Pachliński_Paweł pisze: wt 14 kwie 2026, 21:38
Pozwolę sobie, udzielić kilka informacji na temat tej listy.... (...)
To potrzebny komentarz i ważny kontekst dla tego źródła - dziękuję!
Wiedza o losach ludności niemieckiej w 1945 standardowo kończy się chyba na haśle
Gustloff. Również dla mnie zaskoczeniem był tak duży udział Niemców w tym wykazie; sądziłem, że niemal wszyscy niem. cywile opuścili te okolice przed styczniem 45.
Pachliński_Paweł pisze: wt 14 kwie 2026, 21:38
Dziwię się, że lista ta nie została zniszczona-chyba dzięki mylącemu tytułowi tej Księgi (?).
Sam wykaz nie jest jawnie kontrowersyjny. Imo nie czuć tam ducha zemsty czarno na białym ani ksenofobii opatrzonej urzędową pieczęcią.
Niemcy sąsiadują na tych kartach z Polakami. Robotnicy rolni przeplatają się z urzędnikami przyjętymi przez magistrat i duchownymi zatrudnionymi w gimnazjum. Wprawdzie z tygodnia na tydzień, gdy lista robi się coraz bardziej niemiecka, staje się też jakby mniej staranna, ale na początku księgi jedną z rubryk zatytułowano nawet:
W jakim zawodzie pragnie otrzymać pracę. - Język więc jakby z nowoczesnego, cywilizowanego i inkluzywnego Urzędu Pracy, nic wspólnego z
Arbeit macht frei. - To jednak wrażenia z papierów, nie poznałem wspomnień niemieckich świadkow tamtych dni...
Bo przecież każda linia tego spisu to osobna historia, może tragedia, i pewnie każda zasługuje o osobny komentarz, a wszelkie uogólnienia b. łatwo mogą wprowadzić w błąd.
Wiem na pewno, że wielu spośród Polaków, wymienionych tam jako pracodawcy, na początku 1945 rozporządzała już swoimi przedwojennymi nieruchomościami, głównie rolnymi, z których kilka podzielono między rodzeństwo/kuzynostwo dla dotrzymania limitów powierzchni podyktowanych reformą rolną.
Lista wymienia, że zatrudnili oni wtedy u siebie licznych Niemców, zupełnie mi jednak nieznanych, stąd nie rozstrzygałem, czy tych pracowników wabiono z rynku pracy uczciwymi warunkami, czy raczej zamawiano ich na, dosadnie mówiąc, targu niewolnikow, dopuszczonym i zorganizowanym przez nowe władze.
A może niektórzy Polacy po powrocie z wojennej tułaczki zastali jeszcze w swych domach niem. osadników, zainstalowanych kilka lat wcześniej przez władze okupacyjne po barbarzyńskim opróżnieniu bardziej atrakcyjnych polskich posesji?
Ps. Dodam jeszcze, że wrażenie robi na mnie tempo, w jakim nowa admistracja układała tamten wyniszczony (i totalnie niecyfrowy!) świat, w którym brakowało nawet papieru w urzędach. Luty 45., a wszyscy już policzeni, spisani, opodatkowani - i marsz do roboty
Paweł_Zawadzki pisze: wt 14 kwie 2026, 21:57
Może chciałbyś przesłać te kopie do Skanoteki?
Z mojej strony sprzeciwu nie ma, wręcz przeciwnie: cenię Skanotekę i inne inicjatywy PTG, fajnie byłoby dołożyć symboliczną cegiełkę.
Jeśli nie knujecie skomercjalizowania bazy, nie widzę problemu

- Skoro zrobiłem zdjęcia, niech posłużą jak najlepiej. Tym bardziej, że materiał dotyczy setek ludzi i zdążył już wzbudzić zainteresowanie. A jako źródło "niszowe" zapewne prędko nie doczeka się skanowania w ramach digitalizacyjnych projektów.
Słabości dostrzegam jednak co najmniej trzy:
Rozczytać da się, jednak jakość zdjęć nie jest rewelacyjna - fotografowałem telefonem w słabym oświetleniu i do tego w pierwotnym rozczarowaniu, że nie jest to ewidencja, jakiej się spodziewałem.
Po drugie: "Mus" uszanować ludzi i prawo. - Pomyślałem, by zapytać AP Toruń, czy mają coś przeciw udostępnieniu w całości kopii tej jednostki i o co powinienem zadbać publikując. Może jednak sprawniej będzie, jeśli spytam o to Was, bo któż ma wiedzieć lepiej niż Ojcowie i Matki Skanoteki?
Na pewno wypada podpisać, u kogo fotografowano. Dodatkowo RODO-wrażliwość podpowiada mi usunięcie detali dot. potencjalnie żyjących. Granica na roku 1925 wydaje się wystarczająca, ale czy taka jest?
Po trzecie w związku z drugim: Choć nie ma tego dużo, anonimizacja trochę potrwa, więc Skanoteka poczeka, ale jak i do kogo przesłać pliki, chętnie dowiem się od razu.