Księgi parafialne na Family Search.org cz.1

Informacje genealogiczne dostępne w Internecie – linki do zasobów, których nie ma w Bibliotece cyfrowej w Katalog linków lub w wątkach tematycznych na tym podforum. Przed wysłaniem zapytania o nazwisko lub parafię, proszę sprawdzić wątki na podforum tematycznym: Poszukuję osób, rodzin oraz Poszukuję parafii, miejscowości

Moderatorzy: elgra, maria.j.nie, adamgen

Awatar użytkownika
maria.j.nie

Administrator
Nowicjusz
Posty: 2739
Rejestracja: pn 19 mar 2007, 23:36
Lokalizacja: Lubuskie
Podziękował: 18 times
Otrzymał podziękowania: 2 times

Post autor: maria.j.nie »

Witam Panie Radosławie
radicalman pisze: … Na pewno nikt w Stanach czy gdziekolwiek na świecie nie przywróci nieszczęsnemu Wawrzyapaeur'owi jego właściwego nazwiska- możemy to zrobić jedynie my - Polacy. Jeżeli będzie taka wola środowiska genealogicznego w Polsce, to zamiast wyrzucać te indeksy do śmieci mogę zaproponować ich poprawienie przez polskich indeksujących. Czekam na "głos ludu" w tej sprawie... pozdrawiam, Radosław Zań
http://genealodzy.pl/index.php?name=PNp ... 8477#88477

Wiem z autopsji, że "poprawki" są najgorsze :wink: niemniej w miarę moich możliwości czasowych, podejmę się korekty wpisów nazwisk i imion na podstawie skanów metryk. Uważam, że usuwanie zamieszczonych już indeksów byłoby błędem.
Pozdrawiam serdecznie Maria
Awatar użytkownika
poschadel

Sympatyk
Adept
Posty: 216
Rejestracja: sob 08 sie 2009, 00:19

Post autor: poschadel »

Szkoda tylko, że inne towarzystwa nie poszły za przykładem Lublina i nie przystępują do współpracy z FS. Możliwości, jak widać są duże.
Pozdrawiam
Krzysztof
Worwąg_Sławomir

Nieaktywny
Nowicjusz
Posty: 999
Rejestracja: pn 15 lis 2010, 20:10

Post autor: Worwąg_Sławomir »

maria.j.nie pisze:Witam Panie Radosławie
radicalman pisze: … Na pewno nikt w Stanach czy gdziekolwiek na świecie nie przywróci nieszczęsnemu Wawrzyapaeur'owi jego właściwego nazwiska- możemy to zrobić jedynie my - Polacy. Jeżeli będzie taka wola środowiska genealogicznego w Polsce, to zamiast wyrzucać te indeksy do śmieci mogę zaproponować ich poprawienie przez polskich indeksujących. Czekam na "głos ludu" w tej sprawie... pozdrawiam, Radosław Zań
http://genealodzy.pl/index.php?name=PNp ... 8477#88477

Wiem z autopsji, że "poprawki" są najgorsze :wink: niemniej w miarę moich możliwości czasowych, podejmę się korekty wpisów nazwisk i imion na podstawie skanów metryk. Uważam, że usuwanie zamieszczonych już indeksów byłoby błędem.
Pozdrawiam serdecznie Maria
Mario, to jest milion indeksów - i każdy z nich z osobna trzeba porównać z oryginałem - tym samym jest w praktyce konieczna ponowna indeksacja tych zbiorów. Przy założeniu 0,5 min. na akt to wychodzi 347 dni ciągłej pracy 1 osoby.

Odnośnie "wiem, ale nie powiem" komentarz jest bez sensu.
Praca wolontariacka to nie są "jakieś wyimaginowane pieniądze", przeciwnie, jest to korzyść niematerialna, która podlega wycenie tak jak np koncert w filharmonii. :)

Zapewniam, że jeżeli Pan Zań uświadomi mnie (z uzasadnieniem oczywiście), w którym miejscu napisałem nieprawdę, to natychmiast wszystko odszczekam ;)
Pozdrawiam
Sławek Worwąg
radicalman

Sympatyk
Posty: 365
Rejestracja: wt 09 paź 2007, 22:15
Lokalizacja: Legnica

Post autor: radicalman »

Szanowny Panie Worwąg.

Indeksy pochodzą z komercyjnego projektu wykonanego przez "niepolską" firmę.
Wszelkie Pana dalsze dywagacje w tym temacie uważam za zbyteczne.

Zasugerował Pan niezgodnie z prawdą, że indeksy pochodzą z jakichś nieznanych projektów indeksacyjnych wykonywanych przez wolontariuszy... Czy to uzasadnienie jest wystarczające?

Radosław Zań
Worwąg_Sławomir

Nieaktywny
Nowicjusz
Posty: 999
Rejestracja: pn 15 lis 2010, 20:10

Post autor: Worwąg_Sławomir »

Szanowny Panie Zań,
w tej sytuacji moją hipotezę i dalsze dywagacje na temat domniemanej pracy wolontariuszy nad indeksacją tych metryk uważam za kompletnie nietrafione.
Zastanawia mnie jednak, kto poniósł koszty związane ze zleceniem indeksacji owej firmie. Jeżeli familysearch, to mnie to nie interesuje. Jeżeli zaś jakaś instytucja, nie daj Boże, finansowana z moich składek, to mnie to interesuje bardzo. Czy ma Pan wiedzę na temat finansowania tego zlecenia?
Pozdrawiam
Sławek Worwąg
Awatar użytkownika
Jado

Sympatyk
Ekspert
Posty: 79
Rejestracja: czw 30 wrz 2010, 21:04
Kontakt:

Post autor: Jado »

poschadel pisze:Szkoda tylko, że inne towarzystwa nie poszły za przykładem Lublina i nie przystępują do współpracy z FS. Możliwości, jak widać są duże.
A uwierz Krzysztofie że tak niewiele trzeba, wystarczy znaleźć koordynatora , najlepiej ze struktury towarzystwa ,domówić się z Johnem Huysmans'em , on poprowadzi pilotaż, negocjacje itd będą bardzo zadowoleni i sprawa wyjdzie na dobre wszystkim. Ale cóż jest jak jest, skostniałe struktury?brak odwagi? gdzieś tkwi problem pytanie gdzie?

Jacek
radicalman

Sympatyk
Posty: 365
Rejestracja: wt 09 paź 2007, 22:15
Lokalizacja: Legnica

Post autor: radicalman »

worwag pisze: Zastanawia mnie jednak, kto poniósł koszty związane ze zleceniem indeksacji owej firmie. Jeżeli familysearch, to mnie to nie interesuje. Jeżeli zaś jakaś instytucja, nie daj Boże, finansowana z moich składek, to mnie to interesuje bardzo. Czy ma Pan wiedzę na temat finansowania tego zlecenia?
Koszty (o których nie wiem i pewnie się nie dowiem) poniosło Familysearch, którego działanie jest finansowane z ofiar pieniężnych członków Kościoła Jezusa Chrystusa ŚwDO.

Zgadzam się z Pana zdaniem, że zabrakło tutaj niezbędnego audytu, bądź w początkowym etapie zlecenia, zapytania jakiegoś Polaka o ocenę jakości. Mam nadzieję, że po tej wpadce już nikt na takie szalone pomysły tam nie wpadnie.

Pomimo wielu błędów w tych indeksach, w kilku przypadkach można osiągnąć całkiem przyzwoite wyniki. Szukałem nazwiska WADAS z Jodłowej i rezultaty nie były najgorsze.

Jeżeli otrzymam oficjalne stanowisko Familysearch, nie omieszkam się nim podzielić.

pozdrawiam
Radosław Zań
woytek

Sympatyk
Posty: 36
Rejestracja: ndz 07 gru 2008, 22:24

Post autor: woytek »

Witam

Z ciekawością przeczytałem ten wątek. Z godzinę temu skończyłem dyskusje w której z przekonaniem starałem się wykazać, że nasze społeczeństwo znacząco się przez ostatnie lata zmieniło. I jest już mniej narzekania na wszystko a więcej wymagania od siebie...

Chcieliśmy mieć demokrację więc i takie wypowiedzi jak wcześniej mają prawo się pokazywać. Mam i ja prawo do swojej. Zacznę od anegdoty - kiedyś na centralnym podchodzi do mnie bezdomny i prosi o papierosa. Ja go częstuję a on mnie beszta, że takich to on nie pali. Ja już nie palę więc taka sytuacji mi się już nie wydarzy.

Tu jest podobnie. Mormoni robią z własnych pobudek coś co jednocześnie jest niezwykle przydatne dla pasjonatów genealogi. Dzięki nim zarchiwizowano większość akt i sporo z nich się indeksuje. Robią to z własnych środków na własne potrzeby ale nie zamykają się na innych i - wydaje mi się na zdrowych zasadach - dzielą się z innymi tą wiedzą i zasobami. Jeżeli zdarzają im się błędy to oczywiście można ich o tym informować, zawsze to cenne informacje, które będą mogli wykorzystać. Natomiast wyliczanki, zarzuty i pretensje o których czytałem wyżej nie mieszczą się w ramach zasad, które mi wpojono w rodzinnym domu. Jak ktoś zrobi coś z czego mogę skorzystać to dziękuję za to, jeżeli nie musi tego robić i zrobi - to jestem wdzięczny.

Osobiście bardzo mnie cieszy każdy przyczynek do archiwizacji i indeksacji, tym bardziej że osoby te robić tego nie muszą i tym bardziej nie muszą się dzielić wynikami prac. Ale to robią i chwała im za to. Zgłaszajmy im ewentualne błędy ale jakieś minimum dobrego tonu się należy.

Narzekać i wymagać to możemy od tych którym płacimy za usługę lub płacimy podatki na to żeby dla nas działali, jeżeli dają nam po temu podstawy. A najwięcej powinniśmy wymagać od siebie.

Z poważaniem
Wojtek
Awatar użytkownika
meggy

Sympatyk
Posty: 94
Rejestracja: pn 22 wrz 2008, 21:19

Post autor: meggy »

Wojtek, dziekuje za twoja wypowiedz!
Meggy
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35479
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Wojtku
odwołujesz się do demokracji w kontekście wolności słowa i odpowiedzialności
Popierając w ..no prawie 100% uzupełnię o dość bliskie rzeczy:
przejrzystość
konkurencyjność

Faktem jest, że dzięki akcji mormonów kilkadziesiąt lat temu zasoby AP zostały zmikrofilmowane i były dostępne w sieci mormońskiej
ale faktem jest, że zarówno wtedy jak i jeszcze całkiem niedawno - nikt inny podobnych działań podjąć nie mógł w Polsce.
Polityka NDAP zmieniła się całkiem niedawno i jak się okazuje -można robić kopie celem upowszechniania (znacznie szerszego bo i technika się zmieniła) nie wybierając ścieżki współpracy z jedną organizacją, jednej metody etc

Czyli - z szacunkiem do wykonanych czy też wykonywanych od wielu lat prac (jak mi się wydaje - nie tylko przez mormonów ale osoby współpracujące)...lecz nie oznacza to "take it or leave it" - uwagi czy też konstruktywne przykłady, że można inaczej (bez logowań, rejestracji, z pełnym poszanowaniem praw autorskich) - chyba nie są faux pax i narzekactwem:)
Ot -dominacja , kontrola nad zasobem spowodowała taki nie inny stan rzeczy.
Skoro w dawnych czasach urzędy PRL wybrały formę "wyłączności dla mormonów" a teraz tą samą drogą poruszają się niektóre z władz polskiego kościoła rzymskokatolickiego to mogę mieć "ale"
i mam nadzieję, że to "ale" nie będzie flekowane jako rozrabiactwo

czy w demokracji czy w każdym innym systemie
monopoli, wyłączności etc z natury nie lubię:)

pozdrawiam

P.S. dla zobrazowania
czyli: nie do pracowników poczty polskiej telegrafu i telefonu z lat 60-80 mam pretensję z dostępność usług ale kwestionuję podtrzymywanie monopolu w latach, w których było można inaczej. Fakt - drożej można było sprzedać monopolistę, ale za to konsumenci zapłacili. Czasem być może innego wyjścia nie ma - ok, zgadzam się. Ale wymaga to wielkiej ostrożności i pewnego rodzaju kontroli, dyskusji czy to "czasem" nie staje się regułą.
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
Skrzypczak_Bogumiła

Członek PTG
Legenda
Posty: 463
Rejestracja: sob 29 maja 2010, 11:39
Lokalizacja: Jastrzębie Zdrój

Post autor: Skrzypczak_Bogumiła »

Witam.Podzielę się moimi spostrzeżeniami na temat dostępu do akt.
Kiedy zaczęłam poszukiwania,poza danymi uzyskanymi od rodziny nie miałam nic.W Genetece znalazłam kilka pozycji.Uznałam ,że dołączę do indeksujących może tym sposobem znajdę jakiś trop.Niestety z moich parafii nie było materiałów.Wobec powyższego zamówiłam u Mormonów mikrofilmy - dzięki pomocy poznanego na innym forum Kolegi z Warszawy dotarłam wreszcie do źródła.
Skorowidze zindeksowałam i przesłałam do Geneteki, interesujące mnie akta są w moim posiadaniu.
Nie dociekam czy monopol Mormonów jest w porządku / bo nie jest/ ale dotarcie do dokumentów jest tańsze niż wyprawa do AD w Płocku.Skoro ktoś kiedyś podjął taką decyzję,żeby im udostępnić akta i oni się tym zajęli,aby uchronić je przed zniszczeniem to chwała im za to /nie interesują mnie ich pobudki/.
Sytuacja u nas powoli normalnieje więc możemy sami zająć się naszymi aktami - będę dalej bardzo chętnie indeksować.
Pozdrawiam.
Bogumiła.
---------------------------------------------------------
moje korzenie-parafie mazowieckie; Zambski,Obryte,Szelków,Długosiodło,Niegów,Kamieńczyk,Wyszków,Dzierżenin,Goworowo,Brańszczyk
Sroczyński_Włodzimierz

Sympatyk
Nowicjusz
Posty: 35479
Rejestracja: czw 09 paź 2008, 09:17
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał podziękowania: 1 time

Post autor: Sroczyński_Włodzimierz »

Bogumiło: zrobiłaś wspaniałą i naturalną rzecz

..i znów będzie "ale" - nalepka na opakowaniu mikrofilmów u mormonów "indexing forbidden" (czy jakoś tak - sens taki: bez zgody kościoła zakazane ) była? na 99% była
i to jest to co mnie boli - prawo to nie jest -bo nie można zakazać , ale nalepki są i nie czuję się z tym komfortowo
Bez PW. Korespondencja poprzez maila:
https://genealodzy.pl/index.php?module= ... 3odzimierz
Awatar użytkownika
Jado

Sympatyk
Ekspert
Posty: 79
Rejestracja: czw 30 wrz 2010, 21:04
Kontakt:

Post autor: Jado »

Sroczyński_Włodzimierz pisze:Bogumiło: zrobiłaś wspaniałą i naturalną rzecz

..i znów będzie "ale" - nalepka na opakowaniu mikrofilmów u mormonów "indexing forbidden" (czy jakoś tak - sens taki: bez zgody kościoła zakazane ) była? na 99% była
i to jest to co mnie boli - prawo to nie jest -bo nie można zakazać , ale nalepki są i nie czuję się z tym komfortowo
Fakt jest jeden Włodzimierzu,zamawiając mikrofilmy u Mormonów, po pierwsze nie narażam się na bieganie po AP i AD.Po drugie celowo użyłem słowa "narażam" gdyż niestety,chamstwo, czytaj z dawna - prostactwo,czyli to czym charakteryzuje się większość urzędnicza w tym kraju(niestety) a co wypływa z dumy każdego "polaka" czyli pokazanie wyższości to norma w w/w instytucjach.Zamawiam mikrofilmy w CHR, wpłacam 15 zł za rolkę dostaję po czasie do centrum robię sobie spisy indeksy, "formalnie 50 zdjęć" :) i tu użyję mocniejszych słów nikt mi nie stawia warunków wypływających z jego widzimisię etc. czyli nie zatruwa du...W CHR Warszawa,uśmiechnięta miła siostra Briggs czas jaki zamówiłeś i ....jazda wszystkie parafie jakie zechcesz masz na miejscu.

Zgadzam się z Wojtkiem odnośnie postów zarzucających mormonom to i owo ,czyli "gadamy sobie żeby ponarzekać bo to takie nasza".Brawo z ust mi wyjąłeś chciałoby się powiedzieć.:)


Jacek
radicalman

Sympatyk
Posty: 365
Rejestracja: wt 09 paź 2007, 22:15
Lokalizacja: Legnica

Post autor: radicalman »

Panie Włodzimierzu,

Ma Pan prawo mieć oczywiście własne zdanie w tej sprawie.
Mikrofilmy/mikrofisze zaczęto wykonywać przed drugą wojna światowa. Wiele polskich zasobów zostało zmikrofilmowanych w latach 60- i 70-tych, w ustroju gdzie wszyscy "byli równi", a genealogia była jedną z nauk zakazanych :) Mikrofilmy tych archiwaliów przetrwały i wojnę i np. zalanie archiwum Państwowego we Wroclawiu (1997). Otóż ci szaleni Mormoni negocjowali z naszą kochaną władzą ludową, która widząc pozytywy płynące ze współpracy (zabezpieczenie zbiorów), owszem wydawała zgodę ale i wprowadzała ograniczenia w dalszym kopiowaniu tych zbiorów... Działo się to w latach gdy nie znano jeszcze komputerów a o internecie nie śniło się nikomu.

Czasy się zmieniły - technika również.
To co się nie zmieniło - to umowy które były zawarte - one nadal są w mocy! Nikt chyba nie śmie oczekiwać, że Mormoni złamią zawarte umowy, by zanieść "kaganek genealogii" ludowi.
Twierdzenie, że Mormoni mają monopol na jakieś działania jest nieuprawnione. Familysearch dąży do jak najszerszego dostępu do swoich zbiorów przez wszystkich zainteresowanych i jeżeli zostaną zmienione dawne umowy ja nie widzę przeszkód, żeby na stronach Familysearch znalazły się skany wszystkich zmikrofilmowanych czy zdigitalizowanych zbiorów. Chce również wierzyć w to, że materiały z obecnie prowadzonych projektów digitalizacyjnych (te, które nie mają podobno żadnych ograniczeń), mogą w ramach współpracy zostać przekazane dla Familysearch. Bo chyba współpraca powinna działać w dwie strony - w innym przypadku mogą się pojawić oskarżenia o wprowadzanie monopolu...

Od kilku miesięcy w wielu pana Postach widzę postawę roszczeniowo-krytykancką. Nie wiem czym to jest spowodowane. Kilka miesięcy temu domagał się Pan na forum, aby Mormoni udostępnili swoje zbiory z Mazowsza do projektu w którym Pan uczestniczy.

Niewątpliwie zmiana stanowiska NDAP w dziedzinie dostępności zbiorów zmieniła się diametralnie w ostatnich latach.Czy myśli Pan, że jeżeli do NDAP przyjedzie przedstawiciel Familysearch i zaproponuje umieszczenie w internecie wszystkich źródeł metrykalnych z archiwów państwowych w Polsce, to czy taka zgodę uzyska? Jeśli tak jest, to od razu dzwonię do Jaena Huysmansa, aby podjął negocjacje w tej sprawie.

Nie śledzę na bieżąco poczynań PTG, WZI czy innych grup czy instytucji, ale czy jakieś propozycje współpracy już zostały Familysearch przedstawione? LTG udało się stworzyć pierwszy wspólny projekt indeksacyjny, wierzę, ze i może się udać z tym na Mazowszu.

Pozdrawiam,
Radosław Zań
CHR we Wrocławiu

PS. Przedstawiam w tej sprawie własne stanowisko, które nie koniecznie musi odzwierciedlać stanowisko Familysearch.
Ostatnio zmieniony pt 17 cze 2011, 15:46 przez radicalman, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
kasiek

Sympatyk
Ekspert
Posty: 668
Rejestracja: czw 30 gru 2010, 02:02

Post autor: kasiek »

Calkowice zgadzam sie z Radkiem.

Powinnismy wszyscy byc wdzieczni, ze taki dostep do informacji mamy..
- a ze nie calkowity (jeszcze), no coz...nie od razu Rzym/Krakow zbudowano...
- a ze zawsze znajdzie sie ktos kto krytykuje, gani, rosci, wie lepiej, wie wiecej, itd, no coz...normalne i szkoda czasu na wyjasnienia

Keep up the good work CHR Wroclaw !!!!!!!! :D
Pozdrawiam,
kasiek

szukam:
Lange, Freundt, Schachtschneider, Wundersee, Lucius - Lodz, Tomaszow, Piotrkow i okolice
Broll, Kus, Pyka - Slask, opolskie
Stryczek, Zuchnicki - Krakow i okolice
Zablokowany

Wróć do „Zasoby internetowe”