>>Osób, na które otoczenie mówi inaczej, niż mają w "papierach", jest zresztą mnóstwo... Z różnych powodów. Moja Babcia była Danuta, a w akcie chrztu miała Daniela, prawdopodobnie (dziś nikt już tego nie wie) ksiądz się uparł, że Danuta to nie jest imię ze świętą patronką i wpisał jak uznał<<.
Przykładów nadania imienia (imion) dziecku przez księdza dobrodzieja, często wbrew woli jego rodziców, istotnie notujemy wiele.
Na przykład moja Mama, chyba nikomu, a już na pewno żadnemu z piątki własnych dzieci, nie była znana jako Marianna Michaëla, mimo iż tak została wpisana do księgi metrykalnej, lecz jako Maria.
Ponieważ przez setki lat w Polskim Kościele katolickim, dla świeckiego Ludu Bożego, „święte” imię Maria było zabronione. („Członkiem Ludu Bożego staje się człowiek nie przez narodzenie fizyczne, ale przez wiarę w Chrystusa i chrzest. (…) Jego celem jest Królestwo Boże, które swój początek ma na ziemi, a swoją pełnię w czasach ostatecznych” (LG 9, KKK 782), zob. źródło). Oficjalnie wobec tego w zapisach metrykalnych stosowano imię Marianna (Maryanna). Wszyscy jednak do metrykalnej Marianny zwracali się i tak Maria. Nadającym imię przez długi czas był ksiądz dobrodziej i to od niego zależało, czy dopuści do nadania „świętej" wersji imienia, czy nie. Zdarzali się więc księża, którzy nadawali oficjalnie „święte” imię, lecz były to wyjątki. W Warszawie imię Maria zaczęto nadawać dopiero około 1900 roku, na wsiach długo, długo później.
Inny przykład.
Urodzona 9 maja 1935 roku w Częstochowie poetka, Halina Poświatowska, właściwie była metrykalną Heleną z domu Myga:
„Rodzice nadali dziecku imię Halina. Jednak ksiądz, sporządzający akt chrztu, zakwestionował tę propozycję – nie było świętej o tym imieniu i ochrzcił ją jako Helena. Poetka i jej rodzina nigdy tego imienia nie używali. Od dziecka zwracano się do niej – Halina lub Halinka, Haśka, Hasia, Halszka. Także swoje, publikowane w prasie, wiersze, a potem całe tomiki podpisywała: Halina Poświatowska. Jednakże dopiero [mając 26 lat] po powrocie w 1961 roku ze Stanów Zjednoczonych dokonała oficjalnej zmiany imienia” (cyt. za: Katarzyna Karaskiewicz, Halina Poświatowska w zwierciadle swej kobiecości. Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 2008).
Ktoś może powie, że to bez znaczenia, iż ksiądz dobrodziej nie szanował woli rodziców co do wybranego przez nich imienia dla swojego dziecka. Pozwolę się z tym nie zgodzić.
Istnieje ścisły związek między tym, jakie imię wybierają dla dziecka rodzice, a tym jakie następnie podejmą wobec niego działania wychowawcze. Zwrócił na to uwagę amerykański psychiatra, twórca analizy transakcyjnej, Eric Berne (1910-1970). Jeszcze przed narodzinami dziecka rodzice mają w głowie plan, kim ono będzie, co osiągnie, jakie role życiowe przyjmie na siebie itp. Imię jest symbolicznym nośnikiem idei rodziców dotyczącej nie tylko tego, na co w związku z dzieckiem liczą, ale i jak je będą wychowywać. Tak więc rodzice dający dziecku (często jako drugie) imię dziadków lub nawet pradziadków chcą świadomie podkreślić ciągłość i spójność rodziny i w takim duchu wychowują dziecko. Przywiązują uwagę do rodzinnych opowieści, tradycji, odwiedzają miejsca związane z rodziną, znają drzewo genealogiczne i orientują się w historii życia swoich antenatów.
A przy okazji.
Swoje drugie imię Maria, mam właśnie po Mamie, metrykalnej:
.Łączę pozdrowienia –
Lidia Maria

