Jan, sam dales sobie odpowiedz linkujac ta strone
K.u.k Kriegsministerium
Pozdrawiam
Grazyna
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech


Dziękuję za ciekawy post i nakreślenie sytuacji. Mój przodek nie zdążył się ożenić przed wojną, majątku również nie miał, więc kwestie spadkowe też odpadają - tak jak wspomniałem - dla św. spokoju przewertowałem te księgi zgonu by mieć czyste sumienie i poczucie dobrze spełnionego obowiązku (szukacza). Co do porzucenia poprzedniego życia i np. wyemigrowania za Ocean - też o tym słyszałem. Moja mama sugerowała taki scenariusz swojemu ojcu, bratu żołnierza, którego szukam, ale dziadek jednoznacznie i zawsze stwierdzał, że Michał Chyrc zginął na wojnie bo przyszło 'pismo i blaszka'.piotr_nojszewski pisze: pn 05 sty 2026, 23:09 Wrócę do kwestii kompletności list strat.
Lista strat powstaje na podstawie meldunków dowódców jednostek. Jesli armia sie cofa nie wiadomo kto zginął, kto znalazł się w niewoli, kto zdezerterował. A jeśli cała jednostka albo sztab ginie to nie ma komu złożyc takiego meldunku. Poza tym dochodza błędy. Nie ma masowej wojny gdzie wszystko wiadomo.
Kto ma jakis specjalny interes w wyjasnianiu tego? Czasem rodzina.
Ale już wpisywanie tego do ksiąg metrykalnych zwykle następowało z jakiegos ważnego powodu: zwykle cheć nowego ślubu albo sprawy spadkowe. Pozostałych w ksiegach metrykalnych nie ma.
Dodam, że sa znane całkiem liczne przypadki np. po II wojnie światowej Polaków, którzy zostawili w Polsce stare życie z żonami, dziećmi, rodziną i jakims majątkiem i zaczeli nowe zycie z nowymi rodzinami w USA, Australii czy w innych krajach.
Po demobilizacji zołnierz jest wolnym człowiekiem i często innym człowiekiem. To, że nie wrócił do domu i nie dał znaku życia nie oznacza, że zginął na wojnie.
Sugeruje jeszcze prześledzenia szlaku bojowego jednostki a może też funkcji żolnierza to też czasem moze cos wyjaśnic.


