Drogi Jerzy,
dziękuję gorąco. Pytanie to, od jakiegoś czasu, nie dawało mi spokoju. Twoje wyjaśnienie wydaje się wielce prawdopodobne, że też nie wpadłam na to sama zachodząc w głowę co może mieć wspólnego generał z nocnikiem

.
Pozdrawiam bardzo serdecznie –
Lidia
P.S.
A tak przy okazji.
Córka generała Władysława Andersa, zwycięskiego wodza spod Monte Cassino, Anna Anders-Nowakowska, wspomina rodzinny powrót ze świąt wielkanocnych u wujostwa Jordan-Krąkowskich w Gzichowie koło Będzina, gdzie główną rolę gra nocnik właśnie

:
>>Wracaliśmy z rodzicami samochodem do domu. Przejeżdżając przez jakąś wioskę, Ojciec zwolnił, bo z daleka już zobaczyliśmy na drodze spore zbiegowisko ludzi. Gdy podjechaliśmy bliżej, okazało się, że to byli młodzi chłopcy, którzy bawili się w wojnę. W momencie naszego przyjazdu sytuacja była taka: główny „rycerz”, postanowiwszy uzbroić się w hełm, nie mając niczego innego pod ręką, wsadził sobie na głowę po prostu zwyczajny blaszany nocnik, natomiast jego przeciwnik trzasnął go w głowę grubym kijem tak, że nocnik wbił mu się aż pod brodę. Wszyscy próbowali „hełm” zdjąć, ale wszelkie wysiłki były daremne. Cała ta historia musiała trwać długo, bo biedaczysko stał przerażony i słychać było tylko spod blachy nocnika jego tubalny głos: „ja chcę pić... ja chcę jeść...”. Z minuty na minutę sytuacja stawała się poważniejsza, bo pozbawiony powietrza chłopak zaczynał się dusić
<<.
Wówczas to prawdziwy generał wziął sprawę w swoje ręce. Wsadził biednego „rycerza” do samochodu i pojechali do najbliższego kowala, by rozciął blachę i bohaterską ofiarę nocnika uwolnił.
(Anna Anders-Nowakowska,
Mój ojciec generał Anders, Oficyna Wydawnicza. Rytm, 2007.)
Lidia