Włodku, co do wspomnień mojego ojca (1944) czy jego starszej siostry Wandy (1940) to w zasadzie ich osobiste, bezpośrednie wspomnienia to już czasy powojenne i życie na Lubelszczyźnie. Co nie co pamiętają z relacji rodziców na temat ich życia w Konińsku.Sroczyński_Włodzimierz pisze:Ja wyżej:
cokolwiek co dokumentuje rodzinę
ewidencja ludności sama się narzuca, ale w przypadku osiedlenia (się?) we wsi Konińsk powiat Sarny? też warto poszukać historii osiedleń
do badania DNA z udokumentowanymi potomkami Antoniego i Zofii włącznie warto
a jak ze wspomnieniami dotyczącymi starszej siostry? tj Władysława, Aleksandra, Stefana etc i ich dzieci?
Tak naprawdę rodzeństwo Leokadii po wojnie (to co przeżyło), po repatriacji rozjechało się po różnych stronach Polski, ziemiach odzyskanych itd. i praktycznie nie mieli ze sobą kontaktów albo bardzo, bardzo ograniczone, a babcia zmarła już w 1973 roku. Siostra Władzia z Wołyniem miała mało wspólnego bo jak tam wyjechali ok 1927/28 to ona zaraz po śmierci ojca uciekła do centralnej Polski w rejon Pionki/Kozienice gdzie ułożyła sobie życie. Nawiązałem kontakty z jej wnukami ale nikt nie jest zainteresowany genealogią czy pomocą w tych sprawach. Ich młodszy brat Aleksander był jeszcze na Wołyniu wcielony przez sowietów do armii i ślad po nim zaginął. Wacław zginął tam gdzieś w lasach zabity przez OUN/UPA w 1943 roku, z jego żoną i dziećmi nie znaliśmy się nigdy i nie było kontaktów po wojnie. Teraz mam kontakt z prawnukiem Wacława (pokolenie niżej ode mnie), który trochę się tematem zainteresował...
Mam tu jedną ciekawostkę. Do dziś żyje żona najmłodszego brata Leokadii - Stefana, ur. w 1921 roku - Marianna ur. też w 1921 roku (w tym roku na jesieni ukończy 100 lat!!!) Jednak ona ze swoimi rodzicami przyjechała do Konińska dopiero w 1936 roku. Antoniego już nie znała, ani części rodzeństwa swego męża Stefana. O rodzinie Zychów wiedziała tyle co od swojego męża, za którego wyszła w grudniu 1942 roku tam w kościele w Maniewiczach (nie mamy oczywiście AM tylko tyle, że Marianna potwierdziła, że tam był i nawet jak się odbył). Znała też oczywiście Aleksandra i Leokadię, która praktycznie wychowała Stefana, a w 1936 roku była już mężatką i miała dziecko. Owszem, Marianna jest wspaniałym źródłem informacji o tym jak wyglądał Konińsk, pamięta nawet układ wsi/domów, jak się nazywali sąsiedzi itp. Opowiada jak im się żyło, coś o śmierci Wacława, o tym jak uciekali z Wołynia itp. ale to nic nie wnosi do kwestii udokumentowania faktów z życia rodziny jej męża. Cieszę się, że dotarłem do niej w zeszłym roku i utrzymuję jakiś kontakt z nią i jej dwoma synami, a dziś wiem to co wiem...
Starałem się już, po wszystkich żyjących jeszcze, najstarszych potomkach Antoniego i Zofii, zebrać informacje. Jednak każdy miał tylko o swojej najbliższej rodzinie coś. Nikt nie mógł nic więcej opowiedzieć o Leokadii.
Póki co składam to wszystko i napisałem już ponad 20 stron rodzinnej opowieści.
Jednak nikt, nigdy nie kwestionował pochodzenia Leokadii tzn. żeby nie była dzieckiem Antoniego i Zofii. Nawet podobieństwo fizyczne z rodzicami i rodzeństwem było duże itp. Co by nie mówić, czego nie ustalać to tylko opowieści i ani na krok nie zbliżyły mnie do uzyskania AU i AM Leokadii, na czym najbardziej mi zależy (nie wspomnę już o wielu innych asc, które tam w Maniewiczach powstały). Na AM i te inne akty z Maniewicz nie liczę bardzo, ale ten AU babci Leokadii z Warszawy nie daje mi spokoju
Pozdrawiam
Sławek
