Sezon ogórkowy (komentarz)
Moderator: maria.j.nie
- Komentarze

- Posty: 4721
- Rejestracja: ndz 02 lip 2006, 14:34
Sezon ogórkowy (komentarz)
Skomentuj <A HREF="modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=339&ez=2 target=_top">ten artykuł</A> w tym wątku
- Kaczmarek_Aneta

- Posty: 6301
- Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
- Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
- Podziękował: 1 time
- Otrzymał podziękowania: 7 times
Sezon ogórkowy (komentarz)
Zabawny ten poemacik!
Dziękuję Jerzy za lekkość, humor a szczególnie za kilka ostatnich wersów
)
Pozdrawiam serdecznie,
Aneta
Dziękuję Jerzy za lekkość, humor a szczególnie za kilka ostatnich wersów
Pozdrawiam serdecznie,
Aneta
Sezon ogórkowy (komentarz)
Hahaha, ubawiłem się.
Szczególnie wizja dziewiczej Anny Muchy mnie rozbroiła
Mam nadzieję, że bedzie więcej takich "ogórków" na portalu.
Wszystkich zachęcam do tworzenia
tomek
Szczególnie wizja dziewiczej Anny Muchy mnie rozbroiła
Mam nadzieję, że bedzie więcej takich "ogórków" na portalu.
Wszystkich zachęcam do tworzenia
tomek
- Kaczmarek_Aneta

- Posty: 6301
- Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
- Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
- Podziękował: 1 time
- Otrzymał podziękowania: 7 times
A oto c.d. ogórkowania - autor: Anonim 
Gdzieś na skraju mętnej wody
Siada szperacz niezbyt młody
Czule żegna się z dziatkami
Łowić będzie duchy z nami
Ryby, ryby, rybyryby dajcie!
A jak zjem ją - to pochwalcie!
Nie chcę wędek ani saków,
Sieci, żyłek, podbieraków!
Hej hej hej sokole!
Dotknij tego co tam w dole!
Z boku, w górze, trochę dalej
Staniesz później u pradziada
Lecz nie pusty - taka rada
Nie chcę linków do narzędzi
Tłumacz akty mi czym prędzej
Wędek robić nie zamierzam
Cel mój - Piasty i tam zmierzam!
Hej hej hej sokole!
Dotknij tego co tam w dole!
Z boku, w górze, trochę dalej
Staniesz później u pradziada
Lecz nie pusty - taka rada
Ja chcę prosto do samego Lecha
Wspomóc innych - nie uciecha
Zmieniam fora, bazy w pędzie
a co po mnie ma być - będzie.
Hej hej hej sokole!
Dotknij tego co tam w dole!
Z boku, w górze, trochę dalej
Staniesz później u pradziada
Lecz nie pusty - taka rada
Pozdrawiam,
Aneta
ps. kojarzycie melodyjkę, pod którą owe strofy mogłyby wybrzmieć
?
Gdzieś na skraju mętnej wody
Siada szperacz niezbyt młody
Czule żegna się z dziatkami
Łowić będzie duchy z nami
Ryby, ryby, rybyryby dajcie!
A jak zjem ją - to pochwalcie!
Nie chcę wędek ani saków,
Sieci, żyłek, podbieraków!
Hej hej hej sokole!
Dotknij tego co tam w dole!
Z boku, w górze, trochę dalej
Staniesz później u pradziada
Lecz nie pusty - taka rada
Nie chcę linków do narzędzi
Tłumacz akty mi czym prędzej
Wędek robić nie zamierzam
Cel mój - Piasty i tam zmierzam!
Hej hej hej sokole!
Dotknij tego co tam w dole!
Z boku, w górze, trochę dalej
Staniesz później u pradziada
Lecz nie pusty - taka rada
Ja chcę prosto do samego Lecha
Wspomóc innych - nie uciecha
Zmieniam fora, bazy w pędzie
a co po mnie ma być - będzie.
Hej hej hej sokole!
Dotknij tego co tam w dole!
Z boku, w górze, trochę dalej
Staniesz później u pradziada
Lecz nie pusty - taka rada
Pozdrawiam,
Aneta
ps. kojarzycie melodyjkę, pod którą owe strofy mogłyby wybrzmieć
- Kaczmarek_Aneta

- Posty: 6301
- Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
- Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
- Podziękował: 1 time
- Otrzymał podziękowania: 7 times
- Kaczmarek_Aneta

- Posty: 6301
- Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
- Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
- Podziękował: 1 time
- Otrzymał podziękowania: 7 times
Ale dlaczego ja ?
To nie moje przecie...
Ja takich talentów nie posiadam..hehehe ! Serio
To nie moje przecie...
Ja takich talentów nie posiadam..hehehe ! Serio
Ostatnio zmieniony wt 27 lip 2010, 15:56 przez Kaczmarek_Aneta, łącznie zmieniany 1 raz.
-
JerzyGrzegorz

- Posty: 96
- Rejestracja: śr 09 kwie 2008, 17:34
Dziękuję za miłe słowa. Przepraszam wszystkie osoby zamieszczone w satyrze z imienia i nazwiska za publikację wiersza bez zgody zainteresowanych. Przepraszam także księcia Krzywoustego za uczynienie go Królem Polski. Ponieważ są wakacje, sezon ogórkowy i nie samym chlebem genealog żyje, kolejna satyra dotycząca naszych zainteresowań.
Paradoks.
Szedłem w Warszawie po bulwarze,
Słoneczko grzeje, wiosna więc marzę.
Korzystam z ciepłej, pierwszej okazji
I puszczam wodze swojej fantazji.
Tutaj konkretnie w tym przypadku
Myślami byłem przy moim dziadku.
Wyliczam przodków gdym tak chodził;
Dziadek przed wojną ojca tu spłodził,
Tu mieszkał ojciec mojego dziadka…
Ilość pradziadków dla mnie zagadka.
Dziś jest okazja więc ich policzę
I przy okazji pamięć poćwiczę:
- Każdy ma ojca i dwóch dziadków
Czterech pradziadków, ośmiu prapra
Trzydziestu dwóch, sześćdziesiąt cztery…
Coś tu nie tak. Co do cholery?
Dalsze liczenie na nic się zda
Pomnażam tylko przed dziadkiem pra…
A gdybym mnożył numer przy dziadku
Całą Warszawę miałbym w spadku.
Z punktu widzenia genealoga
Nie tędy droga. Naszła mnie trwoga.
Może nie trwoga lecz obawy
W ten sposób dojdę do Warsa i Sawy.
Na nic liczenie i dalszy mój trud.
Bo Wars i Sawa wznieśli ten gród.
Zakradł się błąd, coś jest nie tak
Może od Warsa więc liczyć wspak.
Pewnie gdy zliczę Warsa zstępnych
Dojdę do wniosków już przystępnych.
Płyną minuty, mijają godziny
Warsowi rosną w rozmiar syny
Z mego liczenia Warsa plemię
Po kilku wiekach zaludnia Ziemię
Żeby w przyszłości jego dziedzice
Zaczęli życie gdzieś w galaktyce.
Pryma aprilis? Omam, czy co?
Przestałem liczyć idąc ulicą.
W pierwszy dzień wiosny nic po rozumie
Zakłopotany skryłem się w tłumie,
Naszły mnie zgoła inne obawy -
Być może "moich" jest pół Warszawy?
Jerzy Wnukbauma
Paradoks.
Szedłem w Warszawie po bulwarze,
Słoneczko grzeje, wiosna więc marzę.
Korzystam z ciepłej, pierwszej okazji
I puszczam wodze swojej fantazji.
Tutaj konkretnie w tym przypadku
Myślami byłem przy moim dziadku.
Wyliczam przodków gdym tak chodził;
Dziadek przed wojną ojca tu spłodził,
Tu mieszkał ojciec mojego dziadka…
Ilość pradziadków dla mnie zagadka.
Dziś jest okazja więc ich policzę
I przy okazji pamięć poćwiczę:
- Każdy ma ojca i dwóch dziadków
Czterech pradziadków, ośmiu prapra
Trzydziestu dwóch, sześćdziesiąt cztery…
Coś tu nie tak. Co do cholery?
Dalsze liczenie na nic się zda
Pomnażam tylko przed dziadkiem pra…
A gdybym mnożył numer przy dziadku
Całą Warszawę miałbym w spadku.
Z punktu widzenia genealoga
Nie tędy droga. Naszła mnie trwoga.
Może nie trwoga lecz obawy
W ten sposób dojdę do Warsa i Sawy.
Na nic liczenie i dalszy mój trud.
Bo Wars i Sawa wznieśli ten gród.
Zakradł się błąd, coś jest nie tak
Może od Warsa więc liczyć wspak.
Pewnie gdy zliczę Warsa zstępnych
Dojdę do wniosków już przystępnych.
Płyną minuty, mijają godziny
Warsowi rosną w rozmiar syny
Z mego liczenia Warsa plemię
Po kilku wiekach zaludnia Ziemię
Żeby w przyszłości jego dziedzice
Zaczęli życie gdzieś w galaktyce.
Pryma aprilis? Omam, czy co?
Przestałem liczyć idąc ulicą.
W pierwszy dzień wiosny nic po rozumie
Zakłopotany skryłem się w tłumie,
Naszły mnie zgoła inne obawy -
Być może "moich" jest pół Warszawy?
Jerzy Wnukbauma
- Ewa_Szczodruch

- Posty: 4159
- Rejestracja: ndz 10 gru 2006, 17:22
- Lokalizacja: Toruń
-
włodzimiest

- Posty: 374
- Rejestracja: pt 06 cze 2008, 21:54
kap, kap, za oknem, ciśnienie spadło na łeb, więc znów wzdychamy do słońca i śnimy, śnimy....
Letni sen Genealoga
Pną na sznurki się ogórki
Kanikuła dech zapiera
AP zawrą swe podwoje
Ustawiając w nich Portiera
Niech już zawrą, szkoda Chłopa!
Wychyl nos na boży świat
Wyłącz czytnik i laptopa...
Tak – to morze a to las!
To jest mrówka, a to krowa
To świerszcz polny, a to grzyb
No, spokojnie, na dyżurze
Czuwa Archiwalna Mysz
Nie wierć się tak na kocyku!
Łap jod, fiolet, brąz i tlen
Zobacz: dziewczyn tu bez liku...
Nie to spędza z oczu sen ??
Chcesz już stanąć w tych podwojach,
Do Portiera rzec: "a kysz"
Niech się jarzy czytnik, laptop,
I ta Archiwalna Mysz...
"Tu się nie śpi, drogi panie!"
Słyszysz nagle głos surowy
Nie, rozmyślam- głos twój...kłamie?
Tylko skąd te mrówki, krowy?
ws
Letni sen Genealoga
Pną na sznurki się ogórki
Kanikuła dech zapiera
AP zawrą swe podwoje
Ustawiając w nich Portiera
Niech już zawrą, szkoda Chłopa!
Wychyl nos na boży świat
Wyłącz czytnik i laptopa...
Tak – to morze a to las!
To jest mrówka, a to krowa
To świerszcz polny, a to grzyb
No, spokojnie, na dyżurze
Czuwa Archiwalna Mysz
Nie wierć się tak na kocyku!
Łap jod, fiolet, brąz i tlen
Zobacz: dziewczyn tu bez liku...
Nie to spędza z oczu sen ??
Chcesz już stanąć w tych podwojach,
Do Portiera rzec: "a kysz"
Niech się jarzy czytnik, laptop,
I ta Archiwalna Mysz...
"Tu się nie śpi, drogi panie!"
Słyszysz nagle głos surowy
Nie, rozmyślam- głos twój...kłamie?
Tylko skąd te mrówki, krowy?
ws
-
JerzyGrzegorz

- Posty: 96
- Rejestracja: śr 09 kwie 2008, 17:34
Dawniej (w PRL-u) interesanta załatwiało się tak;
Za wcześnie
(pastisz „Za późno”)
Kiedyś w archiwum będąc, naprędce
Sprawę przedkładam młodej panience
A ona do mnie – Szanowny Panie! -
Podanie!
Idę z powrotem. Kreślę trzy słowa,
Gdy była dla niej petycja gotowa,
Wchodzę i słyszę głosik z daleka –
Poczeka!
Siedzę i czekam godzinę całą
By dziewczę przyjąć mnie zechciało
I pogadało kilka słów ze mną.
Daremno.
Kolejka była do jej pokoju,
Panienka się uwija w znoju.
Każdy wychodził od niej posępny.
Następny!
Wszedłem. Nie widzi mnie i nie słyszy,
Patrzy w monitor, klika po myszy.
Naraz podnosi wzrok dziewucha.
Słucham!
Patrzy, spokojnie dopija kawę
Bierze podanie załatwia sprawę
I podpisuje go bezsłownie –
Odmownie.
Nazajutrz rano do niej wróciłem
Mały souvenir w sklepie kupiłem
Z nadzieją, że mnie teraz dostrzeże
I bierze.
Drogą targały mną obawy
Jak nie załatwię dzisiaj sprawy
To się rozgniewam na nią srodze.
Wchodzę.
Panna zmieszana czemuś była
Oczy do dołu wstydzie spuściła
I zrumieniła się jak jabłuszka.
Po uszka.
Byłem pewien że z mej przyczyny
Wtem wiatr firanek ruszył muśliny
I zobaczyłem sprawcę rumieńca.
Młodzieńca.
Zgoła odmienna dzisiaj była.
Dałem podanie, pieczęć przybiła.
I podpisała impulsywnie.
Pozytywnie.
Jerzy Wnukbauma
Za wcześnie
(pastisz „Za późno”)
Kiedyś w archiwum będąc, naprędce
Sprawę przedkładam młodej panience
A ona do mnie – Szanowny Panie! -
Podanie!
Idę z powrotem. Kreślę trzy słowa,
Gdy była dla niej petycja gotowa,
Wchodzę i słyszę głosik z daleka –
Poczeka!
Siedzę i czekam godzinę całą
By dziewczę przyjąć mnie zechciało
I pogadało kilka słów ze mną.
Daremno.
Kolejka była do jej pokoju,
Panienka się uwija w znoju.
Każdy wychodził od niej posępny.
Następny!
Wszedłem. Nie widzi mnie i nie słyszy,
Patrzy w monitor, klika po myszy.
Naraz podnosi wzrok dziewucha.
Słucham!
Patrzy, spokojnie dopija kawę
Bierze podanie załatwia sprawę
I podpisuje go bezsłownie –
Odmownie.
Nazajutrz rano do niej wróciłem
Mały souvenir w sklepie kupiłem
Z nadzieją, że mnie teraz dostrzeże
I bierze.
Drogą targały mną obawy
Jak nie załatwię dzisiaj sprawy
To się rozgniewam na nią srodze.
Wchodzę.
Panna zmieszana czemuś była
Oczy do dołu wstydzie spuściła
I zrumieniła się jak jabłuszka.
Po uszka.
Byłem pewien że z mej przyczyny
Wtem wiatr firanek ruszył muśliny
I zobaczyłem sprawcę rumieńca.
Młodzieńca.
Zgoła odmienna dzisiaj była.
Dałem podanie, pieczęć przybiła.
I podpisała impulsywnie.
Pozytywnie.
Jerzy Wnukbauma
Sezon ogórkowy (komentarz)
Stefek Burczymucha
Bardzo piękna to opowieść
by szlachectwa swego dowieść.
Toć Zagłoba miał herb WCZELE
...podobieństwa w swadzie wiele.
Genowefa
Bardzo piękna to opowieść
by szlachectwa swego dowieść.
Toć Zagłoba miał herb WCZELE
...podobieństwa w swadzie wiele.
Genowefa