Sroczyński_Włodzimierz pisze:Co do żądań: pełna zgoda!
to się cieszę
A jeśli na skutki tych umów (zapisy "nie można") powołuje się jedna strona, a druga twierdzi, ze takich ograniczeń nie ma..to nie muszę widzieć danej umowy aby widzieć sprzeczność.
Sprzeczność owszem, ale Twój komentarz odebrałem jako zarzut w kierunku mormonów, że sobie coś autonomicznie wymyślili, mimo że umowy nie znasz. Może i tak jest ale wypowiadanie się w sposób kategoryczny kiedy nie ma się dowodów ...
Olbrzymia większość skanów ASC w SzwA to skany mikrofilmów mormońskich! Z prawem do kopiowania indeksacji etc...można? Nie można?
Można, to dysponent praw, jednym może je dać, a innym nie, taki kaprys właściciela. To co mogą mormoni jest zapisane w umowach. Wypowiadałeś się jak byś znał ich treść, co mnie zaciekawiło, a jednak okazało się, że masz tylko wyobrażenie, co w nich może być, ale nie musi.
Co jest prawdą? Pudełkowa naklejka "indeksacja zabroniona" w CHR czy ten sam materiał jawny, publiczny, bezpłatny, bez ograniczeń w NAC-owym szukajwarchiwach.pl?
Prawda jest zapisana w umowie, a nie w twojej wyobraźni.
Tak z ciekawości co dokładnie (literalnie) pisze na naklejkach w CHR?
Twierdzę, że nieprawdą jest, że ograniczenia o których piszesz dotyczą "materiałów u mormonów" Ale części nie dotyczą - i nie można twierdzić, chcąc pisać prawdę, że tak jest.
Materiały u mormonów, to jedynie kopie tego, co mają dysponenci i prawa do publikacji tych kopii nie muszą i prawdopodobnie nie są, tożsame z prawami właściciela oryginałów, nawet gdy właściciel publikuje swoje kopie.
Podam przykład:
Czy autor indeksu może zabronić publikacji swojej pracy na jakimś portalu? Czy może zabronić mimo, że opublikował na swojej stronie?
Czy może zabronić publikacji w genetece mimo, że opublikował na swojej stronie i na stronie innego towarzystwa genealogicznego?
Na wszystkie te pytania odpowiedź jest twierdząca.
Tak więc jeśli geneteka opublikuje indeks bez zgody autora złamie prawo mimo, że sam autor opublikował indeks gdzie indziej.
Dokładnie to samo dotyczy mikrofilmów. To, że właściciel pełni praw do materiałów publikuje w szukajwarchiwach nie oznacza, że tym samym prawo do publikacji identycznych materiałów mają mormoni.
Jak TVN puszcza nowego "Star Treka", to nie oznacza, że może to robić Polsat, powołując się, że już był puszczany.
O materiałach z AP niedawno pisałeś, że są poza Twoimi zainteresowania i nie chcesz się tym zajmować.
Sprawdź Włodku dokładniej, pisałem o mikrofilmach w CHR.
Tu mnie nie interesują szczegóły prawne i techniczne do praktycznego wykorzystania, bo nie będę miał okazji skorzystać. Do AP Lublin mam bliżej niż do CHR Warszawa w dodatku część już w cyfrze, a mormońskie zasoby mam lub będę mieć w komputerze bez ruszania się z domu.
Ponieważ jednak pojawiają się tu czasem dziwne zarzuty i żądania wobec mormonów, to reaguję, bo to wpływa na pracę i postępy przy projekcie indeksacji diecezji lubelskiej, a ta mnie mocno interesuje.
Ad rem: bo znów się nie rozumiemy
Rozjaśniłeś i z tym się zgadzam (opcje a i b)
Owszem wpłynie to negatywnie na innych. Owszem, gdyby mało kto godził się na b toby więcej dysponentów było zmuszonych na a.
Z tym już się nie zgadzam. Równie dobrze nie czuli by się zmuszeni do niczego, tak jak dzisiaj w diecezji siedleckiej. Natomiast w przypadku wojny, zalania czy pożaru nie mielibyśmy fotokopii. Akta to nie pomidory, że jak nie sprzedam jednemu, to muszę drugiemu, bo jutro się zepsują a z czegoś żyć muszę. Nawet jak akta się zepsują, to biskup co najwyżej na kosztach utrzymania archiwum zaoszczędzi, bo zyski ma z czego innego.
Wolałbym jednak tych "dysponentów" nie widzieć jako przeciwników/kontrpartnerów:( bo to kurcze są "moje" organizacje
i dowód osobisty mam i metrykę chrztu:)
No cóż, bezpaństwowcem nie zostanę, z podatków też nikt mnie nie zwolni, więc od państwa żądam. Kościół coraz częściej omijam z daleka i gdyby nie genealogia, to pewnie długo nie miał bym z tą instytucją kontaktu.
- nieprzyzwoicie jest np i korzystać z wpłat członków danej organizacji (państwo, kościół) i ograniczać im dostęp/zmuszać do pośrednictwa podmiotów zewnętrznych
No i teraz jest precyzyjnie, kto tu ponosi odpowiedzialność i do kogo masz pretensję za taką sytuację, wcześniej można by domniemywać, że do mormonów
Jeśli mam o coś "pretensję" wprost do mormonów to o zasady indeksacji, które "pozbawiają" (technicznie! bo formalnie to chyba niezbywalne:) autorów indeksów/opracowań praw autorskich.
No cóż, trochę trudno mieć prawo do indeksów, jak dwie osoby spisują a jedna dokonuje arbitrażu, no bo kto konkretnie ma prawo autorskie?
Natomiast jeśli chodzi o prawo, jako zespół indeksacyjny, to pierwsze słyszę, że mamy coś odebrane
fakt, że coś zindeksuję i nie mogę/jest bardzo trudno opublikować potem moją pracę?
Gdzie to sobie wymyśliłeś? Nie znasz ustaleń ale szarżujesz z wnioskami
nie rozumiem autonomicznie wprowadzanych zasad
Gdzie dowód, że są wprowadzone autonomicznie, a nie narzucone umową przez dysponenta praw?
rozumiem, że chcąc uzyskać dostęp do pewnych wartościowych osobiście dokumentów indeksujący akceptują nieakceptowalne!
Tego też nie rozumiem? Co jest takiego nieakceptowalnego, na co niby ja się zgodziłem, przystępując do indeksacji w Familysearch pod patronatem LTG?
Tyle tylko, ze jaki to wolontariat
Ot: "CHR" nie płaci za indeksację a daje materiały. VAT się omija, PIT, ZUS...hehe
Kolejna szpilka której nie rozumiem

czyż dokładnie tak samo nie postępuje aby WZI? Daje materiały, nie płaci za indeksację, VAT omija, PIT, ZUS. Chmmm, u mormonów Cię to razi, ale ta sama praktyka na własnym podwórku nie? Dziwne.
P.S.
Aha, CHR daje materiały, ale nie obliguje do dostarczenia indeksów.
Tak, to robi familysearch, to jednak coś innego, proszę nie mylić.
Tak tylko prostuję, z wdzięczności za uwagi na temat nazewnictwa APW o Otwock

Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.