Mnie się też wydaje, ze zdjęcie jest albo z 45 r. albo tuż sprzed samego wyjazdu z I kwartału 46r. Osoby są odżywione (jak na warunki w tajdze po 5 latach), mają dobre ubrania, nie waciaki, itd. W sprawie Pańskiego dziadka, NKWD bardzo rzadko zabierało z wagonów żywych ludzi ot tak np. na przesłuchanie. na każdym postoju wyrzucano zmarłych (niemowlęta, dzieci, starców) na oczach rodzin prosto w śnieg, przy samym wagonie. Po dojeździe w sprawozdaniu pisano jedynie ile ludzi "ubyło". Liczyła się statystyka, stan musiał sie zgadzać z tym co wyjechało z początkowej stacji. Transport Pana rodziny był w czerwcu 41r., więc pewnie ciała były grzebane zaraz po zabraniu z wagonu, najczęściej bez udziału bliskich, czynności te wykonywała ludność z najbliższej osady, na rozkaz dowódcy wojsk NKWD zabezpeiczajacych transport.kocurek pisze:To zdjęcie powstało po zwolnieniu z łagru przed wyjazdem do Polski moim zdaniem.
Nigdy nie słyszałem aby ojciec i babcia pracowali w jakimś zakładzie lub fabryce, natomiast pamiętam opowieści o pracy w lesie na mrozie do minus 50 stopni. Co do dziadka to nie mam żadnych pewnych danych, kiedy i jak zginął niestety, słyszałem o tak zwanym Archiwum Konwoju NKWD może tam by coś było, ale jak się dowiedzieć?
Co do Archiwum Wojsk Konwojowych, nie ma w nim nic co dotyczy personaliów osób zmarłych po drodze, tylko informują o transporcie, kto zabezpiecza (formacja, dowódca), głownie statystyka, którą i tak trzeba weryfikować z innymi dokumentami, zakładanymi na miejscu po dotarciu do miejsc przeznaczenia. Zawsze zaniżona, choć są w Polsce historycy, którzy bezgranicznie wierzą w dane NKWD z tych materiałów[/quote]
Witam
Zdjęcie faktycznie przedstawia osoby w dobrej kondycji zatem musieli je zrobić tuż przed wyjazdem do Polski
