Spis ofiar epidemii cholery

Pomoc w poszukiwaniach informacji

Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech

SobczakGrzegorz

Sympatyk
Ekspert
Posty: 88
Rejestracja: czw 16 gru 2021, 20:34
Lokalizacja: Dąbrówka

Post autor: SobczakGrzegorz »

Jak znam urzędy i urzędników, dla czystej biurokracji. Zaraportowałem wyżej i niech ktoś wyżej się martwi.
Grzegorz Sobczak
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

sam z siebie, z własnej inicjatywy
tak ot, przejdę się po terenie epidemii, w czasie wojny i sobie spis zrobię i wyślę..do przeciwnika

ok, innych urzędników znamy, albo masz na myśli jakieś drugie dno..ale i wtedy z takim raportowaniem za linię frontu do npla nie widzę sensu imiennych

ja raczej widzę w tym myślenie życzeniowe i mity spisów
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
janusz59

Sympatyk
Posty: 1177
Rejestracja: pn 29 mar 2021, 14:11

Post autor: janusz59 »

Niniejszym posłusznie melduję wszystkim poszukiwaczom Spisów , że istnieją . W Polsce to nazwisko nosi 109 osób (wg nlp.actaforte.pl).

Pozdrawiam
Janusz
kkrasinski

Sympatyk
Legenda
Posty: 51
Rejestracja: pt 26 lip 2019, 22:40
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: kkrasinski »

(Nawet znam paru Spisów z Gliwic ;) ).

Jeśli chodzi o osoby, które zmarły gdzieś na polu albo pod lodem, albo jeszcze gdzie indziej, to jest sporo takich aktów. Można sobie przejść przez księgi i zobaczyć tych "nieznanych topielców" albo "jakichś podróżnych", czy zwykłych "nieznajomych z karczmy, przedstawił się Jan".

Natomiast jeśli chodzi o zmarłych na cholerę, to raczej ich normalnie chowano (co akurat mnie dziwi). Kiedyś przy indeksacji Brodnicy złapałem jakiś rocznik, gdzie było kilkakrotnie więcej zgonów niż zazwyczaj i całe strony zapisane "przyczyna: cholera". Zamiast standardowych 150-200 zgonów było coś 600-800.

Dodatkowo, jest też taka kwestia, że w tamtych czasach może i nie było zbyt wielu szpitali, ale były umieralnie :) Np. w Brodnicy, w dzielnicy Piaski był lazaret, który powszechnie nazywany był umieralnią i zwożono tam ludzi z pobliskich wsi i miasteczek. Zachowały się też pamiętniki lekarzy, którzy opowiadali jak jeszcze żywe ciała były obłażone przez szczury i zjadane, itp. ciekawostki.

Może warto sprawdzić, gdzie był najbliższy "szpital" dla Pańskiej miejscowości?
Kamil
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35480
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

@ "normalnie chowano" - tu się nie zgodzę. Cmentarze choleryczne (jak i inne epidemiczne) to nie mit. Czasem (często?) w postaci zbiorowej mogiły / kilku miejsc poza cmentarzem "zwykłym".
Nie wyklucza to pochówków np w już wcześniej istniejących grobach rodzinnych -nie twierdzę, że takich nie było, ale "raczej ich normalnie chowano" ..niekoniecznie.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
Małgorzata_Kulwieć

Sympatyk
Posty: 1841
Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Małgorzata_Kulwieć »

Mogę napisać co znajdowałam, na przykładzie parafii litewskich.
Zgony "choleryków" są normalnie wpisywane w księdze zmarłych. I niezależnie, czy zmarly był niemowlęciem, czy dorosłym. I bez względu na stan pochodzenia czy majątkowy.

Jeśli chodzi o zgony w sytuacji nie odnalezienia ciała, to mam takie dwa. Jedno, to utonięcie w bagnie, a drugie w rzece. Ciał nie odnaleziono. Akt zgonu wypisany na podstawie jakiejś decyzji urzędowej o podanym numerze.
Czyli domniemam iz było to sądowne uznanie za zmarłego.
Akurat te dwa akty dotyczyły dorosłych "urodzonych" i zapewne były potrzebne do spraw spadkowo majątkowych.
Jak by było w przypadku chłopów poddanych, nie wiem.
pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Janiszewska_Janka

Sympatyk
Adept
Posty: 1130
Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
Otrzymał podziękowania: 2 times

Post autor: Janiszewska_Janka »

Mariusz_Kmieciak pisze:Mam też kilka takich przypadków w sowim drzewie, że nie mogę się doszukać np. daty zgonu.
Ale i w księgach jest sporo luk... Tu brak kilku kart. Tam cały rocznik diabli wzięli.

Ale akurat z roku zarazy 1831 zapis się zachował i jest to niestety długa lista z całkiem szczegółowymi opisami.
Tylko, że spis tych zmarłych to będzie chyba jak sam go zrobię przepisując ze skanów.

Cóż... Jak ktoś wyjechał kiedyś ze swojej parafii to potem czasem ślad po nim ginął. I szukaj jego metryk nie wiadomo w której parafii.
Jeden taki zmarł w podróży to jego ciała nikt do domu już nie sprowadzał. Pochowali tam gdzie umarł.
O tym co zmarł w wojsku wiadomo tylko tyle ile zapisano w akcie ślubu wdowy po nim.

A ten co do Ameryki popłynął i kontakt się z nim urwał to przepadł jak kamień za wielką wodą.
Mam podobne sugestie.
Mój 3xpradziadek cieśla z zawodu pochował 2 dorosłych synów w 1825 r i "powtórną żonę" w czerwcu 1831 r, a następnie był świadkiem wielu pochówków z innym człowiekiem mającym zawód stolarza. Prawdopodobnie podjęli się robienia trumien do pogrzebów cholerycznych i ten mój pra...dziadek zmarł we wrześniu 1831 r na cholerę, ale wynikała ta wiadomość tylko z aktu zgonu kościelnego. Cywilne akty tej informacji nie zawierały.
Inna moja pra...oraz dwoje jej małych dzieci także zmarli na cholerę w czasie epidemii 1848 roku i sporządzano im normalne akty zgonu mimo iż zamieszkali w innej niż wcześniej parafii. Sądzę, że sporządzano akty zgonu, bo nie były to zgony aż tak gwałtowne by nie było czasu na pochówki tradycyjne. Mogły być i były cmentarze choleryczne, by zaniechano zwyczaju wygrzebywania trumien i kości zmarłych jak było wcześniej praktykowane. Nie wrzucano ich gromadnie do dołów, ale dokonywano katolickich pochówków.
W czasie indeksacji widziałam często, że występowały pochówki zmarłych w czasie pielgrzymek, żebraków i ludzi najmujących się do roboty w innych parafiach, a nieznanych bliżej miejscowej ludności.
Trzeba wziąć pod uwagę podawanie błędnych danych do sporządzanych aktów zgonu, bo wymagano zgłoszeń przez inne osoby, a te przekręcały dane.
Mój pra...dziadek młynarz z Brwinowa przeprowadził się do Rokitna, gdzie mieszkały jego córki z zięciami bo na starość stracił dzierżawę młyna w Brwinowie. Gdy zmarła pierwsza żona ożenił się ponownie w 1845 roku, ale ona zmarła w 1855 r i w tym czasie poumierali zięciowie, jedna z córek zatrudniła się w cukrowni Michałów i tam zmarła z kilkorgiem dzieci.
Wtedy ślad po moim 3Xpradziadku zaginął i nie mam jego aktu zgonu, a szukałam także w Warszawie gdzie mieszkali jego synowie i wnuki.
Skoro ten mój pra...urodził się w lutym 1779 roku, to był już starym człowiekiem w 1855 r, był młynarzem, a potem cieślą, ale przytłoczony wiekiem i zgonami najbliższych mógł gdzieś umrzeć anonimowo i śladu po nim nie widać.
Tak czasami bywa, że ludzie giną niekoniecznie z powodu panującej zarazy.

Pozdrawiam
Janka
Żegota_Jan

Sympatyk
Adept
Posty: 92
Rejestracja: wt 05 gru 2023, 19:25

Post autor: Żegota_Jan »

Witam,
W 1831 w parafiach, które badam (Wolbórz i Będków woj. łódzkie) również zostało zapisanych znacznie więcej zgonów niż w sąsiednich rocznikach. Choć nie ma potwierdzonej przyczyny tych około 200 "nadprogramowych" zgonów to przypuszczam, że była to cholera. Na przykład w niewielkiej wsi Wykno (kilkudziesięciu mieszkańców) w samym tylko sierpniu 1831 umierał prawie codziennie jeden człowiek. Wszystko było spisywane w metrykach, nie było dodatkowych spisów, choć to pewnie od księdza zależało. Odnośnie zgonów podróżnych to np. mój przodek, chłop z okolic Będkowa z nieznanych mi przyczyn zmarł w szpitalu w Rawie Maz. Takich, co znikają bez śladu też mam kilku, choć liczę na to, że gdzieś kiedyś coś znajdę to nadzieja jest niewielka...
Pozdrawiam,
Jan Żegota
jamiolkowski_jerzy

Sympatyk
Adept
Posty: 3178
Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24

Post autor: jamiolkowski_jerzy »

Z moich kwerend dotyczących Podlasia wynikają następujące wnioski:
1/do czasu wprowadzenia kodeksu Napoleona (tu w 1808 roku) wpisy zgonów nie były kompletne. Sporo -jeśli nie większość - po prostu nie zapisywano. I nie było zależne od stanu społecznego niby bieda, olbrzymia większość mieszkańców w moich parafiach to szlachta.
Dodatkowo w tamtych latach sporo chrztów a tym bardziej i zgonów nie zgłaszano w swojej parafii ale w sąsiedniej, gdzie było bliżej.
Po 1808 roku ja nie dostrzegam w moich parafiach jakiegokolwiek zjawiska obawy, nie rejestrowania zgonów z uwagi na epidemie. Co prawda w moich parafiach a badałem wszystkie metryki z udziałem Jamiołkowskich w ogóle nie zapisywano powodu zgonu to statystyka zapisów w księgach ewidentnie o epidemiach świadczy .
Zrobiłem statystykę zapisów wszystkich zdarzeń w historii parafii Sokoły.
Potwierdza ona zaistnienie wszystkich ówczesnych epidemii . W Sokołach były to lata:
1831 (229 zgonów podczas gdy średnia roczna to było około 150) , 1848 (223 zgony) 1855 (240) , 1873 (225) . Ciekawostka że śmiertelność na tę chorobę w Sokołach była bardzo duża w 1839 (225) a nie jak powszechnie w 1837 (w Sokołach wtedy było tylko 135 zgonów).
Lata epidemii ospy i dyfterytu tez da się odnotować w statystykach .
Niestety w żadnym przypadku nie znalazłem zapisu zgonu Jamiołkowskich z określeniem przyczyny (choroby) zgonu . Widać nie było takiego obligu który był przykładowo nieco wcześniej w metrykach zgonów w obwodzie białostockim.
Mariusz_Kmieciak

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 43
Rejestracja: śr 22 sie 2012, 08:20

Post autor: Mariusz_Kmieciak »

Janiszewska_Janka pisze: Tak czasami bywa, że ludzie giną niekoniecznie z powodu panującej zarazy.
Zdecydowanie... Więcej problemów wynika z migracji, których skutkiem było zerwanie więzi rodzinnych i związku obszarem pochodzenia.
Ludzie, którzy opuścili strony rodzinne często zaczynali w nowym świecie życie od zera. I to nie tylko ci co wyjechali za ocean. Ci co porzucili wieś by wyjechać do nowo powstających ośrodków przemysłowych (np. Łódź, Zagłębie Dąbrowskie) z czasem też stawali się odrębną rodziną. A potem człowiek ze zdziwieniem odkrywa, że ma rodzinę w Sosnowcu.

Mariusz
Janiszewska_Janka

Sympatyk
Adept
Posty: 1130
Rejestracja: sob 28 lip 2018, 05:34
Otrzymał podziękowania: 2 times

Post autor: Janiszewska_Janka »

SobczakGrzegorz pisze:Jak znam urzędy i urzędników, dla czystej biurokracji. Zaraportowałem wyżej i niech ktoś wyżej się martwi.
Grzegorz Sobczak
Jak wynika z artykułów publikowanych przez AP w czasie epidemii COVID prowadzono statystyki chorych na cholerę, ale raczej pod koniec XIX wieku:
to w Warszawie: https://archiwa.gov.pl/archiwum-pandemi ... -warszawa/
a w Łodzi tak wyglądało:
https://archiwa.gov.pl/archiwum-pandemi ... lsce-lodz/
a tu inne ciekawe informacje:
https://mck.krakow.pl/artykul/tesciowa- ... ca-cholera

pozdrawiam
Janka
mael

Sympatyk
Posty: 107
Rejestracja: sob 24 lis 2012, 22:36

Post autor: mael »

W :https://dbs.ossolineum.pl/kzc/view_fond.php można znaleźć informacje na temat epidemii cholery, jak miała miejsce w 1831 roku w podprzemyskiej wsi Żurawica.
Najpierw pojawiła się w Buszkowicach, gdzie 6 czerwca zachorowały cztery osoby. Przemyski Urząd Cyrkularny wysyła tam doktora oraz nakazuje izolować chorych i utrzymywać czystość w chałupach. W Żurawicy pierwsze przypadki pojawiły się 13 czerwca 1831 roku. Dominium dowiedziawszy się o chorobie natychmiast wysyła pismo do Przemyskiego Urzędu Cyrkularnego :„Dominium wszystkim ludziom chorującym wyznaczyło picie gorącej herbaty z mięty, ogrzewanie nóg i brzucha i nacieranie suknem, nakazało na czystym powietrzu w stodole leżeć i ciepło się trzymać. Chorzy opowiadają, że nagle z sił opadają, wymiotują i mają biegunkę, tak przez 12 godzin. Przy tym słabną i straszne pieczenie pod sercem mają, lecz to po mału przemija po 48 godzinach i człowiek z wolna do sił i przytomności przychodzi albo umiera (…). Już od 13 czerwca Dominium prowadzi dokładną dokumentacje przebiegu epidemii:„ ile którego dnia, miesiąca
i roku ludzi zachorowało w chorobie cholera morowa od dnia 13 czerwca. Na wiadomość tudzież przy tym uwagi jakie środki w tej chorobie pomocne były a które szkodliwe.”
Pierwszy wpis pochodził z 14 czerwca i dotyczył Maryny Boryłowej, lat 34, żony ogrodnika: „miała raptowne wymioty, biegunkę, ból wielki brzucha i mdłości. Przyszła do zdrowia. Leczona była miętą gorącą do picia, okładami brzucha i piła zioła i kamforę. W tym domu więcej nikt nie zachorował”.
15 czerwca odnotowano pierwszą ofiarę śmiertelną. Był to Jacek Napora: kmieć, lat 70 mający, paralityk, zachorował w nocy na wymioty, biegunkę, mdłości. Miał się zarazić, gdy w Przemyślu 3 garnce jęczmienia sprzedawał i od nich do domu pieniądze przyniósł. Umarł, chociaż ten sam ratunek miał co powyżej (…)”
Dane zapisywane w tabeli, początkowo zawierały dokładne informacje na temat stanu chorego i sposobu leczenia, po kilku dniach, kiedy chorych przybywało, zapisy ograniczono do nazwiska chorego i suchej informacji – ozdrowiał lub umarł.
Po 25 czerwca epidemia zaczęła przygasać. Ostatni wpis z numerem 113 pochodzi z 25 czerwca, dotyczy Antoniego Tabaki, mężczyzna niestety zmarł.
Według tego wykazu zmarło 30 osób. Niestety nie mogę porównać z aktami zgonów, bowiem zniknęły one ze strony archiwum w Przemyślu a w Szukaj w archiwach ich nie ma.
Pozdrawiam Marta.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Poszukuję zasobów, informacji”