Brak takich informacji, jest podane tylko nazwisko panieńskie: Heynekat_pas pisze:Ponawiam prośbę czy są informacje o mężu czy rodzicach lub zgłaszających na akcie agonu Anny Stege z 1854
https://www.familysearch.org/ark:/61903/1:1:QPXQ-JSQW
Pozdrawiam
Księgi parafialne na Family Search.org cz.1
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie, adamgen
-
stanley1980

- Posty: 172
- Rejestracja: ndz 22 lip 2018, 12:26
Szanowni Państwo,
proszę osoby obeznane z działalnością familysearch o wyjaśnienie zaskakującej odpowiedzi, jaką dostałem w tym tygodniu z jednego z archiwów diecezjalnych w Polsce. Zadałem dyrektorowi tego archiwum pytanie związane z korzystaniem z ich akt za pośrednictwem Centrów Historii Rodziny. Jest to takie archiwum, którego zasoby są dostępne tylko w CHR, online w domu ich nie można przeglądać.
Dowiedziałem się od ks. dyrektora, że "ich archiwum nigdy nie wyraziło zgody na takie udostępnianie". Zostałem również poinformowany, że każdy kto wie o tym braku zgody, a korzysta z tych zasobów, "przykłada rękę do tego procederu".
Nie będę zdradzał, które to archiwum, może jednak ktoś z Państwa wie, czy coś jest na rzeczy, czy nie. W końcu po korzystaniu z akt zdarza się coś publikować chociażby w formie drzewa genealogicznego i szkoda byłoby mieć jakiekolwiek kłopoty z tego tytułu albo chociażby wyrzuty sumienia, że się zdobyło materiał "nielegalnie". Do tej pory przyjmowałem za pewnik, że, cytując familysearch, akta udostępnianie są w takiej formie, na jaką licencję posiada ta organizacja. I że w ogóle nikt nie kwestionuje sensu udostępniania wszelkich archiwaliów szerokim rzeszom zainteresowanych ich opracowywaniem - z pożytkiem dla naszego społeczeństwa.
Nie jestem pewien czy w odpowiedzi archiwum chodziło o udostępnianie mikrofilmów czy skanów tych mikrofilmów w wersji cyfrowej, dla mnie to wszystko jedno. Interesuje mnie korzystanie z archiwaliów i tyle. Jeżeli zgody nie ma, to czemu archiwum nie dochodzi swoich praw? Czemu nie udostępni swoich materiałów online za pobraniem opłaty, jeśli chodzi o pieniądze?
Kuba
proszę osoby obeznane z działalnością familysearch o wyjaśnienie zaskakującej odpowiedzi, jaką dostałem w tym tygodniu z jednego z archiwów diecezjalnych w Polsce. Zadałem dyrektorowi tego archiwum pytanie związane z korzystaniem z ich akt za pośrednictwem Centrów Historii Rodziny. Jest to takie archiwum, którego zasoby są dostępne tylko w CHR, online w domu ich nie można przeglądać.
Dowiedziałem się od ks. dyrektora, że "ich archiwum nigdy nie wyraziło zgody na takie udostępnianie". Zostałem również poinformowany, że każdy kto wie o tym braku zgody, a korzysta z tych zasobów, "przykłada rękę do tego procederu".
Nie będę zdradzał, które to archiwum, może jednak ktoś z Państwa wie, czy coś jest na rzeczy, czy nie. W końcu po korzystaniu z akt zdarza się coś publikować chociażby w formie drzewa genealogicznego i szkoda byłoby mieć jakiekolwiek kłopoty z tego tytułu albo chociażby wyrzuty sumienia, że się zdobyło materiał "nielegalnie". Do tej pory przyjmowałem za pewnik, że, cytując familysearch, akta udostępnianie są w takiej formie, na jaką licencję posiada ta organizacja. I że w ogóle nikt nie kwestionuje sensu udostępniania wszelkich archiwaliów szerokim rzeszom zainteresowanych ich opracowywaniem - z pożytkiem dla naszego społeczeństwa.
Nie jestem pewien czy w odpowiedzi archiwum chodziło o udostępnianie mikrofilmów czy skanów tych mikrofilmów w wersji cyfrowej, dla mnie to wszystko jedno. Interesuje mnie korzystanie z archiwaliów i tyle. Jeżeli zgody nie ma, to czemu archiwum nie dochodzi swoich praw? Czemu nie udostępni swoich materiałów online za pobraniem opłaty, jeśli chodzi o pieniądze?
Kuba
Skąd w takim razie Mormoni mają te skany - zrobili bez wiedzy Archiwum? (pytanie ironiczne oczywiście). Widocznie ten dyrektor nie wie, że jeden z jego poprzedników podpisał z Mormonami umowę, w której było określone na jakich zasadach mogą udostępniać materiały. Z tego co można poczytać w internecie to Mormoni mikrofilmowali zasoby w archiwum i dodatkowo zostawiali kopie mikrofilmów na miejscu. Jeśli Archiwum Diecezjalne udostępnia materiały na mikrofilmach to w zdecydowanej większości są to właśnie te mikrofilmy zrobione przez Mormonów. W ostatnich latach te mikrofilmy zostały zeskanowane i są teraz udostępniane na stronie Family Search z kluczykiem lub bez w zależności od umowy z konkretnym archiwum.kotik7 pisze:Szanowni Państwo,
proszę osoby obeznane z działalnością familysearch o wyjaśnienie zaskakującej odpowiedzi, jaką dostałem w tym tygodniu z jednego z archiwów diecezjalnych w Polsce. Zadałem dyrektorowi tego archiwum pytanie związane z korzystaniem z ich akt za pośrednictwem Centrów Historii Rodziny. Jest to takie archiwum, którego zasoby są dostępne tylko w CHR, online w domu ich nie można przeglądać.
Dowiedziałem się od ks. dyrektora, że "ich archiwum nigdy nie wyraziło zgody na takie udostępnianie". Zostałem również poinformowany, że każdy kto wie o tym braku zgody, a korzysta z tych zasobów, "przykłada rękę do tego procederu".
Nie będę zdradzał, które to archiwum, może jednak ktoś z Państwa wie, czy coś jest na rzeczy, czy nie. W końcu po korzystaniu z akt zdarza się coś publikować chociażby w formie drzewa genealogicznego i szkoda byłoby mieć jakiekolwiek kłopoty z tego tytułu albo chociażby wyrzuty sumienia, że się zdobyło materiał "nielegalnie". Do tej pory przyjmowałem za pewnik, że, cytując familysearch, akta udostępnianie są w takiej formie, na jaką licencję posiada ta organizacja. I że w ogóle nikt nie kwestionuje sensu udostępniania wszelkich archiwaliów szerokim rzeszom zainteresowanych ich opracowywaniem - z pożytkiem dla naszego społeczeństwa.
Nie jestem pewien czy w odpowiedzi archiwum chodziło o udostępnianie mikrofilmów czy skanów tych mikrofilmów w wersji cyfrowej, dla mnie to wszystko jedno. Interesuje mnie korzystanie z archiwaliów i tyle. Jeżeli zgody nie ma, to czemu archiwum nie dochodzi swoich praw? Czemu nie udostępni swoich materiałów online za pobraniem opłaty, jeśli chodzi o pieniądze?
Kuba
Joanna
Metryki nie są wyłączną własnością kościoła/proboszcza/archiwum. Powinny być bez problemów udostępniane rodzinom i ich wstępnym. Mormoni zrobili archiwom przysługę ratując księgi przed zniszczeniem i zostawiając kopie. Teraz archiwa robią nam wielką łaskę, jeżeli coś udostępnią. Innym problemem są też proboszczowie przechowujący często w złych warunkach nawet 300-letnie księgi w swojej parafii i odmawiający wglądu do nich.
Przykładem jest Parafia Wilków Pierwszy koło Błędowa, przechowująca księgi od 1700 do 1808.
Przykładem jest Parafia Wilków Pierwszy koło Błędowa, przechowująca księgi od 1700 do 1808.
To właśnie sobie pomyślałem, że taka umowa mogła być zawarta 50 lat temu. Niemniej chyba kościelni archiwiści powinni sobie zdawać sprawę ze stanu rzeczy? I działać prawnie, jeżeli rzeczywiście ktoś w nieuprawniony sposób udostępnia materiał? Nie ulega wątpliwości, że coś tu nie gra, że równie dobrze Mormoni mogliby powiedzieć, że nigdy nie dali zgody archiwom na użytkowanie mikrofilmów, które wykonali. Próbowałem dopytać o co chodzi, tymczasowo dając wiarę zapewnieniu o braku zgody, no ale tu już się nie doczekałem odpowiedzi - polemika chyba nie wchodzi w grę. Tak jak ktoś napisał, uważam, że księgi metrykalne to jest nasze dziedzictwo narodowe i obowiązkiem ich posiadaczy/opiekunów jest udostępnić je. I cieszyć się, że ktoś przyjechał i zrobił za nich de facto digitalizację tych zasobów. To jest wiedza nie tylko genealogiczna, księgi są też ważnym źródłem np. do badań regionalistycznych.joanna84 pisze:Skąd w takim razie Mormoni mają te skany - zrobili bez wiedzy Archiwum? (pytanie ironiczne oczywiście). Widocznie ten dyrektor nie wie, że jeden z jego poprzedników podpisał z Mormonami umowę, w której było określone na jakich zasadach mogą udostępniać materiały. Z tego co można poczytać w internecie to Mormoni mikrofilmowali zasoby w archiwum i dodatkowo zostawiali kopie mikrofilmów na miejscu. Jeśli Archiwum Diecezjalne udostępnia materiały na mikrofilmach to w zdecydowanej większości są to właśnie te mikrofilmy zrobione przez Mormonów. W ostatnich latach te mikrofilmy zostały zeskanowane i są teraz udostępniane na stronie Family Search z kluczykiem lub bez w zależności od umowy z konkretnym archiwum.kotik7 pisze:Szanowni Państwo,
proszę osoby obeznane z działalnością familysearch o wyjaśnienie zaskakującej odpowiedzi, jaką dostałem w tym tygodniu z jednego z archiwów diecezjalnych w Polsce. Zadałem dyrektorowi tego archiwum pytanie związane z korzystaniem z ich akt za pośrednictwem Centrów Historii Rodziny. Jest to takie archiwum, którego zasoby są dostępne tylko w CHR, online w domu ich nie można przeglądać.
Dowiedziałem się od ks. dyrektora, że "ich archiwum nigdy nie wyraziło zgody na takie udostępnianie". Zostałem również poinformowany, że każdy kto wie o tym braku zgody, a korzysta z tych zasobów, "przykłada rękę do tego procederu".
Nie będę zdradzał, które to archiwum, może jednak ktoś z Państwa wie, czy coś jest na rzeczy, czy nie. W końcu po korzystaniu z akt zdarza się coś publikować chociażby w formie drzewa genealogicznego i szkoda byłoby mieć jakiekolwiek kłopoty z tego tytułu albo chociażby wyrzuty sumienia, że się zdobyło materiał "nielegalnie". Do tej pory przyjmowałem za pewnik, że, cytując familysearch, akta udostępnianie są w takiej formie, na jaką licencję posiada ta organizacja. I że w ogóle nikt nie kwestionuje sensu udostępniania wszelkich archiwaliów szerokim rzeszom zainteresowanych ich opracowywaniem - z pożytkiem dla naszego społeczeństwa.
Nie jestem pewien czy w odpowiedzi archiwum chodziło o udostępnianie mikrofilmów czy skanów tych mikrofilmów w wersji cyfrowej, dla mnie to wszystko jedno. Interesuje mnie korzystanie z archiwaliów i tyle. Jeżeli zgody nie ma, to czemu archiwum nie dochodzi swoich praw? Czemu nie udostępni swoich materiałów online za pobraniem opłaty, jeśli chodzi o pieniądze?
Kuba
Kuba
Nie wiem w tym konkretnym przypadku - ale w niektórych przypadkach było skanowane inne źródło np. kopie ksiąg metrykalnych z diecezji ale umieszczone w archiwum państwowym.joanna84 pisze:
Skąd w takim razie Mormoni mają te skany - zrobili bez wiedzy Archiwum? (pytanie ironiczne oczywiście). Widocznie ten dyrektor nie wie, że jeden z jego poprzedników podpisał z Mormonami umowę, w której było określone na jakich zasadach mogą udostępniać materiały. Z tego co można poczytać w internecie to Mormoni mikrofilmowali zasoby w archiwum i dodatkowo zostawiali kopie mikrofilmów na miejscu. Jeśli Archiwum Diecezjalne udostępnia materiały na mikrofilmach to w zdecydowanej większości są to właśnie te mikrofilmy zrobione przez Mormonów. W ostatnich latach te mikrofilmy zostały zeskanowane i są teraz udostępniane na stronie Family Search z kluczykiem lub bez w zależności od umowy z konkretnym archiwum.
Tomek
W przypadku archiwum, o którym piszę, jedyne kopie mikrofilmów/ksiąg znajdują się w samym archiwum, poza CHR i familysearch, oczywiście.swigut pisze:Nie wiem w tym konkretnym przypadku - ale w niektórych przypadkach było skanowane inne źródło np. kopie ksiąg metrykalnych z diecezji ale umieszczone w archiwum państwowym.joanna84 pisze:
Skąd w takim razie Mormoni mają te skany - zrobili bez wiedzy Archiwum? (pytanie ironiczne oczywiście). Widocznie ten dyrektor nie wie, że jeden z jego poprzedników podpisał z Mormonami umowę, w której było określone na jakich zasadach mogą udostępniać materiały. Z tego co można poczytać w internecie to Mormoni mikrofilmowali zasoby w archiwum i dodatkowo zostawiali kopie mikrofilmów na miejscu. Jeśli Archiwum Diecezjalne udostępnia materiały na mikrofilmach to w zdecydowanej większości są to właśnie te mikrofilmy zrobione przez Mormonów. W ostatnich latach te mikrofilmy zostały zeskanowane i są teraz udostępniane na stronie Family Search z kluczykiem lub bez w zależności od umowy z konkretnym archiwum.
Tomek
-
Gadecki.Bogusław

- Posty: 318
- Rejestracja: ndz 30 wrz 2012, 09:41
- Lokalizacja: Walbrzych
Witam,
Z mojego doświadczenia wynika że:
robili kopie od dawna , w archiwach , na parafiach , kto pozwolił ,
robili już w latach sześćdziesiątych ,
Pamiętacie , każdy Item miał kiedyś metryczkę , a na niej wszystko było , kto , gdzie , kiedy i jaki materiał skopiował ,
Kopiowali już w czasach gdy nikomu nie śniło się rodo i
itp ograniczniki ,
Pozyskali kopie wielu aktów z okresu powojennego , a więc tego co było na parafiach ! Ktoś im jednak to udostępnił!
Mają i udostępniają, a szczególnie braciom w wierze i chwała im za to, kopie aktów ,które w polskich archiwach i usc są powszechnie nie dostępne ,
I nagle jakiś ksiądz robi marmolika ,
Spadł z księżyca ?
Szkoda tej dyskusji , niech robią swoje , zdanie jakiegoś księdza nie ma tu znaczenia , Mormoni robią i będą robić to , co uważają za słuszne , póki co jest to z pożytkiem dla genealogii jako całości,
Pozdrawiam wszystkich łamiących prawo , to ludzkie ,
bo to boskie jest ponad nim , tak też uczą księża,
Pozdrawiam
Bogdan
Z mojego doświadczenia wynika że:
robili kopie od dawna , w archiwach , na parafiach , kto pozwolił ,
robili już w latach sześćdziesiątych ,
Pamiętacie , każdy Item miał kiedyś metryczkę , a na niej wszystko było , kto , gdzie , kiedy i jaki materiał skopiował ,
Kopiowali już w czasach gdy nikomu nie śniło się rodo i
itp ograniczniki ,
Pozyskali kopie wielu aktów z okresu powojennego , a więc tego co było na parafiach ! Ktoś im jednak to udostępnił!
Mają i udostępniają, a szczególnie braciom w wierze i chwała im za to, kopie aktów ,które w polskich archiwach i usc są powszechnie nie dostępne ,
I nagle jakiś ksiądz robi marmolika ,
Spadł z księżyca ?
Szkoda tej dyskusji , niech robią swoje , zdanie jakiegoś księdza nie ma tu znaczenia , Mormoni robią i będą robić to , co uważają za słuszne , póki co jest to z pożytkiem dla genealogii jako całości,
Pozdrawiam wszystkich łamiących prawo , to ludzkie ,
bo to boskie jest ponad nim , tak też uczą księża,
Pozdrawiam
Bogdan
- Małgorzata_Kulwieć

- Posty: 1849
- Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
- Otrzymał podziękowania: 1 time
A ja mam pytanie teczniczne.
Wchodzę (NIEZALOGOWANA) na link Lithuania, Kaunas, immigration records : passports, F66/1/1935, A-L, 1935
Na stronie pierwszej same ikonki z kluczykiem, na drugiej też i na trzeciej tak samo. Strona trzecia kończy się na pozycji - F66/1/1935/E12, 1935 film 107677175
Dopiero strona czwarta nie ma żadnych ikonek.
A teraz ciekawostka - LOGUJĘ się.
Na stronie pierwszej same ikonki z kluczykiem, na drugiej też, a na trzeciej już od poz. F66/1/1935/L76, 1935 film 107657420 do końca jest pusto!
O co tu chodzi?
Wchodzę (NIEZALOGOWANA) na link Lithuania, Kaunas, immigration records : passports, F66/1/1935, A-L, 1935
Na stronie pierwszej same ikonki z kluczykiem, na drugiej też i na trzeciej tak samo. Strona trzecia kończy się na pozycji - F66/1/1935/E12, 1935 film 107677175
Dopiero strona czwarta nie ma żadnych ikonek.
A teraz ciekawostka - LOGUJĘ się.
Na stronie pierwszej same ikonki z kluczykiem, na drugiej też, a na trzeciej już od poz. F66/1/1935/L76, 1935 film 107657420 do końca jest pusto!
O co tu chodzi?
pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
- Małgorzata_Kulwieć

- Posty: 1849
- Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Fajnie, ale dlaczego przed zalogowaniem pokazują sie ikonki aparatu z kluczykiem, a po zalogowaniu ich nie ma!? Inne, te niedostępne po zalogowaniu, też są bez ikonek przed zalogowaniem. Spotkałam sie z tym tylko w tym jednym przypadku.
pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
-
radicalman

- Posty: 365
- Rejestracja: wt 09 paź 2007, 22:15
- Lokalizacja: Legnica
1. Archiwum nie wyraziło zgody na udostępnianie? To niby w jakim celu FamilySearch (dawniej Genealogical Society of Utah) miałoby je wykonywać? I tak sobie archiwum narzeka wśród korzystających z zasobu, nie podejmując przy tym działań prawnych przeciw FS? Ciekawekotik7 pisze: Nie jestem pewien czy w odpowiedzi archiwum chodziło o udostępnianie mikrofilmów czy skanów tych mikrofilmów w wersji cyfrowej, dla mnie to wszystko jedno. Interesuje mnie korzystanie z archiwaliów i tyle. Jeżeli zgody nie ma, to czemu archiwum nie dochodzi swoich praw? Czemu nie udostępni swoich materiałów online za pobraniem opłaty, jeśli chodzi o pieniądze?
Kuba
2. Jeśli mikrofilmy były wykonywane w latach 70. czy 80, to oczywiście nikomu się nie śniło o udostęonianiu skanów przez internet, więc takiego zapisu na pewno w umowach nie ma. Może i faktycznie dane archiwum ma rację, że korzystanie ze skanów oznacza smażenie się w piekle, szczególnie przez "Prometeuszy", którzy kradną efekty czyjejś pracy.
3. Jestem jednak bardziej niż przekonany, że w umowach zezwolono możliwość udostępniania tych dokumentów przez sieć bibliotek partnerskich/centrów historii rodziny.
4. FamilySearch kilka lat temu zaprzestało cyrkulacji mikrofilmów, ze względu na archaiczność tej metody, koszty przesyłek i horrendalne ceny błony fotograficznej, w zamian udostępniło skany dostępne wyłącznie w CHR. I stąd są te znienawidzone przez wszystkich kłódki, bo technicznie nie ma przeszkód by te zbiory udostępnić, ale umowy sprzed pół wieku tego nie przewidują. Najbardziej bawią mnie jednak specjaliści na forach, którzy twierdzą, że takie czy inne archiwum nie widzi przeszkód w udostęonianiu skanów ich zbiorów. Może i faktycznie tak jest, ale bez współczesnej umowy FS na pewno tak samo z siebie nic nie udostępni. Niestety osoby, które twierdzą, że takich przeszkód nie ma nie są motorem napędowym, aby obie strony się umownie dogadały. A szkoda.
Radek
Bo widocznie taka umowa na udostępnianie, trzeba się zalogować.Małgorzata_Kulwieć pisze:Fajnie, ale dlaczego przed zalogowaniem pokazują sie ikonki aparatu z kluczykiem, a po zalogowaniu ich nie ma!? Inne, te niedostępne po zalogowaniu, też są bez ikonek przed zalogowaniem. Spotkałam sie z tym tylko w tym jednym przypadku.
Tu jest przykład z Ukrainy, setki filmów z kluczykiem przed zalogowaniem, które są otwarte po zalogowaniu.
https://www.familysearch.org/search/cat ... %20Library
Pozdrawiam
Hubert
Hubert
- Małgorzata_Kulwieć

- Posty: 1849
- Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Oj, ale u mnie jest odwrotna sytuacja. PRZED zalogowaniem są ikonki, tak jakby można było wejść po zalogowaniu, a niestety, potem juz nawet ikonek nie ma. Więc nie wiem czy, to tak ma być (tylko w tym jednym przypadku Kowna) czy to u mnie coś się zbiesiło!?
pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.