Szlachta odwieczna
Moderatorzy: elgra, maria.j.nie, adamgen
- Szczerbiński

- Posty: 777
- Rejestracja: pt 19 paź 2007, 12:07
- Lokalizacja: Zielona Góra
Szlachta odwieczna
Witam Pani Łucjo!
Ród Rościszewskich to bardzo stary ród , wg mojej wiedzy sięga 1184 r i wywodzi się z Ziemi Dobrzyńskiej.
Genealogia ziemiaństwa Ziemi Dobrzyńskiej XIX-XX w. Piotra Gałkowskiego podaje że:
Ród Rościszewskich pochodzenie swoje wywodzi z Mazowsza płockiego. Pierwszych znanych przedstawicieli tej rodziny widzimy w źródłach z I połowy XIII wieku. Urodzony 1220 roku Terenciusz vel Ziemak ożeniony z Barbarą, siostrą Aleksandra księcia Mazowieckiego, miał syna Pawła (1248-1328) a ten z kolei syna Stanisława (1300-1382), wojewodę płockiego, mieszkającego w Rościszewie. Początki linii, która później posiadała majątki w ziemi dobrzyńskiej możemy wyprowadzić od Adama Rościszewskiego (1365-1445), kasztelana dobrzyńskiego, który miał syna Rozesława (1445-1512). Syn Rozesława, Gotard (1470-?) miał syna Pawła (1530-1585), sędziego płockiego, po którym syn Paweł pozostawił syna Wojciecha. Piotr (1630-1699), syn Wojciecha miał syna Walentego (1660-1737), podstolego łęczyckiego, po którym z żony Anny Turowskiej syn Seweryn (1685-1720) żonaty z Marianną Żuławską. Synem Seweryna był Karol, pierwszy z tej linii Rościszewskich, znany szerzej w źródłach ziemi dobrzyńskiej.
Rościszewscy byli też właścicielami m. in. Brzeźna, gdzie ufundowali istniejacy jeszcze zabytkowy kościółek (można o nim poczytać na str. Gminy Lipno). Grobowce rodu Rościszewskich są na cmentarzu w Lipnie.
Jest to typowy przykład szlachty odwiecznej. Pozdrawiam bardzo serdecznie. Jerzy
Ród Rościszewskich to bardzo stary ród , wg mojej wiedzy sięga 1184 r i wywodzi się z Ziemi Dobrzyńskiej.
Genealogia ziemiaństwa Ziemi Dobrzyńskiej XIX-XX w. Piotra Gałkowskiego podaje że:
Ród Rościszewskich pochodzenie swoje wywodzi z Mazowsza płockiego. Pierwszych znanych przedstawicieli tej rodziny widzimy w źródłach z I połowy XIII wieku. Urodzony 1220 roku Terenciusz vel Ziemak ożeniony z Barbarą, siostrą Aleksandra księcia Mazowieckiego, miał syna Pawła (1248-1328) a ten z kolei syna Stanisława (1300-1382), wojewodę płockiego, mieszkającego w Rościszewie. Początki linii, która później posiadała majątki w ziemi dobrzyńskiej możemy wyprowadzić od Adama Rościszewskiego (1365-1445), kasztelana dobrzyńskiego, który miał syna Rozesława (1445-1512). Syn Rozesława, Gotard (1470-?) miał syna Pawła (1530-1585), sędziego płockiego, po którym syn Paweł pozostawił syna Wojciecha. Piotr (1630-1699), syn Wojciecha miał syna Walentego (1660-1737), podstolego łęczyckiego, po którym z żony Anny Turowskiej syn Seweryn (1685-1720) żonaty z Marianną Żuławską. Synem Seweryna był Karol, pierwszy z tej linii Rościszewskich, znany szerzej w źródłach ziemi dobrzyńskiej.
Rościszewscy byli też właścicielami m. in. Brzeźna, gdzie ufundowali istniejacy jeszcze zabytkowy kościółek (można o nim poczytać na str. Gminy Lipno). Grobowce rodu Rościszewskich są na cmentarzu w Lipnie.
Jest to typowy przykład szlachty odwiecznej. Pozdrawiam bardzo serdecznie. Jerzy
Szlachta odwieczna
Tak, tak, to Brzeźno to właśnie moje odkrycie 2 lata temu i jak dotąd nie pojawił się żaden Rościszewski, który by miał w drzewie genealogicznym tych z Brzeźna, niestety. Mało do mnie dociera jaka ciekawa ta historia z tą "odwieczną szlachtą" i "baronami" (jeżeli to jest to). I jaka smutna jednocześnie - ród wymarł w linii męskiej od wielu pokoleń nikogo nie ma. Mało tego, nie znane są miejsca pochowania ostatnich znanych mężczyzn z tej rodziny, ale tutaj myślę, że cokolwiek można jednak odszukać, a jednego nie tak dawno znalazłam w wyszukiwarce na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie (może być mój i byłby to ostatni bo rok 1952, zastanawiam się jak ustalić czy miał syna). Oby odnalazł się ktoś żywy w końcu! Ale tytułowa "odwieczna szlachta" to jednak często będzie tylko w czasie przeszłym, już tylko.
Łucja
Łucja
- Szczerbiński

- Posty: 777
- Rejestracja: pt 19 paź 2007, 12:07
- Lokalizacja: Zielona Góra
Szlachta odwieczna
W żadnym herbarzu nie napotkałem wzmianki, że jest to ród wygasły (przejrzałem ich wiele), więc niech nadzieja nie zginie, że któregoś dnia spotka Pani, któregoś z potomków rodu. Czego Pani serdecznie życzę.
PS. Wyczuwam u Pani nić nostalgii i niespełnienia ... Czasami i ja mam takie odczucia szukając swoich przodków.
Panta rhei ...
Może to Panią zainteresuje ...
Dobra: Rościszewo
Powiat: Sierpski
Ziemia: Płocka
Parafia: w Rościszewie
Przydomki:
1. A. Biliński - Szlachta Ziemi Dobrzyńskiej za ostatnich Jagiellonów, Warszawa 1932 str. 30 i 31
Andrzej Cebryszewski. uczestniczył w 1434 obiorze Jagiellończyka na tron Polski. Nie wiadomo czy do rodu Dołęgów należał Marcin Budek z Cebrzyszewa., którego cz. zastawna uległa konfiskacie w 1497 r. za uchylanie się od wyprawy wojennej. O Cebryszewskim. milczą źrodła w poł. XVI w. należy już do Junoszów Rościszewskich.
_________________________________________________
Stkrwiński v. Skrwiliński
Dobra: Stkrwino v. Stróżowo
Powiat: Rypiński
Ziemia: Dobrzyńska
Parafia: w Skrwilnie
Przydomki:
1. A. Biliński - Szlachta Ziemi Dobrzyńskiej za ostatnich Jagiellonów, Warszawa 1932 str. 168
Gałąź znanego rodu Rościszewskich z Rościszewa w pow. sierpskim, którzy w XVI w. dziedziczyli w Strkwinie i sąsiedniej Woli Szczawnej. Potem o Rościszewskich cisza, prawdopodobnie zaczęli się pisać Strkwińskimi. Byli jednej dzielnicy z rodami: Chrapińskich z Chrapuni, Borkowskimi z Borkowa ich gałęzią Sułockimi z Sułocina w par. sierpskiej pow. rypiński, Kisielewskimi z Kisielewa, Borowskimi z Borowa, Zamośckimi z Zamościa, Stopińskimi ze Stopina, Odnodzkimi z Odnogi.
PS. Wyczuwam u Pani nić nostalgii i niespełnienia ... Czasami i ja mam takie odczucia szukając swoich przodków.
Panta rhei ...
Może to Panią zainteresuje ...
Dobra: Rościszewo
Powiat: Sierpski
Ziemia: Płocka
Parafia: w Rościszewie
Przydomki:
1. A. Biliński - Szlachta Ziemi Dobrzyńskiej za ostatnich Jagiellonów, Warszawa 1932 str. 30 i 31
Andrzej Cebryszewski. uczestniczył w 1434 obiorze Jagiellończyka na tron Polski. Nie wiadomo czy do rodu Dołęgów należał Marcin Budek z Cebrzyszewa., którego cz. zastawna uległa konfiskacie w 1497 r. za uchylanie się od wyprawy wojennej. O Cebryszewskim. milczą źrodła w poł. XVI w. należy już do Junoszów Rościszewskich.
_________________________________________________
Stkrwiński v. Skrwiliński
Dobra: Stkrwino v. Stróżowo
Powiat: Rypiński
Ziemia: Dobrzyńska
Parafia: w Skrwilnie
Przydomki:
1. A. Biliński - Szlachta Ziemi Dobrzyńskiej za ostatnich Jagiellonów, Warszawa 1932 str. 168
Gałąź znanego rodu Rościszewskich z Rościszewa w pow. sierpskim, którzy w XVI w. dziedziczyli w Strkwinie i sąsiedniej Woli Szczawnej. Potem o Rościszewskich cisza, prawdopodobnie zaczęli się pisać Strkwińskimi. Byli jednej dzielnicy z rodami: Chrapińskich z Chrapuni, Borkowskimi z Borkowa ich gałęzią Sułockimi z Sułocina w par. sierpskiej pow. rypiński, Kisielewskimi z Kisielewa, Borowskimi z Borowa, Zamośckimi z Zamościa, Stopińskimi ze Stopina, Odnodzkimi z Odnogi.
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Szlachta odwieczna
Witam , czytałem także ponad 80 listów prywatnych z rodziny o życiu we dworze z lat 1919 do 1965 i wiem co nieco jak się żyło w tych czasach .
A co do różnicy stanu szlachty czy chłopa to według moich wiadomości z listów tak chłop zwracał się do dziedzica przez panie jak i dziedzic zwracał się do starszego kowala czy ogrodnika we dworze także przez pan ,chyba ze był młody poddany to po imieniu mu mówili i wcale szlachcic nie był sobie panem bo z kolei pracował u bogatszego za poddanego np. jako pisarz , a taki magnat z kolei był poddanym u króla na ważniejszym stanowisku ,takie były czasy i wszyscy żyli w zgodzie. Nie rozumiem skąd tyle nienawiści do tych co maja korzenie szlacheckie , już po 1921 r chłop przejął władzę , i dlaczego się uśmiechają na wspomnienie o szlachcie , przecież to nie trędowaci tylko nasi przodkowie. Po wojnie Stalin podzieli ziemie i każdy ma swój kawałek ziemi a historii nie zmienią , pamiętam 5 marca 53 roku jak w radiu wszystko wyło i ludzie płakali bo zmarł wujek Józef ,tylko potem wyszło na jaw kim był na prawdę ; pozdrawiam - Julian
A co do różnicy stanu szlachty czy chłopa to według moich wiadomości z listów tak chłop zwracał się do dziedzica przez panie jak i dziedzic zwracał się do starszego kowala czy ogrodnika we dworze także przez pan ,chyba ze był młody poddany to po imieniu mu mówili i wcale szlachcic nie był sobie panem bo z kolei pracował u bogatszego za poddanego np. jako pisarz , a taki magnat z kolei był poddanym u króla na ważniejszym stanowisku ,takie były czasy i wszyscy żyli w zgodzie. Nie rozumiem skąd tyle nienawiści do tych co maja korzenie szlacheckie , już po 1921 r chłop przejął władzę , i dlaczego się uśmiechają na wspomnienie o szlachcie , przecież to nie trędowaci tylko nasi przodkowie. Po wojnie Stalin podzieli ziemie i każdy ma swój kawałek ziemi a historii nie zmienią , pamiętam 5 marca 53 roku jak w radiu wszystko wyło i ludzie płakali bo zmarł wujek Józef ,tylko potem wyszło na jaw kim był na prawdę ; pozdrawiam - Julian
- Szczerbiński

- Posty: 777
- Rejestracja: pt 19 paź 2007, 12:07
- Lokalizacja: Zielona Góra
Szlachta odwieczna
‘ Nie wszyscy jednak poddani byli w rzeczywistości równi między sobą. Jedni, nierozerwalnie związani z włością swego pana, nie mogli samowolnie opuszczać jej granic. Kiedy się zaś tego dopuścili, byli narażeni na represje z jego strony, mogli być ścigani i pod przymusem doprowadzeni na dawne miejsce. Oprócz tego istniała jednak inna kategoria poddanych, której swobody ruchu nie ograniczano. Bez względu wszelako na miejsce swego pobytu musiała ona spełniać wszelkie obowiązki wynikające z poddaństwa. Na położenie poddanych wpływały również spełniane przez nich funkcje. Tak więc wykwalifikowani rzemieślnicy dworscy, członkowie czeladzi, zwłaszcza drużyny zbrojnej pana, wreszcie różnego rodzaju oficjaliści dominalni, nazywani wspólnie mianem ministeriałów, byli w położeniu nieporównywalnie lepszym od zwykłego poddanego. Różnica między nimi a ludźmi wolnymi była niejednokrotnie mało uchwytna, tym bardziej , że zwalniano ich od niektórych obowiązków poddańczych. Zewnętrzną oznaką poddaństwa były świadczenia i ograniczenia prawne. ‘ etc. etc. Przytoczyłem fragment Historii powszechnej.
Piszmy o losach ludzi w średniowieczu, a nie współczesnych nam (i Stalinowi):
A teraz trochę odnośnie ‘półuśmiechów na twarzy’, gdy ktoś dzisiaj zbyt mocno manifestuje swoje szlacheckie pochodzenie. Otóż Drogi Julianie. Od roku 1921 (Konstytucja Marcowa) minęło dziewięćdziesiąt lat. Jest to szmat czasu. Zmieniliśmy kilkakrotnie ustrój państwa. Dzisiaj z sentymentem wspominamy o naszych przodkach, podkreślając (choćby z własnej pychy i próżności) nasze pochodzenie szlacheckie. Pół biedy, kiedy trafimy na osobę, której ród też miał takie pochodzenie, zrozumie nas. Jednak należy pamiętać, że w naturze ludzkiej bywa najczęściej tak, że nic tak ludzi nie drażni i dzieli jak: różnice stanowe, różnice wyznaniowe i różnice polityczne. O tym musimy pamiętać, by nie narazić się na przypadkową uszczypliwość. Dlatego lepiej nasze pochodzenie traktować jako miłą sercu ciekawostkę i zbytnio z tym się nie afiszować. Potraktować zbieranie informacji o tym hobbystycznie. Chyba, że traktujemy to z całą powagą i z zamiarem wprowadzenia w kraju zmian ustrojowych. A to już jest inna sprawa …
A propos upływu czasu i zmiany rzeczywistości.
Ktoś ostatnio wykolejał pociągi na jakiej trasie kolejowej.
Zrobiono obławę i złapano w lesie podejrzanego, obdartego typa uzbrojonego w granaty.
- Kim pan jest i co pan tu robi? - pytają
- Jestem partyzantem - odpowiada.
- Kochany wojna się skończyła kilkadziesiat lat temu ...
- A ja te pociągi tak wysadzam i wysadzam ...
Popatrz Julianku 'skubaniutki' zatrzymał się w czasie ...
Myślę, że z 'pełnym już uśmiechem'
wnioski nasuwają się same .. i możemy śmiało wrócić do rzeczywistości.
Piszmy o losach ludzi w średniowieczu, a nie współczesnych nam (i Stalinowi):
A teraz trochę odnośnie ‘półuśmiechów na twarzy’, gdy ktoś dzisiaj zbyt mocno manifestuje swoje szlacheckie pochodzenie. Otóż Drogi Julianie. Od roku 1921 (Konstytucja Marcowa) minęło dziewięćdziesiąt lat. Jest to szmat czasu. Zmieniliśmy kilkakrotnie ustrój państwa. Dzisiaj z sentymentem wspominamy o naszych przodkach, podkreślając (choćby z własnej pychy i próżności) nasze pochodzenie szlacheckie. Pół biedy, kiedy trafimy na osobę, której ród też miał takie pochodzenie, zrozumie nas. Jednak należy pamiętać, że w naturze ludzkiej bywa najczęściej tak, że nic tak ludzi nie drażni i dzieli jak: różnice stanowe, różnice wyznaniowe i różnice polityczne. O tym musimy pamiętać, by nie narazić się na przypadkową uszczypliwość. Dlatego lepiej nasze pochodzenie traktować jako miłą sercu ciekawostkę i zbytnio z tym się nie afiszować. Potraktować zbieranie informacji o tym hobbystycznie. Chyba, że traktujemy to z całą powagą i z zamiarem wprowadzenia w kraju zmian ustrojowych. A to już jest inna sprawa …
A propos upływu czasu i zmiany rzeczywistości.
Ktoś ostatnio wykolejał pociągi na jakiej trasie kolejowej.
Zrobiono obławę i złapano w lesie podejrzanego, obdartego typa uzbrojonego w granaty.
- Kim pan jest i co pan tu robi? - pytają
- Jestem partyzantem - odpowiada.
- Kochany wojna się skończyła kilkadziesiat lat temu ...
- A ja te pociągi tak wysadzam i wysadzam ...
Popatrz Julianku 'skubaniutki' zatrzymał się w czasie ...
Myślę, że z 'pełnym już uśmiechem'
Ostatnio zmieniony czw 13 paź 2011, 17:06 przez Szczerbiński, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Szlachta odwieczna
Witaj Drogi Jerzy , nie było Cie tak długo , nawet moje myśli pisałem głośno dlaczego z forum uciekają ludzie co mają dużo do powiedzenia , ciesze się ze już jesteś , przyznaje tez Ci racje i ludziom którzy myślą podobnie że wspominając o dworach , czyli miejsca zamieszkania naszych pradziadków od razu staje się wrogiem , czyli ja który przyszedł by odebrać komuś to co teraz mieszka i od razu bez pytania słyszę odpowiedź , my na tą ziemie papier mamy. Druga sprawa , słyszałem lub czytałem od zawodowych genealogów ze najlepiej jest szukać swych przodków według herbu o którym się wie co to było i taką zasadę przyjąłem , ale niestety wszyscy odbierają to jako obnoszenie się ze szlachectwem i zaraz człowieka zmierza od góry do dołu i czym przyjechałeś , uśmiech na sto procent , tak że nie ciekawe jest poszukiwanie domowego genealoga ,najlepiej od razu zacząć od archiwów , tylko tam nie wszystko maja ,podziwiam też Pana Marka Minakowskiego i jak mu się to udaje ciągnąć dalej swe poszukiwania , czytałem ostatnie jego wypowiedzi do dziennikarza to p. Marek pochodzi z zubożałej szlachty równym chłopom i to jest moim zdaniem przepustka do poszukiwań inaczej by już......., to tyle o szlachcie odwiecznej w dziwnej Polsce , masz być dziadem by mogli się z ciebie to znaczy ze mnie śmiać , to dadzą ci spokój i nikt nie będzie stukał się w głowę ; pozdrawiam Julian
- Szczerbiński

- Posty: 777
- Rejestracja: pt 19 paź 2007, 12:07
- Lokalizacja: Zielona Góra
Szlachta odwieczna
Witaj Julku!
Zawsze twierdziłem, że masz dużą wiedzę o swoim rodzie. Jak mało kto. Poza tym masz wiedzę historyczną również sporą.
Jednak, takich jak Ty trzeba chronić i ostrzegać, by nie doznali krzywdy z tego powodu. Sam widzisz co tu się czasami wyprawia na tym forum. Ile jest zwykłej ludzkiej zawiści. Nawet na tym wątku jeden z uczestników postanowił wykasować, opis Twojego indiańskiego 'apaczowskiego' jak sądzę pochodzenia ha! ha! ha! Dam Ci dobrą radę (jeśli pozwolisz) staraj się staranniej przygotować do swoich wypowiedzi, by nie dawać do ręki argumentów byle komu. Ja już wprawdzie wycofałem się z tego forum, ale jak czasami czytam niektóre wypowiedzi, to mnie 'trochę ponosi'. Wiem, że wyraziłeś się bardzo ładnie o mnie. Za co Ci serdecznie dziękuję. Podobnie dużo sympatii mam do pani Łucji. Pozdrawiam Cię serdecznie. Jerzy
PS. Ostatnio mam trochę problemów zdrowotnych i przez to nie zawsze mam czas i chęci do pisania czegokolwiek
Zawsze twierdziłem, że masz dużą wiedzę o swoim rodzie. Jak mało kto. Poza tym masz wiedzę historyczną również sporą.
Jednak, takich jak Ty trzeba chronić i ostrzegać, by nie doznali krzywdy z tego powodu. Sam widzisz co tu się czasami wyprawia na tym forum. Ile jest zwykłej ludzkiej zawiści. Nawet na tym wątku jeden z uczestników postanowił wykasować, opis Twojego indiańskiego 'apaczowskiego' jak sądzę pochodzenia ha! ha! ha! Dam Ci dobrą radę (jeśli pozwolisz) staraj się staranniej przygotować do swoich wypowiedzi, by nie dawać do ręki argumentów byle komu. Ja już wprawdzie wycofałem się z tego forum, ale jak czasami czytam niektóre wypowiedzi, to mnie 'trochę ponosi'. Wiem, że wyraziłeś się bardzo ładnie o mnie. Za co Ci serdecznie dziękuję. Podobnie dużo sympatii mam do pani Łucji. Pozdrawiam Cię serdecznie. Jerzy
PS. Ostatnio mam trochę problemów zdrowotnych i przez to nie zawsze mam czas i chęci do pisania czegokolwiek
-
Sawicki_Julian

- Posty: 3423
- Rejestracja: czw 05 lis 2009, 19:32
- Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Szlachta odwieczna
Dziękuję bardzo Jerzy , zrozumiałem , może tez mało kto rozróżnia ze my starzy ( napisze za nas dwu ) z doświadczeniem życia bo na emeryturce starczej która nie starcza bo dobry lekarz i wizyta co tydzień to okrągła sumka , my chcemy przekazać co się zdobyło w PRlu i cóż z tego ze coś tam coś tam było jak trzeba było samemu zacząć od zera i dorównać sąsiadom i jeszcze by pozostało dla potomnych jakiś domek ,teraz jest trochę czasu to można spisać co się uda zdobyć o przodkach , opisać ze zdjęciami i pozostawić w postaci kroniki rodu by znowu nie szukali od nowa , a to bardzo trudne ,to żadne się wywyższanie tylko upór by jak najdalej dojść nawet do Karola Wielkiego jak pisze Pan Jacek o latach 890 swojego rodu , to prawie blisko bo Karol Wielki zmarł chyba w 814 roku ; Jerzy dużo zdrowia życzę bo tego nie sprzedają i pozdrawiam - Julian
- Szczerbiński

- Posty: 777
- Rejestracja: pt 19 paź 2007, 12:07
- Lokalizacja: Zielona Góra
Szlachta odwieczna
Właśnie w ostatnim czasie sporo czytałem o Karolu Wielkim, a także przestudiowałem otrzymaną od syna w prezencie świetną książkę Stevena Saylora pt. Rzym oraz książkę Richarda A. Gabriela pt. Scypion Afrykański Starszy - największy wódz starożytnego Rzymu. Doskonałe pozycje dla genealogów, a także doskonałe studium wiedzy na temat początków demokracji, w której my (będąc w XXI w.) dopiero 'nieudolnie raczkujemy'. Moje zainteresowanie tu jest trochę zbieżne z herbem Scypion, którym jedna z gałęzi mojego rodu kiedyś przed heroldią (na popisie) w 1697 r. w pow. orszańskim wylegitymowała się (Herbarz Szlachty Witebskiej - Piekosińskiego str. 131,132). Dziękuję za życzenia powrotu do zdrowia. Jerzy
PS. Z tymi herbami rodowymi to cała kołomyja, ale to zupełnie inny temat ...
PS. Z tymi herbami rodowymi to cała kołomyja, ale to zupełnie inny temat ...
Re: Szlachta odwieczna
Z uwagą przeczytałem pański tekst o szlaczcie, jednak z tym fragmentem mam pewien problem:
Jeśli z tego wynika, że obniżono podatek kmieciom?!? Przyznaję nie widzę tego. Ponadto nie chodziło o samo obniżenie podatku, co o zobowiązanie nie nakładania nowych bez zgody szlachty. Wiele, wiele innych jak zakaz obsadzania urzędów przez cudzoziemców (w końcu Ludwik był Węgierski
) Szlachta zyskała dużo podatkowo, politycznie i administracyjnie.
Właściwie ten przywilej zapoczątkował formalnie monarchię stanową w królestwie. Szlachcie zaczęło bardziej się opłacać żyć z roli i urzędów niż szukać przygód wojennych. Zapoczątkowała się przemiana rycerstwa w szlachtę i tu Ludwik Węgierski "zawinił jak się patrzy".
Coś jeszcze szlachta jako rycerstwo zdziałała w Wielkiej Wojnie z Zakonem i w bitwie pod Grunwaldem. Wojna 13 letnia (zaledwie 80 lat po przywilejach) doskonale pokazała, że szlachta przestała być rycerstwem, choć zachowała decydujący wpływ polityczny w kraju.
Chyba, ze Januszu ów upadek szlachty jako rycerstwa jest powodem takich, a nie innych słów o Ludwiku?
Chodzi o przywileje koszyckie. U ich podłoża była chęć zapewnienia przez Ludwika sukcesji do tronu jednej z jego córek. W zamian za zgodę szlachty, kleru i możnowładców (no bo przecież nie kmieci) wydał przywilej zmniejszający podatek poradlny z 12 groszy do zera z własności szlacheckiej i jedynie od łanów kmiecych czyli od łanów użytkowanych przez kmieci na dobrach szlacheckich płaciła szlachta 2 grosze. Raczej nie miała problemu z odzyskaniem sobie tego podatku z nawiązką od kmiecia. Później podobny przywilej dla dóbr kościelnych, jedynie dobra klasztorne to 4 grosze.Szczerbiński pisze:Ludwik Węgierski ‘nie pomógł tyle’ do podniesienia szlachectwa, jak mu historycy zarzucają. On tylko tyle ‘zawinił’, że kmieciom wszelkie podatki darował, prócz dwóch groszy poradlnego i to tylko dlatego, by pokazać, że i król ma trochę władzy nad kmieciami, a nie tylko szlachcic.
Jeśli z tego wynika, że obniżono podatek kmieciom?!? Przyznaję nie widzę tego. Ponadto nie chodziło o samo obniżenie podatku, co o zobowiązanie nie nakładania nowych bez zgody szlachty. Wiele, wiele innych jak zakaz obsadzania urzędów przez cudzoziemców (w końcu Ludwik był Węgierski
Właściwie ten przywilej zapoczątkował formalnie monarchię stanową w królestwie. Szlachcie zaczęło bardziej się opłacać żyć z roli i urzędów niż szukać przygód wojennych. Zapoczątkowała się przemiana rycerstwa w szlachtę i tu Ludwik Węgierski "zawinił jak się patrzy".
Coś jeszcze szlachta jako rycerstwo zdziałała w Wielkiej Wojnie z Zakonem i w bitwie pod Grunwaldem. Wojna 13 letnia (zaledwie 80 lat po przywilejach) doskonale pokazała, że szlachta przestała być rycerstwem, choć zachowała decydujący wpływ polityczny w kraju.
Chyba, ze Januszu ów upadek szlachty jako rycerstwa jest powodem takich, a nie innych słów o Ludwiku?
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
- Szczerbiński

- Posty: 777
- Rejestracja: pt 19 paź 2007, 12:07
- Lokalizacja: Zielona Góra
Witam Panie Dariuszu!
Widzę, że prawdopodobnie będę musiał poszerzyć temat o pewne pojęcia. Na razie napiszę tak. Powinno być poprawnie: Ludwik Węgierski kmieciom (z) wsi dziedzicznych wszelkie podatki darował etc. etc. Pozdrawiam Jerzy
Widzę, że prawdopodobnie będę musiał poszerzyć temat o pewne pojęcia. Na razie napiszę tak. Powinno być poprawnie: Ludwik Węgierski kmieciom (z) wsi dziedzicznych wszelkie podatki darował etc. etc. Pozdrawiam Jerzy
Ostatnio zmieniony pt 14 paź 2011, 09:52 przez Szczerbiński, łącznie zmieniany 1 raz.
- Szczerbiński

- Posty: 777
- Rejestracja: pt 19 paź 2007, 12:07
- Lokalizacja: Zielona Góra
To niczego nie zmienia.Szczerbiński pisze:Powinno być poprawnie: Ludwik Węgierski kmieciom (z) wsi dziedzicznych wszelkie podatki darował
Podatków we wsiach dziedzicznych, czyli jak rozumiem będących własnością szlachty, kmieć nie płacił od łanu, ani przed, ani po przywileju, bo podatek jest i był nakładany od właściciela którym był szlachcic. Kmiecie płacili za to właścicielowi czynsz i inne świadczenia i idę o zakład, że te świadczenia daleko przekraczały obciążenia podatkowe dziedzica. To tak jak w sytuacji dzisiejszej wynajmując mieszkanie płacę właścicielowi czynsz, zwykle dużo większy niż podatek jaki płaci za to mieszkanie właściciel i na pewno nie płacę za takie mieszkanie podatku państwu, nie będąc jego właścicielem.
Przywilej koszycki doprowadził do tego, że szlachcicowi bardziej opłacało się mieć ziemię własną (nieopodatkowaną), którą obrabiali przymuszani do tego coraz bardziej (również prawnie) chłopi, niż wypuszczać ją w dzierżawę (bo za tą ziemię płacił jakiś podatek). Doprowadziło to do bogacenia się szlachty kosztem pauperyzacji kmieci, którzy z czynszowników zamieniani byli w pańszczyźnianych chłopów uzależnionych gospodarczo i sądownie od dziedzica
Cynik jest łajdakiem, który perfidnie postrzega świat takim, jaki jest, a nie takim, jaki być powinien.
- Szczerbiński

- Posty: 777
- Rejestracja: pt 19 paź 2007, 12:07
- Lokalizacja: Zielona Góra
Przeciętnemu czytelnikowi (o małej wiedzy historycznej) rzeczywiście może to sprawić pewien kłopot. Tu sprawa rozbija się o znajomość pewnych pojęć, a konkretnie 'kmiecia', które mówiąc obiektywnie nie jest historycznie takie jednoznaczne. A dzisiaj traktowane jest jako obelżywy epitet w stosunku do osoby o nieco odmiennej wiedzy lub zachowaniu niezbyt taktownym. Wracamy jednak do sedna sprawy. W zamian za uznanie prawa do korony polskiej jednej ze swych córek Ludwik Węgierski zobowiązał się uszanować przywileje szlachty i mieszczaństwa, odzyskać terytorialne straty królestwa, zwolnić szlachtę (w tekście z XIX w - kmieci z wsi dziedzicznych) od wszelkich podatków, z wyjątkiem dwóch groszy z łanu osiadłego, wypłacać jej odszkodowanie w razie powołania na wyprawę poza granicami kraju lub dostania się do niewoli, wreszcie obsadzać urzędy w Polsce jedynie Polakami. Odnośnik ten do wyjaśnienia (interesującego Pana fragmentu) znaleźć można w Historii powszechnej średniowiecza Tadeusza Manteufeulla na str. 347-348.
Jest tu kwestia rozbieżności w nazewnictwie w stosunku do szlachty (kmiecie z wsi dziedzicznych - w artykule) użytego przez jednego z historyków ok. roku 1850.
Ogólnie o kmieciu historycy XIX pisali tak:
W czasach słowiańskich, zanim powstało państwo polskie, słowo 'kmieć' znaczyło bogactwo właściciela ziemi. Pisarze łacinnicy kmieci nazywali jobagiones. Później wyraz ten oznaczał czynszowników. W Czechach kmieciami pierwotnie nazywano bogatą szlachtę. Pierwsi królowie czescy panowali pod wpływem kmieci, a kmiecie (wg Maciejewskiego) dzielili się Malechów i Władyków. U Serbów najznakomitsi ze szlachty zwali się jeszcze w końcu XIX w kmieciami. Były także przypuszczenia, że słowo kmieć pochodzi od słowa comes. W Polsce rycerstwo formowało się na wzór zachodni i zyskało pierwszeństwo nad (spokojnymi, niewojennymi) uprawiaczami swej roli, czyli nomen omen także kmieciami. Stąd cały ambaras.
Myślę, że teraz Pan będzie zadowolony z wyjaśnienia.
PS. in medias res - szlachta odwieczna, to szlachta z dziada, pradziada ...
Jest tu kwestia rozbieżności w nazewnictwie w stosunku do szlachty (kmiecie z wsi dziedzicznych - w artykule) użytego przez jednego z historyków ok. roku 1850.
Ogólnie o kmieciu historycy XIX pisali tak:
W czasach słowiańskich, zanim powstało państwo polskie, słowo 'kmieć' znaczyło bogactwo właściciela ziemi. Pisarze łacinnicy kmieci nazywali jobagiones. Później wyraz ten oznaczał czynszowników. W Czechach kmieciami pierwotnie nazywano bogatą szlachtę. Pierwsi królowie czescy panowali pod wpływem kmieci, a kmiecie (wg Maciejewskiego) dzielili się Malechów i Władyków. U Serbów najznakomitsi ze szlachty zwali się jeszcze w końcu XIX w kmieciami. Były także przypuszczenia, że słowo kmieć pochodzi od słowa comes. W Polsce rycerstwo formowało się na wzór zachodni i zyskało pierwszeństwo nad (spokojnymi, niewojennymi) uprawiaczami swej roli, czyli nomen omen także kmieciami. Stąd cały ambaras.
Myślę, że teraz Pan będzie zadowolony z wyjaśnienia.
PS. in medias res - szlachta odwieczna, to szlachta z dziada, pradziada ...
