Jak napisać książkę o swoim rodzie?

Wzajemna pomoc w tworzenie drzewa genealogicznego, dyskusje o genealogicznych programach , opowiadania historyczno-genealogiczne o rodzinie , nasze blogi genealogiczne...

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

Czy pisałeś książkę o swoim rodzie?

Tak
24
25%
Nie
18
19%
Nie, ale zamierzam
55
57%
 
Liczba głosów: 97
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Książka o rodzinie - jak może wyglądać?

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

"Wydaje mi się to dość dobrym podziałem, tym bardziej że ewentualna część rodziny będzie zainteresowana tylko częścią książki."
Sam widzisz, że to zależne od profilu czytelnika.
Nie ma uniwersalnego produktu, więc i przepisu na "potrawę dla każdego niezależnie od smaku, diety, pory roku i czasu na spożywanie" brak.
A Ciebie co najbardziej zainteresowało w efektach pracy? A może sam proces był interesujący?
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Zdzirek

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 62
Rejestracja: sob 22 sie 2020, 23:55

Książka o rodzinie - jak może wyglądać?

Post autor: Zdzirek »

Witam,
Sam od jakiegoś czasu myślę o takim prezencie dla rodziny. Tzn. o książce w której znajdą się informacje o najbliższej mojej rodzinie tzn. od moich dziadków w dół wraz z ich przodkami, ze zdjęciami, informacjami o ich zamieszkaniu, wykształceniu, wykonywanych zawodach, historiach itp. Każda karta czyli dwie strony książki zawierałaby informacje o jednej osobie (wyjdzie dość gruba książka). Do tego myślę o "wkładce" z wyraźnym drzewem genealogicznym najbliższej rodziny i moich przodków. Do książki dołączyłbym płytę cd z pełnym drzewem genealogicznym z informacją gdzie i jak można sobie go wyświetlić. Na płycie umieściłbym wszelkie wspólne zdjęcia rodzinne, z wesel, urodzin, szczególnie tych starych bo i za wiele ich zwykle nie ma. No i dołączyłbym informację na temat korzystania z mojego drzewa online. Tak to sobie wymyśliłem;) Jak na razie tylko o tym myślę

Moderacja
Zgodnie z regulaminem i przyjętym zwyczajem prosimy o podpisywanie swoich postów przynajmniej imieniem.
Jeżeli każdorazowe podpisywanie postów jest kłopotliwe, wtedy można ustawić automatyczny podpis. https://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopi ... rt-0.phtml

Wojtek, moderator
Maślanek_Joanna

Sympatyk
Legenda
Posty: 1047
Rejestracja: wt 11 mar 2014, 17:41

Książka o rodzinie - jak może wyglądać?

Post autor: Maślanek_Joanna »

Witam,
chyba każdy genealog w pewnym momencie staje przed pytaniem, jak swoje znaleziska opracować/ zaprezentować. Wydaje mi się, że forma - zarówno merytoryczna, jak i techniczna zależy od tego, czym dysponujemy oraz tego, ile pieniędzy chcemy na to przeznaczyć.

Moim zdaniem koncepcja podziału na gałęzie jest bardzo dobrym pomysłem - z jednej stronie nie wyjdzie nam "cegła", a z drugiej łatwiej będzie dzielić się z rodziną - tymi wspólnymi gałęziami.

Poza tym wiele zależy od tego, jakim materiałem dysponujemy - bo z tym bywa różnie. Wiadomo, że im więcej zdjęć i ciekawych ilustracji, tym lepiej, żeby książka o rodzinie nie zamieniała się w książkę telefoniczną: urodził się, ożenił, rozmnożył, umarł ;).

Co do formy technicznej, to wiem, że można po prostu wydać książkę w dowolnym nakładzie, tylko jest to dość kosztowne, a na drugim biegunie jest wydruk opracowania na przyzwoitym papierze i oprawa introligatorska (chyba najtańsza opcja). Ja wybrałam coś pośredniego czyli fotoksiążkę - nie chcę być tu posadzona o kryptoreklamę, ale dla mnie ta forma świetnie się sprawdza i jest osiągalna finansowo. Ponadto mogę w każdej chwili dorobić egzemplarz, jak komuś z rodziny przypomni się, że on też by chciał.

Ja podzieliłam opracowania na gałęzie (wg dziadków), natomiast układ zależał wprost od tego, jakim miałam materiał wyjściowy.

W przypadku babci Michalskiej miałam spisane jej wspomnienia o wszystkich 4 gałęziach jej dziadków oraz rodzinny album ze zdjęciami. Całość tylko uporządkowałam i uzupełniłam o swoje genealogiczne znaleziska oraz drzewka i było gotowe. Ten album to w praktyce wspomnienia mojej babci poszerzone o ilustracje i dokumenty (tudzież trochę moją gene-wiedzę). Datą graniczną jest 1939 rok, kiedy babcia wyszła za mąż.
https://zapodaj.net/caf355fdf27c9.jpg.html
https://zapodaj.net/f5e9cb91309ed.jpg.html
https://zapodaj.net/644330107278d.jpg.html

Do książki o rodzinie Górków zmobilizowała mnie Mama, która sama próbowała jakoś "ogarnąć" swoją rozbudowaną rodzinę, ale dawnymi metodami nie bardzo to wychodziło. Więc poprosiłam Mamę o odnowienie kontaktów z ciotecznym rodzeństwem i zgromadzenie jak największej liczby skanów zdjęć oraz historii rodzinnych. Wszyscy stanęli na wysokości zadania (przy okazji ja poznałam kilkanaścioro kuzynów) i powstała książka w takim układzie, że najpierw jest część "wspólna", historyczno-genealogiczna bazująca na rodzinnych opowieściach i moich gene-zdobyczach, potem historia moich pradziadków, a potem kolejne części o ich sześciorgu dzieciach i ich rodzinach - doprowadzone do współczesności.
https://zapodaj.net/c264fbdb91389.jpg.html
https://zapodaj.net/8339d93220171.jpg.html
https://zapodaj.net/e98d485eaebe1.jpg.html

Trzecia rodzinna książka - o kresowym dziadku Dąbrowskim - jest niestety najbardziej "sucha", bo opiera się właściwie tylko na moich zdobyczach genealogicznych, metrykach itp, natomiast niewiele jest tam żywych historii i przede wszystkim zdjęć, bo te zachowały się w bardzo ograniczonym zakresie. W tym przypadku mam bardzo dużo informacji o przodkach aż do XVI wieku, ale one są niestety z gatunku "książki telefonicznej" Dopiero rodzina XIX-wieczna "ożywa" i książka robi się po prostu ciekawsza, a nie tylko faktograficzna.
https://zapodaj.net/eb3063ec821c4.jpg.html
https://zapodaj.net/5fd48d5b250f4.jpg.html
https://zapodaj.net/0c7c5fb4034f1.jpg.html

Takie są moje doświadczenia, na zapodajach widać, jak to wygląda finalnie.

Pozdrawiam,
Joanna
w3w

Sympatyk
Posty: 231
Rejestracja: śr 28 lip 2010, 18:08

Re: Książka o rodzinie - jak może wyglądać?

Post autor: w3w »

Maślanek_Joanna pisze: Ja wybrałam coś pośredniego czyli fotoksiążkę - nie chcę być tu posadzona o kryptoreklamę, ale dla mnie ta forma świetnie się sprawdza i jest osiągalna finansowo. Ponadto mogę w każdej chwili dorobić egzemplarz, jak komuś z rodziny przypomni się, że on też by chciał.
Bardzo ładnie wyglądają te Pani dzieła, aż chciałoby się obejrzeć je w całości. Jaką ma każdy z tych tomów objętość i jakie mniej więcej były koszta?

Wojciech
Maślanek_Joanna

Sympatyk
Legenda
Posty: 1047
Rejestracja: wt 11 mar 2014, 17:41

Re: Książka o rodzinie - jak może wyglądać?

Post autor: Maślanek_Joanna »

Dziękuję za miłe słowa :)
Mi te książki wychodziły na +/- 40-60 stron A4 i koszt tego przy zwykłym papierze (są droższe opcje) i twardej okładce (w miękkiej taniej) to bardzo około 150-200 zł. Ja to robiłam już kilka lat temu, a ceny wzrosły. Z drugiej strony, jak drukowałam jednorazowo chyba 8 sztuk, to bezproblemowo dostałam rabat 20%.
Pozdrawiam
Joanna
vonklinkoff

Sympatyk
Posty: 288
Rejestracja: wt 06 wrz 2011, 01:01

Re: Książka o rodzinie - jak może wyglądać?

Post autor: vonklinkoff »

Cena za fotoksiazke A4 w twardej oprawie 48 stron to ok 32 pln plus wysylka. Drukuje czesto wiec jestem na biezaco z cenami.
Maciej
Maślanek_Joanna

Sympatyk
Legenda
Posty: 1047
Rejestracja: wt 11 mar 2014, 17:41

Re: Książka o rodzinie - jak może wyglądać?

Post autor: Maślanek_Joanna »

To na pewno w innej firmie, ale brzmi bardzo zachęcająco :) To już zdradź, kto jest tym bezkonkurencyjnie tanim wydawcą...
Pozdrawiam
Joanna
vonklinkoff

Sympatyk
Posty: 288
Rejestracja: wt 06 wrz 2011, 01:01

Re: Książka o rodzinie - jak może wyglądać?

Post autor: vonklinkoff »

Maślanek_Joanna pisze:To na pewno w innej firmie, ale brzmi bardzo zachęcająco :) To już zdradź, kto jest tym bezkonkurencyjnie tanim wydawcą...
Pozdrawiam
Joanna
moderacja (elgra)

zgodna z Regulaminem
punkt I.3.p
Maciej
w3w

Sympatyk
Posty: 231
Rejestracja: śr 28 lip 2010, 18:08

Re: Książka o rodzinie - jak może wyglądać?

Post autor: w3w »

Maślanek_Joanna pisze: Ja to robiłam już kilka lat temu,
Tak z ciekawości, czy skorzystała Pani wtedy już z akt odznaczeniowych
Michalski Kazimierz Maciej Klemens 1886-02-24 Piotrków Trybunalski 24.10.1931, KN
https://wbh.wp.mil.pl/pl/skanydetale_wy ... ne/110161/
bo zwykle są one kopalnią ciekawych i różnych informacji, niekiedy nieznanych nawet rodzinie od zawsze zainteresowanej swoimi dziejami i mającej doskonałe "udokumentowanie" papierami. A tu Krzyż Niepodległości, więc wysoko!

https://wbh.wp.mil.pl/c/scans/kartoteki ... h_1153.jpg
https://wbh.wp.mil.pl/c/scans/kartoteki ... h_1154.jpg
Wojciech
Maślanek_Joanna

Sympatyk
Legenda
Posty: 1047
Rejestracja: wt 11 mar 2014, 17:41

Re: Książka o rodzinie - jak może wyglądać?

Post autor: Maślanek_Joanna »

Bardzo dziękuję za ten trop :) Tak, znam te akta - dotarłam do teczek pradziadka w CAW w Rembertowie. Faktycznie jest tam dużo różnorodnych informacji, które trudno znaleźć gdzie indziej. U innego przodka znalazłam np. odręczny życiorys z załączonymi kwitami potwierdzającymi przywołane fakty - istne cudeńka!
Pozdrawiam
Joanna
Miko661

Sympatyk
Posty: 25
Rejestracja: sob 29 sty 2022, 12:13

Re: Książka o rodzinie - jak może wyglądać?

Post autor: Miko661 »

Pani Joanno - bardzo dziękuję za przykłady. Właśnie o takie przykłady prosiłem - bardzo inspirujące. Dziękuję również za podzielenie się opisami, bo redakcja wspomnień jest też dużym wyzwaniem. Pozostaje jeszcze kwestia kiedy skończyć zbierać wspomnienia, zamrozić notatki jako materiał wejściowy i zacząć go przetwarzać, bo można pewnie go zbierać w nieskończoność... :) No ale na to pytanie odpowiedź trzeba znaleźć samodzielnie. Bardzo podoba mi się również wzmianka o faktograficznym charakterze i tym, że książka staje się wtedy mniej atrakcyjna - myślę podobnie, że powinno starać się tworzyć to jak najbardziej przystępnie, tak by dobrze się to czytało.

Chylę czoła.

Mikołaj
Awatar użytkownika
Markowski_Maciej

Członek PTG
Adept
Posty: 948
Rejestracja: ndz 09 maja 2010, 22:22
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Książka o rodzinie - jak może wyglądać?

Post autor: Markowski_Maciej »

Do wydania prawdziwej książki o rodzinie szykuję sie od dłuższego czasu. Zbieram informacje, robię wprawki. Taką wprawką była fotoksiążka z Empiku. Opisałem jak nad nią pracowałem i jakie były zalety i wady tego rozwiązania.
Rozważałem również strukturę książki i doszedłem do wniosku, że jednak wydam w tomach, a raczej tomikach. Im bardziej się cofamy, tym bardziej losy rodzin się rozchodzą. Jak dobrać co w każdym tomiku się znajdzie, zależy od indywidualnych losów rodzin. Część osób jest wchłaniania przez "silniejsze" rodziny, a czasami grupy rodzin trzymają się razem lub mają bardzo podobną historię. Wtedy warto opisywać je razem.
Ceny, które podaję w artykułach, ostatnio bardzo się zmieniły, ze względu na inflację i szalejący zrost cen papieru. Z tym będzie coraz gorzej.
Natomiast mnie nie pili wydanie książki. Postęp prac opisuję na blogu i można się przekonać, że ciągle coś nowego się pojawia.
Mimo że chcę się zajmować tylko XIX wiekiem, to ciągle coś wyskakuje i trzeba się cofać do jakiegoś XVII czy XVI wieku.
_________________
Pozdrawiam
Maciej
Heropolitanska_Izabela

Sympatyk
Adept
Posty: 424
Rejestracja: sob 25 sie 2007, 16:25

Re: Książka o rodzinie - jak może wyglądać?

Post autor: Heropolitanska_Izabela »

Na początek uważam, że powinno się zdecydowanie oddzielić rodzinę po mieczu i po kądzieli. Co do tego nie miałam od początku wątpliwości.
Właśnie kończę I tom książki o rodzinie po mieczu. Finalnie będą dwa tomy. Tom I zawiera biogramy prakrewnych i prapowinowatych związanych z dwoma pierwszymi synami mojego 3xpradziada, który jako pierwszy urodził się w Polsce. Ponadto będą też biogramy moich 5xpradziadków oraz 4xpradziada. Tom II będzie zawierał biogramy prakrewnych i prapowinowatych związanych z trzecim i czwartym synem oraz rodzinę „polską”, czyli krewnych i powinowatych mojej 3xprababki Justyny z Polczyckich. Chodziło mi o to, żeby Ci co nabyli Tom I sięgnęli też do Tomu II. Trochę to wredne. Ale tylko trochę. Historię rodziny należy znać całą.
Kolejność biogramów w książce jest zgodna z kolejnością, w jakiej osoby występują w drzewie genealogicznym. Zdecydowałam się na coś co jest przez wszystkich odradzane. Uznałam jednak, że to ja piszę książkę i w związku z tym mogę zrobić to, co ja chcę. Otóż jest oczywiste, że obok biogramu H(i)eropolitańskiego lub H(i)eropolitańskiej jest biogram małżonka. W tym rozdziale dot. współmałżonka będą również biogramy części członków jego rodziny, tych, którzy są ściśle związani z tym wżenionym. Tłumaczyłam oponentom, że przecież nikt nie żyje w próżni a rodzina wżenionego uczestniczyła w życiu nowej rodziny. I powiem Państwo, że ani przez chwilę nie żałowałam swojej decyzji. Była to dla mnie wielka przyjemność i niezwykła przygoda. Okazywało się wielokrotnie, że moi prakrewni zawierali związki małżeńskie z bardzo ciekawymi osobami albo co najmniej z osobami mającymi niezwykłe rodziny. Nie raz musiałam zbierać przysłowiową szczękę z podłogi a czasem to aż niewiele z niej zostawało. Najlepsze było to, że moi żyjący krewni nie mieli pojęcia jakich mają niezwykłych prakrewnych.
Książkę kończę, ale już podjęłam decyzję, że jednak zrezygnuję z formatu A4. Jak dla mnie jest nieco za duży. A5 jest za mały, zatem będzie B6, ostatnio często stosowany przez wydawnictwa. Bardzo mi odpowiada. Może być trochę większa czcionka i przyzwoitej wielkości fotografie. Oczywiście oprawa będzie twarda, chociaż niektórzy moi krewni żartują, że trzeba oprawić w skórę, oczywiście ekologiczną.
Zgadzam się z p. Tomaszem Lenczewskim, który w podobnym wątku na Forum sugerował do przekazania książki do profesjonalnego łamania. Tak właśnie zrobię. Już otrzymałam z Biblioteki Narodowej numery ISBN. Na razie cierpliwie czekają.
Będą też w książce drzewka, zdjęcia i trochę dokumentów. Zdecydowałam o umieszczeniu w książce tylko najważniejszych aktów stanu cywilnego tj. dot. 5xpradziadków, 4xpradziadków i wszystkich „założycieli” czterech gałęzi. Będą też inne dokumenty, które nazwałam milowe dot. jakiegoś niezwykle (dosłownie) ważnego wydarzenia w rodzinie. Wszystkie dokumenty sporządzone w języku polskim i w łacińskim mają transkrypcje. Dokumenty łacińskie i rosyjskie mają dodatkowo tłumaczenia. Bo tak naprawdę późniejsze asc są najczęściej nudne.
I jeszcze coś co się może nie spodobać. W książce jest mnóstwo przypisów, w których nie tylko podawałam z jakiego źródła skorzystałam ale także jest nr asc, rok, miejsce jego sporządzenia i parafia. Niekiedy są w nich drobne ciekawostki dot. osób, które nie „załapały” się na biogram. Przypisy są na dole strony. Jak ktoś nie będzie chciał to nie musi tam zaglądać. I oczywiście małą czcionką.
Korzystałam przy pisaniu z asc, opowieści moich kuzynów, materiałów z archiwów, książek i gazet w bibliotekach cyfrowych ciesząc się, że takie były plotkarskie i opisywały również sprawy dot. „zwykłych” ludzi i że nie było wówczas RODO. Zawsze były zamieszczane nazwiska w pełnym brzmieniu. Wbrew pozorom z asc można „wycisnąć” również mnóstwo ciekawych rzeczy w szczególności, gdy porównuje się je z innymi aktami. Aż sama się dziwiłam.
Książka jest przeznaczona wyłącznie dla rodziny, ale już zgłaszają się do mnie osoby z rodzin wżenionych.
I jeszcze prawie na koniec sprawa osób żyjących. Od razu zapowiedziałam, że nie mam zamiaru pisać ich biogramów. Ale zwróciłam się z propozycją, że jak dadzą mi wyraźną zgodę to umieszczę ich imię (imiona), nazwisko i rok urodzenia w odpowiednim drzewku. Napisałam, że brak informacji o zgodzie oznacza brak akceptacji na figurowanie w drzewie.
Muszę się przyznać, że sporym problemem było napisanie biogramów w atrakcyjnej dla czytelnika formie. Nie zawsze to było możliwe, bo czasem miałam tylko suche fakty. Ale nieocenione przedwojenne gazety najczęściej mnie z tej opresji ratowały dostarczając różnych ciekawych informacji. Ponieważ nie jest to książka naukowa żadną znalezioną historią a nawet historyjką nie wzgardziłam.
Oczywiście to, co ja wybrałam jest praco i czasochłonne. Jak ktoś nie ma czasu i ochoty na takie pisanie to zawsze może napisać książkę opartą na wywodzie przodków np. dla dziadka. Każda książka będzie wspaniała i ucieszy rodzinę. Można też pisać przez „pączkowanie”. Najpierw jedna książeczka a potem kolejne obejmujące pozostałych krewnych.
Kiedy skończyć zbierać materiały? I tu zadziałali skutecznie moi Krewni. Najpierw zdecydowanie „zmusili” mnie do rozbicia książki na dwa Tomy, a potem kategorycznie „zażądali” żebym skończyła. Jak coś wyjdzie potem to niech się martwią potomni. No cóż, uległam.
w3w

Sympatyk
Posty: 231
Rejestracja: śr 28 lip 2010, 18:08

Re: Książka o rodzinie - jak może wyglądać?

Post autor: w3w »

Heropolitanska_Izabela pisze: Książkę kończę, ale już podjęłam decyzję, że jednak zrezygnuję z formatu A4. Jak dla mnie jest nieco za duży. A5 jest za mały, zatem będzie B6, ostatnio często stosowany przez wydawnictwa. Bardzo mi odpowiada.
Jak mniemam z tym B6 to "przejęzyczenie", bo B6 jest mniejsze od A5
Heropolitanska_Izabela pisze: I jeszcze coś co się może nie spodobać. W książce jest mnóstwo przypisów, w których nie tylko podawałam z jakiego źródła skorzystałam ale także jest nr asc, rok, miejsce jego sporządzenia i parafia. Niekiedy są w nich drobne ciekawostki dot. osób, które nie „załapały” się na biogram.
Doskonały pomysł, bo tak winno być, by czytelnik mógł informacje zawarte w książce zweryfikować czy - w razie większego zainteresowania - rozszerzyć o wiadomości (z oczywistej konieczności - nie da się wszystkiego uwzględnić) pominięte.
A tak nawiasem mówiąc, dobre przypisy bywają najciekawszą częścią tekstu.

Wojciech

PS. Mam nadzieję że będzie Pani pamiętać o egzemplarzach obowiązkowych.
Heropolitanska_Izabela

Sympatyk
Adept
Posty: 424
Rejestracja: sob 25 sie 2007, 16:25

Re: Książka o rodzinie - jak może wyglądać?

Post autor: Heropolitanska_Izabela »

A ja byłam przekonana, że to B6. W każdym razie większy od A5 a mniejszy od A4.
Tak, panie Wojciechu, pamiętam. Ale dziękuje za przypomnienie.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasze drzewa, Programy genealogiczne, Monografie o rodzinach”