Urodzenie dziecka w 1845 a ślub rodziców w 1847

Wszystkie sprawy związane z naszą pasją, w tym: FAQ - często zadawane pytania

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie

AlicjaSurmacka

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 1034
Rejestracja: czw 12 lip 2007, 21:42
Lokalizacja: Radomsko

Urodzenie dziecka w 1845 a ślub rodziców w 1847

Post autor: AlicjaSurmacka »

Najpierw urodzenie dziecka ślubnego a później dopiero ślub rodziców. Zastanawiam się co mogło być tego powodem.
Aleksandra Józefa Ojrzanowska urodziła się 28 lutego1845 roku akt 202 w parafii Św. Krzyża jako córka Kazimierza Ojrzanowskiego 29 letniego kamieniarza i Teofili z Mechlewskich
https://metryki.genealodzy.pl/index.php ... &zoom=2.25
Najciekawsze jest to , że jest zgłoszona ze ślubnego związku a tak naprawdę rodzice zawarli związek małżeński dopiero 03.10.1847 roku w parafii Św. Krzyża akt 188
https://metryki.genealodzy.pl/index.php ... &zoom=2.25
Alicja
Awatar użytkownika
Bozenna

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 2479
Rejestracja: pn 07 sie 2006, 16:03
Lokalizacja: Francja
Otrzymał podziękowania: 1 time

Urodzenie dziecka w 1845 a ślub rodziców w 1847

Post autor: Bozenna »

Alicjo,

Mam takiego dowcipnisia, któremu urodziło się dwóch synów z jego prawnej małżonki w 1825 i 1828 roku.
Ślub w 1831 roku, a w akcie ślubu rozpoznanie dwóch synów urodzonych wcześniej.
Perełka !

Pozdrawiam,
Bożenna
Zabłocka
Posty: 1
Rejestracja: sob 04 mar 2023, 18:46

Urodzenie dziecka w 1845 a ślub rodziców w 1847

Post autor: Zabłocka »

Też mam prapra babcię i jej siostrę urodzoną przed ślubem i uznaną w trakcie ślubu rodziców po 5 latach. Pradziadek był szlachcicem żona była niższego stanu.Czy te dzieci były uznane przez rodzinę pradziadka czy były uznawane za bękarty.?
elizamathia

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 133
Rejestracja: sob 07 mar 2020, 09:31

Urodzenie dziecka w 1845 a ślub rodziców w 1847

Post autor: elizamathia »

4xpradziadkowi urodziło się 6 dzieci, 1 jako nieślubne bez podania nazwiska ojca, kolejne 4 zapisane jako ślubne, choć ślub był dopiero po 5 dziecku, i 6 prawidłowo jako ślubne. Pradziadek zakochał się w wieśniaczce, rodzina go wydziedziczyła za to, a on przeniósł się dla niej do zaboru rosyjskiego i tak sobie żyli i żyli pewnie ukrywając że nie są małżeństwem aż w końcu się pobrali po 10 latach. Chodzi o to że może czasem okoliczności nie sprzyjają, rodzina się sprzeciwia mezaliansowi lub inne przeszkody mogą stać na drodze ożenku.
Eliza
Eliza
Awatar użytkownika
Bozenna

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 2479
Rejestracja: pn 07 sie 2006, 16:03
Lokalizacja: Francja
Otrzymał podziękowania: 1 time

Urodzenie dziecka w 1845 a ślub rodziców w 1847

Post autor: Bozenna »

Dzień dobry,
Setnem tego tematu są dzieci urodzone przed ślubem, ale zadeklarowane jako dzieci urodzone z prawnych małżonków. Zbawienne oszustwo dla tych maluchów.
Serdeczności,
Bożenna
Awatar użytkownika
Krystyna.waw

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 5533
Rejestracja: czw 28 kwie 2016, 17:09
Podziękował: 10 times
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Krystyna.waw »

Owszem, zbawienne oszustwo.
Mam urodzoną przed ślubem, ale ochrzczoną po ślubie, czyli "legalna" już była :)
Krystyna
*** Szarlip, Zakępscy, Kowszewicz, Broczkowscy - tych nazwisk szukam.
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Nie było żadnej różnicy pomiędzy dzieckiem przedślubnym, uznanym w akcie małżeństwa a dzieckiem ślubnym.
Natomiast takie "zbawienne" mogło utrudnić uznanie w akcie małżeństwa, czyli potencjalnie skomplikować ewentualne relacje z młodszym rodzeństwem.
Chyba, że są jakieś argumenty za "zbawiennością" - szerzej nieznane, to warto je zaprezentować na podparcie ekstrawaganckich poglądów o zbawienności:)
Na oko - opis dzisiejszych poglądów, nie realia z epoki.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
Bozenna

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 2479
Rejestracja: pn 07 sie 2006, 16:03
Lokalizacja: Francja
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Bozenna »

Realia tamtej epoki byly inne, a oszustwo pozostaje oszustwem, ale zbawiennym dla dziecka.

Warszawa, lata 1920-te. Panna rodzi dziecko. Jej starszy brat, juz zonaty, deklaruje dziecko jako urodzone z niego i jego prawnej malzonki. Tez oszustwo, tez zbawienne.
Pozdrawiam,
Bozenna
Awatar użytkownika
Krystyna.waw

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 5533
Rejestracja: czw 28 kwie 2016, 17:09
Podziękował: 10 times
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Krystyna.waw »

Sroczyński_Włodzimierz pisze:Nie było żadnej różnicy pomiędzy dzieckiem przedślubnym, uznanym w akcie małżeństwa a dzieckiem ślubnym
Tiaaa, zwłaszcza gdy rodzice chcieli się upewnić, że ich dziecko wejdzie (po ślubie) do dobrego, porządnego domu :wink:
Krystyna
*** Szarlip, Zakępscy, Kowszewicz, Broczkowscy - tych nazwisk szukam.
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

J.w.
To są Wasze dzisiejsze opinie: o tym, jak wyglądała przeszłość. Stanowią nie obraz przeszłości, a obraz dzisiejszych Waszych przekonań (wiedzy?). Nic nowego się nie pojawiło, więc i odnosić się trudno w większym wymiarze niż poprzednio.
Uznanie dziecka przedślubnego było możliwe nie tylko "razem z aktem małżeństwa", nawet nie zawsze było wymagana zgoda ojca ("tzw sądowe przyznanie"). Można dyskutować o tym jak częste były to przypadki (np sądowe..w tym okresie (1845-1847) to sądy pokoju) - źródła bywają, opracowania też:)
ale nie z pozycji "jak wszyscy wiemy":(

P.S. To nie było o konkretnym przypadku z pierwszego postu. Nie wiem co tam w ślubie jest: możliwe, że dziecię było podczas trwania poprzedniego (poprzednich) związków, nie sprawdzałem link niepoprawny. A ogólniej.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
elizamathia

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 133
Rejestracja: sob 07 mar 2020, 09:31

Post autor: elizamathia »

Ja na to spoglądam z perspektywy matki. Przez 10 lat jeździla ze swoim "księciem" i udawali małżeństwo. Czyli była różnica dla matki czy konkubina czy żona. A dzieci wskutek tego były wpisywane jako ślubne.
Eliza
janusz59

Sympatyk
Posty: 1177
Rejestracja: pn 29 mar 2021, 14:11

Post autor: janusz59 »

A może to pomyłka spisującego akt. W brudnopisie może było ,że panna i ojciec uznający dziecko , a pisarz sztampowo wpisał jakby to było małżeństwo.

Pozdrawiam
Janusz
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

To połowa XIX nie XX wieku. Do zakazu wspólnego zamieszkiwania nieślubnych par jeszcze parę dziesiątków lat. Konkubinat aż tak źle widziany, że istnieje literalny zakaz negowania związku małżeńskiego przez osoby z zewnątrz:) Tzn badania i twierdzenia, że osoby, które podają się za małżeństwo nie są małżeństwem.
Chyba, że coś mylę:) Mogę nie wiedzieć, nie żyłem w połowie XIX wieku a literatura przedmiotu może w błąd wprowadzać ..i co do połowy XIX w i polowy XX wieku (i radykalnie większych obostrzeń w połowie XX w.:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
elizamathia

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 133
Rejestracja: sob 07 mar 2020, 09:31

Post autor: elizamathia »

Mogę sobie wyobrazić że w 100% taiej kobiecie było wstyd że nie była małżonką. To już jeden powód do udawania. A drugi jaki mi przychodzi do głowy to dodatek do pensji na żonę i dziecko, jeśli coś takiego było.
Eliza
Eliza
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

A wyobraźnia podpowiada Ci, że matka była obecna przy spisywaniu aktu urodzenia? Przy chrzcie?
Ja mogę sobie wyobrazić dumę przepełniającą matkę..ale jedno i drugie świadczy o naszych wyobraźniach, nie o zdarzeniu.
Dopuszczam - jako wręcz scenariusz bazowy, domyślny - sytuację sporządzenia aktu według formułki, bez sprawdzania, po fakcie i z raptularza. Z wpisanym ojcem i matką. Bez wnikania w Jej odczucia i relacje z ojcem dziecka.

Bez celowości, bez oszustwa, tym bardziej bez świadomości skutków takiego zapisu.

Ale wyobrażam sobie też wymianę opinii, argumentów np na temat
* dlaczego w akcie małżeństwa nie ma zapisu o uznaniu dziecka (przeżyło do ślubu rodziców?)
* świadomości nupturientów, że taki zapis mógł się znaleźć w AM rodziców
* świadomości lub braku, że taki zapis powinien się znaleźć w AM rodziców
* źródeł typu protokoły przedślubne
* świadków, chrzestnych
i wiele innych:)

tak w ramach "wymiana doświadczeń" rozumianych nie jako podzielenie się doświadczanymi odczuciami przy lekturze, ale jakimiś przykładami, analizami, lekturami przepisów etc
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ja i Genealogia, wymiana doświadczeń”