Mąż kuzynem :) - genealogiczne odkrycia
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie
-
Serotoninka

- Posty: 499
- Rejestracja: ndz 05 gru 2021, 09:34
Mąż kuzynem :) - genealogiczne odkrycia
Najpierw badałam dzieje swoich wstępnych. Z czasem zapragnęłam, aby moje dzieci miały zrobione drzewo ich wszystkich przodków, więc zajęłam się rodziną męża. I pewnego dnia okazało się że... ja i mąż mamy wspólnych przodków! Jego 6x pradziadkowie i moi 4 x pradziadkowie to te same osoby, co ustaliłam w sposób praktycznie pewny. A poznaliśmy się na studiach w zupełnie innym mieście niż to, z którego pochodzili nasi przodkowie. Ale fakt, że obie rodziny w niektórych liniach przodków związane były z szeroko pojętymi okolicami jednego miasta.
Ciekawa jestem Waszych doświadczeń. Jak często takie odkrycia dotyczą współczesnych małżeństw. Czy nasza historia jest szczególna, czy jednak, gdy się dobrze i dostatecznie głęboko wniknie, to takie historie się całkiem często pojawiają? Podzielcie się proszę Waszymi tego rodzaju odkryciami!
Serdecznie pozdrawiam
Ola
Ciekawa jestem Waszych doświadczeń. Jak często takie odkrycia dotyczą współczesnych małżeństw. Czy nasza historia jest szczególna, czy jednak, gdy się dobrze i dostatecznie głęboko wniknie, to takie historie się całkiem często pojawiają? Podzielcie się proszę Waszymi tego rodzaju odkryciami!
Serdecznie pozdrawiam
Ola
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Mąż kuzynem :) - genealogiczne odkrycia
poszukaj wątków o ubytku przodków
Albo wyjątkowo niechętnie ludzie dzielą się informacjami, albo są jakieś inne powody (np bardzo nierównomierne rozłożenie zjawiska?)
Udokumentowanych ubytków jest znacznie mniej niż "powinno być", tj niż wynika z analiz, teorii demograficznych. "Od góry dedukcją patrząc" to statystycznie - prawie każdy "na naszych terenach" powinien (i nawet nie w jednym przypadku, tj nie w jeden linii) mieć na przestrzeni 8 pokoleń. Zakładając, że w miarę równomiernie to zjawisko jest rozłożone.
Pomijam biologiczne, tylko o "papierowych" relacjach mowa.
Dla mnie to "jest znacznie rzadziej niż 'powinno być'"- jedna z największych zagadek (również w zakresie "dlaczego nie ma opracowań szeroko badąjących zagadnienie).
Samo to, że u Ciebie nie ma, u dzieci jest (i Cię zaskoczyło) o czymś świadczy:) Dziwne, że nie ma u Ciebie. Masz pełny wywód przodków w ilu pokoleniach?
Albo wyjątkowo niechętnie ludzie dzielą się informacjami, albo są jakieś inne powody (np bardzo nierównomierne rozłożenie zjawiska?)
Udokumentowanych ubytków jest znacznie mniej niż "powinno być", tj niż wynika z analiz, teorii demograficznych. "Od góry dedukcją patrząc" to statystycznie - prawie każdy "na naszych terenach" powinien (i nawet nie w jednym przypadku, tj nie w jeden linii) mieć na przestrzeni 8 pokoleń. Zakładając, że w miarę równomiernie to zjawisko jest rozłożone.
Pomijam biologiczne, tylko o "papierowych" relacjach mowa.
Dla mnie to "jest znacznie rzadziej niż 'powinno być'"- jedna z największych zagadek (również w zakresie "dlaczego nie ma opracowań szeroko badąjących zagadnienie).
Samo to, że u Ciebie nie ma, u dzieci jest (i Cię zaskoczyło) o czymś świadczy:) Dziwne, że nie ma u Ciebie. Masz pełny wywód przodków w ilu pokoleniach?
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
Serotoninka

- Posty: 499
- Rejestracja: ndz 05 gru 2021, 09:34
Temat ubytku przodków jest mi oczywiście znany. Do poziomu 5x pradziadków mam znalezionych wszystkich przodków i na poziomie tego pokolenia i później jest to na 100% 128+64+32+16+8+2 różnych osób. Zdarzają się wśród nich historie, że małżonkowie są dalszymi kuzynami, że np. małżeństwo 4-krotnych pradziadków miało wspólnych swoich pradziadków. Do tej pory wytropiłam dwa takie przypadki. Ale nie wszystkie linie pociągnęłam jeszcze maksymalnie daleko, więc być może coś jeszcze wyjdzie z czasem. I to mnie w ogóle nie szokuje, skoro to chłopskie rodziny, które żyły przez pokolenia w jednym rejonie. No ale wspólni przodkowie z mężem mnie jednak zaskoczyli, tzn. nie był to jakiś totalny szok, ale po prostu historia, którą uznałam za ciekawą 
Pozdrawiam
Ola
Pozdrawiam
Ola
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Jeśli masz 128 na 7 poziomie to właśnie jest "dziwne".
" I to mnie w ogóle nie szokuje, skoro to chłopskie rodziny, które żyły przez pokolenia w jednym rejonie."
Widać, jednak - nie.
128 - pełny zestaw.
A ubytek nie "w chłopskiej siedzącej na miejscu" a w okolicach XXI wieku. Dzieci nie 128 mają, mniej - tak?
Więc nie sztymuje z tym "jak wszyscy wiemy nikt nie wyjeżdżał to krosowali się na potęgę" wręcz odwrotnie z takiego anegdotycznego wynika
" I to mnie w ogóle nie szokuje, skoro to chłopskie rodziny, które żyły przez pokolenia w jednym rejonie."
Widać, jednak - nie.
128 - pełny zestaw.
A ubytek nie "w chłopskiej siedzącej na miejscu" a w okolicach XXI wieku. Dzieci nie 128 mają, mniej - tak?
Więc nie sztymuje z tym "jak wszyscy wiemy nikt nie wyjeżdżał to krosowali się na potęgę" wręcz odwrotnie z takiego anegdotycznego wynika
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
Patrymonium

- Posty: 923
- Rejestracja: śr 18 sty 2023, 17:49
- Lokalizacja: Kielce
Bardzo ciekawy temat. Ja w obrębie tego zagadnienia chciałbym skupić uwagę na wątku praktycznym wynikającym z tego. Mianowicie jak w świetle genetyki przedstawia się stan zdrowia potomstwa z takich związków? Czy pomimo nieświadomości pokrewieństwa występującego w przeszłości dokonują się jakieś obciążenia genetyczne?
W genealogii genetycznej jest temat o małżeństwach krewniaczych.I tam piszą ( w co osobiście wątpię),że ryzyko obciążeń jest niby tylko wyższe o 2% od potomstwa z małżeństw niekrewniaczych
https://www.genealogiagenetyczna.com/20 ... a.html?m=1
W genealogii genetycznej jest temat o małżeństwach krewniaczych.I tam piszą ( w co osobiście wątpię),że ryzyko obciążeń jest niby tylko wyższe o 2% od potomstwa z małżeństw niekrewniaczych
https://www.genealogiagenetyczna.com/20 ... a.html?m=1
Marian
,,O Clavis David et sceptrum domus Israël; qui áperis, et nemo claudit; claudis, et nemo áperit".
,,Scabellum pedum tuorum".
,,O Clavis David et sceptrum domus Israël; qui áperis, et nemo claudit; claudis, et nemo áperit".
,,Scabellum pedum tuorum".
-
Sroczyński_Włodzimierz

- Posty: 35480
- Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
- Lokalizacja: Warszawa
- Otrzymał podziękowania: 1 time
To jest mit - tj w rozumieniu "to musi prowadzić do chorób dziedzicznych , zgonów, niepełnosprawności", a literatury naukowej na ten temat sporo. Zdarzenia musiałyby być wielokrotne, dotyczyć bliskiego pokrewieństwa i grup, w których jest co "utrwalać".
...no i nie wszystkie utrwalałyby negatywne cechy, w drugą stronę też działa:)
a świadomość/nieświadomość nie rzutuje:)
pisałem o ośmiu pokoleniach, można i dla siedmiu badać - sprawdźcie.
Chyba teoretycznie i w siedmiu pokoleniach wstecz urodzony w XX wieku "na naszych terenach" winien mieć większą szansę na ubytek przodków niż szansę na brak takiego ubytku. W ośmiu (z tego co kojarzę) to powyżej 90% powinno być. więc w siedmiu więcej niż połowa?
A jakoś, zdaje się, że nie działa...znaczy się - jakieś założenie widać jest niespełnione.
...no i nie wszystkie utrwalałyby negatywne cechy, w drugą stronę też działa:)
a świadomość/nieświadomość nie rzutuje:)
pisałem o ośmiu pokoleniach, można i dla siedmiu badać - sprawdźcie.
Chyba teoretycznie i w siedmiu pokoleniach wstecz urodzony w XX wieku "na naszych terenach" winien mieć większą szansę na ubytek przodków niż szansę na brak takiego ubytku. W ośmiu (z tego co kojarzę) to powyżej 90% powinno być. więc w siedmiu więcej niż połowa?
A jakoś, zdaje się, że nie działa...znaczy się - jakieś założenie widać jest niespełnione.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
-
Serotoninka

- Posty: 499
- Rejestracja: ndz 05 gru 2021, 09:34
Tak, te do poziomu 128 mam komplet dwa ubytki u mnie w drzewie są wyżej. Pierwszy na poziomie 6x pradziadków.Sroczyński_Włodzimierz pisze: Widać, jednak - nie.
128 - pełny zestaw.
128 też jeszcze mają. Ten ubytek u nich jest na tym poziomie, gdzie teoretycznych przodków jest 512.Sroczyński_Włodzimierz pisze:
A ubytek nie "w chłopskiej siedzącej na miejscu" a w okolicach XXI wieku. Dzieci nie 128 mają, mniej - tak?
No z dziećmi naszymi wszystko okPatrymonium pisze:Bardzo ciekawy temat. Ja w obrębie tego zagadnienia chciałbym skupić uwagę na wątku praktycznym wynikającym z tego. Mianowicie jak w świetle genetyki przedstawia się stan zdrowia potomstwa z takich związków? Czy pomimo nieświadomości pokrewieństwa występującego w przeszłości dokonują się jakieś obciążenia genetyczne?
W genealogii genetycznej jest temat o małżeństwach krewniaczych.I tam piszą ( w co osobiście wątpię),że ryzyko obciążeń jest niby tylko wyższe o 2% od potomstwa z małżeństw niekrewniaczych
https://www.genealogiagenetyczna.com/20 ... a.html?m=1
Natomiast z racji posiadania wśród przodków hutników szkła nawiązałam kontakty z kilkorgiem innych potomków hutników, powiązanych z moimi. To było niesamowite środowisko, bardzo hermetyczne, gdzie w zasadzie każdy z każdym jakoś był powiązany. I słyszałam od nich o przypadkach osób z obciążeniami w ich rodzinach.
Pozdrawiam
Ola
-
jamiolkowski_jerzy

- Posty: 3178
- Rejestracja: śr 28 kwie 2010, 19:24
- Otrzymał podziękowania: 1 time
Może nie dokładnie tak ale mam podobny przykład . Z małżonką mamy wspólnych przodków. Po matce z Andruków (kiedyś nazywano ich Mogilewscy) brat 3X mojego pradziada Szymona Jan pojął za żonę Franciszkę Deniszewską vel Dzieniszewską (ale pisali ich zamiennie Frątczak) Ta z kolei jest 4X prababką mojej małżonki .
Tak się składa że pisałem to kiedyś na genealodzy pl ,stąd niejako gotowcem wklejam ten link
https://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopi ... 973d.phtml
Tak się składa że pisałem to kiedyś na genealodzy pl ,stąd niejako gotowcem wklejam ten link
https://genealodzy.pl/PNphpBB2-viewtopi ... 973d.phtml
-
Schroeder_Robert

- Posty: 30
- Rejestracja: ndz 09 cze 2024, 03:34
Hello Ola,
For the past 300 to 400 years, my ancestors lived in two very rural villages about 60 kilometers west of Białystok. Most of the villages seem to have had 100 residents or less over this period of time. So, it seems very likely that people would end up marrying not-to-distant cousins.
My grandparents for example had to get a dispensation from the church in order to marry as they had a common ancestor – a great-grandparent or great-great-grandparent. (I still haven’t been able to find this person, but I keep trying! I suspect it was someone named Kostro, as my grandfather’s mothers’ maiden name was Kostro and my grandmother has two great-grandparents whose names were Kostro.) Here is a link to the document https://metryki.genealodzy.pl/index.php ... 15-016.jpg
I also have ancestors 7 generations back (Wawrzyniec Pruszyński, born 1721 and Franciszka Gierałtowska, born 1707) who had two children, one of whom was an ancestor of my great-grandfather and the other who was an ancestor of my great-grandmother.
All that being said, I feel relatively healthy and sane. Relatively is the keyword.
Robert Schroeder
For the past 300 to 400 years, my ancestors lived in two very rural villages about 60 kilometers west of Białystok. Most of the villages seem to have had 100 residents or less over this period of time. So, it seems very likely that people would end up marrying not-to-distant cousins.
My grandparents for example had to get a dispensation from the church in order to marry as they had a common ancestor – a great-grandparent or great-great-grandparent. (I still haven’t been able to find this person, but I keep trying! I suspect it was someone named Kostro, as my grandfather’s mothers’ maiden name was Kostro and my grandmother has two great-grandparents whose names were Kostro.) Here is a link to the document https://metryki.genealodzy.pl/index.php ... 15-016.jpg
I also have ancestors 7 generations back (Wawrzyniec Pruszyński, born 1721 and Franciszka Gierałtowska, born 1707) who had two children, one of whom was an ancestor of my great-grandfather and the other who was an ancestor of my great-grandmother.
All that being said, I feel relatively healthy and sane. Relatively is the keyword.
Robert Schroeder