Najdroższy Panie
@1
Nie wiem na jakich podstawach oparł Pan swoje twierdzenie z kwantyfikatorem "każde". Jedynie podejrzewam, że na kruchej lub bardziej dosadnie - żadnej.
Stosowania "każde" "żadne" jest wysoce ryzykowne - powoduje, że chętny do takiej zabawy może dość prosto (pokazując jeden przypadek) obalić takie twierdzenie.
Chyba, że mówimy ogólnie o "dyspensy", w oderwaniu od tematu jakim są dokumenty z XIX wieku, wtedy zabawa dłuższa:)
Być może - wskazywałaby użyta forma "przechodzi" zamiast związanej z tematem "przechodziła" - neguje Pan twierdzenia , które w tym wątku nie zostały sformułowane (np o obecnym, wręcz XXI wiecznym obiegu dokumentów)
@2 Polecam np krótkie opracowanie, syntetycznie ujmujące stan prawny po 1983 [zgodnie z czasem zastosowanym]
https://wpia.uwm.edu.pl/czasopisma/site ... 39-152.pdf
a fragment opisujący co jest zastrzeżone dla ordynariusza z przywołaniem
"Kan. 1078 - § 1. Ordynariusz miejsca może swoich podwładnych gdziekolwiek przebywających oraz wszystkich aktualnie przebywających na własnym jego terytorium, dyspensować od wszystkich przeszkód z prawa kościelnego, z wyłączeniem tych, od których dyspensa jest zarezerwowana Stolicy Apostolskiej.
§ 2. Stolicy Apostolskiej jest zarezerwowana dyspensa:
1° od przeszkody wynikającej ze święceń lub z wieczystego ślubu publicznego czystości, złożonego w instytucie zakonnym na prawie papieskim;
2° od przeszkody występku, o której w kan. 1090.
§ 3. Nie udziela się nigdy dyspensy od przeszkody pokrewieństwa w linii prostej oraz w drugim stopniu linii bocznej."
oraz wyjaśnieniem funkcji "ordynariusz"
@3 Nie wiem, nie wypowiadam się na temat materiału na którym sporządzony jest dokument (z Kurii Rzymskiej), może i z koziej skóry i być może jest to warunek konieczny...chyba to poza tematem?
@4 Tak, zgadzam się - trzeba zapytać. Najlepiej przed zajęciem stanowiska. To samo dotyczy "rejestrów" - warto rozpoznać zasób, stan zachowania, historię archiwów, terenu etc. Naprawdę uważa Pan, że "było to i jest" ? Że argumenty o zniszczeniach to jest proste zbywanie zainteresowanych ?
Prawie każde ? Możemy interpretować co znaczy takie określenie, ale nie chodzi o wykazanie kto ma rację i kto ściślej formułuje myśli, ale dojście do prawdy. Tak mi się zdaje:)
Wiec o ile prawdą byłoby "prawie każde AD ma dyspensy [z XIX wieku!]" , czyli uznajemy możliwość "były, ale ich nie ma" (skoro "prawie") to nie jest trudnym rozszerzenie możliwości "były, ale ich nie ma" na pochodne od dyspens - ich zestawienia, spisów etc
dodatkowo - pod dyskusję:
* w przypadku części "polskiego kościoła z XIX wieku" (co tłumaczę sobie "diecezję kościołów katolickich z terenu I RP") - tam gdzie obowiązywały przepisy wprowadzające małżeństwa cywilno-religijne (lub utrzymujące po 1825 roku cywilne ..typu Rzplita Krakowska) - co więcej daje "spis" od aneksów (odpisem)?
* AD a archiwum kurii diecezjalnej to nie do końca to samo
* Ile jest obecnie AD diecezji nieistniejących w XIX wieku? hm? Uważa Pan, że przy nowopowstałym archiwum zespoły tego typu jak zwarte , niedzielone wewnątrz według klucza geograficzno-formalnego (np "parafia", "filia") są rozpraszane i przenoszone częściowo do nowopowstałej diecezji (w tym do nowego archiwum diecezjalnego albo nawet archiwum nowopowstałej kurii ?
Stąd j.w.:
jest to zagadnienie, którego nie da się skrócić do
"w polskim kościele XIX wieku było tak i tak, co oznacza homogeniczną papkę "
Zgadzam się, że (choć będzie to trudne do udowodnienia)
istnieją (uwaga na kwantyfikator) archiwa diecezjalne, które nie tylko nie wszystkie archiwalia udostępniają, ale nie udostępniają informacji o zasobie istniejących (lub uważanym za istniejący). Ten sam problem dotyczy np muzeów z zasady niepublikujących inwentarzy zbiorów (tu diecezjalne raczej są, bywają chlubnym wyjątkiem).
Ale co do metody: nie zrównujmy kwestii "udostępnić dokument" z "udostępnić informację czy istnieje"
Z faktu nieudostępnienia dokumentu każdemu chętnemu (niezależnie od tego jaki podmiot opisujemy) nie wysnuwajmy wniosku o tym, że nie ma możliwości dowiedzenia się co jest, a nawet co było.
Pomijając ostatnie fale zniszczeń (raczej nie dotyczy ADeków, chyba że poszerzymy temat o czasem dyskusyjne brakowania..uzasadnione tylko koniecznością wynikającą z powierzchni magazynowych) temat strat archiwalnych (w tym archiwaliów z wieku XIX) jest chyba dość dobrze opisany i nie ma większego problemu z dotarciem do informacji o stratach choćby z okresu 1939-1945? Możemy uznać, że takie były, wiec założenie "jest bo było" jest zbyt silne w przypadku naszego narodowego dziedzictwa?
P.S. Może też warto doprecyzować - o przeszkodach publicznych (nietajnych) i zwolnieniach od tych publicznych rozmawiamy -prawda? Nie o tajnych, nieujawnionych?