Przechowywanie: przedmioty (nie dokumenty, nie fotografie)
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Przechowywanie: przedmioty (nie dokumenty, nie fotografie)
Moje doświadczenia nie pozwalają na sensowne odpowiedzi na pytania "jak traktować pamiątki po przodkach". A pojawiają się takie, także w moim kierunku adresowane. Nie mam większego problemu z odpowiedzią "nie wiem, nie pomogę w decyzji" ale może dobrze byłoby odesłać, w tym do zbiorowej mądrości?
Wydaje mi się, że nie jest prostym znalezienie jakiejś ogólnej formuły równowagi pomiędzy eksponowaniem, umożliwieniem kontaktu a zachowaniem, bezpieczeństwem.
Czasem decyzje o schowaniu (np oddaniem do depozytu muzealnego ze świadomością, że idzie do głębokich magazynów) jest chyba usprawiedliwiona, czasem wręcz odwrotnie: wystawienie na spore ryzyka utraty i pewność powolnego zniszczenia, nie wstrzymuje przed ekspozycją, możliwością kontaktu.
Macie jakieś rady?
Ja chyba jedynie przy jednym bym się upierał: opisywać.
Wydaje mi się, że nie jest prostym znalezienie jakiejś ogólnej formuły równowagi pomiędzy eksponowaniem, umożliwieniem kontaktu a zachowaniem, bezpieczeństwem.
Czasem decyzje o schowaniu (np oddaniem do depozytu muzealnego ze świadomością, że idzie do głębokich magazynów) jest chyba usprawiedliwiona, czasem wręcz odwrotnie: wystawienie na spore ryzyka utraty i pewność powolnego zniszczenia, nie wstrzymuje przed ekspozycją, możliwością kontaktu.
Macie jakieś rady?
Ja chyba jedynie przy jednym bym się upierał: opisywać.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
AdamKrawczyk

- Posty: 109
- Rejestracja: ndz 06 lut 2011, 13:21
Witam .Mam eksponowaną pamiątkę po przodkach . To jest ul pszczeli zwykły warszawski . Otrzymałem go od babci ze strony mamy . Wiek pamiątki , babcia brała ślub w 1931.Jej słowa ; przecież babka mieli pszczoły . Nie wiem kogo miała na myśli ,czy jej teściową , czy faktycznie babkę . Pozdrawia Adam K.
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Nie znam możliwości/warunków, więc tak w ciemno, kierunkowo:
Trzymasz zakonserwowany "na strychu" pod przykryciem i od wielkiego dzwonu do potomnych wychodzi?
Czy wręcz odwrotnie?
W stylu: na codziennej ścieżce, widoczne, dostępne - tak by każdy mógł dotknąć, zagadnąć, dopytać, żyć w najbliższym otoczeniu bardzo widocznego elementu tradycji (choć sprzyja to szybszemu zniszczeniu)?
A może jest w użyciu? Pewnie nie, bo chyba opalanie by nie wystarczyło, wymieniać pewnie trzeba z ochrony biologicznej...nie znam się:) dywaguję
Trzymasz zakonserwowany "na strychu" pod przykryciem i od wielkiego dzwonu do potomnych wychodzi?
Czy wręcz odwrotnie?
W stylu: na codziennej ścieżce, widoczne, dostępne - tak by każdy mógł dotknąć, zagadnąć, dopytać, żyć w najbliższym otoczeniu bardzo widocznego elementu tradycji (choć sprzyja to szybszemu zniszczeniu)?
A może jest w użyciu? Pewnie nie, bo chyba opalanie by nie wystarczyło, wymieniać pewnie trzeba z ochrony biologicznej...nie znam się:) dywaguję
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Dzień dobry,
Ciekawy temat.
Mam ten problem, dużo pamiątek po przodkach, mebli jeszcze XIX-wiecznych, sreber, albumów o dużych rozmiarach, jedwabne kimono, jedwabne narzuty, serwery haftowane inicjałami jeszcze z początku XX wieku.
Co mogłabym z tym zrobić, żeby po mnie te pamiątki nie zostały wyrzucone?
Handlować tym nie będę umiała.
Czasem myślę ze smutkiem, że całe życie o to dbałam a teraz nie wiem komu to przekazać.
Serdeczności,
Bożenna
Ciekawy temat.
Mam ten problem, dużo pamiątek po przodkach, mebli jeszcze XIX-wiecznych, sreber, albumów o dużych rozmiarach, jedwabne kimono, jedwabne narzuty, serwery haftowane inicjałami jeszcze z początku XX wieku.
Co mogłabym z tym zrobić, żeby po mnie te pamiątki nie zostały wyrzucone?
Handlować tym nie będę umiała.
Czasem myślę ze smutkiem, że całe życie o to dbałam a teraz nie wiem komu to przekazać.
Serdeczności,
Bożenna
-
AdamKrawczyk

- Posty: 109
- Rejestracja: ndz 06 lut 2011, 13:21
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Dziękuję.
Czyli - przedmiot nadal pracuje. Jest używany i "konserwowany" jak każdy inny pracujący. Odróżnia go od reszty podobnych - wiedza, że jest w rodzinie od pokoleń. Nikt pewnie nie puka, głaszcze, wącha czy co tam jeszcze z artefaktami się robi z bliska - skoro zasiedlony:)
Czyli - przedmiot nadal pracuje. Jest używany i "konserwowany" jak każdy inny pracujący. Odróżnia go od reszty podobnych - wiedza, że jest w rodzinie od pokoleń. Nikt pewnie nie puka, głaszcze, wącha czy co tam jeszcze z artefaktami się robi z bliska - skoro zasiedlony:)
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
Rebell_Cieniewska_Grażyna

- Posty: 595
- Rejestracja: pt 18 sie 2006, 20:18
- Lokalizacja: Elbląg
- Podziękował: 5 times
- Otrzymał podziękowania: 5 times
Podobnie jak Bożennę ogarniają mnie wątpliwości co dalej z pamiątkami po przodkach. Trochę z XIX wieku książek, gobelin (taki typu arras) - u mnie na ścianie, z tego okresu zegar, który jeśli wisi trochę krzywo to się nie spóźnia, albumy ze zdjęciami te z początku XX wieku (robione jeszcze na szklanych negatywach), kilkanaście starszych zdjęć. Stolik na jednej nodze, naczynia, srebrne sztućce, pudła podróżne większe i mniejsze. Albumy z pocztówkami i widokówkami z początku XX wieku.
Pasja (tak to się chyba nazywa) czyli ukrzyżowany Chrystus a pod krzyżem figury Marii i Magdaleny stojący na postumencie z szufladką.
W większości przyjechały z Kresów.
Czas biegnie, skłoniłeś mnie Włodku tym tematem do głębszego przemyślenia kwestii.
Pasja (tak to się chyba nazywa) czyli ukrzyżowany Chrystus a pod krzyżem figury Marii i Magdaleny stojący na postumencie z szufladką.
W większości przyjechały z Kresów.
Czas biegnie, skłoniłeś mnie Włodku tym tematem do głębszego przemyślenia kwestii.
Moje nazwiska - Rebell, Cieniewski, Oleśniewicz, Łojko, Piotrowski.
Moje miejscowości - Subkowy, Nowogródek (na Kresach), Berest/Piorunka, okolice Częstochowy, Palikije.
Moje miejscowości - Subkowy, Nowogródek (na Kresach), Berest/Piorunka, okolice Częstochowy, Palikije.
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Spóźnia się, czyli jest używany.
Mnie bardziej zmartwił nie stan, a różnica zdań co do pochodzenia zegarka. Jednej z bardzo nielicznych pamiątek i jak się okazało: nie ma pewności po kim.
Stąd mój jedyny twardy postulat - opisujmy. To co jest "oczywiste" teraz, za dwie-trzy dekady może być niepewne, dyskusyjne.
Jak, gdzie przechowywany zegar(ek) ma znaczenie. Ale chyba większe - wiedza o nim: kto, skąd, kiedy, w jakich okolicznościach.
Mnie bardziej zmartwił nie stan, a różnica zdań co do pochodzenia zegarka. Jednej z bardzo nielicznych pamiątek i jak się okazało: nie ma pewności po kim.
Stąd mój jedyny twardy postulat - opisujmy. To co jest "oczywiste" teraz, za dwie-trzy dekady może być niepewne, dyskusyjne.
Jak, gdzie przechowywany zegar(ek) ma znaczenie. Ale chyba większe - wiedza o nim: kto, skąd, kiedy, w jakich okolicznościach.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
- Małgorzata_Kulwieć

- Posty: 1841
- Rejestracja: czw 16 lut 2012, 16:51
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Trochę Wam zazdroszczę. W moim domu pamiatek po przodkach wiele nie ma. Rodzina mieszkała w Warszawie (w centrum) w czasie II wojny i okupacji. Większość uległa zniszczeniu.
Pozostał jedynie album ze zdjęciami wydobytymi z ruin zbombardowanego domu, zegarek (cebula) po pradziadku i lorgnon po prababci. Aaaa i podręcznik do gramatyki łacińskiej z 1817 po którymś z praprzodków (nawet nie wiem po którym, wiem tylko z jakiej linii rodzinnej). I to wszystko, niestety.
Zdjęcia są w ciągłym użyciu, bo oglądane, choć ostatnio częściej pokazuję skany, a nie oryginały. A podręcznik, zegarek i lorgnon schowane w pudełku i opisane, czekają sobie na ... spadkobierczynię, która na szczęście jest zainteresowana.
Pozostał jedynie album ze zdjęciami wydobytymi z ruin zbombardowanego domu, zegarek (cebula) po pradziadku i lorgnon po prababci. Aaaa i podręcznik do gramatyki łacińskiej z 1817 po którymś z praprzodków (nawet nie wiem po którym, wiem tylko z jakiej linii rodzinnej). I to wszystko, niestety.
Zdjęcia są w ciągłym użyciu, bo oglądane, choć ostatnio częściej pokazuję skany, a nie oryginały. A podręcznik, zegarek i lorgnon schowane w pudełku i opisane, czekają sobie na ... spadkobierczynię, która na szczęście jest zainteresowana.
pozdrawiam
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
Małgorzata_Kulwieć
Szukam wszelkich informacji o: wszystkich Kulwiec(i)ach; Babińskich i Steckich z Lubelszczyzny, Warszawy, Włocławka i Turku; Sadochach i Knapach z okolic Mińska Maz.
-
Rebell_Cieniewska_Grażyna

- Posty: 595
- Rejestracja: pt 18 sie 2006, 20:18
- Lokalizacja: Elbląg
- Podziękował: 5 times
- Otrzymał podziękowania: 5 times
Tak Włodku opisywanie przedmiotów jest bardzo ważne a zdjęć jeszcze ważniejsze.
Niestety co do niektórych z posiadanych przedmiotów nie mam pewności do kogo należały, do rodziny pradziadka, czy może do prababci a może nawet trzeba by wpisywać 2xpra.
Z Warszawy, tak jak i Ty Małgosiu, mam bardzo niewiele - książkę ogrodniczą należącą do pradziadka, która z nim zjeździła całą Ukrainę, album ze zdjęciami i jeden egzemplarz satyrycznego pisemka z dość frywolnymi zdjęciami i wierszykami. Tyle ocalało w zakopanej w piwnicy walizce.
Niestety co do niektórych z posiadanych przedmiotów nie mam pewności do kogo należały, do rodziny pradziadka, czy może do prababci a może nawet trzeba by wpisywać 2xpra.
Z Warszawy, tak jak i Ty Małgosiu, mam bardzo niewiele - książkę ogrodniczą należącą do pradziadka, która z nim zjeździła całą Ukrainę, album ze zdjęciami i jeden egzemplarz satyrycznego pisemka z dość frywolnymi zdjęciami i wierszykami. Tyle ocalało w zakopanej w piwnicy walizce.
Moje nazwiska - Rebell, Cieniewski, Oleśniewicz, Łojko, Piotrowski.
Moje miejscowości - Subkowy, Nowogródek (na Kresach), Berest/Piorunka, okolice Częstochowy, Palikije.
Moje miejscowości - Subkowy, Nowogródek (na Kresach), Berest/Piorunka, okolice Częstochowy, Palikije.
- Tomasz_Lenczewski

- Posty: 2246
- Rejestracja: ndz 26 wrz 2010, 14:41
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
- Kontakt:
Znam domy pełne większych i mniejszych pamiątek. Tych uratowanych z pożogi i z odzysku po 1945 r. Nierzadko wykupionych od obcych osób trzecich. Wiszą przeważnie w pokojach bądź salonach. Choć wiele rodów starych sprzedało swe pamiątki po 1990 r. kiedy odzyskało je z depozytu muzealnego albo oddało do archiwum z różnych powodów. Również z braku zainteresowania młodszego pokolenia. Ale znam także przypadek z rodziny obecnego premiera, która odziedziczone pamiątki po Józefie Tusku oddała na aukcję.i Wybuchło z tego powodu medialne zamieszanie. W końcu pamiątki wycofano. Choć nie wszystkie, bowiem skrzypce sprzedały się.
- Grunwald_Andrzej

- Posty: 74
- Rejestracja: ndz 21 sty 2024, 22:49
Re: Przechowywanie: przedmioty (nie dokumenty, nie fotografi
Dokładnie tak! Moich rodziców jeszcze udało mi się namówić by poopisywali zdjęcia, które znają. Problem był ze zdjęciami, których nawet oni nie pamiętali. Podobnie ze zdjęciami, które trafiły do nas po śmierci dalszych członków rodziny. Ale jedna osoba z rodziny wiedziała jakie to ważne i opisywała zdjęcia.Sroczyński_Włodzimierz pisze: Ja chyba jedynie przy jednym bym się upierał: opisywać.
A takie opisy zawierać mogą cenną wiedzę, także życiową.
No bo na przykład na odwrocie jej zdjęcia z nieznajomym mężczyzną przeczytałem:
"1923 z narzeczonym. Zdjęcie to jak miałam 20 lat a narzeczony Piotr 29l. Byłam naiwna. Po 4 latach naszej znajomości i zacnego człowieka, który mnie kochał zerwałam bo brat Edmund nie chciał takiego szwagra. Zlamałam mu życie, niedługo zachorował i zmarł. wzięłam tę winę na siebie (..) naiwna byłam. Wierzyłam rodzinie."
Mam też np. beret - pasiak w którym dziadek wrócił z obozu Mauthauzen, albo czery czy pięć obfitych pukli włosów z napisem ."nasze włosy". I co mam z nimi zrobić?
Andrzej Grunwald
w obecnym obszarze zainteresowań: wsie Załuski/Zawady i nazwiska Grunwald/Dürr/Lange
w obecnym obszarze zainteresowań: wsie Załuski/Zawady i nazwiska Grunwald/Dürr/Lange
- Tadeusz_Wysocki

- Posty: 1058
- Rejestracja: pt 23 lut 2007, 10:23
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Re: Przechowywanie: przedmioty (nie dokumenty, nie fotografi
Tomasz ma rację, taka wizyta u przyjaciół w domu pełnym większych i mniejszych pamiątek była p. 20 lat temu inspiracją powstania strony GA.PA www.narodowa.pl - to wszystko po to, żeby te bezcenne pamiątki (nie chodzi o wartość materialną, chodzi o dodane rodzinne wspomnienie) nie uleciały w niebyt, czas tak szybko ucieka, skany mogą być, ale nie muszą - fotki można zrobić komórką, i po prostu na tej stronie "Dodać Eksponat" - i to wszystko, dla zachęty dodam coś z krainy jazzu, oto Kurt Elling i jego Nature Boy: https://www.youtube.com/watch?v=iXprs8-U5nA oraz ten sam utwór wykonywane przez Nat King Cola: https://www.youtube.com/watch?v=Iq0XJCJ1Srw
-
pstrzel

- Posty: 382
- Rejestracja: pn 10 lut 2020, 01:46
- Lokalizacja: Utah, USA
- Otrzymał podziękowania: 2 times
Re: Przechowywanie: przedmioty (nie dokumenty, nie fotografi
Posiadam skrzypce po dziadku, który zmarł jak miałem 3 miesiące. Ale tak właściwie to skrzypce po uciekających Niemcach. Muszę ze wstydem przyznać, że ktoś z naszej generacji zaniedbał i skrzypce były poważnie uszkodzone przez dzieci. Moja mama płakała nad ich stanem ale są już profesjonalnie naprawione... Jest to niemiecka "kopia" Stradivariusa z drugiej połowy XIX wieku. Mama już po 80-tce, a u nas nikt nie gra i tak właściwie nie ma kto grać, a na instrumencie trzeba grać. Narazie schowane. Tamte dzieci już dorosły, ale czy tak naprawdę?
- Tadeusz_Wysocki

- Posty: 1058
- Rejestracja: pt 23 lut 2007, 10:23
- Lokalizacja: Warszawa
- Kontakt:
Re: Przechowywanie: przedmioty (nie dokumenty, nie fotografi
To są pamiątki, które trzeba ze schowania odkryć dla innych, one mówią, one krzyczą o zachowanie pamięci o nich, one też mają prawo do życia:
https://narodowa.pl/dzial/rzezby-przedmioty/
https://narodowa.pl/dzial/rzezby-przedmioty/