Mam wśród przodkiń zupełnie niezwykłą 3prababcię Rozalię z Bylewskich Kotowicz II v. Potiechin, zwaną rodzinnie Różą. Jej życiorys spokojnie wystarczyłby na 3 osoby – sporo o niej wiem, ale wciąż pojawiają się nowe niespodzianki/ zagadki. Może pomożecie odpowiedzieć na niektóre pytania „jak to mogło być?”.
W skrócie: Róża Bylewska urodziła się na Podlasiu w 1843, jako trzecie dziecko (z co najmniej 12) szlachetnych Anny i Aleksandra Bylewskich. Wg zeznań Róży, składanych władzom rosyjskim, jej ojciec był ekonomem w dobrach hrabiny Krasińskiej. Rodzina bardzo często się przeprowadzała.
Róża (sama, bez kogokolwiek z rodziny) znalazła się w spisie mieszkańców Białegostoku – gdzie została dopisana w 1857 roku (miała 14 lat) w domu, w którym odnotowano także: wielmożną Antonię Kryńską z dziećmi, jaśniepana Ludwika Chmielewskiego z żoną i jeszcze dwie kobiety (w tym jedna opisana jako służąca).
Zagadka pierwsza:
W jakim charakterze Róża tam trafiła? I dlaczego? Była szlachcianką – czy mogła być oddana na służbę do bogatego domu? W jej rodzinnym domu było już wtedy 7 rodzeństwa. Może rodzice mieli problem z utrzymaniem takiej gromady? O tym, że – mówiąc brzydko – chcieli się jej „pozbyć”, świadczy też fakt, że w 1859 roku wydali ją za mąż przy jej bardzo wyraźnym sprzeciwie, w dodatku kłamiąc do aktu, że ma lat 18, gdy w rzeczywistości nie miała skończonych 16...
W 1859 roku wyszła za Ksawerego Kotowicza i urodziła dzieci: Leonię (1860), Walerię (1861) i Bolesława (1864). W 1864 roku Ksawery został w Grodnie skazany za udział w Powstaniu Styczniowym na zsyłkę do Tomska. Róża dobrowolnie pojechała za mężem, zabierając ze sobą córki, a niemowlaka Bolesława zostawiła u rodziny.
Już w Tomsku, w 1865 roku urodziła się kolejna córka, która szybko zmarła.
Jako, że Róża nie była skazana, więc jej wolno było wrócić do kraju, co też uczyniła, zabierając ze sobą córki. I tu mamy dwie kolejne zagadki:
Zagadka druga: z dokumentów wynika, że 13 września 1868 roku W MOSKWIE Róża ochrzciła syna Edmunda, urodzonego TYDZIEŃ WCZEŚNIEJ W PERMIE!!!!
Powiedzmy, że była właśnie w drodze powrotnej, ale z Permu do Moskwy jest prawie 1500 km!!! Jakim cudem kobieta w połogu, z noworodkiem i 2 małych dzieci przebyła tę drogę w tydzień?! Nie było wtedy jeszcze kolei… To 200 km dziennie!!! Czy to w ogóle możliwe? Może w akcie któraś data jest pomylona…
Zagadka trzecia natury biurokratycznej: w aktach sprawy skazania Ksawerego znalazłam pismo gubernatora WILNA z LISTOPADA 1868 roku, w którym pyta gubernatora Grodna, czy Róża była skazana, czy była na zesłaniu dobrowolnie. I jest kopia odpowiedzi, że dobrowolnie pojechała za mężem. Moje pytania: a) daty: pisma są z listopada 1868, a Róża we wrześniu tego roku była w Moskwie, czyli jej powrót z zesłania był już mocno zaawansowany, a takiej wymiany urzędowych pism można by się spodziewać ZANIM władze rosyjskie pozwoliły Róży wyjechać z Tomska. b) dlaczego takie pismo wysłał gubernator Wilna?! Róża była na zesłaniu w Tomsku, we wrześniu była w Permie i potem w Moskwie – czyżby w listopadzie dotarła do Wilna i tam władze się zainteresowały, czy aby wolno jej wracać?...
Róża w końcu dotarła do Warszawy z obiema córkami i Bolesławem, odebranym od rodziny. Urodzony w Permie, a ochrzczony w Moskwie Edmund „zniknął” – zapewne zmarł gdzieś w drodze.
W Warszawie Róża wyszła ponownie za mąż (po śmierci Ksawerego w Tomsku) i dożyła 80-tki u córki Walerii.
Wszelkie sugestie co do rozwiązania zagadek mile widziane
Pozdrawiam,
Joanna

