzkiego, która mnie interesuje, wydaje się być opracowana w 100%, że zdaje się nikogo z okresu 1800-1914 r. nie pominięto :-)
Bardzo dziękuję wszystkim osobom zaangażowanym w całą tą digitalizację!
luigi37

Sympatyk
Ekspert
Posty: 241
Rejestracja: śr 12 mar 2014, 21:01

Post autor: luigi37 »

Witam!

Wtrące swoje 3 grosze do tej części województwa łódzkiego (to informacja zwłaszcza dla Aleksandry). Jestem zszokowany tym, jak bardzo oryginał potrafi się różnić od duplikatu i od prowadzonej ewentualnie w tym czasie księgi łacińskiej. Dla przykładu w parafii Zduny w latach 1808-1825 istnieją rozbieżności w aktach urodzeń i małżeństw sięgające kilkunastu-kilkudziesięciu akt. W AP księga z jednego roku zawiera np. 10 akt małżeństw mniej niż księga która jest w AD Łowicz. Dlaczego? Nie wiem, dodam że akta dotyczą katolików, miejscowych Księżaków, nie ma mowy o jakiejś wybiórczości innych osób. Z roku 1814 uznałem akt małzeństwa przodków za nieistniejący a tymczasem znalazł się on w księdze w AD. Ciekawa sprawa z tymi Zdunami. Swoją drogą i w Złakowie są osoby które nigdy nie umarły (brak aktu rzecz jasna) :)

Pozdrawiam,
Adam
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Adamie:
dwa egzemplarze to dwa oryginały
nie oryginał i kopia
jak w umowie zawartej w dwóch egzemplarzach

księgi nazywano unikatami, pierwopisami (zapis ciągły) i duplikatami/wtóropisami (oddzielnie każdy rok), protokół zamknięcia i sprawdzenia zawierać powinien "okejkę" co do zgodności obu równoprawnych egzemplarzy albo wskazówki by nanieść poprawki

nie ma 'oryginał' i 'kopia' "oryginał" i podróba"


2. Wielokrotnie opisywane!! 1808 to nie są akta parafii, w akt USC cywilnego i nie ma nic dziwnego, że różnią się od rejestracji religijnej. Inne podmioty, inne zdarzenia, inne daty, wręcz inne grupy podmiotów:)

niewiele ma wspólnego z topicowym "pułapki" :(
może ew. jak jest za łatwo to się nie chce przejrzeć, przeczytać..nawet jak całość księgi jest dostępna (z opisem, protokołami) to i tak czasem nie pomoże- więc nawiązując: ani digitalizacja ani digitalizacja z publikacją nie zapewnią przekazania nawet minimum wiedzy. Ale znacznie ułatwią - chcącym.

PS nieodległe, świeże
https://www.archiwa.gov.pl/files/DOU-WP ... yka-ap.pdf
" AP w Piotrkowie Trybunalskim zaś zacytowało pkt I.1 uwag: „Traktować jako nadrzędną zasadę przynależności zespołowej i wynikającą z niej niepodzielność zespołu, a potrzeby informacyjne użytkowników rozwiązywać poprzez opracowywanie międzyzespołowych
pomocy archiwalnych lub zamieszczanie odpowiednich adnotacji w istniejących pomocach.”
Jednocześnie archiwum to zauważyło, że państwowa służba archiwalna sama nie stosuje zasady przynależności zespołowej choćby w zakresie niescalania zespołów rozbitych."
[tyle, że wstęp do inwentarzy jest 'cieżkopublikowalny' - ze strachu przed naruszeniem praw autorskich]

"AP w Poznaniu poinformowało o przeprowadzonej przed kilkoma laty dyskusji i podjęciu ustaleń o rozbiciu zbiorów z dawnych lat „Dokumenty wiejskie”, „Dokumenty kościelne”, „Dawne inwentarze i repertoria”. Jednocześnie zaznaczono, że część członków Komisji Metodycznej uważa, iż takie historyczne konstrukcje archiwalne nie powinny być rozbijane, zwłaszcza obecnie, kiedy są możliwości tworzenia „zespołów wirtualnych”.
Jako przykład negatywny podano rozbicie „Zbioru kronik szkolnych” na wiele jednojednostkowych zespolików i wzrost liczby zespołów. W trakcie dyskusji postulowano przygotowanie modułu w Zintegrowanym Systemie Informacji Archiwalnej ZoSIA, w którym można by było tworzyć takie całości informacyjne" [obok zespołów]

całość tekstu warta uwagi, "punktuje" różnice pomiędzy APami (Kom. Metodycznymi?) - bezpośrednio nawiązując do wątku: pamiętajmy, że to co my (użytkownicy) widzimy w jednym bądź kliku miejscach (typu metryki.genealodzy.pl, meldunkowe.genealodzy.pl, szukajwarchiwach.pl, FS) i oczekiwalibyśmy spójności w nazewnictwie, podziałach - powstało nie tylko z kilku zaborów, ale z kilkunastu (kilkudziesięciu) archiwów..a każde z nich ma własną Komisję Metodyczną:)
pozdrawiam:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
luigi37

Sympatyk
Ekspert
Posty: 241
Rejestracja: śr 12 mar 2014, 21:01

Post autor: luigi37 »

Włodku,
dzięki za przypomnienie, ale ja nigdzie nie powiedziałem że są oryginały i kopie - ja z ówczesną procedurą jestem zapoznany i wiem co jest unikat (zostający na miejscu) i duplikat (do sądu pokoju). Problem w tym że powinna być potwierdzona zgodność między jedną i drugą księgą a takowej zgodności nie ma (!). We spomnianym przypadku unikat jest a AD Łowicz a duplikat w AP Łódź. I te księgi diametralnie różnią się od siebie.

Co do rejestracji religijnej nawet nie zasugerowałem że powinno być w nich to samo słowo w słowo co w ASC, ale jednak mamy sytuacje że w księdze Liber mortuorum są zapisy których nie sporządzono w księgach metrykalnych ASC. Księgi łacińskie wyznaniowe w Złakowie były prowadzone do 1828 a więc przez 3 lata (1825-1828) obok ASC parafii rzymskokatolickiej (a nie ASC czysto cywilnych jak to było w latach 1808-25). Nawet w tych 3 latach są różnice między ASC parafii a metrykami wyznaniowymi (co wydawać by się mogło już nie powinno mieć miejsca ze względu na nieco inny charakter ASC).

I jak najbardziej przypadek pasuje do naszego tematu. Nieco z innej beczki ale temat warty uwagi - podobno tak dobrze wytłumaczony i poruszony - a jednak nie :)

Pozdrawiam,
Adam
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Pisząc oryginały-powiedziałeś że są:)
Łacińskie po 1825 to nie ASC, więc pomimo że dot. Tego samego wyznania to przepisy inne. Więc i zawartość może być inna, nie tylko w szczegółach typu przyczyna zgonu.
Różnice pomiędzy kopiami, przy stwierdzeniu zgodności protokołem...chyba jako błąd po prostu bym kwalifikował i niestaranność. Swego czasy np namierzyliśmy jednego dziekana z kieleckiej, który..no lekko podchodził do obowiązków weryfikacji..o ile mnie pamięć nie myli.
Na pewno warte zbadania i publikacji obu kopii gdy nagminne błędy
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Białobrzeski_Marek

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 304
Rejestracja: pn 21 mar 2011, 00:46

Post autor: Białobrzeski_Marek »

Witam Serdecznie!

Odnośnie ksiąg stanu cywilnego i ksiąg metrykalnych na terenie Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego w czasach obowiązywania Kodeksu Napoleona w zakresie prawa o aktach stanu cywilnego (1808-1825, zaś w południowej części Księstwa Warszawskiego, a potem Kongresówki 1810-1825) było tak:

Sporządzano 2 egzemplarze, z których pierwszy (unikat) zostawał w Urzędzie Stanu Cywilnego, a drugi (duplikat) lądował w archiwum hipotecznym sądu pokoju. Był problem z kadrą urzędniczą, więc postanowiono, że urzędnikami stanu cywilnego będą proboszczowie parafii rzymskokatolickich (poza Warszawą, którą podzielono na 8 cyrkułów). Dlatego też zasięg okręgów rejestracji stanu cywilnego pokrywał się z zasięgiem parafii. Zdarzało się, że w parafiach miejskich burmistrzowie sporządzali metryki dla miasta, a dla obszarów wiejskich robili to proboszczowie parafii (według tych samych jednolitych wzorów). Czasami do tego wyodrębniano metryki Żydów, a we większych miastach nawet Ewangelików (głównie mniejszości niemieckiej osiadłej od wieków z dużą domieszką napływowej ludności niemieckiej przybyłej po rozbiorach w ramach zaboru pruskiego przed powstaniem Księstwa Warszawskiego). Widziałem też parafie wiejskie, w których urzędnikiem stanu cywilnego w tym czasie był dziedzic wsi (taki przykład to parafia Węgra, powiat przasnyski, województwo mazowieckie). Równolegle z tymi cywilnymi aktami stanu cywilnego prowadzono wyznaniowe księgi metrykalne (od czasów soboru trydenckiego). Były pisane po łacinie, ale na przełomie XVIII i XIX wieku niektórzy proboszczowie (chyba z czystej przekorności i złośliwości dla zaborcy pruskiego) zaczęli je sporządzać po polsku (przykład parafie: Janowiec Kościelny i Grzebsk w ówczesnym powiecie mławskim). Gdy wprowadzono Kodeks Napoleona, czasami informacje zawarte w wyznaniowych księgach metrykalnych wzbogacano o dane znajdujące się w ich cywilnych odpowiednikach (które miały znacznie więcej informacji). W 1826 r. wszedł w życie Kodeks Cywilny Królestwa Polskiego i wrócono do wyznaniowej rejestracji stanu cywilnego łącząc księgi stanu cywilnego z metrykami wyznaniowymi. Księgi łacińskie prowadzone po 1825 r. były nadprogramowe (zostały puste karty, więc niektórzy chcieli je zapełnić do końca, nie bawiąc się w rozszywanie księgi i ponowne jej oprawianie). Nie powinny się różnić z tymi pisanymi po polsku w tym czasie (nawet o jeden akt). Z lat 1808-1825 w parafii Koziczynek trafił mi się proboszcz, który sporządzał mniej więcej co drugą metrykę urodzenia, widać to na postawie różnic przed jego przyjściem i po jego odejściu (jeszcze pisał w tych formułkach "i tam dalej..." jak mu się nie chciało pisać). Widziałem też w parafii Wieczfnia Kościelna metryki z lat 1815-1825, które zawierały informacji więcej niż przewidywało prawo (np. w aktach małżeństw podawano wiek rodziców młodych, jeżeli żyli, a bez względu na to czy żyli czy też nie - ich miejsce urodzenia, sam też skorzystałem z racji przodków :D).

W czasie kiedy obowiązywał Kodeks Napoleona miałem ciekawy przypadek. Jeden mój 4xpradziadek urodzony w 1816 r. został ochrzczony po kilku miesiącach (już w roku 1817). Mała wiejska parafia, dane pobierał ten sam człowiek, więc powinny się zgadzać. Według wersji cywilnej urodził się 24 czerwca 1816 r. o godzinie 11 rano, według wersji kościelnej 24 września 1816 r. o godzinie 11 wieczorem (na dodatek osoba urodzona w sąsiedniej parafii, bo rodzice byli w trakcie przeprowadzki, osoby majętne). Nadano mu imiona Mateusz Michał, doszedłem do wniosku, że wybieram opcję 24 września, bo urodziłby się między św. Mateusza (21 września) a św. Michała (29 września), a do takich spraw podchodzono z większą uwagą niż dzisiaj :D. Inny prapradziadek (rocznik 1866) ma dwie różne matki chrzestne (w unikacie i duplikacie, które pisane są tą samą ręką). Generalnie takie rzeczy to rzadkość, ale mogą się zdarzyć. Błędy indeksatorów to inna sprawa, niestety się zdarzają (dobrze, że wyszukiwarka ma opcję na 2 nazwiska).

Ostatnio przez chwilę zastanowiłem się nad pracą indeksatorów na genealodzy.pl. Ogrom pracy, a ile jeszcze? Pewnie każdy zadaje sobie to pytanie, w jakim punkcie jesteśmy przy zindeksowanych 20 milionach metryk? Według moich obliczeń, wszystkich rodzajów metryk na terenie jedynie samego Królestwa Polskiego (Kongresowego) w okresie od 1808 r. (czyli włącznie z czasami Księstwa Warszawskiego) do 1915 r. (czyli to co jest w Archiwach Państwowych) sporządzono około 60 milionów. To jest 1/3 Polski w obecnych granicach. Jak doliczymy do tego metryki wcześniejsze oraz te sporządzone do 1945 r. z uwzględnieniem metryk z obszarów kresowych w granicach z II RP (wliczając w to straty wojenne), to myślę że przy maksymalnie 5 milionach indeksów rocznie:

1. Do około 2050 r. zindeksowane zostaną wszystkie metryki z Polski w jej obecnych granicach obejmujące wiek XIX i I połowę wieku XX (do 1945 r.).

2. Do około 2100 r. zindeksowane zostaną wszystkie metryki z Polski przedrozbiorowej w jej obecnych granicach oraz przedrozbiorowe i porozbiorowe wraz z II RP (do 1945 r.) w granicach II RP.

Jak jakieś cuda technologiczne, o których jeszcze nic nie wiemy, nie pojawią się w tym stuleciu, to mając około 110 lat doczekam się indeksacji wszystkiego co powstało do końca II wojny światowej :). Tak na sam koniec, wszystkich aktów: urodzenia, małżeństwa i zgonu w polskich USC od 1946 r. sporządzono około 80 milionów (z odtworzonymi na skutek strat wojennych lub przez Kresowiaków z racji pozostania oryginałów w ZSRR może to być około 85 milionów).

Pozdrawiam!

Marek
Talacha_Aleksandra

Sympatyk
Posty: 45
Rejestracja: śr 22 cze 2016, 10:53

Post autor: Talacha_Aleksandra »

luigi37 pisze: Wtrące swoje 3 grosze do tej części województwa łódzkiego (to informacja zwłaszcza dla Aleksandry). Jestem zszokowany tym, jak bardzo oryginał potrafi się różnić od duplikatu i od prowadzonej ewentualnie w tym czasie księgi łacińskiej. Dla przykładu w parafii Zduny w latach 1808-1825 istnieją rozbieżności w aktach urodzeń i małżeństw sięgające kilkunastu-kilkudziesięciu akt. W AP księga z jednego roku zawiera np. 10 akt małżeństw mniej niż księga która jest w AD Łowicz. (...)
Pozdrawiam,
Adam
aż muszę to zacytować sobie!

Zaś we wsi Wiskiennicy, pod numerem 13 w roku 1811 rodzi się dwóch Błażejów Łompieś z tych samych rodziców W ODSTĘPIE 6 MIESIĘCY!!!
Jeden w maju (akt nr 24):
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 095&y=1221

A drugi w listopadzie (akt nr 64):
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 011&y=1747

Jeden z Błażejów umiera w wieku lat pięciu (akt nr 39):
http://metryki.genealodzy.pl/metryka.ph ... 577&y=1563

Los drugiego jest mi niewiadomy.


Ach gdyby nie internet i digitalizacja...

Pozdrawiam
Aleksandra Talacha
Talacha_Aleksandra

Sympatyk
Posty: 45
Rejestracja: śr 22 cze 2016, 10:53

Post autor: Talacha_Aleksandra »

Talacha_Aleksandra pisze: (...) wyszukałam sobie Szymańskich ochrzczonych w Sobocie. Znalazłam dziewięcioro dzieci Franciszka i Jadwigi z domu Gwardeckiej, Gwardenckiej, a raz nawet Wardęckiej. Imiona i kolejność urodzeń zgadzają się. Zosia faktycznie umiera mając 9 lat. Tylko najmłodsze dziecko Franciszka i Jadwigi jest dziewczynką ochrzczoną Janinka. Moja babcia nie zna żadnej Janinki, mówi, że nie było takiej u nich. Zeskanowany dokument jest po rosyjsku, ale imię Janina bardzo czytelne. Zastanawiam się, czy ja się dałam zwieść magii Internetu, czy odkryłam pomyłkę urzędnika, czy formuła "okazali dziecię płci ..." oznaczała, że do chrztu bobasa rozbierano (tak, że mu płeć było widać), czy okazanie było w ubranku, a płeć wpisywano jak dane matki, czy datę i godzinę urodzenia - na podstawie oświadczenia przybyłych świadków. O ile utrzymujemy jakiś kontakt z dziećmi (wnukami) Katarzyny i Rozalii to niestety nic mi nie wiadomo o potomstwie Józwa Szymańskiego, a takie mogłoby pewnie sporo wyjaśnić.
No i po latach jak sprawdziłam ... to się okazało że i Józef był! Urodzony w lutym 1916 roku 2,5 roku po Janince! Czyli ta Janinka była prawdziwą osobą (jej aktu zgonu nie znalazłam). O wuju Józwie babcia mi opowiedziała jeszcze kilka historii: ożenił się z Zofią z domu także Szymańską, ale z innych Szymańskich. Mieli jedną córkę, mieszka (mieszkała?) w Łodzi. Dzieci nie miała (babci zdaniem ta krewna zapadła na jakąś chorobę, która spowodowała niemożliwość urodzenia dzieci). Czy tak było - czy inaczej? Nie mam pewności. W Sobocie na cmentarzu, całkiem blisko wejścia jest grób Józefa Szymańskiego, który babcia wskazała mi jako grób tego wuja. Chyba z 1944 roku (nie zapisałam sobie, ale jakoś mi się z okresem II wojny światowej kojarzy).

W moich poszukiwaniach ograniczam się tylko do tego, co zostało zdigitalizowane (dlatego nie od razu znalazłam Józwa o którym bardzo wiele dobrych rzeczy słyszałam od mojej babci).
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”