Akty znania - wiarygodność
Moderatorzy: maria.j.nie, elgra, Galinski_Wojciech
Akty znania - wiarygodność
Mam pytanie do tych, spośród Forumowiczów, którzy mieli do czynienia z aktami znania, a zwłaszcza, jeśli mogli je skonfrontować z oryginalnymi metrykami chrztu/urodzenia, które te akty zastępowały. Chodzi mi o wiarygodność takich aktów znania - czy fakt, że zastępowały metryki chrztu (tu: do ślubu) wynikał tylko z obiektywnego braku możliwości dostarczenia metryki, czy też zainteresowany mógł mieć inny powód (np. coś ukrywał)? Zależy mi na realnych przykładach, a nie spekulacjach.
Mój prapradziad żenił się dwa razy (1867 i 1875) w tej samej parafii, z której nie pochodził. Za drugim razem był już "miejscowym" wdowcem, więc nie potrzebował metryki. Przy pierwszym ślubie z powodu niemożności "wynalezienia" metryki chrztu posłużył się aktem znania, spisanym u miejscowego wójta z zeznań dwóch wiarygodnych świadków.
I tu jest problem. Pomijam, że prapradziad użył wówczas innej formy nazwiska, niż we wszystkich późniejszych aktach i pod którym znani byli wszyscy jego potomkowie (powiedzmy Kowalczyk, zamiast Kowalski). Ślub miał miejsce w Słomczynie (Jeziorna), a przodek miał urodzić się w Warszawie - nie wiem zatem, dlaczego nie mógł przywieźć z Warszawy metryki (rzut beretem). Urodził się w 1835r, wg jednego ze świadków dokładnie w kwietniu. Znani byli jego rodzice (w chwili ślubu już nieżyjący). Niestety, w żadnym indeksie parafii warszawskich, czy to zindeksowanych cyfrowo, czy w spisach papierowych brak jest urodzenia mojego przodka. Parafię św. Krzyża, w tych latach pozbawioną indeksów, przeszukałem nawet na piechotę (cały rocznik 1835). Nic. Nie ma też śladu po rodzicach przodka (mogli gdzieś tam wziąć ślub, mieć inne dzieci, umrzeć). Próbowałem nawet spekulować wyznanie grekokatolickie (przodek nosił mało lechickie imię Aleksy) - ale APW nic nie znalazło. Dziwne jest też, że świadkowie aktu znania twierdzili, że prapradziadka znają od najmłodszych lat, jednak nie ma śladu, by jego rodzice mieszkali w tej parafii.
Dodatkowym problemem są dane zapisane w samym akcie ślubu. Rodzice przodka mieli do śmierci mieszkać we wsi "Lipnie klasztornem". Niestety, konia z rzędem temu, kto takowe znajdzie. Jest kilka miejscowości o nazwie Lipno (w tym jedno miasto, więc odpada), ale w promieniu przynajmniej 120 km od Warszawy, i żadne nie nosiło przydomka "klasztorne". Znalazłem za to bliskie Warszawie Lipie, znane właśnie z klasztorów (żeński, po przeniesieniu do stolicy dał początek znanym nazwom Nowolipie i Nowolipki) - więc to mogło być nazywane Klasztornym. Ale APW nie znalazło śladów nazwiska mojego przodka w miejscowej parafii. Zresztą drugi akt ślubu przodka podawał, że jego rodzice do śmierci mieszkali w... Warszawie! Ciekawe też, że przy tym drugim ślubie zapisano panieńskie nazwisko matki przodka, którego nikt nie znał przy pierwszym ślubie (wyraźnie napisano, że nie jest znane!). Lecz i to nazwisko nie występuje w Warszawie.
Może są jeszcze parafie dotąd niezindeksowane, które można było zaliczyć do Warszawy? Może urodzony w Warszawie przodek chrzczony był gdzie indziej? Nie wiem. Ale wszystko to wydaje mi się mocno podejrzane. Liczę jeszcze na znalezienie aktu zgonu prapradziadka, może tam wpisano coś innego?
Marek.
Mój prapradziad żenił się dwa razy (1867 i 1875) w tej samej parafii, z której nie pochodził. Za drugim razem był już "miejscowym" wdowcem, więc nie potrzebował metryki. Przy pierwszym ślubie z powodu niemożności "wynalezienia" metryki chrztu posłużył się aktem znania, spisanym u miejscowego wójta z zeznań dwóch wiarygodnych świadków.
I tu jest problem. Pomijam, że prapradziad użył wówczas innej formy nazwiska, niż we wszystkich późniejszych aktach i pod którym znani byli wszyscy jego potomkowie (powiedzmy Kowalczyk, zamiast Kowalski). Ślub miał miejsce w Słomczynie (Jeziorna), a przodek miał urodzić się w Warszawie - nie wiem zatem, dlaczego nie mógł przywieźć z Warszawy metryki (rzut beretem). Urodził się w 1835r, wg jednego ze świadków dokładnie w kwietniu. Znani byli jego rodzice (w chwili ślubu już nieżyjący). Niestety, w żadnym indeksie parafii warszawskich, czy to zindeksowanych cyfrowo, czy w spisach papierowych brak jest urodzenia mojego przodka. Parafię św. Krzyża, w tych latach pozbawioną indeksów, przeszukałem nawet na piechotę (cały rocznik 1835). Nic. Nie ma też śladu po rodzicach przodka (mogli gdzieś tam wziąć ślub, mieć inne dzieci, umrzeć). Próbowałem nawet spekulować wyznanie grekokatolickie (przodek nosił mało lechickie imię Aleksy) - ale APW nic nie znalazło. Dziwne jest też, że świadkowie aktu znania twierdzili, że prapradziadka znają od najmłodszych lat, jednak nie ma śladu, by jego rodzice mieszkali w tej parafii.
Dodatkowym problemem są dane zapisane w samym akcie ślubu. Rodzice przodka mieli do śmierci mieszkać we wsi "Lipnie klasztornem". Niestety, konia z rzędem temu, kto takowe znajdzie. Jest kilka miejscowości o nazwie Lipno (w tym jedno miasto, więc odpada), ale w promieniu przynajmniej 120 km od Warszawy, i żadne nie nosiło przydomka "klasztorne". Znalazłem za to bliskie Warszawie Lipie, znane właśnie z klasztorów (żeński, po przeniesieniu do stolicy dał początek znanym nazwom Nowolipie i Nowolipki) - więc to mogło być nazywane Klasztornym. Ale APW nie znalazło śladów nazwiska mojego przodka w miejscowej parafii. Zresztą drugi akt ślubu przodka podawał, że jego rodzice do śmierci mieszkali w... Warszawie! Ciekawe też, że przy tym drugim ślubie zapisano panieńskie nazwisko matki przodka, którego nikt nie znał przy pierwszym ślubie (wyraźnie napisano, że nie jest znane!). Lecz i to nazwisko nie występuje w Warszawie.
Może są jeszcze parafie dotąd niezindeksowane, które można było zaliczyć do Warszawy? Może urodzony w Warszawie przodek chrzczony był gdzie indziej? Nie wiem. Ale wszystko to wydaje mi się mocno podejrzane. Liczę jeszcze na znalezienie aktu zgonu prapradziadka, może tam wpisano coś innego?
Marek.
Akty znania - wiarygodność
jeden przeszukany rocznik 1835 to mało, przeszukałbym min. 5 lat w przód i w tył
Igor
Igor
- Kaczmarek_Aneta

- Posty: 6301
- Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
- Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
- Otrzymał podziękowania: 7 times
Witaj Marku,
w przypadku moich przodków, akta znania były sporządzane do ślubów wyłącznie z powodu niemożności odnalezienia przez księdza metryki chrztu w parafialnych księgach.
Oczywiście próbowałam owe braki weryfikować, jednak rzeczywiście aktów tych nie odnalazłam.
Marku,
może zdradzisz dane personalne 2xpradziadka - sporo osób indeksuje Warszawę - może ktoś zwróci uwagę na poszukiwane przez Ciebie nazwisko.
Pozdrawiam
Aneta
w przypadku moich przodków, akta znania były sporządzane do ślubów wyłącznie z powodu niemożności odnalezienia przez księdza metryki chrztu w parafialnych księgach.
Oczywiście próbowałam owe braki weryfikować, jednak rzeczywiście aktów tych nie odnalazłam.
Marku,
może zdradzisz dane personalne 2xpradziadka - sporo osób indeksuje Warszawę - może ktoś zwróci uwagę na poszukiwane przez Ciebie nazwisko.
Pozdrawiam
Aneta
-
marekzaborski

- Posty: 399
- Rejestracja: pt 27 sie 2010, 09:16
-
K_Zochniak

- Posty: 168
- Rejestracja: pn 14 mar 2011, 19:33
- Lokalizacja: Warszawa
Może zaistniała podobna sytuacja jak - akt urudzenia 16 / 1839 r. parafii Matki Boskiej Loretańskiej w Warszawie?
Miałem przypadek, gdy mając akt znania nie odnalazłem w podanej miejejscowości aktu urodzenia szukanej osoby, a znalazłem dwa lata później akt urodzenia innego dziecka tych samych rodziców.
Może należy poszukać w aktach metrykalnych po łacinie (w niekrórych parafiach prowadzone były nawet do lat 40-tych XIX wieku)
Krzysztof
Miałem przypadek, gdy mając akt znania nie odnalazłem w podanej miejejscowości aktu urodzenia szukanej osoby, a znalazłem dwa lata później akt urodzenia innego dziecka tych samych rodziców.
Może należy poszukać w aktach metrykalnych po łacinie (w niekrórych parafiach prowadzone były nawet do lat 40-tych XIX wieku)
Krzysztof
To, że nie znalazłeś przydomka „klasztorne” jest dla mnie całkowicie zrozumiałe. Poczytaj sobie o skali tego problemu:
http://forgen.pl/forum/viewtopic.php?f=15&t=11966
Prawdopodobnie przydomek ten jest z grupy nazw „lokalnych”. Na dodatek zapisany w księdze parafii do której ta miejscowość nie należała. Jeżeli zawiodą poszukiwania w bazach i spisach miejscowości lub analiza map i innych źródeł, pozostanie Ci tylko wykonanie spisu lokalizacji miejscowości Lipno, następnie ustalenie do jakich parafii należały i fizyczne sprawdzenie ksiąg metrykalnych tych parafii. Gdzieś ta nazwa musi wystąpić.
Pozdrawiam
Janusz
http://forgen.pl/forum/viewtopic.php?f=15&t=11966
Prawdopodobnie przydomek ten jest z grupy nazw „lokalnych”. Na dodatek zapisany w księdze parafii do której ta miejscowość nie należała. Jeżeli zawiodą poszukiwania w bazach i spisach miejscowości lub analiza map i innych źródeł, pozostanie Ci tylko wykonanie spisu lokalizacji miejscowości Lipno, następnie ustalenie do jakich parafii należały i fizyczne sprawdzenie ksiąg metrykalnych tych parafii. Gdzieś ta nazwa musi wystąpić.
Pozdrawiam
Janusz
Bardzo dziękuję za zainteresowanie.
Sprawę mojego prapradziadka opisałem dla zilustrowania problemu, licząc na to, że ktoś miał jakieś doświadczenie z podobną sytuacją.
Poszukiwania śladów przodka prowadzę od ponad roku. Pół roku temu odkryłem, że owdowiawszy ożenił się ponownie. Różnice danych w akcie tego ślubu, względem wcześniejszych, kazały mi zastanowić się nad wiarygodnością informacji zawartych w akcie znania przy pierwszym ślubie. Nie tyle zniechęca mnie niemożność znalezienia śladów prapradziadka i jego rodziców (w Warszawie i gdzie indziej), ale świadomość, że nie mam żadnej pewności, że nie błądzę po omacku, bo dane mogą być "sufitowe".
Dziwne jest dla mnie, że świadkowie aktu znania twierdzą, że przodka znają od najmłodszych lat. Jako że byli w tym samym lub starszym wieku oznaczałoby to, że w Słomczynie przebywał on od dziecka. A jego rodzice? Chyba, że wcześnie go osierocili, a on znalazł się pod opieką krewnych lub zgoła obcych ludzi, i stąd mógł w sumie nie wiedzieć, gdzie szukać metryki chrztu. Może i urodził się w Warszawie, ale było tam już wtedy kilka parafii. To, co pamiętał, opowiedział świadkom i podał do aktu ślubu. Dlaczego jednak nie sposób obiektywnie trafić na jego dawniejsze ślady?
Nie twierdzę, że przejrzałem wszystkie dostępne dokumenty (co do rocznika, podawany przez przodka wiek w różnych dokumentach potwierdza, że urodził się ok. 1835r.). Są też inne możliwości, których nie wypróbowałem lub nie mogłem wykorzystać. Akt znania podaje, że przodek zapisany był do księgi ludności gminy Jeziorna. AP w Grodzisku Mazowieckim, na moje pytanie odpisało, że księgi ludności z tego obszaru i okresu czasu zachowały się, ale oni nie prowadzą w nich kwerend, i muszę osobiście przyjechać do Grodziska, żeby sprawdzić (dla mnie nierealne). Wiem, że nazwisko przodka, którego użył w akcie znania, jest bardzo rzadkie - nosi je 7 (!) osób, i wszystkie mieszkają w Wyszkowie. Ale nie mam w ogóle pewności, że to nazwisko przodka było poprawne. Mając dziesiątki innych rodzin przodków do sprawdzenia, a nie dysponując nadmiarem czasu uznałem, że muszę zyskać jakiś punkt zaczepienia, choćby najmniejszy ślad, żeby dalsze poszukiwania prapradziadka miały sens.
Do Anety:
Nie wiem, czy to pomoże, ale jeśli uważasz, że jest szansa to podaję, że mój przodek nazywał się Aleksy Kotarczyk (takie nazwisko podał w aktach znania i pierwszego ślubu, potem zawsze i wszędzie było to Kotarski). Urodzić się miał w Warszawie w kwietniu 1835r, z Grzegorza i Tekli (wg aktu drugiego ślubu z domu Patryk lub Patrych - tekst jest po rosyjsku, i nie można ustalić, czy to х czy к).
Pozdrawiam, Marek
Sprawę mojego prapradziadka opisałem dla zilustrowania problemu, licząc na to, że ktoś miał jakieś doświadczenie z podobną sytuacją.
Poszukiwania śladów przodka prowadzę od ponad roku. Pół roku temu odkryłem, że owdowiawszy ożenił się ponownie. Różnice danych w akcie tego ślubu, względem wcześniejszych, kazały mi zastanowić się nad wiarygodnością informacji zawartych w akcie znania przy pierwszym ślubie. Nie tyle zniechęca mnie niemożność znalezienia śladów prapradziadka i jego rodziców (w Warszawie i gdzie indziej), ale świadomość, że nie mam żadnej pewności, że nie błądzę po omacku, bo dane mogą być "sufitowe".
Dziwne jest dla mnie, że świadkowie aktu znania twierdzą, że przodka znają od najmłodszych lat. Jako że byli w tym samym lub starszym wieku oznaczałoby to, że w Słomczynie przebywał on od dziecka. A jego rodzice? Chyba, że wcześnie go osierocili, a on znalazł się pod opieką krewnych lub zgoła obcych ludzi, i stąd mógł w sumie nie wiedzieć, gdzie szukać metryki chrztu. Może i urodził się w Warszawie, ale było tam już wtedy kilka parafii. To, co pamiętał, opowiedział świadkom i podał do aktu ślubu. Dlaczego jednak nie sposób obiektywnie trafić na jego dawniejsze ślady?
Nie twierdzę, że przejrzałem wszystkie dostępne dokumenty (co do rocznika, podawany przez przodka wiek w różnych dokumentach potwierdza, że urodził się ok. 1835r.). Są też inne możliwości, których nie wypróbowałem lub nie mogłem wykorzystać. Akt znania podaje, że przodek zapisany był do księgi ludności gminy Jeziorna. AP w Grodzisku Mazowieckim, na moje pytanie odpisało, że księgi ludności z tego obszaru i okresu czasu zachowały się, ale oni nie prowadzą w nich kwerend, i muszę osobiście przyjechać do Grodziska, żeby sprawdzić (dla mnie nierealne). Wiem, że nazwisko przodka, którego użył w akcie znania, jest bardzo rzadkie - nosi je 7 (!) osób, i wszystkie mieszkają w Wyszkowie. Ale nie mam w ogóle pewności, że to nazwisko przodka było poprawne. Mając dziesiątki innych rodzin przodków do sprawdzenia, a nie dysponując nadmiarem czasu uznałem, że muszę zyskać jakiś punkt zaczepienia, choćby najmniejszy ślad, żeby dalsze poszukiwania prapradziadka miały sens.
Do Anety:
Nie wiem, czy to pomoże, ale jeśli uważasz, że jest szansa to podaję, że mój przodek nazywał się Aleksy Kotarczyk (takie nazwisko podał w aktach znania i pierwszego ślubu, potem zawsze i wszędzie było to Kotarski). Urodzić się miał w Warszawie w kwietniu 1835r, z Grzegorza i Tekli (wg aktu drugiego ślubu z domu Patryk lub Patrych - tekst jest po rosyjsku, i nie można ustalić, czy to х czy к).
Pozdrawiam, Marek
-
Worwąg_Sławomir

- Posty: 999
- Rejestracja: pn 15 lis 2010, 20:10
Mimo wszystko sprawdzałbym również pięć lub nawet większą liczbę lat wokół daty szacunkowej z wieku, z większym naciskiem na to, że był raczej nieco starszy, niż mu się wydawało (tj. minus 10 plus 5 lat, 1825-1840).mwpch pisze:podawany przez przodka wiek w różnych dokumentach potwierdza, że urodził się ok. 1835r.
Skoro nie mogli odnaleźć metryki urodzenia, to tak naprawdę nie znali jego wieku, który za pierwszym razem podano na wyczucie / na oko, a później zapewne się na tym wzorowano.
Pozdrawiam serdecznie,
MR
Maciej Róg „Rożek” (Rozek19)
https://www.mrog.org/genealogia
https://genealogia.mrog.org/
https://genealodzy.opole.pl/
https://genealodzy.wroclaw.pl/
https://www.mrog.org/genealogia
https://genealogia.mrog.org/
https://genealodzy.opole.pl/
https://genealodzy.wroclaw.pl/
- Kaczmarek_Aneta

- Posty: 6301
- Rejestracja: pt 09 lut 2007, 13:00
- Lokalizacja: Warszawa/Piaseczno
- Otrzymał podziękowania: 7 times

