Odczytanie tekstu, tego istniejącego, zakończyło się powodzeniem przy użyciu silnej latarki

Gdy tekst już odczytałem, pokusiłem się o próbę oczyszczenia zdjęcia. Woda destylowana nie dała rady. Okazało się, że najskuteczniejszy jest zwykły mały i szpiczasty nożyk. Jako że klej utworzył grubą skorupę na odwrocie zdjęcia, trzeba ją było zwyczajnie delikatnie zeskrobać aż do poziomu papieru. O dziwo podczas tej operacji tekst nie uległ żadnym uszkodzeniom ani rozmazaniom. Miejscami skorupa odchodziła kawałkami. I tak godzina pracy, kupka pyłu na stole, i efekt widoczny na poniższym zdjęciu. Myślę, że zadowalający. Niestety tylko sam efekt oczyszczania, bo duża część treści, chyba tej najważniejszej i najciekawszej, została albo obcięta albo po prostu wyrwana podczas odklejania zdjęcia od papieru. Warto chyba też dodać, że klej skrobałem tylko do momentu, aż tekst ukryty pod spodem był czytelny. Nie szorowałem do całkowitej czystości, aby nie uszkodzić papieru i tekstu. Osiągnięty efekt jest wystarczający, i niech tak zostanie.
Dziękuję wszystkim za podzielenie się swoimi uwagami i radami. Może w przyszłości komuś też się to przyda.
