Witam wszystkich.
Chciałbym prosić o komentarze i porady dotyczące poniższego wyszukiwania. Moja babcia, Janina Janovna Stanczyk, urodziła się w miejscowości Jaropowicze w obwodzie żytomierskim w 1922 roku w rodzinie polskiej. Według rosyjskich dokumentów jej ojcem był Ivan (Jan) Stanislavovich Stanczyk (1885), a matką Maria Osipovna Linkevich (1890).
W rodzinie było jeszcze kilkoro innych dzieci: Tadeusz (1912), Franz (1913), Joseph (1916), Peter (1928) i Josefa (1931).
W latach 1919–1923 urodziło się jeszcze kilka innych dzieci, ale ze względu na zły stan dokumentów nie udało się ustalić ich imion. Wszystkie urodziły się w Jaropowiczach.
W 1929 roku moja babcia trafiła do sierocińca w Leningradzie. Franz również znalazł się w tym samym mieście. W tym samym czasie, w 1931 roku, ich rodzice mieli córkę Józefę w Jaropowiczach. Następnie, między majem 1931 roku a końcem 1937 roku, rodzina składająca się z dwojga rodziców i około siedmiorga dzieci zniknęła z Jaropowicz. Na podstawie różnych faktów zakładam, że rodzina ta opuściła region Żytomierza i wyjechała do Polski.
Jakie kroki mogę podjąć, aby znaleźć ślady tej rodziny w Polsce? O ile mi wiadomo, niektóre archiwa w Polsce przechowują dokumenty dotyczące osób, które wjechały do Polski, ale nie wiem jeszcze, gdzie ich szukać. Interesuje mnie również możliwość wyszukiwania aktów stanu cywilnego (urodzeń, małżeństw, zgonów).
Dwa testy DNA w serwisie Gedmatch - mój i córki mojej babci. PC5764365 i YM2629790.
[/img]
Emigracja z obwodu Zytomierskiego do Polski w 1931-1937
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
-
AlekseyShirshikov
- Posty: 7
- Rejestracja: pn 25 gru 2023, 22:59
-
Zbig_Kowalski

- Posty: 160
- Rejestracja: czw 26 sie 2021, 19:17
- Otrzymał podziękowania: 3 times
Re: Emigracja z obwodu Zytomierskiego do Polski w 1931-1937
W tej historii podstawowe pytanie jakie powinieneś sobie zadać jest: dlaczego rodzina chyba chłopska oddała akurat dwoje dzieci z kilkorga do sierocińca w Leningradzie o tysiące kilometrów od swojej wioski, a potem miałaby opuścić kraj bez nich.AlekseyShirshikov pisze:Witam wszystkich.
Chciałbym prosić o komentarze i porady dotyczące poniższego wyszukiwania. Moja babcia, Janina Janovna Stanczyk, urodziła się w miejscowości Jaropowicze w obwodzie żytomierskim w 1922 roku w rodzinie polskiej. Według rosyjskich dokumentów jej ojcem był Ivan (Jan) Stanislavovich Stanczyk (1885), a matką Maria Osipovna Linkevich (1890).
W rodzinie było jeszcze kilkoro innych dzieci: Tadeusz (1912), Franz (1913), Joseph (1916), Peter (1928) i Josefa (1931).
W latach 1919–1923 urodziło się jeszcze kilka innych dzieci, ale ze względu na zły stan dokumentów nie udało się ustalić ich imion. Wszystkie urodziły się w Jaropowiczach.
W 1929 roku moja babcia trafiła do sierocińca w Leningradzie. Franz również znalazł się w tym samym mieście. W tym samym czasie, w 1931 roku, ich rodzice mieli córkę Józefę w Jaropowiczach. Następnie, między majem 1931 roku a końcem 1937 roku, rodzina składająca się z dwojga rodziców i około siedmiorga dzieci zniknęła z Jaropowicz. Na podstawie różnych faktów zakładam, że rodzina ta opuściła region Żytomierza i wyjechała do Polski.
Jakie kroki mogę podjąć, aby znaleźć ślady tej rodziny w Polsce? O ile mi wiadomo, niektóre archiwa w Polsce przechowują dokumenty dotyczące osób, które wjechały do Polski, ale nie wiem jeszcze, gdzie ich szukać. Interesuje mnie również możliwość wyszukiwania aktów stanu cywilnego (urodzeń, małżeństw, zgonów).
Dwa testy DNA w serwisie Gedmatch - mój i córki mojej babci. PC5764365 i YM2629790.
[/img]
Czy jeżeli wyjechali legalnie to by zostawili dzieci? Czy próbowali wyjechać nielegalnie, a to zjawisko przybrało na sile w początku l.30
Przeczytaj pierwszy artykuł w tym dokumencie, który pokazuje realia tamtego okresu co do nielegalnej emigracji.
https://share.google/u8GE5InF7MP4Tmw0R
Również są podane tam różne źródła i jak widać większość z nich jest w archiwach obecnie ukraińskich, które zostały po tamtej stronie granicy po 1944. W Polsce sprawy imigracji są rozproszone po archiwach i jeżeli nie wiesz gdzie byli w Polsce to szukanie igły w stogu siana. Do tego pewnie tego typu akta o "przyjeżdżających" były w kręgu zainteresowania komunistów po 1945 i pewnie wywiezione do Sowietów.
Więc raczej bym zaczął od archiwów w Żytomierzu, żeby sprawdzić czy tam nie ma śladu po wyjeździe czy zniknięciu tej rodziny.
Drugi pomysł to Petersburg i próba odnalezienia akt z tego sierocińca dla zrozumienia powyższego pytania.
Ale to, że rodzina zniknęła nie musiało oznaczać wyjazdu akurat do Polski (chyba że masz jakieś mocne przesłanki do tego). Mogli umrzeć w czasie Wielkiego Głodu, mogli być zesłani do Kazachstanu w czasie akcji antypolskiej czy terroru, mogli zginać przy przekraczaniu granicy. Chyba najbardziej prawdopodobne byłoby znalezienie czegoś w którymś z archiwów Ukrainy.
------------
Pozdrawiam, Zbig
Pozdrawiam, Zbig
-
AlekseyShirshikov
- Posty: 7
- Rejestracja: pn 25 gru 2023, 22:59
RE: Re: Emigracja z obwodu Zytomierskiego do Polski w 1931-1
W Leningradzie znalazła się moja babcia i jej starszy brat, ponieważ tam, a dokładniej w Kronsztadzie, mieszkała ich ciotka (siostra Marii Stanczyk/Linkevicz).
Wszystkie wersje dotyczące śmierci, w tym w wyniku głodu lub represji, zostały już dość dokładnie zbadane. Otrzymano również odpowiedź od prokuratury w Kazachstanie – znajduje się tam kartoteka osób wysiedlonych, które zostały wysłane z Żytomierza. Wśród spraw represyjnych w archiwum w Żytomierzu również nie ma ich nazwisk.
W ogóle nie ma żadnych śladów tej rodziny ani na Ukrainie, ani w Rosji.
Prawdopodobieństwo, że wyjechali właśnie do Polski, jest dość wysokie. Stanczykowie to Polacy z Szinwaldu. Brat babci, Franz Stanczyk, opowiadał swojej córce w latach 60., że jeden z jego braci pracuje jako urzędnik lub w jakiejś administracji w Polsce, ale nigdy nie mówił nic o swoich rodzicach.
Ponadto Franz Stanczyk przez całą wojnę służył w oddziałach NKWD zajmujących się ochroną linii kolejowych, a w jego ankietach wojskowych podano, że rzekomo nie ma krewnych i jest Ukraińcem (a nie Polakiem), chociaż w sąsiedztwie mieszkała jego siostra (moja babcia), której w 1934 roku w domu dziecka wydano dokumenty z polską wersją imienia - Janina Janowna Stanczyk.
Oznacza to, że na podstawie dokumentów można pośrednio wywnioskować, że Franz ukrywał informacje o swoich rodzicach, a jedynym wyjaśnieniem tego mogło być właśnie ich wyemigrowanie do innego kraju – pracownik NKWD nie mógł mieć krewnych za granicą ani represjonowanych.
Jeśli chodzi o to, na ile realne było legalne wyjechanie, to istnieją dokumenty imigrantów z Żytomierza do różnych krajów. Było to trudne, ale realne. Ponadto, według opowieści babci, rodzina była dość zamożna i nie wstąpiła do kołchozu podczas kolektywizacji. W ostatnim wpisie dotyczącym narodzin ich dziecka Józefy z kwietnia 1931 roku widać, że nie byli członkami kołchozu.
Wiem również, że wszyscy, którzy wyjechali w tamtych latach do Polski, byli wpisywani do pewnego rejestru Poland ID Card Register, a wszystkie te dokumenty są centralnie przechowywane w Archiwum Państwowym w Warszawie z oddziałem w Milanówku.
Wszystkie wersje dotyczące śmierci, w tym w wyniku głodu lub represji, zostały już dość dokładnie zbadane. Otrzymano również odpowiedź od prokuratury w Kazachstanie – znajduje się tam kartoteka osób wysiedlonych, które zostały wysłane z Żytomierza. Wśród spraw represyjnych w archiwum w Żytomierzu również nie ma ich nazwisk.
W ogóle nie ma żadnych śladów tej rodziny ani na Ukrainie, ani w Rosji.
Prawdopodobieństwo, że wyjechali właśnie do Polski, jest dość wysokie. Stanczykowie to Polacy z Szinwaldu. Brat babci, Franz Stanczyk, opowiadał swojej córce w latach 60., że jeden z jego braci pracuje jako urzędnik lub w jakiejś administracji w Polsce, ale nigdy nie mówił nic o swoich rodzicach.
Ponadto Franz Stanczyk przez całą wojnę służył w oddziałach NKWD zajmujących się ochroną linii kolejowych, a w jego ankietach wojskowych podano, że rzekomo nie ma krewnych i jest Ukraińcem (a nie Polakiem), chociaż w sąsiedztwie mieszkała jego siostra (moja babcia), której w 1934 roku w domu dziecka wydano dokumenty z polską wersją imienia - Janina Janowna Stanczyk.
Oznacza to, że na podstawie dokumentów można pośrednio wywnioskować, że Franz ukrywał informacje o swoich rodzicach, a jedynym wyjaśnieniem tego mogło być właśnie ich wyemigrowanie do innego kraju – pracownik NKWD nie mógł mieć krewnych za granicą ani represjonowanych.
Jeśli chodzi o to, na ile realne było legalne wyjechanie, to istnieją dokumenty imigrantów z Żytomierza do różnych krajów. Było to trudne, ale realne. Ponadto, według opowieści babci, rodzina była dość zamożna i nie wstąpiła do kołchozu podczas kolektywizacji. W ostatnim wpisie dotyczącym narodzin ich dziecka Józefy z kwietnia 1931 roku widać, że nie byli członkami kołchozu.
Wiem również, że wszyscy, którzy wyjechali w tamtych latach do Polski, byli wpisywani do pewnego rejestru Poland ID Card Register, a wszystkie te dokumenty są centralnie przechowywane w Archiwum Państwowym w Warszawie z oddziałem w Milanówku.