Migracje do Warszawy na przykladzie jednego rodu

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

jamiolkowski_jerzy

Sympatyk
Adept
Posty: 3178
Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24

Migracje do Warszawy na przykladzie jednego rodu

Post autor: jamiolkowski_jerzy »

Głównym celem migracji Jamiołkowskich była Warszawa. Związki Jamiołkowskich z Warszawą mają dawną historię. W początkach XVIII wieku Walenty Jamiołkowski był wiceregensem i burgrabią warszawskim. Wymieniony w Herbarzu Bonieckiego Walenty Jamiołkowski, syn Andrzeja (Zap. Lub. 60 f. 1068 z 1683 roku), viceregent ziemski i grodzki warszawski, nabył w 1714 roku Mostówkę od Grzybowskiego, którą w 1721 r. sprzedał temuż Grzybowskiemu (DW. 62 f. 511 i 64 f. 23) – niestety te źródła spłonęły w 1944 -przyp. jj). W 1716 r. został burgrabią warszawskim. Co pewne nie zamieszkał w na stałe w Warszawie . Zmarł w 1729 w Czochaniach, parafia Rutki Kossaki.
Pierwsi Jamiołkowscy na stałe zaczęli się osiedlać w Warszawie w II połowie XVIII wieku. Są tego ślady min u Bonieckiego.
Jan, wnuk Marcina, prawnuk Mateusza, wniósł 1764 roku manifest do grodu czerskiego, z powodu sprzedaży Jamiołek- Kowali i Jamiołek-Świetlik, przez Wojciecha, Kalinowskiemu (Perp. Czers. 32 f. 456). Będzie to pewnie ten sam Jan, bo syn Wojciecha i Apolonii z Kalinowskich, który w 1795 r. zeznał zapis dożywocia z żoną, Katarzyną z Malinowskich, córką Jana (DW. 110 f. 1098). Potwierdzenie znaleźć można w metrykach, choćby akcie zgonu Katarzyny w roku 1812 r. Zmarła w 1812 roku z paraliżu w szpitalu Św. Rocha, przeżyła lat lat 68, nazwisko panieńskie Malinowska „rodem z Siestrzeni”. Mieszkała we własnym domu przy Grzybowskiej 1027, wdowa po mężu Janie Jamiołkowskim, który „fabryką piwa trudnił się”. Zgon zgłaszał syn Imć Pan Bonifacy Jamiołkowski majster piwowarski (lat 27) przy ulicy Solec mieszkający.
I drugi zapis z Bonieckiego. - Andrzej, syn Wojciecha i Joanny ze Stypułkowskich, sprzedał 1796 r. część swoją na Jamiołkach - Świetlikach, bratu Stanisławowi (DW. 111 f. 204). Oraz zapis z taryfy podymnego 1790 Jamiołki Rawki - sukcesorzy po Wojciechu Jamiołkowskim. Ślub Generasusów Andrzeja i Franciszki Radzikowskiej był w 1785 roku. Za świadka występuje tam Jan Jamiołkowski. Tam rodzą się ich dzieci, (wiadomo m.in.o synach, urodzonym w 1788 roku Piotrze i w 1792 Janie Józefie). Udało mi się - w miarę- zrekonstruować dalsze losy pary Andrzej i Franciszka. Andrzej zapisywany był w dokumentach jako krochmalnik „wyrabianiem krochmalu trudniący się”.
Na podstawie dokumentów metrykalnych starałem się dokonać całościowego podsumowania migracji Jamiołkowskich do Warszawy. A jest to spory(kilkaset) zbiór metryk. Jak im się wiodło? jaki był status społeczny przedstawicieli drobnej podlaskiej szlachty w dużym rozwijającym się mieście? Wydaje się że wnioski mogą być typowe, porównywalne dla innych podlaskich rodów.
Aby uniknąć generalizacji podzieliłem przedmiot analizy na dwa okresy :
- czasy przed powstaniem styczniowym a więc I RP, Księstwa Warszawskiego i względnej, choć stale malejącej, wolności Królestwa Polskiego
-okres od tuż przed powstaniem styczniowym do czasów międzywojennych XX wieku; cezura powstania jest umowna, ważniejszym czynnikiem migracyjnym stało się uruchomienie przed powstaniem styczniowym kolei warszawsko petersburskiej. Był to już czas rozwoju kapitalizmu, przemysłu, stąd nowe zawody.
Badałem zawód i -tam gdzie było to możliwe - drogę ewentualnego awansu (lub rzadziej deklasacji) potomków. Nie badałem sytuacji kobiet. Byłoby to bez sensu. W zasadzie mamy do czynienia z dwiema kategoriami służąca i bez zawodu ( w domyśle przy rodzicach lub przy mężu) . Ciekawa dla określenia statusu społecznego byłaby analiza zawodów ich mężów ale to może przy innej okazji.
W pierwszym okresie mamy do czynienia z ograniczeniami w dokonywaniu analizy. Wynikają one z informacyjnej lapidarności ówczesnych metryk sprzed 1808 roku . W zasadzie nie zapisywano w nich statusu społeczno zawodowego. Stąd wielu metryk nie uwzględniłem w tym zestawieniu.
W pierwszym okresie do Warszawy migrowali relatywnie zamożni. Zakładali własne przedsiębiorstwa, prowadzili samodzielne interesy, posiadali własne gospodarstwa , domy, byli urzędnikami co wymagało pewnego przygotowania, wiedzy. W Warszawie ich zawody to: woźny w Pałacu Namiestnika, dwóch właścicieli krochmalni, dwóch właścicieli piwowarów, jeden służba w browarze , urzędnik skarbowy, kontroler akcyzowy, urzędnik administracyjny, dwóch gospodarzy rolnych, trzech ogrodników , czeladnik krawiecki, handlarz wiktuałami (ale zaczynał od wyrobnika), podoficer Batalionu Saperów, grzebieniarz (następnie garbarz), parasolnik, majster kowalski, zdun, malarz , lakiernik, furman, dorożkarz, lokaj, dworski (ale już wkrótce woźny w pałacu), służący . Było dwóch organistów, był nawet pisarz prywatny a zarazem poeta. Co ciekawe było bodaj tylko trzech wyrobników.
Brak przesłanek pozwalających na ocenę powodów migracji. Z pewnością było takim powodem przeludnienie wsi , rozdrobnienie gospodarstw w wyniku rodzinnych działów . Wedle mojej subiektywnej oceny w tamtym okresie jednak o wyjeździe nie decydowała konieczność, bieda a bardziej perspektywa życiowej szansy. Charakterystyczne że wybory zawodowe w sporym stopniu dotyczą działalności rolno spożywczej.
W drugim z omawianych okresów sporo się zmieniło. Widać napływ biedniejszych migrantów. Rozdrobnienie wsi było coraz większe. Uruchomienie kolejowego połączenia sprawiało ,że zamiast szukać dorywczej pracy na wyrobku po okolicznych wsiach wybierali Warszawę
W tym okresie w warszawskich metrykach Jamiołkowscy byli zapisywani jako: wyrobnicy, robotnicy. (naliczyłem ich 11) , dorożkarze woźnice, furmani, stangreci (16) z tym że trzech to właściciele czasem dużych przedsiębiorstw dorożkarskich. Popularny był zawód szewca (8) .Urzędników bardzo różnych rang było 9, piekarzy 2, krawców 2. Naliczyłem trzech stróżów, dozorców. Znakiem postępu stały się nowe zawody: mechanik 2 , ślusarz 2, odlewnik 1, tokarz 6 , telegrafista 1, stolarz 1, konduktor , tramwajarz 4, zegarmistrz 1, elektrotechnik 1, brązownik 1, introligatorzy 2, piekarze 2, garncarz zdun 2, malarz 1 , bednarz 1, właściciel cukierni 1 , właściciel szynku 1, kucharze 2 .buchalter 3, handlowców 3, właściciel składu węgla 1. Dziewięciu to urzędnicy bardzo różnej rangi, trzech policjantów, żołnierzy 2, lekarze 3, inżynierów 2 , geograf 1, księgarz 1, ksiądz 1. W tym przypadku także dostrzec można pewną specjalizację wynikającą z życiowych dotychczasowych doświadczeń. Na koniach się znali a szewstwo co ciekawe było bardzo popularne wśród drobnej szlachty parafii sokołowskiej. Był to bodaj jedyny zawód gdzie liczebnie przeważali nad Żydami.
Nie wszystkich udało się ustalić, ale też nie wszystkie metryki zindeksowano. Niemniej pozwala to przeanalizować sytuację społeczno zawodową poszczególnych rodzin bo metryki dotyczą wielopokoleniowych rodzin. Czy potwierdzają się obiegowe poglądy, min o dziedziczności statusu społeczno ekonomicznego?. Tu kilka przykładów.
Najbardziej efektowny Jana, jego potomków i krewnych z krza kowalaków . Jan w 1858 był majstrem kowalskim, szybko stał się potentatem na rynku dorożkarskim łącząc tę działalność z produkcją powozów i handlem nieruchomościami. Do obsługi kilkudziesięciu różnego rodzaju pojazdów utrzymywał ponad 200 koni. W 1891 uruchomił pierwszą linie tramwaju konnego.
Znacznymi przedsiębiorcami (nie tylko dorożkarskimi) byli jego synowie. Józef Jan, Daniel Tytus i Stanisław Marcin. Natomiast kolejne pokolenia już nie, ale nie ma mowy o deklasacji. Syn pierwszego Jan Józef skończył studia , specjalizował się w budowie mostów i po odzyskaniu niepodległości był wysokim cywilnym urzędnikiem w wojsku, Daniel Tytus nie miał synów (miał trzy córki z czego dwie o nietypowym jak na Jamiołkowskich komunizującym życiorysie) , z kolei syn Stanisława Marcina został znanym wojskowym geografem kartografem, zginął w Buchenwaldzie. Tajemnicze były natomiast koleje losu innego syna Jana Antoniego, początkowo był zapisywany jako właściciel firmy dorożkarskie ale umiera jako robotnik.
Bratem Jana był Michał. On i po nim syn Feliks prowadzili także firmę dorożkarska ,ale o wiele mniejszą. Inny brat Jana Stanisław Franciszek został urzędnikiem Zarządu Policmajstra. Jego syn Wacław i wnuk Ryszard także byli policjantami. Ryszard został zamordowany w Twerze jak wielu innych polskich policjantów. Brat Ryszarda był buchalterem i przeżył wojnę . Nie przeżyły jej natomiast córki innego syna Stanisława Franciszka tj. Mieczysława Karola . „Sława” i „Ara” zginęły w powstaniu warszawskim.
Inna bardzo znaczna rodzina to potomkowie Adama woźnego Kancelarii Namiestnika. Też byli urzędnikami. Marian Michał Księstwa Łowickiego o także urzędnikiem akcyzowym. Z kolei jego dwaj synowie urzędnikami bankowymi. Synem jednego z nich Rudolfa był Konstanty znany lekarz który zginął w Katyniu.
Ze zrozumiałych względów szczególnie rozpoznawałem dzieje moich Sieniutów w Warszawie. A migrowali tam bardzo licznie. Ich status nie był zbyt wysoki.
Z mojej linii Piotr po Stanisławie był typowo - dorożkarzem. Inny Marcin szewcem. W większość darzyło ich urodzinami córek. Walentemu po Józefie Benedykcie grzebieniarzowi a następnie garbarzowi urodziło sią i przeżyło kilka córek . Jedyny syn, który przeżył Franciszek był konduktorem linii żelaznej, podobnie jak inny przedstawiciel tej linii Stanisław po Piotrze a wnuk Józefa Benedykta. Inni przedstawiciele tej linii Sieniutów: Julian był urzędnikiem pałacu, woźnym a Leopold Adolf dorożkarzem. Chyba najbardziej powiodło się Józefowi, był właścicielem składu węgla.
Podobnie Wiktorowi zdunowi po Mikołaju podoficerze saperów porodziły się głównie córki. Syn Władysław został elektrotechnikiem. Natomiast inny syn Mikołaja Szymon był w wojsku, ożenił się w Warszawie i był zdunem i garncarzem.
Po innej linii Benedykta Franciszek był dorożkarzem, Michał dozorcą i sługą kościelnym (jego synowie Stanisław szewcem a Jan robotnikiem), inni - po Kacprze synu Benedykta dorożkarzem lub woźnicą
Zamożni byli dwaj ogrodnicy pochodzący z Faszcz. Ta cecha przechodziła z pokolenia na pokolenie. Syn jednego z nich Tomasza, Józef studiował medycynę został nawet dyrektorem szpitala, .jego syn Stanisław został też lekarzem. Z kolei syn innego ogrodnika Wojciecha Romuald Józef dziedziczył zawód po ojcu.
Przykładem awansu może być z kolei rodzina Jakuba który był lokajem. Jego syn Czesław Karol brązownikiem. Jego dwaj synowie zginęli w Katyniu Bronisław był po szkole kupieckiej, Edmund był urzędnikiem Urzędu Długów Państwowych. Przeżyli dwaj inni. Mieczysław był handlowcem, Aleksander kierownikiem Urzędu Skarbowego.
Licznie do Warszawy wymigrowali syzdowie z Jamiołk Kłosów. Ci zdecydowani wybierali zawody techniczne. Pierwszym był Stanisław parasolnik, Jego synowie Józef i Wincenty zostali tokarzami. Brat Stanisława Tomasz Wiktor też został tokarzem, a jego syn Marcel Antoni mechanikiem ślusarzem. Inny syn Stanisława parasolnika Julian Mikołaj był stolarzem.
Z Jamiołk Kłosów migrowali także przedstawiciele innych krzów. Wojciech był urzędnikiem mennicy. Nie krewny w/w Aleksander konduktorem kolei żelaznej. Jego synowie: Jan handlowcem elektrotechnikiem u braci Borkowskich; Witalis Teofil studentem nauk politycznych, Marcel Antoni inżynierem w fabryce broni w Radomiu. Jeszcze inni migranci z Kłosów : Jan został zegarmistrzem a Józef pracownikiem cywilnym wojska
Olbrzymia większość migracji miała miejsce już w drugim okresie po powstaniu styczniowym, To ogranicza możliwość głębszej pokoleniowej analizy sytuacji społecznej do w zasadzie dwóch pokoleń. Za mało aby jednoznacznie mówić o awansie, regresie czy stabilizacji.
Przykłady społecznego awansu to chyba
Łukasz zapisywany najpierw jako dworski umiera jako woźny Komisji skarbu, syn Jakub był drukarzem, z kolei jego syn Feliks telegrafista (był w tej roli min przy polskiej delegacji na komisji pokojowej w Rydze)
Julian szewc, jego syn Leon też szewc a jego syn Leonard został drukarzem
Relatywnie sporym jak na Jamiołkowskich przedsiębiorcą był Teofil z Jamiołk Piotrowiąt właściciel sporych kawiarni i cukierni, jego syn Jan Antoni buchalterem ale zamożnym co wynika z dokumentów poza metrykalnych .
O awansie można mówić też w przypadku kiedy synowie wyrobnika stają się introligatorami czy gońca mechanikiem ale też trzeba wziąć pod uwagę, że to nie tyle efekt awansu ale zmian cywilizacyjnych , technologii
O stabilizacji można chyba mówić w przypadku dziedziczących zawód piekarza, kucharza
O regresie jednoznacznie trudno mówić; twierdzić tak na podstawie tylko dwupokoleniowych przypadków.
Warszawa nie wszystkim sprzyjała . W dwóch znanych przypadkach wyrobnicy wrócili do swoich wsi.
Kończąc tę próbę analizy nie pokuszę się na stawianie jednoznacznych, generalnych wniosków . Tylko intuicyjne sadzę ,że w porównaniu do pierwszego okresu ich statystyczny status społeczno zawodowy zmalał. Odwołując się do meteorologii i pojęć socjologicznych sięgnął niskiego stanu średniego.
Janiszewska_Janka

Sympatyk
Adept
Posty: 1130
Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
Otrzymał podziękowania: 2 times

Migracje do Warszawy na przykladzie jednego rodu

Post autor: Janiszewska_Janka »

Dzień dobry Jerzy,

Piękne i niezmiernie ciekawe opracowanie! Jestem zachwycona tą Twoją pracą, gdyż wspaniale pokazuje życie tamtych pokoleń w jednym rodzie Jamiołkowskich.
Warszawa była magnesem i szansą dla wielu rodzin więc i w mojej rodzinie Galskich także niektórzy szukali i znaleźli możliwość godnego życia. Wywodzący się z wójtostwa Mokra k/Skierniewic Maciej Galski był tam młynarzem i prawdopodobnie krewnym JW Józefa Galskiego, który miał nadanie z woli biskupów skierniewickich i stracił je po konfiskacie dokonanej przez pruskich zaborców. W Skierniewicach była siedziba prymasów Polski i prawdopodobnie moi przodkowie poszukali pomocy u rodziny Prażmowskich, właścicieli wsi Książenice pod Brwinowem i tam osiedli na początku 1800 roku. Maciej i Zofia Galscy mieli 3 synów, których dwu zostało młynarzami jak ojciec, a jeden syn został kowalem, co było niezmiernie potrzebnym zawodem przy naprawach i funkcjonowaniu młynów. Na początku XIX wieku rodzina się podzieliła i mój młynarz Jan Galski został na młynie w Brwinowie, w Książenicach pozostał jeszcze Wincenty z ojcem Maciejem, ale po kilku latach wyprowadzili się bliżej Skierniewic, w okolice Żyrardowa. Z moim Janem Galskim i jego żoną Salomeą ze Snopczyńskich pozostał także w Brwinowie najmłodszy z braci, kowal Antoni Galski z żoną Katarzyną z Kowalskich.
Mojemu 3xpradziadkowi Janowi Galskiemu urodziło się 12 dzieci w latach 1808-1831, z czego umarło tylko 3, w tym bliźniaki przy porodzie. Wychował zatem 9 dzieci, które pożenił i wyuczył różnych zawodów, w tym 2 młynarzy. Jeden z tych młynarzy, najstarszy Józef Galski poślubił pannę Juliannę Kralewską, córkę posesora gruntu w Chrzanowie. Niestety zmarła młodo i po ponownym ożenku z propinatorką wyjechał do Warszawy.
Kolejny z braci młynarzy Florian Stanisław Galski poślubił pannę szlacheckiego pochodzenia z Podlasia Zofię Kaczyńską, córkę Adama i Marianny z Podbielskich, która po śmierci matki wyjechała do Warszawy, gdzie jej starsza siostra Bogumiła była wcześniej służącą, a następnie poślubiła w Warszawie Józefa Cayznera wyznania ewangelickiego. Gdy zmarł młodo Florian Galski, wdowa po nim Zofia z Kaczyńskich Galska szukala zatrudnienia w Warszawie jako służąca.
Kolejny z braci Galskich, Michał został mechanikiem w Warszawie, a najmłodszy z całej dwunastki dzieci Franciszek Galski urodzony w 1831 r został kołodziejem i osiadł także w Warszawie. Trafił na czas rozwoju komunikacji w Warszawie, był chyba zdolny i umiał dobrze prowadzić swój warsztat, bo miał klientów lekarzy i urzędników.
Jedna z jego córek Franciszka Galska poślubiła Feliksa Brzezińskiego pochodzącego ze szlacheckiej rodziny i wykształcili swojego syna Kazimierza Brzezińskiego więc zatrudniony został jako urzędnik w Warszawie i przez ożenek z Józefą Bronisławą Gawrońską, córką Feliksa Jerzego Gawrońskiego i Bronisławy z Ancypów wszedł do rodziny warszawskich jubilerów.
Obserwując losy mojej rodziny w Warszawie mogłam zauważyć ich szybszy rozwój i awans społeczny jaki zapewniało to rozwijające się miasto.

Dziękuję Jerzy za ten bardzo ciekawy temat jaki zamieściłeś niczym prezent świąteczny, niezmiernie ciekawy na tym forum.

Janka Janiszewska
Kozera_Piotr

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 127
Rejestracja: ndz 20 lip 2008, 19:50

Migracje do Warszawy na przykladzie jednego rodu

Post autor: Kozera_Piotr »

Janko
Mała uwaga.To teren księstwa łowickiego. Młynarze Galscy ze Skierniewic byli chyba najpierw w Brwinowie zanim część rodziny znalazła się w Warszawie. Moi krewni zaś z po likwidacji huty w Pankach pod Częstochową pod koniec XIX wieku szczęścia szukali w Ojrzanowie, Brwinowie, Błoniu,Grodzisku. I niektórzy poźniej także pracowali i żyli w Warszawie. Inni związani z górnictwem wyruszyli w stronę Kielc, gdzie od średniowiecza istniały zakłady wydobywające i przetwarzające rudy różnych metali. Temat ciekawy, bo genealogia to nie tylko suche daty.
Piotr
jamiolkowski_jerzy

Sympatyk
Adept
Posty: 3178
Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24

Migracje do Warszawy na przykladzie jednego rodu

Post autor: jamiolkowski_jerzy »

Zainspirowany sam sobą poszerzyłem analizę o związki matrymonialne czyli ustalenie za przedstawicieli jakich zawodów wychodziły Jamiołkoszczanki . Chęci starczyło mi tylko na badanie metryk sieci matrymonialnych powiązań panien z mojego krza Sieniutów. Za stary (za leniwy?) już jestem na pisanie opracowań bardzo czasochłonnych a w sumie przynoszących banalne wnioski. Bo tak jak można było się spodziewać –moim zdaniem przeważający - wpływ na kierunki zwieranych małżeństwa miały kontakty towarzysko zawodowe rodziców i krewnych. Pamiętać trzeba że dziewczęta w zasadzie nie prowadziły wtedy własnego życia towarzyskiego. Męża wybierali rodzice.
I tak siostra Walentego wychodzi w 1847 roku z czeladnika grzebieniarskiego Jaworskiego a w 1856 Walenty żeni się zapisany jako grzebieniarz; w 1863 inna siostra Walentego wychodzi za czeladnika garbarskiego Włodarskiego a już wkrótce Walenty staje się już do końca swojego żywota garbarzem. Przypadek ? nie sądzę. Walenty pojawia się w warszawskich dokumentach w 1854 jako strażnik Głównego Domu Badań czyli bardziej współcześnie - więzienia na Pawiaku.
Albo to, że córki innego Sieniuty zduna Wiktora stały się żonami: urzędnika kolejowego Rettiga, urzędnika kolejowego Klawego, maszynisty kolejowego Czubali. Odstępstwa tj Szulczewski urzędnik, Olszewski ślusarz czy Kosman snycerz nie zmieniają generalnego kolejarskiego trendu.
Z licznych córek Walentego przeżyły trzy. Jedna wychodzi za właściciela restauracji Czerniawskiego, druga za handlowca dostawcę (nie zapisano czego ale ze spora szansa że „spożywki”) Kaczyńskiego, trzecia za rzeźnika Bobolę. Zatem znowu dosyć jednostronny kierunek. Trend spożywczy zakłóciła wnuczka, wyszła za szklarza Zielińskiego.
W innych przypadkach więzy towarzysko, prestiżowo zawodowe zdaje się miały mniejsze znaczenie.
Córki Jana syna Piotra a brata Walentego wyszły za mąż dosyć rozbieżnie, jedna za za mechanika Sikorę druga za dyrektora powiatowej kasy oszczędnościowej Michalika. Widziałem jej zdjęcie, efektownej urody w otoczeniu innych urodziwych panien otaczających pułkownika Wieniawę. Ponoć była artystką, podejrzewam fordanserką lub szansonistką
Córka Mikołaja (sapera) wyszła za stróża Jabłońskiego, córka jego syna Szymona za ślusarza Wardeckiego.
Z mojej linii, po Stanisławie, siostry Piotra dorożkarza raczej nie znalazły mężów o zbyt atrakcyjnych, prestiżowych zawodach ,ale z innych powodów ciekawych. Jedna wyszła banalnie za szewca Zaborowskiego, ale druga za cieślę o obcobrzmiącym nazwisku Jansen (ślub był katolicki) a po jego zgonie za nieznanego zawodu Neuwalda. Informacja pochodzi z biura notarialnego, nie znalazłem żadnej metryki, pewnie był ewangelikiem.
Na marginesie związków międzywyznaniowy jedna z córek Kacpra syna Benedykta wyszła za prawosławnego żołnierza Syryczewa.
Jeśli już wymieniłem Benedykta to jedna z jego córek wyszła za czeladnika koszykarskiego Przyłuskiego. Inna Julianna była aż trzykrotnie zamężna najpierw za służącego Nocunia, po raz drugi za żołnierza rezerwy Sawickiego ( z tego związku urodził się syn PPS owiec,wiezień Cytadeli, zesłaniec), a po raz trzeci za sługę kościelnego Prusaka. Mam nieodparte przekonanie że ten akurat związek nie był bez udziału brata Michała , który też był sługą kościelnym.
Z innych dzieci Benedykta córka jego syna Michała wyszła za tapicera Antoniewskiego, córka Franciszka za kowala Włodarczyka, a córka po Kacprze za szewca Bujnę.
Ciekawiej zaczyna być z kolejnymi pokoleniami potomków ( potomkiń) widać tu już współczesne zawody. Tyle że to bardziej znak czasu a nie oznaka społecznego awansu. Nadal to niskie stany średnie. Pewnie jeszcze ciekawsze byłyby czasu współczesne, po II wojnie ale taka analiza jest niemożliwa. RODO jest podstawową przeszkodą .
Janiszewska_Janka

Sympatyk
Adept
Posty: 1130
Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
Otrzymał podziękowania: 2 times

Re: Migracje do Warszawy na przykladzie jednego rodu

Post autor: Janiszewska_Janka »

Kozera_Piotr pisze:Janko
Mała uwaga.To teren księstwa łowickiego. Młynarze Galscy ze Skierniewic byli chyba najpierw w Brwinowie zanim część rodziny znalazła się w Warszawie. Moi krewni zaś z po likwidacji huty w Pankach pod Częstochową pod koniec XIX wieku szczęścia szukali w Ojrzanowie, Brwinowie, Błoniu,Grodzisku. I niektórzy poźniej także pracowali i żyli w Warszawie. Inni związani z górnictwem wyruszyli w stronę Kielc, gdzie od średniowiecza istniały zakłady wydobywające i przetwarzające rudy różnych metali. Temat ciekawy, bo genealogia to nie tylko suche daty.
Piotr
Do Piotra:
Księstwo łowickie powstało później, bo Galscy mieszkali w Skierniewicach już w połowie XVIII wieku i tam w latach 1779 ur Jan Galski, w 1786 ur Wincenty i w 1790 r urodził się Antoni najmłodszy syn Macieja i Zofii z Azarkiewiczów Galskich. Do Książenic, Brwinowa i Ojrzanowa oraz Wincenty do okolic Żyrardowa dotarli w XIX wieku, dopiero o konfiskacie mienia biskupiego przez Prusaków pod koniec XVIII wieku. Dzieci Jana i Antoniego niemal w komplecie osiadły następnie w Warszawie jak napisałam wcześniej.

Do Jerzego:
Podobnie jak w Twojej rodzinie kobiety zapewne nie same wybierały mężów i 3 panny Galskie, córki mojego 3xpradziadka Jana Galskiego dostały za mężów: Julianna - kowala ( a następnie propinatora), Marianna - rymarza i Józefa - wdowca strzelca lasów rządowych Straży Sieraków.
Dzieci Julianny i ona sama tragicznie zmarli w Cukrowni Michałów, gdzie szukali pracy i miejsca zamieszkania po śmierci Franciszka Stankiewicza, jej męża, ale jeden syn jaki przeżył ,także zamieszkał i pracował w Warszawie. Ten wdowiec Bogusław Kościński, mąż Józefy Galskiej, po jej śmierci także wyjechał do Warszawy i tam po raz trzeci ożenił się z panną Kudelską.
Po II WŚ synowie Franciszka Galskiego tego kołodzieja z Warszawy, zamieszkali w Pruszkowie ( wiadomo dlaczego) i zostali zdunami.

Podobnie jak Ciebie Jerzy bardziej interesuje mnie życie moich przodków i szerzej pojętej rodziny w różnych rozgałęzieniach, niż tylko suche daty układane w programach komputerowych. Z tego powodu bardzo dokładnie czytam i analizuję zebrane dowody dotyczące mojej rodziny.
Jeszce przede mną wiele pracy z opracowaniem zebranego materiału, ale bardzo mnie zainspirowałeś tymi opracowaniami wg zawodów męskiej części rodów i małżeństwami kobiet z tych rodzin.
Mam zamiar opisać także szczególnie radosne lub tragiczne wydarzenia jakie ich spotykały oraz jak się w tych okresach kontaktowali i wspierali.

Bardzo interesująco piszesz o swojej wielkiej rodzinie Jamiołkowskich. Piękna praca!

Pozdrawiam serdecznie
Janka
Awatar użytkownika
Krystyna.waw

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 5531
Rejestracja: czw 28 kwie 2016, 17:09
Podziękował: 6 times

Post autor: Krystyna.waw »

Pięknie piszecie, a ja z ogromną przyjemnością czytam :k:
Krystyna
*** Szarlip, Zakępscy, Kowszewicz, Broczkowscy - tych nazwisk szukam.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”