Witam.
Mam zagadkę do rozwiązania (mam nadzieję że się da)
Moja prababcia Aurelia Helena Sadowska została adoptowana. Chcę odpowiedzieć na takie pytania:
1. Kim byli jej prawdziwi rodzice
2. Czy miała rodzeństwo?
3. W którym sierocińcu odbyła się adopcja
4. Dlaczego znalazła się w sierocińcu?
Wiem już natomiast:
Że urodziła się w Maksymilianowie, par. Budziszewice 18 grudnia 1909 roku.
Ochrzcili ją (może był to drugi chrzest?) w 1912 roku w Łodzi adopcyjni rodzice-Sadowscy. Zatem adopcja odbyła się w 1910 lub 1911 roku.
Punkty zaczepu w poszukiwaniach:
pochodzenie informacji o dacie urodzin prababci-była ona w akcie chrztu, w akcie zgonu, znały ją jej dzieci. To pozwala mi wnioskować, że informacja ta była też w posiadaniu sierocińca. Czyli jej bieg był taki-
Rodzice prababci-sierociniec-adopcyjni rodzice-ksiądz chrzcący-prababcia-dzieci prababci.
Co ważne, a akcie chrztu nie stwierdzono adopcji,ale podano prawdziwe miejsce urodzenia.
Wyobrażam sobie zatem, że prababcię zanieśli do sierocińca jej rodzice i podali datę oraz miejsce urodzenia.
Jak zatem mogę dotrzeć, kim byli Ci prawdziwi rodzice?
W zasadzie o sierocińcu słyszałem z ust wnuczki mojej prababci.
Nie wiem tego jednak na 100%. Być może prababcię adoptowała jakaś dalsza rodzina? Może stąd dużo informacji na temat jej pochodzenia?
Wiem też, że adopcyjni rodzice wzięli ślub w 1895 roku. Nie mieli zatem dzieci przez 14 lat.
Proszę o pomoc.
Kuba
Znajdywanie biologicznych rodziców..prababci.
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Re: Znajdywanie biologicznych rodziców..prababci.
Sadowska to jej nazwisko po rodzicach adoptujących. Imiona to nadali rodzice biologiczni, czy adoptowani podczas chrztu?kotik7 pisze:Witam.
Moja prababcia Aurelia Helena Sadowska została adoptowana.
Jak rozumiem z aktów chrztu (drugiego?) i zgonu. Ciekawe czy to dane rzeczywiste, czy tylko legenda nadana w sierocińcu. Aby to sprawdzić należałoby poszukać w parafii urodzenia, czy jest wzmianka o chrzcie dziewczynki urodzonej tego dnia, będzie można znaleźć coś o rodzicach. 1909 może być jeszcze w USC, choć powinien być przesłany do odpowiedniego AP.Wiem już natomiast:
Że urodziła się w Maksymilianowie, par. Budziszewice 18 grudnia 1909 roku.
Czemu nie mogła się odbyć w 1912? Chrzcili 1 stycznia, czy jak?Ochrzcili ją (może był to drugi chrzest?) w 1912 roku w Łodzi adopcyjni rodzice-Sadowscy. Zatem adopcja odbyła się w 1910 lub 1911 roku.
Na 1909 trochę mało czasu i chyba Sadowscy nie czekali by z chrztem tyle czasu.
Lub przez sierociniec sprokurowana. Np. dziecko w wieku około jednego roku zostało podrzucone do sierocińca, ten nadał imię albo i nie, zostawiając to przyszłym rodzicom adopcyjnym, określił orientacyjną datę i miejsce urodzenia i takimi danymi posługiwali się później rodzice adopcyjni.To pozwala mi wnioskować, że informacja ta była też w posiadaniu sierocińca.
Dokładnie tak jak i w innych przypadkach. Odszukać parafie urodzenia i sprawdzić czy był chrzest z tą datą lub chociaż cywilne zgłoszenie urodzenia. Dodatkowo możesz poszukać papierów owego sierocińca.Jak zatem mogę dotrzeć, kim byli Ci prawdziwi rodzice?
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
Re: Znajdywanie biologicznych rodziców..prababci.
imiona te były podane w akcie chrztu.nie daje to jednak pewności,że tych samych imion nie powtórzyli rodzice adopcyjni. Co do papierów sierocińca-nie wiem, który to był.
Teraz jednak wpadła mi do głowy myśl, niby szczegół,ale może okazać się istotny,bardzo istotny.
Otóż wypadło mi z pamięci, a teraz sobie to uświadomiłem, że wcale nie miałem styczności z aktem chrztu...tylko z rejestrem chrztów.
To była tabela, a przecież akta spisywało się zgodnie z pewnym szablonem.
Zatem muszę przy następnej wizycie w Archiwum sprawdzić sam akt chrztu-mam nadzieję że tam odnotowano jakieś istotne szczegóły.
W każdym razie, dziękuję za odpowiedź, która uświadomiła mi moją nieuwagę:)
Teraz jednak wpadła mi do głowy myśl, niby szczegół,ale może okazać się istotny,bardzo istotny.
Otóż wypadło mi z pamięci, a teraz sobie to uświadomiłem, że wcale nie miałem styczności z aktem chrztu...tylko z rejestrem chrztów.
To była tabela, a przecież akta spisywało się zgodnie z pewnym szablonem.
Zatem muszę przy następnej wizycie w Archiwum sprawdzić sam akt chrztu-mam nadzieję że tam odnotowano jakieś istotne szczegóły.
W każdym razie, dziękuję za odpowiedź, która uświadomiła mi moją nieuwagę:)
Re: Znajdywanie biologicznych rodziców..prababci.
Ach, a teraz przypomniałem sobie jeszcze o jednym. Właściwie ten element kazał mi szukać aktu urodzenia, mając akt chrztu.
Otóż przy miejscu urodzenia we wspomnianym wyżej raptularzu widniał numer w formie x/y . Uznałem to za akt pochodzący właśnie z parafii urodzenia. Oczywiście juz wcześniej dzwoniłem do tamtejszego księdza, który jednak stwierdził z powagą, że muszę mu udowodnić pokrewieństwo bo jemu grozi za podanie informacji więzienie. No cóż, wydawało mi się, że po 100 latach księgi tracą ochronę, poza tym straciła ją w chwili śmierci prababcia. W każdym razie, przy następnym telefonie ksiądz stwierdził że księga ta się nie zachowała. Coś mi jednak mówi, że istnieje.
Ale wracając: czy mogę się mylić, że numer aktu przy miejscu urodzenia to numer z tamtejszej księgi chrztów?
Otóż przy miejscu urodzenia we wspomnianym wyżej raptularzu widniał numer w formie x/y . Uznałem to za akt pochodzący właśnie z parafii urodzenia. Oczywiście juz wcześniej dzwoniłem do tamtejszego księdza, który jednak stwierdził z powagą, że muszę mu udowodnić pokrewieństwo bo jemu grozi za podanie informacji więzienie. No cóż, wydawało mi się, że po 100 latach księgi tracą ochronę, poza tym straciła ją w chwili śmierci prababcia. W każdym razie, przy następnym telefonie ksiądz stwierdził że księga ta się nie zachowała. Coś mi jednak mówi, że istnieje.
Ale wracając: czy mogę się mylić, że numer aktu przy miejscu urodzenia to numer z tamtejszej księgi chrztów?

