Pro Memoria - mój blog genealogiczny
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Minęły ponad 3 miesiące od założenia mojego bloga, opublikowałem 8 wpisów, co 2 tygodnie "z zegarkiem w ręku" publikuję nowy. Mam poczucie, że wykonuję kawał dobrej roboty, treści są moim zdaniem poprawne merytorycznie, wizualnie strona też wygląda nieźle. Zareklamowałem się nie tylko tutaj, ale też na Facebooku (wśród znajomych i w grupie genealogicznej) i otrzymałem kilka wiadomości ze słowami uznania od krewnych i znajomych. Mimo tego wszystkiego czuję jednak pewien zawód. Mianowicie pomimo włożonej pracy, serca i przede wszystkim czasu zainteresowanie blogiem jest poniżej moich oczekiwań (mało wejść, żadnych komentarzy, tylko kilku obserwujących). Rozumiem, że jest to temat niszowy i interesuje głównie moich krewnych, ale znam blogi/strony poświęcone rodzinnej genealogii, które cieszą się naprawdę dużym zainteresowaniem. Ostatnio sprawdziłem i moja strona nie wyświetla się nawet w wynikach wyszukiwania w Google. Wydaje mi się, że po 3 miesiącach algorytmy powinny już zauważyć moją stronę, a jednak jest inaczej. W ustawieniach bloga mam zaznaczone ustawienie, aby wyszukiwarki go widziały. Nie znam się na indeksowaniu, targowaniu stron itp., ale prowadziłem lata temu kilka blogów i pamiętam, że wyświetlały się one na dobrych miejscach w wyszukiwarce, mimo że nic nie musiałem robić w tym kierunku. I z wyświetleniami też było lepiej.
I teraz moje pytania do Was. Czy gdzieś popełniłem błąd? Co sądzicie o moim blogu? Czy ktoś z Was regularnie go czyta?
I teraz moje pytania do Was. Czy gdzieś popełniłem błąd? Co sądzicie o moim blogu? Czy ktoś z Was regularnie go czyta?
-
pstrzel

- Posty: 382
- Rejestracja: pn 10 lut 2020, 01:46
- Lokalizacja: Utah, USA
- Otrzymał podziękowania: 2 times
Witam,
Myślę, że dużo liczy się podlinkowanie na innych stronach, np. ja mam link na swoim do Twojego blogu, z tym że ja również nie mam hitów. Cóż, format i treść mojego jest niszowa nawet wśród genealogicznych, także mi akurat tak bardzo no popularności nie zależy. Aby tylko ktoś go znalazł w poszukiwaniu krewnych, ale oni też nie ukazują się w wyszukiwarkach.
Myślę, że dużo liczy się podlinkowanie na innych stronach, np. ja mam link na swoim do Twojego blogu, z tym że ja również nie mam hitów. Cóż, format i treść mojego jest niszowa nawet wśród genealogicznych, także mi akurat tak bardzo no popularności nie zależy. Aby tylko ktoś go znalazł w poszukiwaniu krewnych, ale oni też nie ukazują się w wyszukiwarkach.
Mi także nie zależy na jakiejś wielkiej popularności, ale brak strony w wynikach wyszukiwania po ponad 3 miesiącach od założenia jest dla mnie niedorzeczny. Sama strona wprawdzie jest zaindeksowana, co sprawdziłem za pomocą komendy:
https://www.google.com/search?q=site%3A ... s-wiz-serp
ale przy próbie znalezienia jakiejkolwiek frazy z bloga nie wyświetla się nic. Przy moich poprzednich blogach na nieistniejącym już portalu nie było takich problemów. Jest to naprawdę irytujące, bo chcę zajmować się treścią strony, a nie martwić się, czy wyświetla się ona w Google.
https://www.google.com/search?q=site%3A ... s-wiz-serp
ale przy próbie znalezienia jakiejkolwiek frazy z bloga nie wyświetla się nic. Przy moich poprzednich blogach na nieistniejącym już portalu nie było takich problemów. Jest to naprawdę irytujące, bo chcę zajmować się treścią strony, a nie martwić się, czy wyświetla się ona w Google.
"wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno za...ście, ale to za...ście, ważne pytanie: co lubię w życiu robić. A potem zacznij to robić.”.Tedesco pisze: Jest to naprawdę irytujące, bo chcę zajmować się treścią strony, a nie martwić się, czy wyświetla się ona w Google.
A skupiając się na Twoim blogu to zastanów się czy lubisz być wyszukiwanym w google czy zajmować treścią strony. I dla kogo to piszesz.
Pozdrawiam
Paweł
Tak szczerze to nie rozumiem, do czego zmierzasz. Treść jest najważniejsza, ale techniczne sprawy, takie jak SEO, też są kluczowe. Tyle że wolałbym, żeby tymi ostatnimi zajmowały się roboty Google, bez konieczności mojej ingerencji. Jak na razie dodałem stronę do Google Search Console i poprosiłem o zindeksowanie poszczególnych podstron, może coś to zmieni.PawelKoss pisze:A skupiając się na Twoim blogu to zastanów się czy lubisz być wyszukiwanym w google czy zajmować treścią strony. I dla kogo to piszesz.
Panie Szymonie
Zasada jest jedna i niezmienna .
Każdy nawet najgłupszy genealog trafi gdzie ma trafić .Na tym polega Internet .
A jedynym wyznacznikiem jest wiedza zawarta .Kompletnie nie ,liczy się oprawa graficzna ,żadne techniczne sprawy ,Broń Boże jakiekolwiek ingerencje ze strony AI . Najlepiej jak by to była forma tekstowa bez żadnych grafik i oczywiście dzisiaj bez cienia podejrzenia o AI ;
Pozdrawiam
Kamil
Zasada jest jedna i niezmienna .
Każdy nawet najgłupszy genealog trafi gdzie ma trafić .Na tym polega Internet .
A jedynym wyznacznikiem jest wiedza zawarta .Kompletnie nie ,liczy się oprawa graficzna ,żadne techniczne sprawy ,Broń Boże jakiekolwiek ingerencje ze strony AI . Najlepiej jak by to była forma tekstowa bez żadnych grafik i oczywiście dzisiaj bez cienia podejrzenia o AI ;
Pozdrawiam
Kamil
No nie mogę się z tym zgodzić. O żadnym AI nie ma mowy, ale grafiki są istotne choćby ze względu na stare fotografie, które są dla mnie bardzo ważne, czy skany metryk lub innych dokumentów. Oprawa graficzna też może przyciągać lub odpychać ewentualnych czytelników, z których nie każdy jest genealogiem. A na pewno nie przyciągnie ich brak strony w wyszukiwarce.
Zaręczam Panu Panie Szymonie ,że Pana stronę nie będzie czytał żaden nie genealogicznie nastawiony czytelnik .
Co do grafik to chmura internetowa była by ostatnim miejscem gdybym miał prowadzić własne drzewo genealogiczne .
Genealogia jest obecnie zupełnie niszową pasją i to zanikającą co widać po kolejnych zanikających Forach genealogicznych .
Ale to są signa naszych czasów i kijem Wisły nie odwrócimy.
Pozdrawiam
Kamil
Co do grafik to chmura internetowa była by ostatnim miejscem gdybym miał prowadzić własne drzewo genealogiczne .
Genealogia jest obecnie zupełnie niszową pasją i to zanikającą co widać po kolejnych zanikających Forach genealogicznych .
Ale to są signa naszych czasów i kijem Wisły nie odwrócimy.
Pozdrawiam
Kamil
Genealog a genealogicznie nastawiony czytelnik to jednak istotna różnica. Jak patrzę na niektóre genealogiczne blogi to jednak zainteresowanie jest duże.Kamil0123 pisze:Zaręczam Panu Panie Szymonie ,że Pana stronę nie będzie czytał żaden nie genealogicznie nastawiony czytelnik .
A kto tu mówi o chmurze internetowej?Kamil0123 pisze:Co do grafik to chmura internetowa była by ostatnim miejscem gdybym miał prowadzić własne drzewo genealogiczne .
A to już bardzo ciekawe, bo z moich obserwacji wynika coś zupełnie przeciwnego. Ostatnimi czasy jest wielki boom na genealogię. Co do forów to może po prostu przeniosło się to na inne miejsca w Internecie, na media społecznościowe?Kamil0123 pisze:Genealogia jest obecnie zupełnie niszową pasją i to zanikającą co widać po kolejnych zanikających Forach genealogicznych .
Ale to są signa naszych czasów i kijem Wisły nie odwrócimy.
To, że fora i blogi znikają to nie znak, że coraz mniej ludzi interesuje się genealogią - po prostu ten format dzielenia się wiedzą już tak nie przyciąga jak kiedyś. Obecnie jednak większość dzieje się w różnego rodzaju social-mediach, na których powstają fanpage i profili o tematyce genealogicznej. Ot cały sekret znikających forów
Fora o innej tematyce przeżywają ten sam problem.
I nie zgadzam się z teorią, że oprawa graficzna się nie liczy oraz to czy strona jest zindeksowana. Nikt tego bloga nie zna z nazwy, więc jeśli wyszukiwarki go nie indeksują nikt na niego nie wejdzie nawet jeśli tematyka bardzo by go zainteresowała.
Szymonie, Google Search Console to dobry początek - pokaże ci co się Google nie podoba. Polecam tez zainteresować się linkowaniem wewnętrznym. Widzę, że masz posty które składają się z kilku części - fajnie jakbyś na końcu każdego dawał linki do poprzednich i następnych wpisów z tej samej serii.
Jeśli możesz dodać opisy alt do fotografii, grafik również warto to zrobić
I nie zgadzam się z teorią, że oprawa graficzna się nie liczy oraz to czy strona jest zindeksowana. Nikt tego bloga nie zna z nazwy, więc jeśli wyszukiwarki go nie indeksują nikt na niego nie wejdzie nawet jeśli tematyka bardzo by go zainteresowała.
Szymonie, Google Search Console to dobry początek - pokaże ci co się Google nie podoba. Polecam tez zainteresować się linkowaniem wewnętrznym. Widzę, że masz posty które składają się z kilku części - fajnie jakbyś na końcu każdego dawał linki do poprzednich i następnych wpisów z tej samej serii.
Jeśli możesz dodać opisy alt do fotografii, grafik również warto to zrobić
Ewa
Poszukuje nazwisk: Sudwoj, Rębosz. Wszelkie informacje o Chromińskich z okolic Warszawy również mile widziane.
Poszukuje nazwisk: Sudwoj, Rębosz. Wszelkie informacje o Chromińskich z okolic Warszawy również mile widziane.
Panie Szymonie
Jak widzę ,niewiele Pan zna z dziedziny komputerów .
Chmura internetowa to dokładnie to samo co INternet .
Vice versa ja mam stronę w INtranecie czyli prywatnym Internecie .
My oglądając Internet nie bierzemy pod uwagę ,że każdy bit tego co jest w Internecie gdzieś na czyimś komputerze jest przechowywany .
A czy ma to nazwę : Hosting,protokół ftp,storage ,chmura internetowa ,Internet czy sto innych nazw to jest to samo .
Jak widzę wiara w wymyślone nazwy Pana maobilizuje to ja proponuję " Mgła internetowa "
To zero albo jedynka na czyimś komputerze -zwana serwerem ,hostingiem i stoma nazwami .
Może sobie to Pan nie wyobrażać ale w Polsce jest jeszcze tysiące miejsc ,gdzie nie ma dostępu do Internetu i nic mi po internecie .
Ja musze mieć dostęp zawsze do mojego drzewa genealogicznego niezależnie od NASKU.
Pochlastałbym się gdyby 20 lat mojej pracy i 551 przodków poszło do piachu .
Na pierwszych zajęciach z techniki komputerowej wykładowca przekazał mi podstawową sentencję całej techniki komputerowej : chcesz liczyć-licz na siebie.
Ja mam stronę w sieci INtranetu i nic mi do tego .
Mam taki smartfon gdzie sobie mogę Internet obejrzeć ale to w ramach rozrywki .
Pozdrawiam
Kamil
Jak widzę ,niewiele Pan zna z dziedziny komputerów .
Chmura internetowa to dokładnie to samo co INternet .
Vice versa ja mam stronę w INtranecie czyli prywatnym Internecie .
My oglądając Internet nie bierzemy pod uwagę ,że każdy bit tego co jest w Internecie gdzieś na czyimś komputerze jest przechowywany .
A czy ma to nazwę : Hosting,protokół ftp,storage ,chmura internetowa ,Internet czy sto innych nazw to jest to samo .
Jak widzę wiara w wymyślone nazwy Pana maobilizuje to ja proponuję " Mgła internetowa "
To zero albo jedynka na czyimś komputerze -zwana serwerem ,hostingiem i stoma nazwami .
Może sobie to Pan nie wyobrażać ale w Polsce jest jeszcze tysiące miejsc ,gdzie nie ma dostępu do Internetu i nic mi po internecie .
Ja musze mieć dostęp zawsze do mojego drzewa genealogicznego niezależnie od NASKU.
Pochlastałbym się gdyby 20 lat mojej pracy i 551 przodków poszło do piachu .
Na pierwszych zajęciach z techniki komputerowej wykładowca przekazał mi podstawową sentencję całej techniki komputerowej : chcesz liczyć-licz na siebie.
Ja mam stronę w sieci INtranetu i nic mi do tego .
Mam taki smartfon gdzie sobie mogę Internet obejrzeć ale to w ramach rozrywki .
Pozdrawiam
Kamil
Nareszcie jakiś rozsądny głos (nikomu nie ubliżając)EwaMolly pisze:To, że fora i blogi znikają to nie znak, że coraz mniej ludzi interesuje się genealogią - po prostu ten format dzielenia się wiedzą już tak nie przyciąga jak kiedyś. Obecnie jednak większość dzieje się w różnego rodzaju social-mediach, na których powstają fanpage i profili o tematyce genealogicznej. Ot cały sekret znikających forówFora o innej tematyce przeżywają ten sam problem.
I nie zgadzam się z teorią, że oprawa graficzna się nie liczy oraz to czy strona jest zindeksowana. Nikt tego bloga nie zna z nazwy, więc jeśli wyszukiwarki go nie indeksują nikt na niego nie wejdzie nawet jeśli tematyka bardzo by go zainteresowała.
Szymonie, Google Search Console to dobry początek - pokaże ci co się Google nie podoba. Polecam tez zainteresować się linkowaniem wewnętrznym. Widzę, że masz posty które składają się z kilku części - fajnie jakbyś na końcu każdego dawał linki do poprzednich i następnych wpisów z tej samej serii.
Jeśli możesz dodać opisy alt do fotografii, grafik również warto to zrobić
Panie Kamilu, mówimy chyba o dwóch różnych rzeczach. Drzewo genealogiczne a blog o tematyce genealogicznej to dwie różne sprawy. Swoje drzewo przechowuję na kilku dyskach dla bezpieczeństwa, nie publikuję go nigdzie w Internecie (poza wywodem przodków na blogu). Natomiast blog służy zupełnie innym celom, chodzi o to, żeby podzielić się swoimi zainteresowaniami w przystępny sposób, odnaleźć krewnych posiadających zdjęcia, dokumenty lub informacje dotyczące wspólnych przodków itp.Kamil0123 pisze:Może sobie to Pan nie wyobrażać ale w Polsce jest jeszcze tysiące miejsc ,gdzie nie ma dostępu do Internetu i nic mi po internecie .
Ja musze mieć dostęp zawsze do mojego drzewa genealogicznego niezależnie od NASKU.
Pochlastałbym się gdyby 20 lat mojej pracy i 551 przodków poszło do piachu .
Na pierwszych zajęciach z techniki komputerowej wykładowca przekazał mi podstawową sentencję całej techniki komputerowej : chcesz liczyć-licz na siebie.
Ja mam stronę w sieci INtranetu i nic mi do tego .
Mam taki smartfon gdzie sobie mogę Internet obejrzeć ale to w ramach rozrywki .
Panie Szymonie
Dokładnie to Pan określił .
Jesteśmy genealogami z dwóch różnych równoległych światów .
Ja poszukuję przodków a nie kuzynów Wszystkich kuzynów znam . Genealogia ich nie interesuje więc nic mi nie pomogą .
Ale Pana cele są chwalebne i dobrze ,że Pan to robi . W moim przypadku to kompletnie niemożiwe i jestem pełen podziwu jak Pan znajduje na to czas .
Mnie od 20 lat genealogia zajmuje 4 godziny dziennie a nieraz więcej . setki tysięcy zindeksowanych rekordów metryk .
I już mam pełną świadomość iż do końca mojego życia nie zakończę dzieła .
Po prostu musiałbym nic innego nie robić a i to by nie wystarczyło czasu .
Pełen podziw
To jest kwestia priorytetów w zyciu .
Jest nas 20 genealogów współpracujących i prowadzących duże drzewa .
Od lat współpracujemy ze sobą i mamy podobne drzewa jak Pan Kielak .
Setki godzin poszukiwań ale już na blog nie wystarczy życia.
Kamil
Dokładnie to Pan określił .
Jesteśmy genealogami z dwóch różnych równoległych światów .
Ja poszukuję przodków a nie kuzynów Wszystkich kuzynów znam . Genealogia ich nie interesuje więc nic mi nie pomogą .
Ale Pana cele są chwalebne i dobrze ,że Pan to robi . W moim przypadku to kompletnie niemożiwe i jestem pełen podziwu jak Pan znajduje na to czas .
Mnie od 20 lat genealogia zajmuje 4 godziny dziennie a nieraz więcej . setki tysięcy zindeksowanych rekordów metryk .
I już mam pełną świadomość iż do końca mojego życia nie zakończę dzieła .
Po prostu musiałbym nic innego nie robić a i to by nie wystarczyło czasu .
Pełen podziw
To jest kwestia priorytetów w zyciu .
Jest nas 20 genealogów współpracujących i prowadzących duże drzewa .
Od lat współpracujemy ze sobą i mamy podobne drzewa jak Pan Kielak .
Setki godzin poszukiwań ale już na blog nie wystarczy życia.
Kamil
Co do tych równoległych światów to się zgadzam, Pan uważa, że genealogia zanika, ja natomiast przeciwnie, to znaczy, że żyjemy w dwóch różnych bańkach. 
Nie lekceważyłbym jednak kuzynów, szczególnie tych ze starszych pokoleń, oni naprawdę mogą posiadać prawdziwe perełki w postaci fotografii lub przekazów ustnych, opowieści, których w metrykach nie znajdziemy, nawet jeśli kompletnie nie interesują się oni genealogią. Już nieraz się o tym przekonałem. I blog też mi w tym pomógł.
Co do czasu to u mnie też jest on towarem deficytowym, mimo to założyłem bloga, bo miałem taką potrzebę i do tej pory mimo trudności udaje mi się znaleźć na niego czas przy wpisie raz na 2 tygodnie, bo co tydzień nie dałbym rady. Nie samym poszukiwaniem przodków człowiek żyje.
Nie lekceważyłbym jednak kuzynów, szczególnie tych ze starszych pokoleń, oni naprawdę mogą posiadać prawdziwe perełki w postaci fotografii lub przekazów ustnych, opowieści, których w metrykach nie znajdziemy, nawet jeśli kompletnie nie interesują się oni genealogią. Już nieraz się o tym przekonałem. I blog też mi w tym pomógł.
Co do czasu to u mnie też jest on towarem deficytowym, mimo to założyłem bloga, bo miałem taką potrzebę i do tej pory mimo trudności udaje mi się znaleźć na niego czas przy wpisie raz na 2 tygodnie, bo co tydzień nie dałbym rady. Nie samym poszukiwaniem przodków człowiek żyje.
Ostatnio zmieniony czw 14 sie 2025, 15:13 przez Tedesco, łącznie zmieniany 3 razy.
