1. Nie było oficjalnej informacji o dacie wykonania stracenia w niemieckich dokumentacjach.Sroczyński_Włodzimierz pisze:A dlaczego potajemnie? Tzn na czym opierasz pomysł, że to jakaś tajemnica była?
2. Rodzina nie wiedziała, co stało się z Mieczysławem. Udzielano informacji, że został przewieziony do innego więzienia. Krążyła tylko nieoficjalna informacja, że został powieszony.
2. Dane podawane przez Robotników były niepełne (bazujące zapewne na grypsach od więźniów z informacją o straconych współwięźniach). Grypsy kursowały (mam nawet 1 w domu)
3. Nie wyobrażam sobie, że Niemcy oficjalnie wysyłali do parafii polskich robotników z prośbą o zgłaszanie śmierci więźniów i to z niepełnymi danymi personalnymi.
4. Pracownicy IPN w 2019 r. (wtedy otrzymałam pismo) nie wiedzieli o tym, że w parafii św. Michała są informacje o straconych więźniach z Rakowieckiej. Wysłano mnie m.in. do PCK w celu dalszych poszukiwań. Otrzymałam tylko informację, że wyrok śmierci na Mieczysławie uprawomocnił się 7.11.1942 r. Pozostałych danych brak.
Podobnie było z moja Prababcią (mamą Mieczysława) - wiem, kiedy transport ze szpitala psychiatrycznego w Gostyninie wyruszył (jest to w dokumentacji), ale sama egzekucja w lesie odbyła się bez świadków (oficjalnie nie wiem kiedy). To akurat wiem po lekturze książki "Bezduszni" Kaliny Błażejowskiej, gdzie moja Prababcia została wymieniona z imienia i nazwiska (była w pierwszym transporcie).

