w nawiązaniu do wątku: Jak zyli nasi przodkowie

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

Andrzej_Żak

Sympatyk
Posty: 120
Rejestracja: sob 01 lut 2014, 10:49

w nawiązaniu do wątku: Jak zyli nasi przodkowie

Post autor: Andrzej_Żak »

Witam serdecznie
Był kiedy s w mojej szkole misjonarz pracujący w Afryce. To nasz absolwent. Utkwiło mi w pamięci to co mówił o swoich obserwacjach tamtejszych ludzi. To spokój, radość życia, brak pospiechu, cieszenie się ze spotkań z sąsiadami. Konkret: opowiadanie o autobusie. Ludzie z wioski czekali od kilku dni na ten środek transportu. W końcu przyjechał. Po paru kilometrach kierowca zatrzymał się i wiele godzin bawił u krewnych. Co robili pasażerowie?. Żadnego buntu. Ot rozsiedli się na biesiadzie swojej i cierpliwie czekali. I wtedy pomyślałem sobie: szczęśliwi ludzie. A nam się wydaje w swojej pysze, że to prymitywizm. Ostatnio na tym forum była dyskusja … a raczej momentami kłótnia o to czy nasi przodkowie byli niewolnikami czy też nie. Moim zdaniem bez sensu. My teraz myślimy innymi kategoriami: mieć kasę oraz tzw. wolność – czyli w mniemaniu wielu „róbta co chce ta”. A może w tej dyskusji trzeba bardziej wczuć się w realia tamtych czasów?. Nie kłócić się o to kto tak czy inaczej zinterpretował tzw. źródła. Nie mamy bezpośrednich przekazów od naszych odległych przodków czy im się żyło szczęśliwie czy nie. Dlatego, może naiwnie dla współczesnych, myślę sobie, że szczęście ludzi tkwiło w czymś innym niż nasze obecne wyobrażenie szczęścia ( a tak na prawdę to czy my w ogóle teraz jesteśmy tacy szczęśliwi????.). Może kiedyś i o jakości naszego życia będzie taki spór.
Pozdrawiam
Andrzej Żak
henryk22

Sympatyk
Posty: 258
Rejestracja: pt 17 lis 2017, 09:34

w nawiązaniu do wątku: Jak zyli nasi przodkowie

Post autor: henryk22 »

"wczuć się w realia tamtych czasów" znaczy fantazjować. Moim zdaniem bez sensu. Lepiej przeczytać, co pisali na ten temat ludzie, którzy żyli w tamtych czasach.
Pozdrawiam
Henryk
Zofia_Brzeska

Sympatyk
Posty: 386
Rejestracja: wt 11 lis 2014, 15:13

w nawiązaniu do wątku: Jak zyli nasi przodkowie

Post autor: Zofia_Brzeska »

Dlaczego bez sensu. Jedno drugiemu nie przeczy. Można przeczytać, co pisali ludzie, którzy żyli w tamtych czasach właśnie po to, żeby wczuć się w realia tamtych czasów.

Z. B.
Janiszewska_Janka

Sympatyk
Adept
Posty: 1130
Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
Otrzymał podziękowania: 2 times

Re: w nawiązaniu do wątku: Jak zyli nasi przodkowie

Post autor: Janiszewska_Janka »

henryk22 pisze:"wczuć się w realia tamtych czasów" znaczy fantazjować. Moim zdaniem bez sensu. Lepiej przeczytać, co pisali na ten temat ludzie, którzy żyli w tamtych czasach.
Pozdrawiam
Henryk
Przepraszam, już milczę
Ostatnio zmieniony sob 19 lut 2022, 09:45 przez Janiszewska_Janka, łącznie zmieniany 1 raz.
Czupryna01

Sympatyk
Posty: 277
Rejestracja: śr 03 lip 2019, 00:23
Podziękował: 2 times

Re: w nawiązaniu do wątku: Jak zyli nasi przodkowie

Post autor: Czupryna01 »

Andrzej_Żak pisze:Witam serdecznie
Był kiedy s w mojej szkole misjonarz pracujący w Afryce. To nasz absolwent. Utkwiło mi w pamięci to co mówił o swoich obserwacjach tamtejszych ludzi. (...)
Może kiedyś i o jakości naszego życia będzie taki spór.
Pozdrawiam
Andrzej Żak
--------
Takie relatywizowanie to kij w mrowisko i może jest dobre do intelektualnej interpretacji przyjścia na świat Jezusa Chrystusa, który wg kanonu poprzez swą śmierć na krzyżu miał odkupić grzechy ludzi. Tu możemy na pewno dyskutować różnie, kto był winien ukrzyżowania, skoro nieświadomie wziął udział w boskim planie?
Inaczej takie relatywizowanie można sprowadzić do absurdu i interpretacje próbować odwrócić o 180st.
Podam 2 przykłady:
1. Czy ludzie, którzy znaleźli się na rampie kolejowej Auschwitz, mogli być szczęśliwi?
Po wielodniowej podróży w ciasnych i zamkniętych wagonach, wreszcie mogli odetchnąć świeżym powietrzem i wkrótce wziąć... prysznic.
2. Czy dziecko, które spotkało na swej drodze pedofila mogło być szczęśliwe?
A nawet jeśli to, czy moja interpretacja doświadczenia tego dziecka może być inna?

Pozdrawiam, Romuald
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”