Jak szlachcianki zostawały służącymi - artykuł

Komentarze artykułów opublikowanych na stronie PTG

Moderator: maria.j.nie

Awatar użytkownika
maria.j.nie

Administrator
Nowicjusz
Posty: 2782
Rejestracja: pn 19 mar 2007, 23:36
Lokalizacja: Lubuskie
Podziękował: 59 times
Otrzymał podziękowania: 21 times

Jak szlachcianki zostawały służącymi - artykuł

Post autor: maria.j.nie »

Artykuł na stronie głównej > https://genealodzy.pl/name-news-article-sid-987.phtml

"Jak szlachcianki zostawały służącymi
Dodano: czwartek, 14 maja 2026 - 11:26 Autor: Janiszewska_Janka

Jak szlachcianki zostawały służącymi i dalsze ich losy

Kochasz ty dom, rodzinny dom,
Co w letnią noc wśród srebrnej mgły,
Szumem swych lip wtórzy twym snom,
A ciszą swą koi twe łzy ?
Fragment wiersza „Pieśń o domu”
Maria Konopnicka

Wstęp
Z pewnym zdziwieniem w czasie badań genealogicznych mojej rodziny stwierdziłam, że młynarze i inni rzemieślnicy z mojej rodziny żenili się ze służącymi mającymi szlacheckie pochodzenie.
Postanowiłam zbadać jak do tego dochodziło i prześledziłam losy Zofii Kaczyńskiej pochodzącej z mazowieckiej i podlaskiej szlachty, która poślubiła Floriana Galskiego młynarza z Mazowsza, syna mego 3xpradziadka Jana Galskiego oraz losy Barbary Sawickiej pochodzącej ze szlacheckiej rodziny osiadłej w Sochaczewie, córki mego 3xpradziadka Ignacego Sawickiego, a także przyrodniej siostry mojej praprababci Florentyny z Sawickich Galskiej, która poślubiła rymarza z Żychlina.
Na zmianę ich pozycji społecznej wpływ miały zmiany jakie powstały w Polsce po zaborach i na początku XIX wieku oraz zgony matek, i ponowne małżeństwa ojców.
Zgodnie ze odwiecznymi zwyczajami majątki ziemskie dziedziczyli synowie, a córkom przysługiwały odpowiednie uposażenia zapewniające posag i godny byt, ale czasami były to tylko teoretyczne przepisy, niemożliwe do spełnienia z powodu zubożenia całej rodziny. W takiej sytuacji panny z tak ubogich rodzin szlacheckich zostawały służącymi w bogatszych domach mieszczańskich w Warszawie.
Spróbuję przedstawić ich losy i pochodzenie rodzin na podstawie zebranych dokumentów i informacji z portali genealogicznych. Inspiracją do napisania tego artykułu była książka Joanny Kuciel – Frydryszak pod tytułem „Służące do wszystkiego”, gdzie zostały zebrane materiały o pracy kobiet wiejskiego pochodzenia w domach mieszczan różnych miast Polski, ale nie spotkałam opisu pracy szlachcianki w charakterze zwykłej służącej lecz wspomniała tylko autorka o rzekomo szlacheckim urodzeniu jednej ze służących. Poddała w wątpliwość jej szlacheckie pochodzenie na podstawie opinii o jej perkatym nosie i na tym temat zakończyła. Ja spróbuję pokazać na podstawie historii mojej rodziny jak dochodziło do takiej deklasacji.

Rodzina Zofii Kaczyńskiej

Zofia Kaczyńska urodziła się około 1822 roku jako młodsza córka Adama Kaczyńskiego i Marianny z Podbielskich. Niestety do pierwszego jak i drugiego ślubu nie złożyła kopii aktu urodzenia, a także podała w każdym z tych akt różne miejsca urodzenia, bo do pierwszego ślubu złożyła akt znania, z którego wynika, że urodziła się w Kaczynie obwodu łomżyńskiego, a do drugiego ślubu stwierdziła, że urodziła się w Wysokim Mazowieckim, gdzie jej ojciec był kontrolerem skarbowym.
Niestety nie udało mi się odnaleźć jej aktu urodzenia, jak również aktu zgonu jej ojca, ale wszystkie pozostałe dokumenty poświadczają jej szlacheckie pochodzenie oraz fakt, że utrzymywała się czasowo z pracy w charakterze służącej.
Rodzice Zofii brali ślub w dniu 25 lutego 1811 r w parafii Rutki Kossaki akt nr 8 strona 52, a w treści zapisano, że JP Adam Kaczyński młodzian, strażnik komory w Łasi Toczydłowie gminy zawadzkiej, tamże zamieszkały, syn Jaśnie Państwa Franciszka Kaczyńskiego, dziedzica na wsi Kaczyno Tobolice w gminie Rzekuńskiej
w powiecie Ostrołęckim i Magdaleny z Mierzejewskich małżonków Kaczyńskich liczy przeszło lat 29 wg metryki wyjętej z kościoła Ostrołęckiego w dniu 27 marca 1808 roku. Niestety tej metryki przy akcie ślubu nie odnalazłam. Natomiast odnalazłam akt ślubu rodziców Adama Kaczyńskiego w parafii Goworowo z dnia 19 stycznia 1777 roku, a panna Magdalena Mierzejewska pochodziła ze wsi Gierwaty z tejże parafii. Szlachetny Franciszek Kaczyński był wówczas wdowcem i świadkami ślubu byli jego sąsiedzi z parafii Rzekuńskiej Walenty i Paweł Damięccy.
Zgodnie z danymi o szlachcie gniazdowej jakie oparte są na dokumentach i publikowane w portalu GenPod, ród Kaczyńskich z Kaczyna Tobolice używał herbu Pomian. Również w tym portalu określony jest herb Szeliga dotyczący rodu gniazdowego Mierzejewskich w parafii Goworowo.
Brakuje aktów urodzeń z parafii Rzekuńskiej z XVIII i początku XIX wieku więc nie wiadomo ile dzieci urodziło się i przeżyło w rodzinie Franciszka i Magdaleny z Mierzejewskich Kaczyńskich, ale ustaliłam, że poza Adamem Kaczyńskim urodzonym około 1782 r, urodził się jeszcze Ignacy Piotr Kaczyński, którego dwa akty ślubu odnalazłam oraz akt zgonu w 1837 r, a one wskazują, że urodził się około 1796 roku i był to młodszy brat Adama Kaczyńskiego, a stryj Zofii Kaczyńskiej, który brał w 1834 r ślub w Kościele Katedralnym Płockim jako wdowiec mający lat 38 i piastujący w Płocku stanowisko Sędziego Trybunału Płockiego, z Konstancją Eustachją, córką Józefa i Julianny z Plejewskich Wąsowiczów, obywateli niegdyś we wsi Górkach zamieszkałych. W akcie zapisano, że jego rodzice, a dziadkowie Zofii Kaczyńskiej już wówczas nie żyli. W żadnym z aktów ślubu tego rodzonego brata Adama Kaczyńskiego nie występuje jakieś rodzeństwo Kaczyńskich, potomków Franciszka i Magdaleny z Mierzejewskich Kaczyńskich, ale jeszcze pod koniec XIX wieku widać w indeksach parafii Rzekuń , że potomkowie tego rodu nadal mieszkali w Kaczynie Tobolicach, więc zapewne było więcej braci Kaczyńskich pochodzących z tego rodu gniazdowego.
Jeśli chodzi o pochodzenie matki Zofii Kaczyńskiej, to w powołanym wyżej akcie ślubu jej rodziców w 1811 roku tak o niej napisano:
”Stawiła się także Maryanna Podbielska Panna we Wsi Jawory Klepacze Gminy Rutkowskiej mięszkaiąca Córka Niegdy Wielmożnych Dyonizego Podbielskiego i Anny ze Skarzyńskich Małżonków Podwoiewództwa Zambrowskich, licząca podłóg złożonej Metryki która wyjęta została na Dniu Piętnastym Miesiąca Kwietnia Tysiąc Osiemset Trzeciego Roku lat przeszło Dwadzieścia Siedem, w asystencyi Brata Jej starszego Wawrzeńca Podbielskiego na Wsi Jawory Klepacze Gminy Rutkowskiej Dziedzica zezwalającego.” ( teść zapisana jak w oryginale)
Także w tym przypadku nie odnalazłam aktu urodzenia Marianny Podbielskiej, ale w spisach GenPod jest wymieniona pod rokiem 1783 akt 14 urodzona we wsi Skórki, parafii Rosochate Kościelne i co ciekawe jej zapowiedzi ślubne były ogłoszone w 1809 roku w parafii Rutki Kossaki z Wawrzyńcem Kuleszą, ale do ślubu tego nie doszło, zapewne z braku odpowiedniego posagu, który powinien zapewnić jej starszy brat Wawrzyniec jako spadkobierca majątku Jawory Klepacze po śmierci ich ojca Dionizego Podbielskiego w 1803 roku akt 384. Jeśli chodzi o pochodzenie Dionizego Podbielskiego, który był dziadkiem Zofii Kaczyńskiej, to urodził się w 1743 roku akt 252 we wsi Zaręby Skórki, parafii Rosochate Kościelne jako potomek starej szlachty gniazdowej pieczętującej się herbem Trzaska. Ta szlachta wywodziła się z ziemi nurskiej, wsi Podbiele Wielkie i Podbiele Małe w parafii Stary Lubotyń.
W kolejnych latach Dionizy Podbielski piastował różne urzędy ziemskie i w latach 1774-1776 mieszkał w parafii Śniadowo, gdzie urodzili się jego trzej synowie: Jan w 1774 r akt 285, Felicjan w 1775 r akt 416 i Wawrzyniec w 1776 r akt 535. Z aktu zgonu Dionizego Podbielskiego z 11 lutego 1803 r wynika, że w chwili śmierci pozostawił 6 synów, czyli jeszcze Nikodema, Antoniego i Józefa Podbielskich oraz córki Mariannę i Rozalię oraz bezdzietną żonę z drugiego małżeństwa z Marianną Kossewiczówną. Jego pierwsza żona Anna z Skarzyńskich Podbielska zmarła w dniu 23 czerwca 1797 r w Jaworach Klepaczach jako żona Komornika Granicznego Dionizego Podbielskiego. Ród tych Skarzyńskich pieczętował się herbem Bończa, co ustaliłam na podstawie zapisów o szlachcie gniazdowej w GenPod.
Zapewne dobra rodowe nie były tak wielkie by podzielić je dla wszystkich dzieci, a szczególnie synów więc los córek Dionizego Podbielskiego, czyli Marianny i Rozalii był zależny od wielkości posagu jaki mógł im zabezpieczyć brat Wawrzyniec Podbielski i to on zorganizował ich śluby jeden po drugim w 1811 roku.
Trudno określić jak układało się życie rodziców Zofii Kaczyńskiej, bo jego praca w charakterze Strażnika Granicznego Księstwa Warszawskiego wymagała częstych zmian miejsc zamieszkania. Odnalazłam tylko jedną metrykę urodzenia ich córki Aleksandry Balbiny Kaczyńskiej, której narodziny zgłaszał ojciec w Waniewie zeznając, że dziecko urodziło się w jego domu w dniu 27 marca 1815 roku, a świadkami aktu byli tylko słudzy kościelni. Można wywnioskować z tej lakonicznej treści, że wiedli raczej skromne życie z dala od rodziny. Niestety nie udało mi się ustalić dalszych losów tej córki Kaczyńskich. Kolejny ślad po narodzinach ich dziecka jest w 1817 roku w parafii Lubiel, gdzie w spisach odnotowano narodziny ich córki Bogumiły Kaczyńskiej, a jak pisałam wyżej aktu urodzenia Zofii około 1822 roku nigdzie nie odnalazłam.
Jedno jest pewne, że Marianna z Podbielskich Kaczyńska, żona Adama Kaczyńskiego zmarła w rodzinnych Jaworach parafii Rutki Kossaki, bo jest taki akt zgonu z dnia 4 kwietnia 1824 roku. W akcie podano, że miała wówczas 40 lat i została opatrzona przed śmiercią sakramentami, co sugeruje, że nie był to nagły zgon i powróciła do rodzinnego dworu zarządzanego przez jej brata Wawrzyńca Podbielskiego.
Z całą pewnością zostały po jej śmierci dwie córki tj. Bogumiła mająca wówczas 7 lat i Zofia mająca 2 lata, bo znam ich dalsze losy. Co działo się z ich ojcem, trudno ustalić, ale zapewne pracował zarobkowo, a dziewczynki zostały w Jaworach na „łaskawym chlebie” u rodziny brata matki lub siostry matki Rozalii z Podbielskich Ciszewskiej, której jedyny syn Feliks urodził się i zmarł w 1812 r. Ich wujek Wawrzyniec Podbielski zmarł 05.08.1828 r, a jego żona Ludwika zmarła 14.10.1835 roku w Jaworach Klepaczach. Najprawdopodobniej opiekę nad dziewczynkami przejęła ich ciotka Rozalia z Podbielskich Ciszewska, ale ona także zmarła 28.07.1834 roku we wsi męża Kalinówka Basie w parafii Rutki Kossaki. W praktyce nie miały już nikogo bliskiego w rodzinnych stronach i nie miały posagu więc musiały szukać źródła utrzymania.
Życie sierot przy rodzinie było zapewne niełatwe i musiały pracować od najmłodszych lat na rzecz rodziny w charakterze bezpłatnych służących, skoro starsza Bogumiła Kaczyńska wyjechała do Warszawy i pracowała jako służąca przed ślubem. Mieszkała przy ulicy Rymarskiej pod liczbą 742, a jej ślub odbył się w parafii Św. Andrzeja w dniu 15 lutego 1835 roku w obecności świadków Józefa Zakrzewskiego stolarza i Ludwika Zielińskiego ogrodnika, obydwu w Warszawie zamieszkałych, z Fryderykiem Wilhelmem Cayzner, młodzianem z zawodu pudlarzem wyznania ewangelickiego, urodzonym w Księstwie Wirtemberskim z Józefa ogrodnika i Justyny z Cayzerów Cayznerów.
Kawaler miał wówczas 32 lata, a panna lat 23 i akt ten został przez wszystkich podpisany, przy czym panna Bogumiła Kaczyńska podpisała bardzo niezdarnie więc wątpliwe czy umiała pisać i czytać, ale do aktu podała, że jej ojciec był burmistrzem i wypadało akt podpisać razem ze wszystkimi.
Z dalszych losów tej Bogumiły wynika, że było to małżeństwo szczęśliwe, a mąż zaradny zapewniał im przyzwoite utrzymanie. Kolejny raz spotykamy rodzinę Bogumiły i Wilhelma Cayznerów przy ślubie jej młodszej siostry Zofii, bo szwagier występuje w roli opiekuna panny Zofii w czasie jej ślubu w parafii Łomna w 1842 roku, bo Cayznerowie mieszkali wówczas we wsi Łosia Wólka. O dalszych losach małżonków Wilhelma i Bogumiły dowiadujemy się z aktu ślubu ich córki Wandy Cejzner, który brała w Warszawie w parafii św. Aleksandra w dniu 18 października 1863 r jako panna lat 18 i mieszkała wówczas z rodzicami przy ulicy Czerniakowskiej nr 2989, a jej mężem został Franciszek Paszkowski stolarz, kawaler mający lat 25. Odnalazłam tylko akt zgonu Wilhelma Cejznera, który zmarł w dniu 16 marca 1869 roku w Warszawie pod nr 1630 w parafii św. Aleksandra jako rymarz z zawodu, pozostawiając owdowiałą Bogumiłę z Kaczyńskich. Niestety jej aktu zgonu nigdzie nie znalazłam, a kolejne pokolenia po ich dzieciach tj. po synu Ludwiku i córce Wandzie mieszkały nadal w Warszawie także w XX wieku.
Nie wiadomo kiedy Zofia zamieszkała z Bogumiłą i czy było to już w Warszawie, a jej mąż zapewnił jej prawną opiekę zgodnie z dawnymi zwyczajami, gdy kobiety niezamężne musiały pozostawać pod opieką ojca lub innego męskiego opiekuna.
Niewątpliwie Zofia mieszkała z rodziną swej siostry Bogumiły, gdy Cayznerowie mieszkali w tej wsi Łosia Wólka, bo wynika to z jej aktu ślubu zawartego w parafii Łomna w dniu 25 stycznia 1842 roku z Florianem Galskim, synem Jana i Salomei z Snopczyńskich Galskich, którzy byli dzierżawcami młyna-wiatraka w tej wsi Łosia Wólka. Według aktu ślubu nr 3 kawaler miał wówczas lat 29 ukończonych, a panna miała lat 20 wg aktu znania złożonego przed Wójtem Gminy Łosia Wólka. W akcie napisano, że matka panny nie żyła, a ojciec Zofii nie mógł przybyć z powodu odległości. Nigdzie w aktach ślubu panien Kaczyńskich nie wspomniano o ich szlacheckim pochodzeniu, ale być może obie rodziny Galskich i Cayznerów o tym wiedziały.
Rodzina Floriana Galskiego pochodziła w XVIII wieku z wójtostwa Mokra w parafii Skierniewice, gdzie byli młynarzami w dobrach Jaśnie Pana Józefa Galskiego, ale po konfiskacie przez Prusaków mienia biskupiego po 1795 roku zmuszeni byli opuścić to wójtostwo i osiedli w Książenicach w parafii Brwinów, niegdyś należących do rodziny biskupa Prażmowskiego, i tam prowadzili młyn-wiatrak. To w właśnie Książenicach urodził się Florian jako trzecie z jedenaściorga dzieci Jana i Salomei Galskich i rodzina utrzymywała się z młynarstwa jako kolejne pokolenie młynarzy po Macieju i Zofii z Azarkiewiczów Galskich, spokrewnionych w jakiś sposób z szlachetnym Józefem Galskim, na rzecz którego prowadzili młyny w Mokrej koło Skierniewic. Pozostaje pytanie, czy rodzina wiedziała o jakimś swoim dawnym szlacheckim pochodzeniu i utracie dóbr powodujących konieczność utrzymywania się z młynarstwa, bo zapewne przybyli do Skierniewic wraz z prymasem Potockim w XVII wieku z dawnych polskich terenów wschodnich. Być może przetrwały w rodzinie opowieści z dawnych wieków o zubożałej szlachcie i ślub Floriana Galskiego młynarza z ubogą szlachcianką Zofią Kaczyńską nie był aż takim mezaliansem.
Po ślubie Floriana jego rodzice wyprowadzili się do Czubina w parafii Rokitno, gdzie mieszkały ich dwie córki z mężami i dziećmi oraz zaprzestali dzierżawienia młynów gdy Jan Galski zajął się ciesielstwem, a w dniu 26 listopada 1843 roku zmarła tam matka Floriana, Salomea z Snopczyńskich Galska zapoczątkowując całą serię nieszczęść i śmierci jakie zaczęły nękać całą tę rodzinę.
Zanim jednak to nastąpiło, urodziła się w dniu 5 czerwca 1843 roku we wsi Góra w parafii Nowy Dwór, gdzie Florian był młynarzem, córka Floriana i Zofii z Kaczyńskich Galskich, której przy chrzcie w dniu 12 czerwca 1843 roku dano na imię Joanna. Chrzestną dziecka nie była jednak siostra Zofii, ale żona ekonoma z tego majątku Góra, Franciszka Zemralska. Rodziny Bogumiły i Zofii zamieszkały w miejscowościach przedzielonych Wisłą i kontakty raczej ustały. Kolejne dziecko urodziło się także w tej wsi Góra w dniu 20 października 1845 roku i na chrzcie w dniu 23 października tego roku dano jej na imię Franciszka Józefa, a chrzestną została Leokadia Zemralska oraz chrzestnym piwowar z tego majątku Józef Piliszkiewicz. Wygląda z tych akt obraz ich dość stabilnego życia i dobrych kontaktów z rodziną ekonoma w folwarku Góra, który zapewniał Florianowi zlecenia przemiału zbóż za jakimś stałym wynagrodzeniem. Niestety dzierżawa tego młyna w Górze wygasła i Florian Galski musiał szukać nowej dzierżawy młyna, którą znalazł we wsi Trębki Wielkie w parafii Kroczewo około 1847 roku. Zofia z dwiema małymi córkami pięcioletnią Joanną i dwuletnią Franciszką także tam zamieszkały, a w październiku tego roku zaszła ponownie w ciążę, jak się później okazało miał się wreszcie urodzić ich syn. Niestety stało się jakieś nieszczęście i z powodu choroby lub wypadku zmarł w dniu 17 stycznia 1848 roku Florian Galski, a jego zgon po 2 dniach zgłosili gospodarze ze wsi Trębki i sporządzono akt jego zgonu numer 5 w parafii Kroczewo. Sytuacja Zofii Galskiej stała się nagle bardzo trudna bo była w ciąży i musiała szukać nowego miejsca do życia oraz utrzymania rodziny. Znalazłam akt urodzenia jej syna we wsi Roguszyn parafii Chociszewo, który zgłosiła odbierająca w tej parafii porody Agnieszka Okrasina w obecności Augustyna Fabiniaka i Jana Bartosiaka, gospodarzy z Roguszyn oświadczając, że dziecko urodziło się w dniu 15 lipca 1848 roku jako dziecko zmarłego pół roku wcześniej Floriana Galskiego. Na chrzcie w dniu 16 lipca 1848 roku nadano chłopcu imię Wincenty, a chrzestnymi jego zostali Jan Żebrowski i Marianna Kornacka. Pozostaje pytanie kim byli ci chrzestni i dlaczego w tym Roguszynie próbowała znaleźć miejsce do życia dla siebie i dzieci. Może to była jakaś dalsza rodzina ze strony ojca Adama Kaczyńskiego ? Może wydawało się jej, że Goworowo w pobliżu tego Roguszyna to rodowa wieś Mierzejewskich? Obarczona trojgiem małych dzieci nie była jednak w stanie pracować jako służąca i miejsca tam nie zagrzała. Powróciła do parafii Kroczewo, gdzie zamieszkała we wsi Wojny i pracowała jako wyrobnica u dziedziców cząstkowych w tej wsi. Rok 1849 był kolejnym rokiem panowania zarazy cholery i dzieci zwykle szybko stawały się ofiarami tej choroby lub innych chorób dziecięcych dorastając w trudnych warunkach rodzinnych. Tak się stało także z młodszymi dziećmi Floriana i Zofii Galskich, bo pierwsza zmarła Franciszka w wieku 4 lat w dniu 4 czerwca 1849 r w Wojnach, a zgon jej zgłosili Leon Gołkowski i Kajetan Smulski będący właścicielami cząstkowymi na wsi Wojnach. Jako kolejne dziecko zmarł w Wojnach w dniu 20 października 1849 roku roczny Wincenty Galski i jego zgon zgłosili Grzegorz Wroński wyrobnik oraz Jan Modzelewski dziedzic części na wsi Wojny. Trudno ustalić kiedy Zofia z Kaczyńskich Galska wyjechała z parafii Kroczewo, ale pod datą 4 czerwca 1851 roku pobrała w tej parafii odpis aktu zgonu jej męża Floriana Galskiego, który byłby konieczny w przypadku jej ponownego ślubu i został załączony później do jej faktycznego ślubu w Warszawie.
Jest bardzo prawdopodobne, że po śmierci młodszych dzieci wyjechała z córką Joanną do Warszawy, bo tam mieszkała jej starsza siostra Bogumiła z Kaczyńskich Cajzner, która mogła jej pomóc wyszukać lepszą pracę w charakterze służącej. W dodatku następny mąż Zofii był także ewangelikiem pochodzącym z Prus jak mąż Bogumiły i może poznała go przez pośrednictwo szwagra.
Drugi ślub Zofii z Kaczyńskich Galskiej miał miejsce w Warszawie, w parafii św. Aleksandra w dniu 6 maja 1855 roku i zawarty został w obecności świadków Franciszka Jankowskiego czeladnika puszkarskiego i Jana Samojlewicza woźnego konsumpcji. Był to religijny ślub dwu wyznaniowy między nią i Krzysztofem Sommerkorn, kawalerem, mechanikiem zamieszkałym przy ulicy Solec, synem zmarłych Krzysztofa i Anny zd . Klaten małżonków Sommerkorn, rolników w Kraju Pruskim. Kawaler miał 41 lat i był wyznania augsburskiego więc ślub poprzedziły trzy zapowiedzi w jego gminie wyznaniowej, a wdowa wyznania rzymskokatolickiego przedstawiła akt zgonu męża i została ogłoszona tylko jedna zapowiedź na mocy dyspensy udzielonej przez biskupa. Zofia z Kaczyńskich Galska była wówczas służącą i mieszkała przy ulicy Nowy Świat 1274/5, a jej rodzice już nie żyli.
Trudno powiedzieć w jakich warunkach musiała pracować jako służąca pod tym adresem i czy była typową „służącą od wszystkiego” i czy także jej dwunastoletnia córka Joanna pracowała tam jako służąca. W internecie znalazłam informacje o stanie tej ulicy w latach pięćdziesiątych XIX wieku i zacytuję je w całości:

„Ulica Nowy Świat w Warszawie w 1855 roku była w fazie intensywnej przemiany z przedmiejskiej zabudowy w elegancką, reprezentacyjną arterię handlową, stanowiącą kluczową część Traktu Królewskiego.
Oto jak wyglądała w połowie XIX wieku: W latach 50. XIX wieku przeważały już murowane, dwupiętrowe kamienice, które zastąpiły wcześniejsze drewniane dworki. Architektura ta reprezentowała głównie styl klasycystyczny, z charakterystycznymi mansardowymi dachami. Był to "salon Warszawy", tętniący życiem, zamieszkiwany przez zamożnych kupców, fabrykantów, lekarzy i profesorów. Nowy Świat słynął z licznych sklepów, zakładów rzemieślniczych (powozy, lustra) oraz powstających kawiarni i restauracji. W tym okresie Nowy Świat stawał się główną ulicą handlową. Od 1818 roku ulica posiadała brukowane chodniki, a w 1855 roku funkcjonowało oświetlenie olejowe (w 1856 roku wymieniono je na gazowe – pierwsze w Warszawie). Ulica była ruchliwa, pełna bryczek i wozów konnych. Budynki miały liczne szyldy, a w głębi posesji często znajdowały się ogrody.”
Bez względu na warunki w jakich Zofia z Kaczyńskich mogła pracować jako służąca znacznie lepszym stanem pod względem socjologicznym było posiadanie męża dla niej i ojczyma dla jej córki. Pozycja służącej i samotnej kobiety z dzieckiem była jedną z najgorszych w tamtych wiekach więc zapewne dla niej zaczął się czas szczęśliwszy niż w poprzednich latach. Niestety nie wiem jak długo mieszkali jeszcze w Warszawie po tym ślubie w 1855 r, bo kolejną informacją jest akt urodzenia ich córki w parafii Wiązowna w 1861 r, W akcie nr 57 czytamy, że w dniu 09.07.1861 roku stawił się Krzysztof Zommerkorn lat 45 liczący w obecności Wojciecha Kulika i Pawła Raka, wszyscy trzej koloniści w Góraszce zamieszkali, i okazał dziecię płci żeńskiej oświadczając, że urodziło się dnia 1 lutego roku bieżącego o godzinie 7 rano z jego małżonki Zofii z Kaczyńskich liczącej 40 lat. Na chrzcie odbytym tego dnia dano dziecku na imię Paulina, a rodzicami chrzestnymi byli Teodor Garliński były oficer Wojsk Polskich i Elżbieta Brade żona propinatora. Napisano także w akcie, że chrzest był spóźniony z powodu nieobecności ojca dziecka.
Z tego aktu dowiadujemy się, że Krzysztof Sommerkorn przyłączył się do wielu osadników polskich i niemieckich, którzy zachęcani przez właścicieli ziemskich przystępowali do zagospodarowywania nieużytków i karczowania lasów. Niemieccy osadnicy zakładali tam osady i uprawiali duże, kilkuset hektarowe połacie ziemi stosując nowoczesne metody rolnicze. Tworzyli tam swoje enklawy kulturowe i wyznaniowe, a jednym z takich miejsc była ta podwarszawska Góraszka. Z aktu ślubu dowiedzieliśmy się, że Krzysztof był mechanikiem, a skoro jego rodzice byli rolnikami w Prusach, to zapewne był mechanikiem maszyn rolniczych i ten zawód przydał się także w Góraszce. Niestety ten piękny czas zasmuciła Krzysztofowi i Zofii szybka śmierć ich córeczki Pauliny, która zmarła 5 marca 1863 r i została pochowana na cmentarzu w parafii Wiązowna w dniu następnym. Dla Zofii jako matki największym pocieszeniem i wsparciem we wszystkich trudnych chwilach jej życia była zapewne jedyna córka Joanna Galska z pierwszego małżeństwa z Florianem Galskim, która w wieku 20 lat, w dniu 10 lutego 1863 roku w kościele w Wiązownie wyszła za mąż za Jana Zyberta mającego 19 lat syna kolonisty z Pęclina Adama Zyberta i jego żony Franciszki z Rutkowskich. Oczywiście zamieszkała u męża w Pęclinie, jak to było w zwyczaju i tam urodziło się ich pierwsze z dziesięciorga dzieci. Tym pierwszym dzieckiem Joanny z Galskich Zybertowej był syn urodzony 25 grudnia 1863 roku, któremu dano na imię Marcelli, a chrzest był bardzo uroczysty bo chrzestnymi zostali Ludwik Pilecki i Karolina Zakrzewska w asyście Cypriana Zakrzewskiego i Anny Komarzewskiej, Trudno powiedzieć jakie okoliczności spowodowały pojawienie się tych chrzestnych Marcelego, bo Cyprian Zakrzewski brał ślub z Karoliną Dąbrowską z Zalesia w 1853 r w Worowie koło Grójca, a to nieco odległe miejsce od Wiązownej. Później małżeństwo Zakrzewskich mieszkało w Warszawie bo w 1854 roku urodził się im syn. Wówczas Cyprian Zakrzewski był stelmachem z Warszawy, a o Ludwiku Pileckim nic nie ustaliłam. Trudno ustalić u kogo służącą w Warszawie mogła być nastoletnia Joanna Galska, córka Zofii z Kaczyńskich do czasu ślubu matki w Krzysztofem Sommerkorn w Warszawie w 1855 roku, ale mogli znać się z tamtego czasu i przyjechali na ten chrzest tak uroczysty. Niestety nie znam dalszych losów Marcelego Zyberta, ale z tej dziesiątki dzieci jakie urodziła Joanna z Galskich Zybertowa odnalazłam śluby ich dwóch synów Wacława w 1894 roku w Warszawie i Teofila w 1903 roku w Okuniewie. Co ciekawe przy ślubie Wacława Zyberta w Warszawie świadkiem był Józef Galski z rodziny Floriana Galskiego ojca Joanny. Mało tego swemu szóstemu dziecku urodzonemu w 1872 roku w Wiązownie dała na imię Florian jakby na cześć ojca, ale niestety to dziecko zmarło w 1874 roku, podobnie jak Aleksander urodzony w 1870 roku we wsi Białek, gdzie ich ojciec Jan Zybert był szynkarzem. Z aktów narodzin dzieci dowiadujemy się, że najpierw występował jako kolonista, później bednarz, szynkarz, ponownie bednarz i na koniec kolonista – rolnik.
Jak się okazało w tej rodzinie bywały lata nieszczęść i takim okazał się ten 1874 rok, gdy 25 kwietnia 1874 roku we wsi Góraszka, parafii Wiązowna zmarła Zofia z Kaczyńskich Sommerkorn I voto Galska, a potem jesienią ten mały Aleksander, którego chrzestną była babka Zofia oraz imiennik jej byłego męża mały Florian. Wdowiec Krzysztof Sommerkorn mając 64 lata, w dniu 12 maja 1878 r w ewangelickiej parafii Stara Iwiczna poślubił wdowę Henriettę Graf z domu Kecz, która była urodzona w Saksonii i mając 46 lat mieszkała w Aleksandrowie blisko Wiązownej. Po śmierci Zofii świadkiem narodzin jej wnuków, dzieci Joanny zostaje Ignacy Sommerkorn kolonista ze wsi Aleksandrów, a od 1880 roku troje ostatnich jej dzieci rodzi się we wsi Góraszka i ojciec dzieci jest tam rolnikiem. Trudno powiedzieć co działo się z Janem Zybertem i czy już wówczas chorował, ale zmarł w wieku 50 lat w dniu 26 kwietnia 1892 roku jako gospodarz we wsi Wiązowna. Joanna z Galskich Zybertowa jako wdowa wydała za mąż swoje dwie córki Aleksandrę urodzoną w 1875 roku i Helenę urodzoną w 1877 roku w parafii Wiązowna w 1898 roku. Aleksandra Zybert poślubiła Stanisława Krasuskiego, który był murarzem z Wiązowny, ale mógł pochodzić z zubożałej rodziny szlacheckiej, a Helena Zybert poślubiła Tomasza Wysockiego z Okuniewa. Na jej ślubie świadkami byli Ignacy Sommerkorn i jej brat Teofil Zybert. Dalszych losów Joanny z Galskich Zybert już nie poznałam, ale mogła żyć przy którymś z tej żyjącej czwórki i zapewne nie musiała już pracować jako służąca jak jej matka szlacheckiego pochodzenia.
Rodzina Barbary Katarzyny Sawickiej
Przy opracowaniu materiałów do wywodu pochodzenia Barbary Katarzyny Sawickiej natrafiłam na ogromne trudności z pozyskaniem dokumentów jej rodziny w Sochaczewie. Podobno na skutek frontu wojennego przebiegającego przez Sochaczew w czasie II Wojny Światowej doszło do zniszczenia akt stanu cywilnego i praktycznie do końca XIX wieku nie ma tych akt w Polskich Archiwach Państwowych. Pozostają tylko łacińskie księgi kościelne przechowywane w Archiwum Diecezjalnym w Łowiczu, ale są także obarczone wielkimi brakami oraz bardzo słabo opracowane w indeksach geneteki PTG. Pozostało mi dochodzenie jej pochodzenia na zasadzie poszlak oraz informacji zachowanych w rodzinie o drobnoszlacheckim pochodzeniu Sawickich z Sochaczewa. Te informacje były tak utrwalone w rodzinie, że Jan Galski syn Florentyny z Sawickich Galskiej, przyrodniej siostry Barbary Katarzyny Sawickiej, kupił pod koniec XIX wieku folwark w Trzcińcu blisko Sochaczewa w parafii Pawłowice i tam osiadł. Pracował wcześniej jako pisarz gminny na terenie łódzkiego i znał wiele dokumentów rodzinnych, ale nie zachowały się w rodzinie mojej babci, która przez babkę Florentynę z Sawickich Galską pochodziła z rodu Sawickich z Sochaczewa. Jedynym śladem Sawickich w Sochaczewie na początku XVIII wieku, gdy w aktach odnotowywano stan ojca chrzczonego dziecka jest akt chrztu w Sochaczewie z dnia 6 lutego 1719 roku. Tego dnia ochrzczono imionami Agnieszka Agata córkę szlachcica (nobiles) Samuela Sawickiego i jego żony Zofii, a chrzestnymi dziecka zostali ksiądz proboszcz Sochaczewa Andrzej Paprocki i Generosa Zofia Młodkowska z Młodzieszyna. Oczywiście trudno na wprost przyjąć tezę, że to właśnie ten ród Sawickich, z którego pochodziła Barbara Katarzyna Sawicka, bo jak wiadomo akta są tak bardzo niekompletne, że nic nie wiadomo. Jest jedynie taki wniosek, że Sawiccy z Sochaczewa na początku XVIII wieku i Sawiccy pod koniec XVIII wieku to jedyna rodzina o tym nazwisku mieszkająca w tym mieście.
Dzięki porządkowi jaki wymagany był w warszawskich parafiach, zachował się do jej ślubu w 1843 roku w parafii św. Jana, odpis aktu chrztu Barbary Katarzyny Sawickiej w Sochaczewie wydany w dniu 31 sierpnia 1836 roku. Czytamy w akcie nr 35 z miasta Sochaczewa, że w dniu 2 grudnia 1816 r została ochrzczona imionami Barbara Katarzyna córka Ignacego i Marianny Sawickich, a chrzestnymi zostali Szlachetny Pan de Zgliczyński i Józefa Kręczkoska w asyście Leo Kręczkoskiego i Elżbiety Zgliczyńskiej. Niestety jest to jedyny akt urodzenia-chrztu dziecka Ignacego Sawickiego jaki mogłam odczytać mimo, że w sumie urodziło mu się co najmniej 9 dzieci z dwóch małżeństw. W indeksach aktów urodzeń z miasta Sochaczewa zapisano tylko 3 akty urodzeń jego dzieci, a pozostałe ustalałam na podstawie indeksów aktów zgonów lub ślubów, bo uzyskanie skanów z tej parafii jest praktycznie niemożliwe. Na podstawie aktów narodzin i zgonów ich dzieci ustaliłam, że Ignacy Sawicki urodził się około 1773 roku, a jego pierwsza żona Marianna Głowacka około 1779 roku w Sochaczewie. W aktach notarialnych miasta Sochaczewa był testament z 1809 roku zapisany z woli Barbary z Rzeczkowskich Skwarkowskiej, która dom i cały majątek ziemski zapisała po równo swoim 2 synom, a ten dom przy ul. Warszawskiej nr 70 sąsiadował z rodziną Głowackich więc te rodziny od lat mieszkały w Sochaczewie, i poprzez śluby wchodziły w związki małżeńskie oraz majątkowe. Z małżeństwa Ignacego Sawickiego i Marianny Głowackiej zawartego prawdopodobnie około 1794 lub 1795 roku w Sochaczewie urodziły się, zmarły lub wzięły śluby następujące dzieci:
1. Wojciech Sawicki ur. 1796 akt 47 Sochaczew ( brak danych o jego losie)
2. Julianna Justyna Sawicka ur. 1798 akt 58 Sochaczew, zmarła tam 1805 akt 8
3. Urszula Sawicka ur. 1801 akt 119 Sochaczew, ślub w 1819 r z Onufrym Jarkiewicz i tylko z informacji przy indeksie wiem, że on miał wówczas 28 lat, a ona 18 lat. Natomiast więcej wiemy o nich z aktów chrztu dzieci tej pary bo zgłaszający zgon ich drugiej córki Wiktorii w Rawie Mazowieckiej podali, że była dzieckiem „urodzonych”, a ojciec był komornikiem sądowym noszącym dwa imiona Antoni Onufry Jarkiewicz. Pierwsze ich dzieci to Teresa, Wiktoria i Marianna Kassylda, które zmarły w Rawie Mazowieckiej jako kilkuletnie dzieci. Dopiero ich syn Romuald Błażej urodzony jako czwarte dziecko w Rawie Mazowieckiej w dniu 02.02.1830 r przeżył do dorosłości i w parafii Św. Andrzeja w Warszawie zawarł ślub jako kawaler w dniu 18.10.1860 r z wdową Agnieszką Weroniką z Gwozdeckich Raszek. Ta wdowa żyła z własnych funduszy w Warszawie i była urodzona w 1814 roku oraz była już wcześniej wdową po zmarłym w Białymstoku Ludwiku Ręczyńskim. Wcześniej pracowała jako aktorka dramatyczna i świadkiem tego ślubu z Jarkiewiczem był dyrektor warszawskich teatrów Jan Jasiński, i brat Florian Gwozdecki urzędnik. Następne dzieci Onufrego i Urszuli z Sawickich Jarkiewiczów także umierały, były to Marianna Teodora i Waleria Antonina, ale nie znam dalszego losu Wawrzyńca Hipolita urodzonego w Wojskiej parafii Wysokienice, gdzie ojciec był posesorem tej wsi, ani losu Celestyny Jarkiewicz urodzonej w tej Wojskiej, ale chrzczonej w Podskarbicach Szlacheckich, gdy ojciec dzieci był właścicielem tej wsi w parafii Cielądz. Następnie Antoni Onufry Jarkiewicz został dzierżawcą dóbr Rożenek i tam zmarł w dniu 30.05.1851 r w wieku 61 lat, a Urszula z Sawickich Jarkiewiczowa żyła jeszcze w czasie ślubu syna w 1860 r w Warszawie. Dalszego jej losu nie znam.
4. Daniel Sawicki ur ok 1804 r Sochaczew i pierwszy ślub brał ok 1830 r z Antoniną Binkowską, z którą miał córkę Izabelę urodzoną w 1831 r. Następnie jako wdowiec poślubił w 1833 r w Sochaczewie Juliannę Skwarkowską wnuczkę powołanych wcześniej Mateusza i Barbary Skwarkowskich z Sochaczewa. W 1836 r urodziła się im córka Katarzyna w Sochaczewie, która zmarła w wieku 12 lat w 1848 r, a wcześniej bo w 1837 r , akt 94 zmarł także Daniel Sawicki.
5. Marianna z Sawickich Graff ur ok 1806 r Sochaczew, ale informacji o jej ślubie brakuje. Znalazłam tylko w indeksach Sochaczewa datę jej zgonu w dniu 08.11.1858 r w Sochaczewie akt 93, w wieku jak podano 54 lat, a jej mężem był Jan Graff. Zdołałam ustalić, że jej teściowie Antoni i Salomea Graff byli młynarzami na terenie parafii Sochaczew już pod koniec XVIII wieku, a Antoni Graff zmarł w 1807 r w Sochaczewie w wieku 45 lat. Z małżeństwa Jana i Marianny z Sawickich Graff urodził się syn Józef około 1846 roku i zmarł w Sochaczewie 16.08.1852 r akt 79 w wieku 5 lat. Oczywiście musiałam opierać się na tych źle zindeksowanych i chaotycznych danych z Sochaczewa więc trudno dalej komentować tę rodzinę.
6. Bartłomiej Sawicki ur ok 1810 r w Sochaczewie i zmarł tam w 1811 r akt 13.
7. Barbara Katarzyna Sawicka chrzest 02.12.1816 r w parafii Sochaczew. Jej losy opiszę szczegółowo w dalszej części tego artykułu, bo to ona została służącą w Warszawie.
8. Antonina Sawicka ur ok 1819 r w Sochaczewie i zmarła tam w 1820 r akt 2088
Matka tych dzieci i żona Ignacego, Marianna z Głowackich Sawicka zmarła w Sochaczewie w wieku 43 lat, w 1822 r akt 2183 i zapewne dożyła tylko ślubu swej córki Urszuli, która była ich trzecim dzieckiem. Kolejne dzieci jakie po niej pozostały to Daniel lat 18, Marianna lat 16 i Barbara Katarzyna lat 6 więc wdowiec Ignacy Sawicki ożenił się ponownie w Sochaczewie w dniu 12 maja 1823 roku, akt 5 z panną Małgorzatą Kozakiewicz córką Wincentego i Antoniny z Koseckich Kozakiewiczów urodzoną w Wyszogrodzie, której chrzest odbył się 15 lipca 1782 roku. Z tego związku około 27 czerwca 1824 roku urodziła się w Sochaczewie ich jedyna córka Florentyna Sawicka, która jest moją praprababką (brak jej aktu urodzenia, a daty w karcie zameldowania w Żychlinie różnią się). Małe dziewczynki Basia (tylko tego pierwszego jej imienia używano) i Florentynka wychowywały się razem i były z sobą na tyle zżyte, że mieszkały w Żychlinie jako mężatki do śmierci Barbary. Co działo się ze starszą Marianną Sawicką trudno mi powiedzieć, ale chyba ojciec zabezpieczył jej jakiś posag i nie musiała być służącą oraz za jego życia poślubiła Jana Graffa, syna młynarzy z Sochaczewa. Zapewne Ignacy Sawicki nie był biedny i miał gospodarstwo rolne, bo nazywano go gospodarzem i obywatelem Sochaczewa więc dopóki żył rodzina miała dobre warunki finansowe. Niestety jego jedyny syn Daniel Sawicki zmarł w 1837 roku i starzejący się Ignacy Sawicki zmarł 4 lata później. Być może było to w okresie żniw, bo zmarł w dniu 15 sierpnia 1841 r w Sochaczewie, a zgłaszający akt zgonu Piotr Zieleniewski i Józef Kędzierski obywatele Sochaczewa ocenili jego wiek na 96 lat mimo, że faktycznie miał 68 lat.
Nie ulega wątpliwości, że stan finansowy rodziny Sawickich uległ gwałtownemu pogorszeniu po śmierci seniora Ignacego i wdowa Małgorzata z Kozakiewiczów Sawicka z córką Florentyną Sawicką nie były w stanie zapewnić posagu z pozostałego po nim spadku Barbarze Sawickiej, która w chwili śmierci ojca miała 25 lat więc musiała iść na służbę do Warszawy. Zamieszkała i pracowała przy ulicy Krakowskie Przedmieście 440, a gdy brała ślub w 1843 r ta ulica tak wyglądała wg informacji w internecie:
„Krakowskie Przedmieście w Warszawie w 1843 roku było reprezentacyjną, intensywnie rozwijającą się częścią miasta. W tym czasie trwały tam zmiany urbanistyczne, w tym rozbiórka kościoła św. Klary i klasztoru Bernardynek, a w grudniu Seweryn Uruski nabył dawną rezydencję Poniatowskiego (późniejszy Pałac Uruskich), co świadczy o prestiżu tej lokalizacji. Krakowskie Przedmieście było tętniącym życiem salonem Warszawy, z licznymi pałacami i kościołami, które znamy obecnie, choć w nieco innej scenerii XIX-wiecznej. Ulica ta, biegnąca od placu Zamkowego, była osią życia towarzyskiego i handlowego, podobną do tej, którą opisywał później Bolesław Prus w „Lalce”
Barbara Sawicka mieszkała wówczas pod numerem 440 i tam pracowała jako służąca, ale nie wiemy czy była tą „od wszystkiego”, czy jako pokojówka u zamożnej rodziny. Nie wiemy także czy Małgorzata z Kozakiewiczów Sawicka i jej córka Florentyna Sawicka mająca wówczas około 19 lat także nie musiały gdzieś pracować na swoje utrzymanie jako służące, bo brakuje aktu ślubu Florentyny Sawickiej z Janem Galskim, a ich pierwsze dziecko urodziło się w Ołtarzewie, a nie w Sochaczewie lub Żychlinie, gdzie potem zamieszkali.
Z aktu małżeństwa nr 148 spisanego w parafii św. Jana w Warszawie w dniu 3 października 1843 roku możemy dowiedzieć się, że ślub odbył się w obecności pełnoletnich świadków Andrzeja Sosnowskiego stelmacha, który ten akt z trudem podpisał i Mateusza Morawskiego służącego, który pisać nie umiał. Religijne małżeństwo zawarte zostało między wdowcem Janem Arędzikowskim, którego żona Joanna z Garlińskich zmarła w bieżącym roku w Żychlinie i on tam stale zamieszkiwał będąc z zawodu siodlarzem. Był synem zmarłego Wawrzyńca Arędzikowskiego krawca z zawodu i Marianny z Karlikowskich i miał w tym czasie lat 26, a panna Barbara Sawicka była córką zmarłego Ignacego Sawickiego Obywatela i Marianny z Głowackich małżonków zrodzoną w Mieście Sochaczewie, mającą lat 26 i ze służby utrzymującą się przy ulicy Krakowskie Przedmieście pod liczbą 440 oraz stale zamieszkałą w tutejszej parafii. Ślub poprzedziły trzy zapowiedzi i małżonkowie nie zawarli umowy przedślubnej, a kat ten po przeczytaniu podpisała tylko zaślubiona z pierwszym świadkiem, bo zaślubiony i drugi świadek pisać nie umieli. Barbara Sawicka podpisała się bardzo ładnym wyrobionym podpisem, który świadczy, że pisać umiała i często pióra używała. Nie wiemy oczywiście, czy pisać nauczyła się już w Sochaczewie, czy w czasie służby, bo były w Warszawie specjalne kursy dla chcących się uczyć służących zrzeszonych w Towarzystwie Świętej Zyty. Po ślubie małżonkowie wyjechali z Warszawy, bo wdowiec miał dziecko w Żychlinie, które urodziło się z Joanny Garlińskiej w dniu 13.05.1843 r, a matka dziecka zmarła w tym dniu po porodzie. Dziecko to miało na imię Jan po ojcu, a Joanna Garlińska, córka Leona i Józefy z Ogińskich Garlińskich pochodziła ze zubożałej rodziny szlacheckiej i także przed ślubem jako panna, w dniu 10.04.1842 r w Żychlinie pracowała w charakterze służącej. Także wówczas Jan Alojzy Arędzikowski był już wówczas wdowcem po Konstancji Gęs, którą poślubił w parafii Sołek Śleszyn w dniu 06.05.1841 r i zmarła bezdzietna w Gąbinie w 1842 roku. Trudno ustalić kto zajmował się tym osieroconym dzieckiem, ale zapewne była to Barbara z Sawickich Arędzikowska już po ślubie, bo ich pierwsze wspólne dziecko urodziło się dopiero 15.04.1845 r w Żychlinie i w czasie chrztu aktem 62 w parafii żychlińskiej otrzymało imiona Leon Juliusz Władysław Arędzikowski. Kolejnym ich dzieckiem była córka Marianna urodzona 10.07.1847 r w Żychlinie, która zmarła tamże w dniu 20.08.1848 roku. Mieli jeszcze jedną córkę Helenę, która urodziła się 26.02.1850 roku w Żychlinie, gdy jej matka miała 34 lata podobnie jak ojciec. Ta córka zapisana jest w karcie meldunkowej w Żychlinie w 1858 roku wraz z ojcem wdowcem, starszym bratem Leonem Juliuszem Władysławem oraz Łucją Arędzikowską, córką Anieli wziętą na wychowanie, a urodzoną w 1850 roku, gdy siostra Jana Alojzego Arędzikowskiego była już wdową po pierwszym mężu. Nie poznałam dalszego losu Heleny Arędzikowskiej, córki Barbary z Sawickich oraz Łucji Arędzikowskiej, córki Anieli, po tym jak rodzina wyprowadziła się z Żychlina do Lucienia koło Gostynina, a stało się to po śmierci Barbary Katarzyny z Sawickich Arędzikowskiej w Żychlinie w dniu 03.08.1852 roku. W akcie jej zgonu nr 122 ksiądz narobił tyle błędów, że trudno dociec kto właściwie zgłaszał jej zgon, bo wdowcem został Andrzej Arędzikowski siodlarz, a jako świadek występował także Andrzej Arędzikowski szewc z Żychlina. Nie podano także przyczyny jej śmierci oraz danych jej rodziców, a znane były jej mężowi. Niewątpliwe jest natomiast, że syn Jan z małżeństwa z Joanną z Garlińskich zmarł jako chłopiec mający 11 lat w dniu 05.12.1854 r w Żychlinie i zgon zgłaszał jego ojciec Jan Arędzikowski siodlarz. Dodam tu, że siodlarz to był nie tylko rymarz, ale specjalista wyrabiający siodła do jazdy konnej, co było niemal pracą artystyczną, wymagającą szczególnych umiejętności. Były to siodła ze skóry specjalnie przez siodlarza wyrabianej i ozdabianej, a szczególnie piękne musiały być do jazdy bokiem przez dosiadające konia kobiety. Klientami byli głównie ludzie zamożni mający szlachetne konie do jazdy wierzchem, a w tych latach było wielu takich zamożnych w Warszawie.
Po śmierci Barbary z Sawickich trzykrotny wdowiec Jan Alojzy Arędzikowski ( czasami zapisywany Arendzikowski) ożenił się po raz czwarty z panną Marianną Sobiecką w 1856 roku w Gąbinie, z którą spłodził w latach 1858-1874 kolejno pięcioro dzieci, które urodziły się w Gąbinie. Tam także zmarł Jan Alojzy Arędzikowski w dniu 21.01.1891 roku akt nr 10, jako obywatel miasta Gąbina, a jego żona Marianna z Sobieckich Arędzikowska zmarła 18.08.1894 roku w Żychlinie.
Mnie jednak najbardziej interesował los syna Barbary z Sawickich, Leona Juliusza Władysława Arędzikowskiego, który został rymarzem z zawodu i w Żychlinie wziął ślub w dniu 24.11.1875 roku akt 59 z osiemnastoletnią panną Eleonorą Banachowicz, żyjącą przy rodzinie we wsi Pasieka, bo jej rodzice już nie żyli. Z tego małżeństwa urodziła się ich córka Marianna Olimpia Arędzikowska w parafii Słubice Jamno w !884 roku i także została służącą w Warszawie. W akcie jej ślubu nr 163 w parafii Świętego Krzyża w Warszawie w dniu 4 czerwca 1911 roku zapisano, że miała 27 lat i mieszkała oraz pracowała jako służąca przy ulicy Władymirowskiej, a poślubiła Szymona Mahoń robotnika, kawalera ze wsi Mrozy mającego 28 lat. W ten sposób praca w charakterze służącej w Warszawie Barbary Katarzyny Sawickiej dotyczyła również jej wnuczki.
Jeśli chodzi o losy Małgorzaty z Kozakiewiczów Sawickiej to mieszkała ze swą jedyną córką Florentyną i jej mężem Janem Galskim także rymarzem w Żychlinie i zmarła w Budzyniu parafii Żychlińskiej w dniu 11.02.1855 r. Jeśli chodzi o losy Florentyny Sawickiej, to ze ślubu z Janem Galskim, rodzonym bratem opisanego wcześniej Floriana Galskiego z dużej rodziny młynarskiej urodziło się tylko dwoje ich dzieci: córka Florentyna Galska urodzona w Ołtarzewie w 1848 r i syn Jan Galski urodzony w Żychlinie w 1853 roku. Florentyna z Sawickich Galska po śmierci męża w Żychlinie w 1873 roku zamieszkała z rodziną córki i pomagała jej w wychowaniu dziesięciorga dzieci ze związku z Józefem Lachowiczem kowalem pochodzącym z wielopokoleniowej rodziny młynarskiej, który był moim pradziadkiem.
Z przedstawionych wyżej losów mojej rodziny, w której znalazły się szlachcianki zmuszone do pracy w charakterze służącej w szybko rozwijającej się Warszawie, pragnęłam ukazać mechanizm ubożenia tej dawniej uprzywilejowanej grupy społecznej, a w XIX wieku zmuszonej do pracy na własne utrzymanie. W literaturze więcej jest przykładów chłopek zmuszonych do poszukiwania pracy w mieście w charakterze służącej, a o szlachciankach jest znaczniej mniej takich opisów, bo czasami były to bony do dzieci lub guwernantki, ale zwykłe służące opisywano znacznie rzadziej, a takie też były i szukały zmiany swej pozycji społecznej przez małżeństwo.
Prusy, 11 maja 2026 r.
opracowała: Janina Władysława Janiszewska "


Pozdrawiam, Maria
ODPOWIEDZ

Wróć do „Komentarze artykułów”