Bardzo Ci dziękuję za tę odpowiedź, spokojną i mądrą, zawierającą bardzo wiele ciekawych informacji, otwierającą kilka nowych furtek w poszukiwaniach i przemyśleniach o bardzo skomplikowanym i trudnym życiu Adama Mickiewicza, i wreszcie zawierającą szczerze tę malutką otwartą furtkę intelektualną, tak, do dziś niejasnym jest zniszczenie dokumentów rodzinnych, w tym odpisu urodzenia Adama, ja twierdzę, że po ponad 200 latach polscy historycy, biografowie i genealodzy mają obowiązek takie pytania stawiać i próbować na nie odpowiedzieć, nie ma czego się wstydzić, juz nie ma tematów tabu, mamy XXI wiek i albo jesteśmy już w pełni wolni (też myślowo) albo nie.
A więc czy chodziło w współpracę z ochraną? (mamy jeszcze większe tragedie w II poł. wieku ubiegłego, i niektóre potrafimy wytłumaczyć i przebaczyć jako błędy młodości), może korzenie żydowskie? (ale to już narodowa fobia przeszłości), i dziś mamy tak jak rodzina Mickiewiczów w Nowogródku, wielu przyjaciół i znajomych z żydowskimi korzeniami, inny mój przyjaciel jest wyznawcą islamu, inny buddyzmu, świat znormalniał, spolegliwiał o co prosił Prof. Kotarbiński. A może chodziło o coś innego? Twierdzę, że cechą rozumu ludzkiego jest dążenie do odkrycia i zachowania prawdy, stąd te pytania.
Twierdzę również, że w polskiej genealogii nie ma tak, że "Jeszcze się taki nie narodził, co...", i są osoby, które mogą do oryginalnych wpisów i prawdy dotrzeć, to nasz kolega Waldek Fronczak & Genealodzy.pl, Waldemar oczywiście pisze o sobie jako amator, ale daj nam Boże takich amatorów w każdej dziedzinie nauki i historii, to tak jakby ktoś stwierdził, że nasz Robert Kubica to taki amator, tylko przesiadł się na chwilę za kółko Formuły-1
Minęło ponad 200 lat, Waldemar Fronczak i inni genealodzy "amatorzy" maja kapitalne doświadczenie w polskiej genealogii ogólnej i szczegółowej, o wiele większe niż genealodzy 100 lat temu, wielce doświadczona Ania podała nazwę parafii: "Stwołowicze (póżniejsza nazwa Stołowicze)", może warto poszukać, może poprosić przyjaciół z Litwy i Białorusi o pomoc? Czytam tu, że forumowicze mają ich wielu, może coś się uda, jeśli nie, zostanie po nas dążenie do prawdy, a to nie jest mało.
Z wyrazami najwyższego szacunku,
Tadeusz Wysocki
PS. Trafiłeś mnie z Juliuszem, własnie odłożyłem przy łóżku na pierwsze zimowe wieczory "Dzieła Juliusza Słowackiego" pod red. Ferdynanda Hoesicka i Leopolda Meyeta, z przedmową Ignacego Matuszewskiego, wydawnictwo "Wędrowca", Warszawa, 1903, to kolejna książka po cioci Gieni Maternickiej, która pracowała przed wojną u Geberthnera i Wolfa" (ciociu, dziekuję!), którą zacząłem przeglądać (ta poprzednia to właśnie "Historya XIX Stulecia", gdzie natknąłem się na wpis o podwójnej dacie urodzin Mickiewicza), na Zaduszki za Juliusza i Adama pozwalam sobie zacytować fragmencik z tej przedmowy ku czci obu Wieszczów:
"Słowacki używa innej metody. Podnieca on, drażni, wywołuje pewien nastrój, który czytelnik musi przemódz i przetrawić własną siłą i własnemi środkami. Pochodzi to ztąd, że Mickiewicz posiadał wyobraźnię plastyczną, a Słowacki rozlewną, Mickiewicz daje jasne i wyraźne obrazy, Słowacki zaś rozmarza, roztkliwia, lub pobudza, niby muzyk-symfonista".

