Sroczyński_Włodzimierz pisze:Poszukaj informacji o regulacjach dotyczących nieNiemców w rzeszy - tj jeńców, robotników przymusowych. Nawet zwykli mieszkańcy (nie migranci) obszarów włączonych do rzeszy mieli trudniej (podniesiony wiek zawierania małżeństw, inne obostrzenia). Wydaje mi się, ze Polakowi, w czasie wojny, w rzeszy, "za niemca", ożenić się /wyjść za mąż nie było łatwo - było bardzo trudno. Szczególnie Polakowi na robotach przymusowych.
Raczej może później, po przejściu frontu lub po wyprowadzce z miejsca, gdzie pracował ..jeśli w 1945 to może jakiś "wojskowy burmistrz" klepnął..może nawet nawet jakiś (kapelan?) przy tym był. Gdyby strefa okupacyjne niesowiecka, to w obozie dla dipisów / przy jednostce - polski kapelan w 1945 jak najbardziej. Ale w sowieckiej strefie byłej rzeszy, w czasie wojny...nawet "ZAGSowo" raczej nie.
W 1946 już większa szansa na cywilny polski USC. Jeśli działał / był w miarę blisko.
Ale może niekoniecznie ślub był do 45 włącznie. Może nawet niekoniecznie później. Nazwisko ojca można było mieć (i nadal można mieć) bez ślubu rodziców. To nie jest dowód.
Wiem, że nazwisko można dać dziecku bez ślubu rodziców. Zastanowiło mnie jednak głębokie przekonanie rodziny, że nasi dziadkowie byli po rozwodzie, a tak wcale nie było. Po moim odnalezieniu dokumentów ślubu i zgonu byli zdziwieni, bo dziadek miał podobno formalnie nową rodzinę w pobliżu Gorzowa Wlkp, czyli w miejscu w jakim zamieszkał na nowym gospodarstwie. Przed wojną był ogrodnikiem i miał ( lub dzierżawił) ziemię w Chodzieży, ale tu nie powrócił.
Jego matka, a moja prababcia miała niemieckie pochodzenie bo jej pradziadek to był Jakub Rippe murarz z XVIII wieku. Mój dziadek i jego bracia korzystali z niemieckich paszportów na wyjazdy do Niemiec na roboty ( dziadek na szparagi), ale także na wyjazdy do USA z niemieckich portów. Najstarszy brat od 1902 roku był budowlańcem w Chicago, a w 1907 dołączył do niego młodszy brat Teofil, który tam pozostał. Mój dziadek i babcia zaraz po ślubie wyjechali do Niemiec i urodziły się tam ich dzieci syn i córka, która zmarła w Niemczech. Wrócili dopiero w 1909 roku do Kalisza, gdzie moja babcia miała starszego brata ogrodnika. Dziadek znał język niemiecki i był na tyle obeznany z niemieckimi realiami, że mógł tam wziąć ślub zatajając fakt istnienia w Polsce żyjącej żony i 5 dzieci.
Nie mam dokumentów z tamtego ślubu i pewności oczywiście nie ma, ale reakcje rodziny, ich wcześniejsza wiedza o nowej rodzinie sugerują, że jednak formalnie związano w Niemczech lub w Polsce.
Generalnie okres wojny i tuż po wojnie sprzyjał bigamii.
Władze po wojnie zabierały księgi metrykalne z kościołów, nie potrafili czytać rosyjskich zapisów i to sprzyjało bigamii. Dopiero później wprowadzono konieczność ślubu cywilnego przed kościelnym.
pozdrawiam
Janka