: czw 28 paź 2021, 12:49
Odłożę na chwilę dochodzenie czy Antoni Samin i Ksiądz Wojciech Samin byli braćmi czy też nie (moim zdaniem jakieś więzy pokrewieństwa ich łączyły- uparcie będę szperał dalej). Chciałbym tymczasem przedstawić dwa dokumenty, które znalazłem. Myślę, że informacje w nich zawarte przybliżają mnie do rozstrzygnięcia drugiej kwestii poruszonej w tym temacie: czy częstochowska gałąź Saminów pochodzi od warszawskich Saminów?. A konkretnie: czy August Samin był ojcem Ludwika Samina?.
Poniżej linki do tych dokumentów oraz moje komentarze do każdego z nich.
DOKUMENT I
Metryka urodzenia i chrztu córki Augusta i Pelagii Saminów (nr 307)
https://www.familysearch.org/ark:/61903 ... cc=2115410
Nie byłoby tu nic szczególnego gdyby nie fakt, że urodziła się ona się w Częstochowie (parafia Św. Zygmunta). Chrzest odbył się w dniu 25 lipca 1853 roku. Dziecko otrzymało dość rzadkie imię Praxeda. Chrzestnymi byli ksiądz Jakub Frasunkiewicz oraz Pelagia Ratell. Ale oprócz tych podstawowych, uwagę moją zwróciły jeszcze trzy inne informacje.
1. Dziecko było pogrobowcem ponieważ jego ojciec – August Samin, podrewizor tabaczny zmarł prawie osiem miesięcy wcześniej. Podana jest nawet dokładna data zgonu – 21 listopada roku zeszłego (czyli 1852). Niestety nie zapisano miejsca gdzie zmarł. Sprawdziłem księgę zejść w tutejszej parafii ale metryki takiej nie ma. Musiał więc August umrzeć gdzieś indziej. Jeszcze we wrześniu 1852 roku rodzina Saminów mieszkała w mieście Preny (obecnie Litwa) w guberni suwalskiej. Tutaj, września 1852 roku urodził się ich syn Józef (Poświadcza to aneks do metryki ślubu ich syna w 1879 r. w Warszawie. Aneks ten jest sporządzonym we wrześniu 1852 r. w Prenach Wypisem Urzędowym nr 271 z metryki urodzenia Józefa Samina). Daję link dla udokumentowania.
https://poczekalnia.genealodzy.pl/pliki ... 2_0753.jpg
Zgłaszającym był ojciec. Było to około dwa miesiące przed śmiercią. Jest więc możliwe, że nastąpiła ona właśnie tam. Myślę, że po śmierci męża owdowiała Pelagia opuściła wraz z Józefem (oraz być może … innymi dziećmi) Preny i przybyła do Częstochowy. Wątpię jednak by uczyniła to „w ciemno”. Sądzę, że miała w tym mieście jakieś znajomości, kontakty …?.
Do biednych raczej nie należała. August miał pracę bardzo męczącą oraz stresującą. Często służbowo bywał daleko poza domem – ale zarobki zapewne nie były małe. (pewno warto by było opisać jego historię, ale nie chcę się w tym momencie rozwlekać i zostawię to na inny czas).
2. Świadkiem przy chrzcie był mieszkający w Częstochowie Jan Wolski, służący. Nie przypuszczam by to był ktoś obcy, na pewno znał się z Pelagią i jej rodziną. Może był służącym u Saminów?. Na pewno stać ich było i wcześniej i wtedy. Wspominam jednak o nim dlatego, że później zamieszkał ze swoją rodziną w Warszawie. Wtedy kiedy w Warszawie mieszkała już Pelagia z synem Józefem. Córka Jana Wolskiego, Franciszka Julianna Zofia (ur. jeszcze w Częstochowie w 1859 r. – w tej metryce Jan określony jest już jako gospodarz) wyszła w Warszawie za mąż (21 stycznia 1879 r.). W tym samym roku (25 września) związek małżeński zawarł wspomniany Józef Samin. Oba wydarzenia miały miejsce w kościele Św. Jana. Jeżeli dobrze odczytałem z metryk nazwy ulic to Pelagia Samin mieszkała na ulicy Świętojarskiej 1767 a Wolscy na ulicy Dunaj (Wąski?) 153. W sumie niezbyt chyba daleko. Jan umiał pisać ponieważ pod metrykami (także tej z 1859 r.) jest jego podpis. Dla wiarygodności daje linki do opisanych metryk:
Metryka ślubu Józefa Samina
https://metryki.genealodzy.pl/metryka.p ... =1&x=0&y=0
Metryka Ślubu Franciszki Julianny Zofii Wysockiej
https://metryki.genealodzy.pl/metryka.p ... =1&x=0&y=0
Metryka urodzenia Franciszki Julianny Zofii Wysockiej
https://poczekalnia.genealodzy.pl/pliki ... 2_0143.jpg
Myślę, że te fakty świadczą o jakimś powiązaniu Jana Wolskiego z Saminami ale i zarazem są podkreśleniem związku tej rodziny z Częstochową.
3. akuszerką, która odbierała poród i przywiozła dziecko Pelagii do chrztu była Konstancja Golis, mieszkanka Częstochowy. Do tego niezmiernie ważnego faktu nawiąże jednak po przedstawieniu drugiego ze wspomnianych na wstępie dokumentów.
Jakie były dalsze losy rodziny Saminów?.
Niestety, Proxeda mając 3,5 miesiąca zmarła w Częstochowie (metrykę pogrzebu linkowałem wcześniej). Pelagia przez jakiś czas mieszkała chyba jeszcze w Częstochowie. Potem przeniosła się z synem do Warszawy. Kiedy jednak to nastąpiło – na razie nie wiem. W każdym bądź razie w „Skorowidzu Mieszkańców Warszawy i Przedmieść na rok 1854” (wyd. w 1854 roku) w spisie jest tylko jedna osoba o nazwisku Samin – Marianna Samin – emerytka. Nie ma Pelagii … chyba, że w międzyczasie wyszła za mąż. Ale żadnego potwierdzenia w dokumentach jeszcze nie znalazłem.
DOKUMENT II
Jest nim akt znania sporządzony dla Ludwika Samina w Częstochowie w październiku 1864 roku w związku z jego zamiarem wstąpienia w związek małżeński. Znalazłem ten dokument w AP w Częstochowie (w Internecie nie dostępny wiec daję link do zdjęcia).
https://www.fotosik.pl/zdjecie/1b943c612ba18c9d
Są tu dwie moim zdaniem ważne sprawy. Pierwsza dotyczy rodziców Ludwika. Przypomnę, że w metryce małżeństwa linkowanej w poprzednich postach był taki zapis: „… Rodziców z Imienia i Nazwiska Niewiadomych; gospodarzy …”. Przyznam, że ta informacja zmyliła mnie i skierowała poszukiwania na niewłaściwą drogę (nieślubne dziecko urodzone w Niechmirowie itd. Itd.).
W akcie znania, który stanowi dokumentem nadrzędny (jeżeli chodzi o dane o osobie) w stosunku do metryki jest taki zapis „… Rodziców z Imienia Niewiadomych małżonków Saminów gospodarzy już nieżyjących …”. Ta informacja zmienia postać rzeczy. Nie wiadomo dlaczego ksiądz (lub pisarz parafialny) w metryce ślubu „przekręcił” fakty. W każdym bądź razie utwierdziłem się w przekonaniu, że jednak trzeba zmienić ścieżkę poszukiwań i uwzględnić, że Ludwik otrzymał swoje nazwisko po rodzicach.
W obu przypadkach dokładnie określono miejsce urodzenia – Nichmirów parafia Stolec. W tej parafii ani wcześniej ani później nie było gospodarzy o nazwisku Samin. Prawdopodobnie było tak, że August i Magdalena Saminowie w drodze Warszawy do Złoczewa (między 1836 a 1839) „pomieszkiwali gdzieś po drodze, np w Niechmirowie. Jako że narodzone dziecko nie pochodziło z parafii, ksiądz nie odnotował faktu chrztu w księgach. Z takimi przypadkami spotkałem się w swoich poszukiwaniach już parę razy.
Druga informacja z tego dokumentu dotyczy osób świadków potwierdzających dane Ludwika podczas sporządzania aktu znania.
Jednym z nich był Szczepan Golis. To mąż wymienionej wcześniej akuszerki Konstancji Golis (ślub w Częstochowie w 1839 r.). Czy to tylko zwykła zbieżność?. Napiszę szczerze: Nie wierzę. Przytoczę tu fragment jednego z opracowań naukowych dotyczących pracy akuszerek w XIX wieku w Królestwie Polskim:
„Dziewiętnastowieczne akuszerki nie tylko odbierały porody i zajmowały się pielęgnowaniem kobiet w połogu. Do ich obowiązków należała również troska o właściwe odżywianie noworodka i opieka nad nim”.
Źródło: WALDEMAR BARSZCZEWSKI, PRACA AKUSZEREK W KROLESTWIE POLSKIM W I POŁOWIE XIX WIEKU. PRÓBA OCENY HISTORYCZNEJ, PRAWNEJ I SOCJOLOGICZNEJ, Studia Podlaskie Tom XXIV, Białystok 2016, str. 92
Kontakt akuszerki z matką i w ogóle z jej rodziną trwał więc dłuższy czas Nierzadko wtedy powstawały ściślejsze znajomości a może i silniejsze więzi przyjaźni.
Zbyt dużo w tym wszystkim powiązań, by sprawy traktować jako zupełnie przypadkowe zbieżności.
Reasumując więc sądzę, że było tak: po pobycie w Częstochowie Pelagia Samin wraz z synem Józefem (o innych ich dzieciach, poza tymi oczywiście o których wiem, że zmarły, nie mam na razie wiedzy) przeniosła się do Warszawy. Jako ciekawostkę dodam, że Józef Samin to późniejszy burmistrz Będzina. Ale to już inna historia. Być może wtedy razem z nią udała się do Warszawy rodzina Wysockich. W Częstochowie pozostał jej pasierb Ludwik (syn Augusta i Magdaleny z Kodryków. To pierwsza żona Augusta, poślubiona jeszcze w Warszawie. Zmarła w Złoczewie w 1841 roku).
W roku zgonu ojca Ludwik miał około 15 lat. Gdy Pelagia opuszczała Częstochowę pewno był już dorosły. Zatrudnił się na służbie i w tym mieście ułożył sobie życie.
Nie chcę by ten tekst był zanadto długi więc ograniczyłem się do jedynie niektórych wybranych faktów. Pominąłem szczegóły związane z kolejami losów Augusta Samina, oparte na posiadanych przeze mnie dokumentach. Gdyby ktoś był zainteresowany to je przedstawię.
Oczywiście jest jeszcze trochę „znaków zapytania”, wątpliwości, ale cały czas pracuję by je rozwiać.
Układanie genealogicznych „puzzli” to bardzo wciągające zajęcie
Pozdrawiam serdecznie
Poniżej linki do tych dokumentów oraz moje komentarze do każdego z nich.
DOKUMENT I
Metryka urodzenia i chrztu córki Augusta i Pelagii Saminów (nr 307)
https://www.familysearch.org/ark:/61903 ... cc=2115410
Nie byłoby tu nic szczególnego gdyby nie fakt, że urodziła się ona się w Częstochowie (parafia Św. Zygmunta). Chrzest odbył się w dniu 25 lipca 1853 roku. Dziecko otrzymało dość rzadkie imię Praxeda. Chrzestnymi byli ksiądz Jakub Frasunkiewicz oraz Pelagia Ratell. Ale oprócz tych podstawowych, uwagę moją zwróciły jeszcze trzy inne informacje.
1. Dziecko było pogrobowcem ponieważ jego ojciec – August Samin, podrewizor tabaczny zmarł prawie osiem miesięcy wcześniej. Podana jest nawet dokładna data zgonu – 21 listopada roku zeszłego (czyli 1852). Niestety nie zapisano miejsca gdzie zmarł. Sprawdziłem księgę zejść w tutejszej parafii ale metryki takiej nie ma. Musiał więc August umrzeć gdzieś indziej. Jeszcze we wrześniu 1852 roku rodzina Saminów mieszkała w mieście Preny (obecnie Litwa) w guberni suwalskiej. Tutaj, września 1852 roku urodził się ich syn Józef (Poświadcza to aneks do metryki ślubu ich syna w 1879 r. w Warszawie. Aneks ten jest sporządzonym we wrześniu 1852 r. w Prenach Wypisem Urzędowym nr 271 z metryki urodzenia Józefa Samina). Daję link dla udokumentowania.
https://poczekalnia.genealodzy.pl/pliki ... 2_0753.jpg
Zgłaszającym był ojciec. Było to około dwa miesiące przed śmiercią. Jest więc możliwe, że nastąpiła ona właśnie tam. Myślę, że po śmierci męża owdowiała Pelagia opuściła wraz z Józefem (oraz być może … innymi dziećmi) Preny i przybyła do Częstochowy. Wątpię jednak by uczyniła to „w ciemno”. Sądzę, że miała w tym mieście jakieś znajomości, kontakty …?.
Do biednych raczej nie należała. August miał pracę bardzo męczącą oraz stresującą. Często służbowo bywał daleko poza domem – ale zarobki zapewne nie były małe. (pewno warto by było opisać jego historię, ale nie chcę się w tym momencie rozwlekać i zostawię to na inny czas).
2. Świadkiem przy chrzcie był mieszkający w Częstochowie Jan Wolski, służący. Nie przypuszczam by to był ktoś obcy, na pewno znał się z Pelagią i jej rodziną. Może był służącym u Saminów?. Na pewno stać ich było i wcześniej i wtedy. Wspominam jednak o nim dlatego, że później zamieszkał ze swoją rodziną w Warszawie. Wtedy kiedy w Warszawie mieszkała już Pelagia z synem Józefem. Córka Jana Wolskiego, Franciszka Julianna Zofia (ur. jeszcze w Częstochowie w 1859 r. – w tej metryce Jan określony jest już jako gospodarz) wyszła w Warszawie za mąż (21 stycznia 1879 r.). W tym samym roku (25 września) związek małżeński zawarł wspomniany Józef Samin. Oba wydarzenia miały miejsce w kościele Św. Jana. Jeżeli dobrze odczytałem z metryk nazwy ulic to Pelagia Samin mieszkała na ulicy Świętojarskiej 1767 a Wolscy na ulicy Dunaj (Wąski?) 153. W sumie niezbyt chyba daleko. Jan umiał pisać ponieważ pod metrykami (także tej z 1859 r.) jest jego podpis. Dla wiarygodności daje linki do opisanych metryk:
Metryka ślubu Józefa Samina
https://metryki.genealodzy.pl/metryka.p ... =1&x=0&y=0
Metryka Ślubu Franciszki Julianny Zofii Wysockiej
https://metryki.genealodzy.pl/metryka.p ... =1&x=0&y=0
Metryka urodzenia Franciszki Julianny Zofii Wysockiej
https://poczekalnia.genealodzy.pl/pliki ... 2_0143.jpg
Myślę, że te fakty świadczą o jakimś powiązaniu Jana Wolskiego z Saminami ale i zarazem są podkreśleniem związku tej rodziny z Częstochową.
3. akuszerką, która odbierała poród i przywiozła dziecko Pelagii do chrztu była Konstancja Golis, mieszkanka Częstochowy. Do tego niezmiernie ważnego faktu nawiąże jednak po przedstawieniu drugiego ze wspomnianych na wstępie dokumentów.
Jakie były dalsze losy rodziny Saminów?.
Niestety, Proxeda mając 3,5 miesiąca zmarła w Częstochowie (metrykę pogrzebu linkowałem wcześniej). Pelagia przez jakiś czas mieszkała chyba jeszcze w Częstochowie. Potem przeniosła się z synem do Warszawy. Kiedy jednak to nastąpiło – na razie nie wiem. W każdym bądź razie w „Skorowidzu Mieszkańców Warszawy i Przedmieść na rok 1854” (wyd. w 1854 roku) w spisie jest tylko jedna osoba o nazwisku Samin – Marianna Samin – emerytka. Nie ma Pelagii … chyba, że w międzyczasie wyszła za mąż. Ale żadnego potwierdzenia w dokumentach jeszcze nie znalazłem.
DOKUMENT II
Jest nim akt znania sporządzony dla Ludwika Samina w Częstochowie w październiku 1864 roku w związku z jego zamiarem wstąpienia w związek małżeński. Znalazłem ten dokument w AP w Częstochowie (w Internecie nie dostępny wiec daję link do zdjęcia).
https://www.fotosik.pl/zdjecie/1b943c612ba18c9d
Są tu dwie moim zdaniem ważne sprawy. Pierwsza dotyczy rodziców Ludwika. Przypomnę, że w metryce małżeństwa linkowanej w poprzednich postach był taki zapis: „… Rodziców z Imienia i Nazwiska Niewiadomych; gospodarzy …”. Przyznam, że ta informacja zmyliła mnie i skierowała poszukiwania na niewłaściwą drogę (nieślubne dziecko urodzone w Niechmirowie itd. Itd.).
W akcie znania, który stanowi dokumentem nadrzędny (jeżeli chodzi o dane o osobie) w stosunku do metryki jest taki zapis „… Rodziców z Imienia Niewiadomych małżonków Saminów gospodarzy już nieżyjących …”. Ta informacja zmienia postać rzeczy. Nie wiadomo dlaczego ksiądz (lub pisarz parafialny) w metryce ślubu „przekręcił” fakty. W każdym bądź razie utwierdziłem się w przekonaniu, że jednak trzeba zmienić ścieżkę poszukiwań i uwzględnić, że Ludwik otrzymał swoje nazwisko po rodzicach.
W obu przypadkach dokładnie określono miejsce urodzenia – Nichmirów parafia Stolec. W tej parafii ani wcześniej ani później nie było gospodarzy o nazwisku Samin. Prawdopodobnie było tak, że August i Magdalena Saminowie w drodze Warszawy do Złoczewa (między 1836 a 1839) „pomieszkiwali gdzieś po drodze, np w Niechmirowie. Jako że narodzone dziecko nie pochodziło z parafii, ksiądz nie odnotował faktu chrztu w księgach. Z takimi przypadkami spotkałem się w swoich poszukiwaniach już parę razy.
Druga informacja z tego dokumentu dotyczy osób świadków potwierdzających dane Ludwika podczas sporządzania aktu znania.
Jednym z nich był Szczepan Golis. To mąż wymienionej wcześniej akuszerki Konstancji Golis (ślub w Częstochowie w 1839 r.). Czy to tylko zwykła zbieżność?. Napiszę szczerze: Nie wierzę. Przytoczę tu fragment jednego z opracowań naukowych dotyczących pracy akuszerek w XIX wieku w Królestwie Polskim:
„Dziewiętnastowieczne akuszerki nie tylko odbierały porody i zajmowały się pielęgnowaniem kobiet w połogu. Do ich obowiązków należała również troska o właściwe odżywianie noworodka i opieka nad nim”.
Źródło: WALDEMAR BARSZCZEWSKI, PRACA AKUSZEREK W KROLESTWIE POLSKIM W I POŁOWIE XIX WIEKU. PRÓBA OCENY HISTORYCZNEJ, PRAWNEJ I SOCJOLOGICZNEJ, Studia Podlaskie Tom XXIV, Białystok 2016, str. 92
Kontakt akuszerki z matką i w ogóle z jej rodziną trwał więc dłuższy czas Nierzadko wtedy powstawały ściślejsze znajomości a może i silniejsze więzi przyjaźni.
Zbyt dużo w tym wszystkim powiązań, by sprawy traktować jako zupełnie przypadkowe zbieżności.
Reasumując więc sądzę, że było tak: po pobycie w Częstochowie Pelagia Samin wraz z synem Józefem (o innych ich dzieciach, poza tymi oczywiście o których wiem, że zmarły, nie mam na razie wiedzy) przeniosła się do Warszawy. Jako ciekawostkę dodam, że Józef Samin to późniejszy burmistrz Będzina. Ale to już inna historia. Być może wtedy razem z nią udała się do Warszawy rodzina Wysockich. W Częstochowie pozostał jej pasierb Ludwik (syn Augusta i Magdaleny z Kodryków. To pierwsza żona Augusta, poślubiona jeszcze w Warszawie. Zmarła w Złoczewie w 1841 roku).
W roku zgonu ojca Ludwik miał około 15 lat. Gdy Pelagia opuszczała Częstochowę pewno był już dorosły. Zatrudnił się na służbie i w tym mieście ułożył sobie życie.
Nie chcę by ten tekst był zanadto długi więc ograniczyłem się do jedynie niektórych wybranych faktów. Pominąłem szczegóły związane z kolejami losów Augusta Samina, oparte na posiadanych przeze mnie dokumentach. Gdyby ktoś był zainteresowany to je przedstawię.
Oczywiście jest jeszcze trochę „znaków zapytania”, wątpliwości, ale cały czas pracuję by je rozwiać.
Układanie genealogicznych „puzzli” to bardzo wciągające zajęcie
Pozdrawiam serdecznie