Wynagrodzenie akuszerek, "babek"...
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Janiszewska_Janka

- Posty: 1130
- Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
- Otrzymał podziękowania: 2 times
Tadeuszu nie przesadzaj, nie jestem taka straszna...chyba?;)
Wracając do tematu jak nazywano kobiety przyjmujące porody w początkowych latach, postarałam się podać link do aktu ze stycznia 1810 r z Młodojewa, gdzie ta moja pra...babcia Franciszka z Jaworskich I v Wietecka Klugowa jest nazywana akuszerką https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/jed ... 201#scan13
akt dotyczy przyjęcia dziecka zrodzonego ze związku nieprawnego Melchiora Kaczmarka lat 60 mającego z Heleną Michałówną lat 30 liczącą. Jednym ze świadków był ten drugi mąż mojej Franciszki, Kazimierz Kluga, któremu także urodziła bliźnięta, ale niestety szybko umarły w 1791 r.
Nie wiem oczywiście czy zdawała wówczas jakieś egzaminy uprawniające do używania tego tytułu, ale może już wówczas je organizowano by uwiarygodnić ich kompetencje. Wszak występowały jako osoby składające oświadczenia o narodzinach dzieci w czasach, gdy wszelkie wystąpienia prawne należały wyłącznie do mężczyzn.
Jeśli chodzi o czasy 50-te XX wieku to niewątpliwie używano określenia akuszerka, bo taką osobę pamiętam, gdyż niedaleko naszej rodziny mieszkała.
Cieszę się, że temat tak się rozwinął dzięki Bogusławowi, bo wiele możemy się dowiedzieć.
Pozdrawiam
Janka
Wracając do tematu jak nazywano kobiety przyjmujące porody w początkowych latach, postarałam się podać link do aktu ze stycznia 1810 r z Młodojewa, gdzie ta moja pra...babcia Franciszka z Jaworskich I v Wietecka Klugowa jest nazywana akuszerką https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/jed ... 201#scan13
akt dotyczy przyjęcia dziecka zrodzonego ze związku nieprawnego Melchiora Kaczmarka lat 60 mającego z Heleną Michałówną lat 30 liczącą. Jednym ze świadków był ten drugi mąż mojej Franciszki, Kazimierz Kluga, któremu także urodziła bliźnięta, ale niestety szybko umarły w 1791 r.
Nie wiem oczywiście czy zdawała wówczas jakieś egzaminy uprawniające do używania tego tytułu, ale może już wówczas je organizowano by uwiarygodnić ich kompetencje. Wszak występowały jako osoby składające oświadczenia o narodzinach dzieci w czasach, gdy wszelkie wystąpienia prawne należały wyłącznie do mężczyzn.
Jeśli chodzi o czasy 50-te XX wieku to niewątpliwie używano określenia akuszerka, bo taką osobę pamiętam, gdyż niedaleko naszej rodziny mieszkała.
Cieszę się, że temat tak się rozwinął dzięki Bogusławowi, bo wiele możemy się dowiedzieć.
Pozdrawiam
Janka
-
Nagórski_Bogusław

- Posty: 698
- Rejestracja: czw 29 gru 2011, 11:24
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Witam z Krakowa!
Serdecznie dziękuję WSZYSTKIM, szczególnie Jance i Lidii, za podzielenie się swoją wiedzą na temat
pozornie banalny.
Jakże mało wiemy o codziennym życiu naszych przodków. Jak cenne były ręce i wiedza wiejskich
kobiet.
Nie zawsze kolejny ślub wdowy z gromadką dzieci był możliwy aby mógł je uratować.
Wyjściem z sytuacji było podjęcie się działalności "położniczej" - w konkurencji z miejscowymi
"mądrymi babkami'.
We wsi możemy zobaczyć w XIX wieku niezbędne do istnienia profesje: kowal, owczarz, akuszerka ...
zielarka czy znachor. Tylko nazwiska niektórych z nich możemy odnaleźć w aktach...
Pozdrawiam
Bogusław
Serdecznie dziękuję WSZYSTKIM, szczególnie Jance i Lidii, za podzielenie się swoją wiedzą na temat
pozornie banalny.
Jakże mało wiemy o codziennym życiu naszych przodków. Jak cenne były ręce i wiedza wiejskich
kobiet.
Nie zawsze kolejny ślub wdowy z gromadką dzieci był możliwy aby mógł je uratować.
Wyjściem z sytuacji było podjęcie się działalności "położniczej" - w konkurencji z miejscowymi
"mądrymi babkami'.
We wsi możemy zobaczyć w XIX wieku niezbędne do istnienia profesje: kowal, owczarz, akuszerka ...
zielarka czy znachor. Tylko nazwiska niektórych z nich możemy odnaleźć w aktach...
Pozdrawiam
Bogusław
-
kaczkowski_witold

- Posty: 33
- Rejestracja: śr 09 mar 2011, 19:43
W budżecie Skaryszewa miasteczka piątego rzędu z 1834 r zamieszczone są wynagrodzenia pracowników samorządowych , w tym także akuszerki. Dla burmistrza przewidziano 2000 złp. ławników i kasjera po 800 zł, policjantów po 225 zł, dla wykwalifikowanej akuszerki 200 z uzasadnieniem, że otrzymuje ona dodatkowe wynagrodzenie od ciężarnych kobiet proporcjonalnie do ich zamożności.
z pozdrowieniami
Witold
z pozdrowieniami
Witold
- piotr_nojszewski

- Posty: 1682
- Rejestracja: ndz 21 kwie 2013, 01:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 2 times
- Kontakt:
- Bea

- Posty: 1599
- Rejestracja: pn 01 cze 2009, 20:03
- Lokalizacja: Mazowsze Północne (Ziemia Zawkrzeńska)
No wiesz, babcia była położną a nie językoznawcąKrystyna.waw pisze:Zaciekawiło mnie, bo pra*babcia była akuszerką.Bea pisze:Wg niej to był rusycyzm
Akuszer/akuszerka pochodzi j. francuskiego a tam się znalazł z łaciny.
Grekę obstawiałam
Nawet nie wiem, czy w całej niepodległej Polsce tak twierdzono, czy tylko w tej konkretnej szkole.
Co ciekawe nie znalazłam we wcześniejszych moich przodkiniach tego zawodu. Babcia była pierwsza i jak dotąd jedyna.
- Krystyna.waw

- Posty: 5531
- Rejestracja: czw 28 kwie 2016, 17:09
- Podziękował: 6 times
Świetnie rozumiem. Mam w rodowodzie Prusaka, który w rodzinnych wspomnieniach był Francuzem.Bea pisze:babcia była położną a nie językoznawcąWydaje mi się, że tu chodzi o co innego - tuż po odzyskaniu niepodległości zrobiono czystkę w wielu dziedzinach, m.in. w nazewnictwie. W sensie: że ta nazwa polska, a ta obca. Nie koniecznie zwracając przy tym uwagę na historię, a bardziej na podkreślenie odrębności i niezależnośc
Kolejna ciekawostka językowa związana z akuszerką.
W przedwojennych księgach adresowych są akuszerki (sages-femmes)
Np. tu we wsiach Neledew, Nielisz, Niemce...
http://genealogyindexer.org/frame/d21/1270
Krystyna
*** Szarlip, Zakępscy, Kowszewicz, Broczkowscy - tych nazwisk szukam.
*** Szarlip, Zakępscy, Kowszewicz, Broczkowscy - tych nazwisk szukam.
Waldemar Barszczewski w publikacji: Praca akuszerek w Królestwie Polskim w I połowie XIX wieku. próba oceny historycznej, prawnej i socjologicznej, [w:] Studia Podlaskie, t. XXIV, Białystok 2016, s. 102-103 [dostępnej w Internecie], podaje:
„Na ziemiach polskich od połowy XVIII w., a zwłaszcza w wieku XIX, posługa akuszeryjna przekształciła się w zawód tożsamy z innymi profesjami medycznymi [48]. W oczach społeczeństwa zawody felczera i akuszerki uważano za profesje równorzędne. Ten ostatni postrzegany był jako trudny, wymagający ciężkiej pracy i poświęcenia. Wykonywanie zawodu wiązało się z niewygodami m.in. bezsennymi nocami przy położnicy w oczekiwaniu na rozwiązanie, wypełnianiem wszelkich próśb ze strony rodzącej i jej rodziny oraz poleceń lekarzy. Ze względu na charakter pracy zawód ten nie był doceniany przede wszystkim przez środowiska inteligenckie pochodzenia szlacheckiego. Twierdzono, że akuszerki nie powinny być wysoko opłacane, ich wynagrodzeniem powinna być wewnętrzna satysfakcja i radość, że przyniosły rodzącej kobiecie ulgę w cierpieniu [49] . Akuszerki otrzymywały wynagrodzenie za pomoc przy porodzie. Jego wysokość nie była ściśle określona, a często w biednych środowiskach żadna, dlatego też starały się podejmować pracę w miastach i bogatych dworach. Zarobki akuszerek prowadzących prywatną praktykę w dużych miastach były zróżnicowane. Aby określić ich skalę, trzeba porównać zarobki akuszerek warszawskich z innymi wolnymi zawodami uprawnionymi w stolicy Królestwa w 1833 r. Roczne zarobki akuszerek stołecznych mieściły się w skali od 300 do 7400 złp., chirurgów i dentystów od 1000 do 15000 złp., redaktorów, doktorów, adwokatów, rejentów, inżynierów, architektów od 1800 do 25000 złp. Ścisłe ustalenie dochodów akuszerek na podstawie zarobków innych profesji jest bardzo trudne ze względu na skalę rozpiętości ich dochodów. Można jednak ustalić, że niektóre położne żyły trochę lepiej niż wyrobnicy, tragarze, parobcy, praczki i szwaczki. Czasami ich dochód podobny był do zarobków czeladzi rzemieślniczej i fabrycznej, nianiek i kucharek. Zarobkami dorównywały też majstrom, pisarzom, buchalterom i nauczycielom. Nieliczna grupa położnych żyła na poziomie sklepikarzy, kupców, właścicieli młynów – cegielni, browarów, małych fabryk. Prowadzenie zawodowej prywatnej praktyki zapewniało samodzielność finansową [50]. Uposażenie pracowników Instytutu Położniczego według ustawy z 1840 r. ustalał taryfikator zarobków rocznych: dyrektor (lekarz) zarabiał 8000 złp., pomocnik dyrektora (lekarz) – 4000 złp., ekonom – 2400 złp., starsza akuszerka – 2000 złp., młodsza akuszerka – 500 złp., felczer – 150 złp., stróż – 600 złp., posługaczka – 400 złp [51]. Dziewiętnastowieczni lekarze, położnicy zauważali znaczne dysproporcje w ich zarobkach i pensjach akuszerek. Podkreślali, że kobietom pracującym w tym zawodzie stawia się wysokie wymagania, a ich praca jest odpowiedzialna [52] . Polskie położnictwo było opóźnione w stosunku do położnictwa europejskiego o całe stulecie. Przez wieki na ziemiach polskich, kobiety zajmu jące się posługą akuszeryjną, uczyły się przez podpatrywanie i naśladowanie czynności bardziej doświadczonych w tej dziedzinie kobiet. Opóźnienie te na ziemiach polskich zaczęto nadrabiać od II połowy XVIII w., czerpiąc wzory z położnictwa zachodnioeuropejskiego. Organizowano szkoły dla położnych przy uniwersytetach. Wydawano zarządzenia regulujące pracę akuszerek, zaczęto sprawdzać uprawnienia zawodowe, wprowadzono egzaminy dopuszczające do zawodu. Zawód akuszerki stał się pierwszą regulowaną profesją wykonywaną przez kobiety. W początkach XIX w. zawód akuszerki w Królestwie Polskim nie był zawodem anonimowym. Dziewiętnastowieczne społeczeństwo polskie świadome niebezpieczeństw związanych z narodzinami potomka poszukiwało zawodowej opieki położniczej. Ważne więc były informacje, kto i gdzie może takiej pomocy udzielić. Publikowano je w różnego rodzaju informatorach, przewodnikach i kalendarzach/*. Położne przez lata pracowały w tych samych środowiskach, znane były lokalnej społeczności, nie zmieniały miejsca zamieszkania. W Królestwie Polskim do końca lat trzydziestych XIX w. zawód akuszerki wszedł na trwałe do istniejących ówcześnie profesji medycznych. W warunkach społecznych i politycznych Królestwa nie wzbudzał kontrowersji merytorycznych. Funkcjonowało i rozwijało się szkolnictwo położnicze. Akuszerki uzyskiwały wystarczające kwalifikacje zawodowo-etyczne pozwalające sprawować właściwą opiekę położniczą nad kobietami w ciąży i połogu. Były niezbędnymi osobami w życiu dziewiętnastowiecznych rodzin w ich w najbardziej intymnych sytuacjach, najbardziej dostępnym, profesjonalnym ogniwem opieki medycznej. Wykonywanie zawodu akuszerki dawało samodzielność finansową, co pośrednio sprzyjało emancypacji kobiet.”
__________
48. B. Urbanek, Idea opieki nad chorym na ziemiach polskich w latach 1809–1914, Wrocław 2001, s. 260.
49. E. Sękowska, Etyczno-prawne aspekty pracy i pozycja zawodowa akuszerki w XIX w., [w:] Zawód położnej na ziemiach polskich w XIX i XX wieku, red. B. Urbanek, Katowice 2004, s. 62–63.
50. S. Kieniewicz, Warszawa w latach 1795–1914, Warszawa 1976, s. 140; E. Sękowska, dz. cyt., s. 63.
51. W. Tyrchowski, Instytut Położniczy w Warszawie od roku 1802–1884, [w:] Pamiętnik Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego 1897, t. 43, nr 14, s. 128.
52.Tamże.
*/ Patrz przykład w powyższym wpisie Krystyny [Krystyna.waw - Wysłany: 01-02-2023 - 16:00].
Łączę serdeczne pozdrowienia –
Lidia
„Na ziemiach polskich od połowy XVIII w., a zwłaszcza w wieku XIX, posługa akuszeryjna przekształciła się w zawód tożsamy z innymi profesjami medycznymi [48]. W oczach społeczeństwa zawody felczera i akuszerki uważano za profesje równorzędne. Ten ostatni postrzegany był jako trudny, wymagający ciężkiej pracy i poświęcenia. Wykonywanie zawodu wiązało się z niewygodami m.in. bezsennymi nocami przy położnicy w oczekiwaniu na rozwiązanie, wypełnianiem wszelkich próśb ze strony rodzącej i jej rodziny oraz poleceń lekarzy. Ze względu na charakter pracy zawód ten nie był doceniany przede wszystkim przez środowiska inteligenckie pochodzenia szlacheckiego. Twierdzono, że akuszerki nie powinny być wysoko opłacane, ich wynagrodzeniem powinna być wewnętrzna satysfakcja i radość, że przyniosły rodzącej kobiecie ulgę w cierpieniu [49] . Akuszerki otrzymywały wynagrodzenie za pomoc przy porodzie. Jego wysokość nie była ściśle określona, a często w biednych środowiskach żadna, dlatego też starały się podejmować pracę w miastach i bogatych dworach. Zarobki akuszerek prowadzących prywatną praktykę w dużych miastach były zróżnicowane. Aby określić ich skalę, trzeba porównać zarobki akuszerek warszawskich z innymi wolnymi zawodami uprawnionymi w stolicy Królestwa w 1833 r. Roczne zarobki akuszerek stołecznych mieściły się w skali od 300 do 7400 złp., chirurgów i dentystów od 1000 do 15000 złp., redaktorów, doktorów, adwokatów, rejentów, inżynierów, architektów od 1800 do 25000 złp. Ścisłe ustalenie dochodów akuszerek na podstawie zarobków innych profesji jest bardzo trudne ze względu na skalę rozpiętości ich dochodów. Można jednak ustalić, że niektóre położne żyły trochę lepiej niż wyrobnicy, tragarze, parobcy, praczki i szwaczki. Czasami ich dochód podobny był do zarobków czeladzi rzemieślniczej i fabrycznej, nianiek i kucharek. Zarobkami dorównywały też majstrom, pisarzom, buchalterom i nauczycielom. Nieliczna grupa położnych żyła na poziomie sklepikarzy, kupców, właścicieli młynów – cegielni, browarów, małych fabryk. Prowadzenie zawodowej prywatnej praktyki zapewniało samodzielność finansową [50]. Uposażenie pracowników Instytutu Położniczego według ustawy z 1840 r. ustalał taryfikator zarobków rocznych: dyrektor (lekarz) zarabiał 8000 złp., pomocnik dyrektora (lekarz) – 4000 złp., ekonom – 2400 złp., starsza akuszerka – 2000 złp., młodsza akuszerka – 500 złp., felczer – 150 złp., stróż – 600 złp., posługaczka – 400 złp [51]. Dziewiętnastowieczni lekarze, położnicy zauważali znaczne dysproporcje w ich zarobkach i pensjach akuszerek. Podkreślali, że kobietom pracującym w tym zawodzie stawia się wysokie wymagania, a ich praca jest odpowiedzialna [52] . Polskie położnictwo było opóźnione w stosunku do położnictwa europejskiego o całe stulecie. Przez wieki na ziemiach polskich, kobiety zajmu jące się posługą akuszeryjną, uczyły się przez podpatrywanie i naśladowanie czynności bardziej doświadczonych w tej dziedzinie kobiet. Opóźnienie te na ziemiach polskich zaczęto nadrabiać od II połowy XVIII w., czerpiąc wzory z położnictwa zachodnioeuropejskiego. Organizowano szkoły dla położnych przy uniwersytetach. Wydawano zarządzenia regulujące pracę akuszerek, zaczęto sprawdzać uprawnienia zawodowe, wprowadzono egzaminy dopuszczające do zawodu. Zawód akuszerki stał się pierwszą regulowaną profesją wykonywaną przez kobiety. W początkach XIX w. zawód akuszerki w Królestwie Polskim nie był zawodem anonimowym. Dziewiętnastowieczne społeczeństwo polskie świadome niebezpieczeństw związanych z narodzinami potomka poszukiwało zawodowej opieki położniczej. Ważne więc były informacje, kto i gdzie może takiej pomocy udzielić. Publikowano je w różnego rodzaju informatorach, przewodnikach i kalendarzach/*. Położne przez lata pracowały w tych samych środowiskach, znane były lokalnej społeczności, nie zmieniały miejsca zamieszkania. W Królestwie Polskim do końca lat trzydziestych XIX w. zawód akuszerki wszedł na trwałe do istniejących ówcześnie profesji medycznych. W warunkach społecznych i politycznych Królestwa nie wzbudzał kontrowersji merytorycznych. Funkcjonowało i rozwijało się szkolnictwo położnicze. Akuszerki uzyskiwały wystarczające kwalifikacje zawodowo-etyczne pozwalające sprawować właściwą opiekę położniczą nad kobietami w ciąży i połogu. Były niezbędnymi osobami w życiu dziewiętnastowiecznych rodzin w ich w najbardziej intymnych sytuacjach, najbardziej dostępnym, profesjonalnym ogniwem opieki medycznej. Wykonywanie zawodu akuszerki dawało samodzielność finansową, co pośrednio sprzyjało emancypacji kobiet.”
__________
48. B. Urbanek, Idea opieki nad chorym na ziemiach polskich w latach 1809–1914, Wrocław 2001, s. 260.
49. E. Sękowska, Etyczno-prawne aspekty pracy i pozycja zawodowa akuszerki w XIX w., [w:] Zawód położnej na ziemiach polskich w XIX i XX wieku, red. B. Urbanek, Katowice 2004, s. 62–63.
50. S. Kieniewicz, Warszawa w latach 1795–1914, Warszawa 1976, s. 140; E. Sękowska, dz. cyt., s. 63.
51. W. Tyrchowski, Instytut Położniczy w Warszawie od roku 1802–1884, [w:] Pamiętnik Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego 1897, t. 43, nr 14, s. 128.
52.Tamże.
*/ Patrz przykład w powyższym wpisie Krystyny [Krystyna.waw - Wysłany: 01-02-2023 - 16:00].
Łączę serdeczne pozdrowienia –
Lidia
-
slawek_krakow

- Posty: 657
- Rejestracja: sob 19 lis 2011, 13:45
- Lokalizacja: Kraków
Trochę dodam.
Ignacy Dominik Fijałkowski, lekarz, profesor Królewskiego Uniwersytetu Warszawskiego, popełnił był w roku 1819 pracę pod tytułem "Rozprawa mająca za cel oświecenie ludu wiejskiego w Polsce, czego ma się wystrzegać, dla uniknięcia niewczesnej śmierci i słabości rozmaitych". Pewnie nigdy w życiu bym o niej nie usłyszał, gdyby proboszcz w podkrakowskich Smardzowicach nie zechciał kilku rozdziałów przepisać własną ręką do ksiąg metrykalnych.
Pozwolę sobie zacytować co dotyczy "babek".
1. Ale i wy matki pomnijcie, że już w czasie brzemienności byt dzieci waszych utracić możecie, przez niewstrzemięźliwe w tym czasie życie z mężami, przez pijaństwo, zbyteczne sił natężenie nieumiarkowane, a częstokroć nierozsądne używanie rozmaitych lekarstw jakie wam stare baby od macicy dają, np gorzałki z rozmaitemi rozpalającemi dodatkami szafranu, imbiru, pieprzu, cynamonu, angielskiego ziela, goździków, muszkatołowej gałki etc, nie przyzwoite i niepotrzebne krwi puszczanie, co wszystko poronienie sprawuje.
2. W czasie nadchodzącego połogu postarajcie się o roztropną babkę.
3. Gdyby dziecię niezwyczajne położenie miało, a babka sama rady dać nie mogła, lub gdyby inne jakie zdarzenie połóg czyniły niebezpiecznym, niechże zawczasu uwiadomi domowych, a ci dwór. Który pewnie nie zechce biednej położnicy pomocy odmówić i po biegłego w sztuce pośle.
4. Przestrzegam was rodzące kobiety dalej, żebyście się raz w raz babkom części rodzajnych dotykać nie dawały, bo przez to zapalają się i rodzenie trudnią.
5. Wy zaś kobiety co dziecię odbieracie zachowujcie się trzeźwo, nie spieszcie się z wydobywaniem (?) przez zbyt mocne ciągnienie sznura, bo ono samo odejdzie, i nie przestraszajcie rodzących jeżeli by coś niepomyślnie szło, ani tez spieszcie się z odkryciem matce, jeżeli się dziecię ułomne, albo niepożądanej płci, lub nieładne, lub zgniłe dziecię, lub dziwotwór jaki urodził, gdyż podobna nieprzyjemna wiadomość niejedną matkę o śmierć przyprawiła.
Chyba tyle. Jak coś jeszcze znajdę w tym bardzo zabawnym z naszej perspektywy poradniku odnośnie babek, to dodam. Jak ktoś chce to mogę przesłać całość, a jest tam o obyczajowości naszych przodków sporo. Pani ginekolog, która prowadziła trzecią ciążę mojej żony była zachwycona lekturą
Ignacy Dominik Fijałkowski, lekarz, profesor Królewskiego Uniwersytetu Warszawskiego, popełnił był w roku 1819 pracę pod tytułem "Rozprawa mająca za cel oświecenie ludu wiejskiego w Polsce, czego ma się wystrzegać, dla uniknięcia niewczesnej śmierci i słabości rozmaitych". Pewnie nigdy w życiu bym o niej nie usłyszał, gdyby proboszcz w podkrakowskich Smardzowicach nie zechciał kilku rozdziałów przepisać własną ręką do ksiąg metrykalnych.
Pozwolę sobie zacytować co dotyczy "babek".
1. Ale i wy matki pomnijcie, że już w czasie brzemienności byt dzieci waszych utracić możecie, przez niewstrzemięźliwe w tym czasie życie z mężami, przez pijaństwo, zbyteczne sił natężenie nieumiarkowane, a częstokroć nierozsądne używanie rozmaitych lekarstw jakie wam stare baby od macicy dają, np gorzałki z rozmaitemi rozpalającemi dodatkami szafranu, imbiru, pieprzu, cynamonu, angielskiego ziela, goździków, muszkatołowej gałki etc, nie przyzwoite i niepotrzebne krwi puszczanie, co wszystko poronienie sprawuje.
2. W czasie nadchodzącego połogu postarajcie się o roztropną babkę.
3. Gdyby dziecię niezwyczajne położenie miało, a babka sama rady dać nie mogła, lub gdyby inne jakie zdarzenie połóg czyniły niebezpiecznym, niechże zawczasu uwiadomi domowych, a ci dwór. Który pewnie nie zechce biednej położnicy pomocy odmówić i po biegłego w sztuce pośle.
4. Przestrzegam was rodzące kobiety dalej, żebyście się raz w raz babkom części rodzajnych dotykać nie dawały, bo przez to zapalają się i rodzenie trudnią.
5. Wy zaś kobiety co dziecię odbieracie zachowujcie się trzeźwo, nie spieszcie się z wydobywaniem (?) przez zbyt mocne ciągnienie sznura, bo ono samo odejdzie, i nie przestraszajcie rodzących jeżeli by coś niepomyślnie szło, ani tez spieszcie się z odkryciem matce, jeżeli się dziecię ułomne, albo niepożądanej płci, lub nieładne, lub zgniłe dziecię, lub dziwotwór jaki urodził, gdyż podobna nieprzyjemna wiadomość niejedną matkę o śmierć przyprawiła.
Chyba tyle. Jak coś jeszcze znajdę w tym bardzo zabawnym z naszej perspektywy poradniku odnośnie babek, to dodam. Jak ktoś chce to mogę przesłać całość, a jest tam o obyczajowości naszych przodków sporo. Pani ginekolog, która prowadziła trzecią ciążę mojej żony była zachwycona lekturą
-
Czupryna01

- Posty: 276
- Rejestracja: śr 03 lip 2019, 00:23
- Podziękował: 1 time
--------------------slawek_krakow pisze:Trochę dodam.
Ignacy Dominik Fijałkowski, lekarz, profesor Królewskiego Uniwersytetu Warszawskiego, popełnił był w roku 1819 pracę pod tytułem "Rozprawa mająca za cel oświecenie ludu wiejskiego w Polsce, czego ma się wystrzegać, dla uniknięcia niewczesnej śmierci i słabości rozmaitych". (...)
Jak ktoś chce to mogę przesłać całość, a jest tam o obyczajowości naszych przodków sporo. Pani ginekolog, która prowadziła trzecią ciążę mojej żony była zachwycona lekturą
Bardzo proszę na priva. A gdzie jest oryginał?
Zaskakujaco nowoczesny lekarz w czasach, gdy lekarze po prosektorium bez mycia rak odbierali porody. I juz utrzymywał, że powszechne upuszczanie krwi nie ma sensu
Pozdrowienia, Romuald
-
slawek_krakow

- Posty: 657
- Rejestracja: sob 19 lis 2011, 13:45
- Lokalizacja: Kraków
Proszę
https://drive.google.com/drive/folders/ ... sp=sharing
To jest zaledwie sześć stron. Zdaje się, że to przepisany jeden rozdział, akurat dotyczący macierzyństwa. Czy można gdzieś znaleźć całość? Nie wiem, chyba raz sprawdzałem w bibliotekach cyfrowych lata temu, ale bez efektu.
https://drive.google.com/drive/folders/ ... sp=sharing
To jest zaledwie sześć stron. Zdaje się, że to przepisany jeden rozdział, akurat dotyczący macierzyństwa. Czy można gdzieś znaleźć całość? Nie wiem, chyba raz sprawdzałem w bibliotekach cyfrowych lata temu, ale bez efektu.
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Szkoda:( byłaby całość dostępna to można byłoby linkować scenarzystom - tym, którzy zawsze każą gotować szafliki wody na wrzątek w "polskich filmach historycznych" gdzie poród ma miejsce.
To chyba do dziś znane mi położne najbardziej dziwi i irytuje: skąd uni to więli??? Byłoby jasnym, ze z brudnego palucha, nie z pism:)
Takie zasady odkażania (chociażby i wódką, ale zewnętrznie!!) przydałyby się dla twórców operujących na "ciele minionych" w strefie pop.
To chyba do dziś znane mi położne najbardziej dziwi i irytuje: skąd uni to więli??? Byłoby jasnym, ze z brudnego palucha, nie z pism:)
Takie zasady odkażania (chociażby i wódką, ale zewnętrznie!!) przydałyby się dla twórców operujących na "ciele minionych" w strefie pop.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
- Bea

- Posty: 1599
- Rejestracja: pn 01 cze 2009, 20:03
- Lokalizacja: Mazowsze Północne (Ziemia Zawkrzeńska)
a to nie jest to ?
https://polona.pl/item/rozprawa-ignaceg ... o:metadata
edit:
podoba mi się gościu
w pierwszym rozdziale pisze o prawidłowej wentylacji w mieszkaniach
https://polona.pl/item/rozprawa-ignaceg ... o:metadata
edit:
podoba mi się gościu
w pierwszym rozdziale pisze o prawidłowej wentylacji w mieszkaniach
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Wygląda, że to - 11 stron.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz