Sroczyński_Włodzimierz pisze:Jestem gorącym zwolennikiem, a wręcz (swego czasu?) propagatorem tego i zbliżonych źródeł.
Także w Warszawie (choć tu akurat, skala może przerazić na początek)
Przy ww jednak...Grunwald z obocznościami - to nie było / nie jest rzadkie nazwisko."
Dokładnie. Mam dziesiątki tropów, ale nie są na razie powiązane. Zapisuje je sobie bo może do któregoś z nich będzie okazja wrócić gdy pojawią się nowe fakty.
Nie wiem wciąż w jakiej parafii był chrzczony rzeczony Aleksander Grunwald i nawet czy był ewangelikiem.
Zajrzalem więc na chybił trafił - rok 1843 - Księgi metrykalne parafii rzymskokatolickiej św. Andrzeja w Warszawie.
I tam znowu jakiś Fryderyk Edward Gronwald mieszkający na ulicy Krochmalnej chrzci syna. Ale czy ma coś wspólnego z moją Babcią Janiną (wkrótce) Grunwald, która będzie mieszkała na tej samej ulicy powiedzmy 80 lat poźniej? Nie sądzę, ale... zawsze jest taka możliwość. BTW. Wyszła za mąż w 1927 i mieszkała później na Żelaznej, skąd musiała uciekać z dziećmi poza Warszawę gdy powstawało żydowskie getto.
Więc to kolejny sznureczek bez powiązania. I tak można wertować rok po roku, parafię po parafii, aż się w końcu coś znajdzie. Tylko wolnego czasu teraz jak na lekarstwo. W każdym razie dziękuję wszystkim za duchowe wsparcie w poszukiwaniach.
edit:
No i nieświadomie powieliłem niesprawdzoną wiadomość od Ojca, że Babcia Janina mieszkała przed ślubem na Krochmalnej (może tak być ale pewnie krótko) a tu z aktu małżeństwa wychodzi czarno na białym, że jednak przed ślubem przy rodzicach na Młynarskiej. Ale, że dziadek mieszkał na Żelaznej to się zgadza. I skoro dziadek był Ewangelikiem to i duża szansa, że pradziadek i prapradziadek też.
https://skanoteka.genealodzy.pl/index.p ... 3&zoom=1.5