Wawrzyńca poznałem kilkanaście lat temu w APW o/ w Pułtusku. Kierownik archiwum zaproponował nam
współpracę w zakresie indeksowania skorowidzów wskazanych przez nas parafii. Wawrzyniec zajął się swoim ukochanym Przasnyszem, a ja moją rodową kolebką czyli Myszyńcem. Jego rekord, to 85 000 wpisów, które zostały umieszczone w wyszukiwarce AP i stanowiły istotną pomoc w poszukiwaniu przodków dla tak wielu.
Po sukcesie projektu w APW w Grodzisku przyszła kolej na Pułtusk. Pan Krzysztof Wiśniewski, kierownik archiwum przystał na naszą ofertę i po kilku sesjach w których uczestniczyli Leszk Ćwikliński, Krzysiek Dławichowski, Jacek Okulus, Wawrzyniec i moją skromną osobą, digitalizacja ruszyła pełną parą.
Po Pułtusku przyszła kolej na Mławę. Wawrzyniec jeździł tam codziennie tak jak do normalnej pracy na etacie. Włożył w to mnóstwo energii oraz swoiej skromnej emerytury
Jego dorobek digitalizacyjny to ponad 2 mln skanów, które zostały umieszczone w Metrykach i Genbazie.
W międzyczasie indeksował parafie mazowieckie. Razem wstawił pod własnym nazwiskiem 158 tys. indeksów plus 50 tys. jako Incognito.
Po rozstaniu się Polskim Towarzystwem genealogicznym, Wawrzyniec szukał nowego pola na ujście swojej niespożytej energii.
Wstąpił do Pomorskiego Towarzystwa Genealogicznego, które udzieliło mu wsparcia logistycznego. Rozpoczął negocjacje z kierownikami USC z pow. przasnyskiego, makowski i ciechanowskiego. jeździł po kilka razy i przekonywał ich o korzyściach płynących z digitalizowania zasobów z lat 1915-1935. Sfotografował księgi w 42 USC. Wszystkie zostały zindeksowane, a skany umieszczono w Genbazie.
W międzyczasie pomógł mi sfotografować księgi kurpiowskiej parafii Lipniki, które przetrwały wiele lat w skrytce w suficie na plebanii. Pomimo pogorszenia stanu zdrowia fotografował ze mną i Mariuszem Momontem dokumenty z teczek spraw spadkowych z terenu Mazowsza w AP w Płocku.
Zawsze gościnny, udzielał schronienia dwójce fotografów z Koszalina gdy wybierali się na sesję do AP.
Będzie mi go bardzo brakowało.
Waldemar


